Zagrajcie dla nich – dla Adama Ledwonia, który popełnił samobójstwo i dla Artura Boruca, któremu urodził się syn. To dwa skrajnie inne wydarzenia, ale każde z nich powinno zadziałać na was mobilizująco. Ledwoń marzył o tym, by Polska zmiażdżyła Austrię, ale tego meczu już nie zobaczy. Z kolei z twarzy Boruca nie ma prawa zniknąć uśmiech wywołany narodzinami potomka. Coś się kończy, coś się zaczyna. Ale wy nie kończcie udziału w Euro 2008.

Dwie jakże inne motywacje, by wygrać ten jeden mecz…

Z ostatniej chwili: Łobodziński i Golański na ławce, Jop, Saganowski i Roger w pierwszym składzie.
Jak już donosiliśmy, UEFA nie zgodziła się na minutę ciszy przed meczem Polska – Austria. Nie wiemy jeszcze, czy polscy zawodnicy wystąpią z czarnymi opaskami na rękawach. Zapewne tak. Mamy jednak nadzieję, że szacunek dla pamięci Adama Ledwonia nie przeszkodzi im też cieszyć się z bramki, a najlepiej z dwóch. Jedną można byłoby zadedykować zmarłemu piłkarzowi, drugą – potomkowi Artura. Bo czy może być piękniejszy prezent na takie urodziny niż słynna „kołyska”?

Gramy o wszystko. O być albo nie być. Nie można zatrzymać się ani na sekundę, nie można dać rywalowi odpocząć. Leo Beenhakker mówi: „Let’s dance”. A więc zatańczmy z nimi. Zatańczmy tak, żeby nie wiedzieli, o co chodzi. Leo jeszcze przed meczem pewnie dorzuci trzy słowa: „You can dance”. My też wierzymy, że potraficie.

Jeśli wygramy, wszystko przed nami. Ten turniej się jeszcze nie skończył, on się tak naprawdę jeszcze się nie zaczął. Będzie ciężko, rywal momentami będzie grał brutalnie, nie odstawi nogi. Ale my też nie jesteśmy ułomkami. Poza tym ta dyscyplina polega jednak na kopaniu piłki, a nie rywali. I my w tym jesteśmy lepsi. Z tym przeświadczeniem wyjdźcie na boisko – jesteśmy lepsi. Trzeba to tylko udowodnić. Koniecznie.

Pokażmy trenerowi Greków Otto Rehhagelowi, że błędów taktycznych powinien szukać w swoim żenującym zespole, a nie u nas. Udowodnijmy Thorstenowi Fringsowi, że mylił się, iż gorzej od nas w tym turnieju nie zagra już nikt. Zagrajmy na nosach wszystkim tym pseudoekspertom, którzy już odsyłają nas do domu. Mecz z Niemcami za nami, już drugi raz go nie rozegramy, już nie ma znaczenia. Liczy się to, co wydarzy się od 20.45…

Synek Boruca pewnie będzie weselszy, jeśli zwyciężymy. Ledwoń też może na chwilę się rozchmurzy, patrząc na to gdzieś z góry…

Przeczytaj większy tekst o samobójstwie Adama Ledwonia – kliknij tutaj

Przeczytaj ostatni wywiad z Adamem Ledwoniem – kliknij tutaj

Przeczytaj informacje o potomku Boruca – kliknij tutaj