post Avatar

Opublikowane 16.01.2020 19:48 przez

Kamil Gapinski

„Ja akurat jeżdżę spokojnie, więc nie narażam się na mandaty. Ale była taka sytuacja teraz na wiosnę, kiedy jechałem do Nowego Targu i przy lotnisku stał patrol policji. Otwieram okno, a pan patrzy do środka i mówi: dzień dobry, pan już po sezonie, to można pić, tak? I podaje mi alkomat. Powiedziałem mu, że można, ale nie kiedy się jeździ autem.”. Z Dawidem Kubackim rozmawiamy o wygranym niedawno Turnieju Czterech Skoczni, o pozasportowych pasjach, sposobach na relaks i, jak już pewnie zauważyliście, przygodach życia codziennego.

Zacznijmy od nagrania z portalu skijumping.pl, może się teraz wytłumaczysz: dlaczego nie wpuściłeś Kamila i Piotrka na podium, co tam się działo w Predazzo?

Taki jest sport, że podium jest zarezerwowane dla trzech osób. Chłopakom niewiele zabrakło. Piotrek mówił że pół punktu, potem się okazało, że 0.9. Mówiłem im, że trzeba było lepsze noty za styl dostać i bylibyśmy w trójkę na trzecim miejscu. Jednak 0.9 punktu, ani za metry nie idzie wykalkulować, ani za styl, jedynie za wiatr. Musiałby więc pomóc nam przypadek. Nie mam na to już żadnego wpływu. Wszystko o czym rozmawialiśmy, było oczywiście w ramach żartów.

Ale to chyba fajnie, że kamera uchwyciła taką sytuację, w której mogliśmy zobaczyć świetną atmosferę w kadrze.

Zgadza się. To trochę inna sytuacja, niż podczas wywiadów świeżo po skokach. Wtedy człowiek stara się odpowiedzieć na różne pytania i trochę poważniej do tego podchodzi. A to była sytuacja bliżej szatni. Wyszło śmiesznie, więc jest okej. To ważne, żeby radość była cały czas. Nie tylko na skoczni, ale też poza nią, bo sporo czasu razem spędzamy.

Gdzie widzisz u siebie rezerwy? Osiągnąłeś życiową formę: wygrana w Turnieju Czterech Skoczni, sześć podium z rzędu. Cały czas podkreślasz jednak w wypowiedziach, że to jeszcze nie jest twoje maksimum.

Według mnie zawody wygrywa zawodnik, który popełnia najmniej błędów. I wydaje mi się, że nie ma takiego, który nie popełniałby ich w ogóle. Jestem świadomy, że w każdym elemencie można jeszcze coś zrobić. To nawet nie jest kwestia zajmowanych miejsc, bo trzeba pamiętać o wpływie wiatru, czy czynników zewnętrznych. Czułem jednak, że ostatnie skoki w Val Di Fiemme nie były tak dobre, jakbym chciał. Widzę w sobie rezerwy.

Pod jakim kątem?

Pod każdym…  na progu mogę radzić sobie nieco lepiej. Nie chcę się wdawać w szczegóły, bo nie będę podawał innym na tacy, tego nad czym pracujemy na co dzień. Chociażby moje telemarki nie były ostatnio pierwszej jakości. A czasem punkt w notach więcej, jest tym co dzieli nas od wygranej, albo kilku miejsc wyżej w klasyfikacji.

Wszystkich sędziów i tak się pewnie nie zadowoli, bo jak ostatnio patrzyliśmy na wyczyny pani z Niemiec w Predazzo, to zastanawialiśmy się czy to nie jest jakaś prowokacja ze strony FIS. Wracając do Turnieju Czterech Skoczni, udało się trochę odetchnąć po tym triumfie? Jak to wyglądało kilka dni po zdobyciu Złotego Orła?

O dziwo miałem względny spokój – poza gratulacjami i wiadomościami na stronie, do których się jeszcze nie dokopałem, bo jest ich bardzo dużo. Wróciliśmy do domu po całej nocy jazdy, więc pierwszy dzień był przeznaczony na odpoczynek. Kolejny to już trening w standardowym trybie, który robimy zawsze. A potem jechaliśmy na zawody. Ważne było trochę odpocząć i przygotować się do następnego startu.

Generalnie jesteś skoczkiem, który się sporo naczekał w ciągu swojej kariery. Na pierwsze punkty, pierwsze podium, jak i również pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata. Miewałeś wątpliwości co do tego, czy będziesz dalej skakał?

