Drugi po Jakubie Błaszczykowskim piłkarz musiał z powodu kontuzji opuścić zgrupowanie reprezentacji Polski – Tomasza Kuszczaka zastąpił Wojciech Kowalewski. To oczywiście mniej istotne niż uraz Kuby, ale w polskiej kadrze trwa zamieszanie i prawdziwy kołowrotek. Dziennikarze spekulują, że oba odejścia mogłyby być efektem konfliktu na linii trener-zawodnicy. Prawda, że niedorzeczne? My to wiemy, ale jak widać niektórym trudno zrozumieć, że w piłce zdarzają się kontuzje. Wkurza się Leo Beenhakker i mówi: – Zastanawiam się, czy ludzie w Polsce dobrze nam życzą.
Inna sprawa, że nie ma nic złego w zadawaniu trudnych pytań i dzieleniu się wątpliwościami. Na przykład Weszło! czegoś tu nie rozumie – od dawna było wiadomo, że tak Błaszczykowskiemu, jak i Kuszczakowi coś tam dolega. Jednego ciągnął jeden mięsień, drugiego drugi. Minęło kilka dni pracy pod okiem podobno najwybitniejszego fizjologa w Europie i… oba urazy się odnowiły lub pogłębiły. Czy ktoś popełnił błąd? Oczywiście oficjalna wersja będzie taka, że sztab robił co mógł, ale… tak chciał los.

Leo Beenhakker: – Czasami zastanawiam się, czy w Polsce dobrze nam życzą

Ruszyło domino – na razie wypadło dwóch piłkarzy. To że Kuszczaka zastąpił Kowalewski, to może nawet dobrze – bramkarz Kolportera ma bardziej donośny głos niż Łukasz Fabiański, więc może będzie lepiej dopingować biało-czerwonych z trybun. A umówmy się, tylko do tego ograniczy się rola Kowalewskiego (zresztą, nie bez przyczyny, bo w Kolporterze ostatnio bronił – łagodnie mówiąc – tak sobie).

Gorzej, jeśli te zmiany wpłyną na atmosferę w zespole. Oczywiście już pojawiają się plotki, że Kuszczak dowiedział się, iż niekoniecznie usiądzie na ławce rezerwowych i uniósł się honorem, ale w to akurat w ogóle nie wierzymy. Chociaż to dziwne, że lekarz kadry mówi, iż Tomek naciągnął mięsień pośladka, a kto inny opowiada o kontuzji kręgosłupa… Czas ustalić wspólną wersję, drodzy panowie!

A Leo może być spokojny – wszyscy życzą wam dobrze. W sklepach – oczym Weszło! już informowało – zabrakło polskich flag!