Paweł Janas pobierał sowite wynagrodzenie – tak gdzieś 50 tysięcy złotych miesięcznie – od PZPN za to, by zrobić z Polski piłkarską potęgę. Nie zrobił. Zamiast tego pomógł stworzyć silną reprezentację Niemiec. – Kilkanaście razy prosiłem w PZPN, żeby ktoś zainteresował się Łukaszem. Sam Łukasz mówił, że chciałby grać dla Polski. Niestety, bez odzewu – wspominał niegdyś Tomasz Kłos. Janas wolał chodzić na polowania, zamiast ruszyć tyłek do Niemiec i zaklepać nam Podolskiego… No i masz babo placek, przegraliśmy 0:2 po golach tego chłopaka.
Janas więc spartaczył swoją robotę podwójnie, wykazał się zwykłym niedbalstwem. Początkowo w sposób wręcz lekceważący wypowiadał się o napastniku FC Koeln (tam wtedy grał „Poldi”). – Podolski? Nic mi to na razie nie mówi – tyle można było od niego wyciągnąć. Ciekawe, czy teraz już mu coś to mówi… Błyszczał też wypowiedziami typu: – Takich to mam dwudziestu.

Szacunek dla Łukasza Podolskiego oraz wielki żal do lenia Janasa

Później Janas, pod presją mediów, zadzwonił do Podolskiego, wysłał mu też jakieś koszulki. Ale żeby wsiąść w samolot – to już by było za wiele. Zresztą, obudził się za późno, działać trzeba było, gdy ten chłopak zaczynał błyszczeć w lidze, zanim jeszcze odezwał się do niego Rudi Voeller.

Wielki szacunek trzeba mieć dla Łukasza za to, że nie cieszył się po golach dla Niemiec. Po pierwszym trafieniu zachowywał się, jak gdyby pękło mu serce. Przecież on naprawdę uważa Polskę za swoją prawdziwą ojczyznę. Na trybunach była jego rodzina, przed telewizorem w Gliwicach zapewne babcia… Co musiał czuć w takiej chwili?

Często piłkarze nie cieszą się po golach, albo zapowiadają, że nie będą tego robili, ale zazwyczaj dotyczy to spotkań niższej rangi. Nie cieszyć się z trafienia na 1:0 w finałach mistrzostw Europy – to już trzeba naprawdę mieć tę drugą drużynę w sercu. A bieganie po spotkaniu w koszulce Polski musiało Niemców boleć podwójnie – ten chłopak choć gra dla was, to ciągle jest nasz! Gdybyśmy mieli kiedyś mądrzejszego selekcjonera, być może mecz zakończyłby się zupełnie innym wynikiem.


O PODOLSKIM CZYTAJ TEŁ» NA BLOGU – KLIKNIJ TUTAJ