Nie tyle co się naczekałem, co sporo napracowałem. W tej kategorii bym to rozpatrywał. Prawda jest taka, że trochę mi to zajęło i nie było to dla mnie łatwe. Już od dziecka wiedziałem jednak, że skoki są tym, co kocham i chcę robić. Nawet kiedy bywało źle, to zawsze starałem się wszystko poprawić, a nie zakończyć. Nigdy nie miałem myśli, żeby rzucić nartami w kąt i zająć się czymś innym. Dopóki zdrowie pozwoli, będę chciał dalej skakać.

Podobno ojciec Zbigniewa Klimowskiego przewidywał, że szybciej zrobisz karierę w sumo niż skokach.

Jak miałem pięć lat, to nie należałem do najchudszych dzieci. Nie musiałem jednak nad tym specjalnie pracować. Kiedy rozpocząłem treningi, to waga szybko doszła do normy, a potem nie miałem z nią większych problemów. Jako skoczkowie musimy się oczywiście bardzo pilnować, ale jak człowiek się przyzwyczai do pewnego trybu życia, to nawet niczego nie zauważa.

Powiedziałeś kiedyś, że częstotliwość startów raczej nie sprzyja temu, żeby się chełpić trofeami. Jesteś jednak mistrzem świata, zdobywcą Turnieju Czterech Skoczni i medalistą igrzysk. Masz poczucie, że dokonałeś czegoś wyjątkowego, a sukcesy przekroczyły twoje oczekiwania?

Zgadzam się z tym, że nie mamy dużo czasu na świętowanie. Najważniejsze konkursy i zawody w ciągu sezonu, rozgrywa się w jego środku. Na przykład kończą się igrzyska, a my musimy się już przygotowywać do kolejnych startów. Radość po wyniku jednak istnieje i zostanie ze mną do końca życia. Po prostu człowiek się cieszy, ale nie ma za dużo czasu na rozmyślanie.

To prawda, że nie rozpoznajesz wszystkich Norwegów i Austriaków rywalizujących z tobą na skoczni? Bardziej się skupiasz na sobie, niż rywalach?

Tak było dziesięć, piętnaście lat temu, kiedy jeździłem na pierwsze konkursy letniego Grand Prix, czy Pucharu Świata. Byłem dzieckiem, które wolało iść na skocznię, niż oglądać skoki w telewizji. Jeśli była okazja, to siadałem przed telewizorem, ale nie było czegoś w stylu: koniec zabawy w polu, wracam do domu, bo zaraz zaczynają się zawody. Wolałem zawsze zagrać z kolegami, albo potrenować. Nie znałem tylu zawodników, co kumple którzy oglądali skoki namiętnie.

Mama nie wołała na Małysza?

Powiedzmy, że jak byłem w domu, to oglądałem cały konkurs, a jak mnie nie było, to nie oglądałem wcale. Byłem więc trochę do tyłu, jeśli chodzi o znajomość skoczków. Ale teraz kiedy skaczemy razem i jesteśmy na zawodach co tydzień, to ich znam i kojarzę kto jest kto.

Który konkurs w ramach Turnieju Czterech Skoczni był najtrudniejszy?

Wszystkie były dość trudne. Każdy stał na wysokim poziomie. Trzeba było mocno pracować, aby się w tej czołówce utrzymywać. Wydaję mi się, że nie umiałbym wyznaczyć jednych najtrudniejszych zawodów.

Ale wszyscy mówili, że Innsbruck jest dla ciebie przeklęty. Też to tak odbierałeś?

Może pod tym względem Innsbruck był trudniejszy, bo media bardzo to rozgrzebywały. Dla mnie to, że nie miałem na tej skoczni wyników, nie jest żadnym wyznacznikiem. Nieraz skakaliśmy tam podczas treningów i wiedziałem, że potrafię daleko latać. Brak wyników w poprzednich sezonach w Innsbrucku wynikał z mojej winy. Zawiniły błędy, a nie budowa skoczni.

To zwycięstwo jest o tyle przyjemne, że teraz nikt nie będzie miał do ciebie pretensji za radość po wygranej, jak to miało miejsce po mistrzostwach świata w Seefeld.

Dochodziły do mnie wtedy uwagi, że niepotrzebnie cieszyłem się z tamtego sukcesu. Nie czytałem zbytnio tego wszystkiego i nie znam szczegółów, kto co mówił. Prawda jest taka, że były to zawody sportowe, które przebiegły od początku do końca. Czemu miałbym po takim konkursie płakać? Trzeba się cieszyć, bo to jest sukces. Z tego co pamiętam, ktoś mi tam zarzucał, że się śmiałem w twarz innym zawodnikom. Nie pamiętam jednak takich sytuacji.

Wiemy jak te zawody wyglądały ze strony sportowej, wiadomo że u niektórych skoczków mogło pojawić się poczucie niesprawiedliwości. A teraz podczas TCS oddałeś osiem równych, dalekich skoków i w każdym konkursie byłeś na podium. I nawet jeśli ktoś chciałby wbić jakąś szpilkę, to nie ma jak, bo po prostu pokazałeś klasę.

To na pewno bardzo fajne uczucie. Ale wracając do mistrzostw świata, zgadzam się z tym, że zawody niekoniecznie musiały być rozgrywane. Można było przenieść je na kolejny dzień. Tym bardziej cieszę się jednak z mojego występu w mikstach. Oddawałem dalekie skoki i myślę, że chociaż tym byłem w stanie udowodnić, że sobie na ten sukces zapracowałem.

Jak reagujesz na głosy, że prestiż TCS spada w porównaniu do Raw Air, ze względu na niższe nagrody finansowe?

Nijak się do tego nie odnoszę, bo nie mam nic do gadania. TCS ma już swoją bardzo długą historię. Nagrody finansowe to jedno, ale idąc na skocznię, nie myśli się o tym. Człowiek koncentruje się na rywalizacji i oddawaniu dalekich skoków. To jest najważniejsze. Natomiast ludzie przychodzą na skocznie, nie po to żeby popatrzeć jakie nagrody dostaniemy, tylko dla emocji.

A zauważyłeś skok popularności od kiedy zostałeś znanym skoczkiem? Odzywają się dawni koledzy z ławki, koleżanki dzwonią i wspominają, że od siebie ściągaliście na lekcjach?

Nie zauważyłem znaczącego wzrostu popularności. Nawet po tym mistrzostwie świata w zeszłym roku, kiedy wydawało mi się że może być z tym ciężko. Ale tak się nie działo. Na pewno jest to po części zasługa tego, że Polski Związek Narciarski próbuje nas chronić przed mediami, abyśmy mogli odpoczywać i przygotowywać się do zawodów. Nie możemy pozwolić sobie na nadmierną liczbę nagrań i wywiadów.

Pamiętasz jakąś najśmieszniejszą sytuację z kibicem, która ci się przydarzyła?

Było naprawdę sporo takich sytuacji. Kiedy stoję w korku koło Zakopanego, to ludzie czasami mnie zauważają i machają, albo coś mówią. A kiedy stoimy dłużej, to nawet poproszą o autograf, a ja go podam przez okno. Takich fajnych momentów jest sporo. Nieraz chodząc po mieście, ktoś mnie zauważy, pogratuluje, ucieszy się. To miłe, że sport wzbudza u ludzi tyle emocji, a oni potrafią się nimi podzielić długo po sukcesie.

Policjanci potrafili odpuścić mandat?

Ja akurat jeżdżę spokojnie, więc nie narażam się na mandaty. Ale była taka sytuacja teraz na wiosnę, kiedy jechałem do Nowego Targu i przy lotnisku stał patrol policji. Otwieram okno, a pan patrzy do środka i mówi: dzień dobry, pan już po sezonie, to można pić, tak? I podaje mi alkomat. Powiedziałem mu, że można, ale nie kiedy się jeździ autem.

Wiedźmin i pokemony. Trzeba przyznać, że ciekawe znalazłeś sobie sposoby na uniknięcie stresu podczas Turnieju. Planujesz jakieś następne?

W pokemony gram już długo i raczej tego nie zaprzestanę. Co do Wiedźmina, tak się złożyło że skończyłem jeden serial podczas Turnieju i musiałem zacząć nowy. I akurat koledzy go polecili. Takich sposobów na odcięcie się od skoków jest sporo, bo oprócz seriali, czy gier, zdarza mi się zabierać na obóz model, którym można polatać, albo sama aparaturę, aby można było polatać na komputerowym symulatorze. Ale wiem też, że w kolejnych miesiącach skupię się na nauce, bo będę zdawał egzamin państwowy z latania szybowcem.

Po sezonie nie będzie więc tylko czasu na to, żeby się napić, ale też trochę pouczyć.

Napić się za bardzo nie można, kiedy chce się latać, bo to się mocno gryzie ze sobą. Albo jedno, albo drugie. Na pewno znajdzie się jednak czas na to, żeby usiąść z kolegami, wypić to piwo, porozmawiać i pocieszyć się tym co się działo w sezonie. Później będzie czekać mnie sporo aktywności niealkoholowych, bo do sportowca to nie za bardzo pasuje.

Szczególnie, że macie taką przypadłość, z tego co rozmawiałem z Maćkiem Kotem, że jesteście chudzi jak patyki i jedno, czy dwa piwka sprawiają, że bardziej kręci wam się w głowie.

Żaden skoczek na pewno nie jest ekspertem w tym temacie. Ale taka jest prawda, że nie ma potrzeby, abyśmy mieli mocną głowę, bo zajmujemy się skokami, a nie imprezami.

Zbliżają się skoki w Zakopanem, a więc nawiązując do znajomych: zdarza się komuś zadzwonić i zapytać, czy załatwisz bilety?

Zdarza się, aczkolwiek w Zakopanem przez sporą liczbę zainteresowanych przyjazdem na zawody, jest z tym ciężko.

Chcesz powiedzieć, że nawet mistrz świata nie może załatwić biletów na skoki w Zakopanem?

Wedle przepisów na zawodnika przypadają dwie wejściówki dla rodziny. Nie każdy z nich korzysta, bo chociażby Japończycy często ich nie potrzebują i oddają innym. Ale wciąż, podczas zawodów w Zakopanem, każdy chciałby zaprosić rodzinę, a miejsc jest mało. Staramy się sobie z tym radzić, ale nie jesteśmy w stanie tych biletów wyprodukować. Niektóre sprawy są nie do przeskoczenia.

Po twoim pierwszym zwycięstwie w Pucharze Świata, w Szaflarach na twoją cześć postawili siedmiometrowego bałwana, który niestety zniknął, bo komuś przeszkadzał. Po zdobyciu Złotego Orła odzywali się do ciebie w ramach jakiegoś innego podarunku?

Żadnych propozycji nie było. Tam sytuacja wydawała się trochę śmieszna, chociaż oczywiście sam gest był bardzo przyjemny. Potem przerodziło się to w nieco kuriozalną sytuację, nie wiem jak ona się zakończyła.

Czytałem, że bałwan zniknął.

Bałwan musiał zniknąć, bo powstał w zeszłym roku, więc nie mógł wytrzymać całego lata. Po tej aferze musieli go trochę rozebrać. Nie chciałbym się wdawać w szczegóły. Z tego co słyszałem, konserwator zabytków miał uwagi, że jakiś zabytek tam jest. Sam widziałem tylko kawałek parkingu i ślad po jakimś murku. Ale tak jak mówiłem, nie znam się na tym.

Masz już Złotego Orła, a sytuacja w Pucharze Świata wygląda coraz lepiej. Apetyt rośnie w miarach jedzenia, atakujesz Kryształową Kulę?

Wiem o co toczy się walka. Ale tak jak nie mówię przed zawodami w jakie miejsca celuję, tak i w tym wypadku wstrzymałbym się z zapowiedziami. Mam świadomość, że można sobie planować i mieć dobre chęci, ale dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane. Tu trzeba pracy i skupienia. Marzenie o tym, jaki chce się osiągnąć wynik w niczym nie pomaga. Trzeba myśleć co trzeba zrobić, żeby w ogóle było to możliwe.

ROZMAWIAŁ WOJCIECH PIELA

Opublikowane 16.01.2020 19:48 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.09.2020

Liga pragmatyków? Aż 47% bramek pada po stałych fragmentach

Raków Częstochowa wszedł do ligi z osławionymi 140 wariantami rozegrania rzutów rożnych. Wisła Płock w zeszłym sezonie pokazała, że posiadanie gościa potrafiącego świetnie zagrać ze stojącej piłki to już połowa sukcesu w walce o utrzymanie. Nasza liga kocha wrzutkę z rogu na stoperka, wolny z czterdziestego metra, po którym trzy czwarte drużyny wchodzi w pole […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Piast się przełamie i wygra do zera?

Po niedzieli bez Ekstraklasy poniedziałek z nią smakuje jeszcze lepiej. Nawet jeśli na boisku zobaczymy Piasta Gliwice, który w tym sezonie nie zdobył jeszcze bramki. W meczu ze Stalą Mielec w barwach drużyny ze Śląska zabraknie dwóch czołowych napastników – Piotra Parzyszka oraz Jakuba Świerczoka. Czy Piast zdoła się w końcu przełamać? Typujemy to spotkanie […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Pora sprawdzić się w dorosłym graniu. Marcin Bułka przejdzie do FC Cartagena

Marcin Bułka w wieku dwudziestu lat już ma piękne CV jeśli chodzi o kluby, Chelsea i PSG to nazwy robiące wrażenie. Na dobrą sprawę jednak ciągle mowa o bramkarzu, o którym trudno powiedzieć, co on tak właściwie potrafi i jaki ma styl gry. Z prostego powodu: w piłce seniorskiej wciąż dopiero raczkuje. Teraz jednak ma […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

„W szatni żarty idą ciężkie. Ale te żarty pomagają w złapaniu dystansu”

Marcin Stefanik do szesnastego roku życia miał piętnaście operacji. Wizyty w szpitalu stanowiły rutynę. Wszystko przez to, że urodził z wadą kończyn górnych. Nie przeszkadza mu to dziś jednak w żaden sposób, a ciekawe, że duże znaczenie miała w tym piłka nożna, w szczególności klimat szatni. Byłemu juniorowi Arki Gdynia nieodzowna tam szyderka i żarty […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Show Zielińskiego, hattrick Mierzejewskiego, XI kolejki Gikiewicza | STRANIERI

To był zdecydowanie udany weekend dla polskich piłkarzy rozrzuconych po świecie. Nasi stranieri strzelali bramki wszędzie – od USA aż po Chiny. A jeśli nie strzelali, to podawali kolegom, dzięki czemu ich zespoły zaliczały ważne wygrane. A jeśli nawet nie podawali, to chociaż bronili tak, że zasłużyli na wyróżnienie przez lokalne media. Bilans weekendu? Osiem […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Dziekanowski: Kiedy właściciel Legii zwolni prezesa?

W poniedziałkowej prasie m.in. echa koronawirusa u Jerzego Brzęczka i w Pogoni Szczecin, wywiad z Ireneuszem Mamrotem, doping wśród medalistów z Barcelony czy szyderka z książki Małgorzaty Domagalik.  PRZEGLĄD SPORTOWY Selekcjoner Jerzy Brzęczek z koronawirusem, sztab kadry na kwarantannie. Kto poprowadzi zespół podczas najbliższych meczów? Dlatego niewykluczone, że najbliższe mecze faktycznie poprowadzi z ławki jeden […]
28.09.2020
Włochy
27.09.2020

Jakkolwiek to brzmi – Juventus traci dwa punkty do Verony

AS Roma w pierwszej kolejce Serie A przegrała walkowerem z Hellasem Werona. Dość kompromitująca wpadka na boisku – bo tak trzeba chyba określić bezbramkowy remis, ogromnie kompromitująca wpadka organizacyjna, bo czymś takim jest niepoprawne zgłoszenie zawodnika do rozgrywek. Chęć rehabilitacji była spora, ale i stopień trudności wyzwania najwyższy z możliwych. Do Rzymu wpadł Juventus.  Wpadł […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Fati show na inaugurację Barcelony

Nie ma co, bardzo fajny sparing obejrzeliśmy dziś na Camp Nou. Barcelona przed sezonem postanowiła sprawdzić formę z jakimś zespołem z niższej klasy rozgrywkowej. Klasyczny mecz na sprawdzenie wariantów taktycznych. Tak sobie myśleliśmy, gdy oglądaliśmy to spotkanie. Ale potem okazało się, że jednak był to mecz ligowy. I nie wiemy, komu powinno być bardziej głupio […]
27.09.2020
Anglia
27.09.2020

Mecz imienia mistrzostwa Anglii 2015/16

O rany, ależ to było dobre. Leicester City wpadło dzisiaj na Etihad i zabrało nas w sentymentalną podróż do swojego mistrzowskiego sezonu 2015/16. Na początku zapowiadało się, że podróż będzie miała dość gorzki smak. W 4. minucie strzelanie rozpoczął Riyad Mahrez, wtedy jeden z kluczowych zawodników „Lisów”, dziś zawodnik Manchesteru City. Fenomenalna bomba w samo […]
27.09.2020
WeszłoTV
27.09.2020

LIGA MINUS. Paczul, Roki, Białek, Mazurek

Zapraszamy na nasz cotygodniowy program publicystyczno-rozrywkowy! Przed wami Liga Minus. Niedzielnych meczów Ekstraklasy wprawdzie nie było, ale to pozwoli szerzej pogadać o tych spotkaniach, które się odbyły, a także pospekulować trochę na temat nadchodzących występów Lecha Poznań i Legii Warszawa w eliminacjach do Ligi Europy. Ruszamy o 19:30, wpadajcie! 
27.09.2020
Inne sporty
27.09.2020

Echa triumfu Błachowicza. Pretendenci ustawiają się w kolejce…

Stało się – Jan Błachowicz (27-8) w sobotę podczas gali UFC 253 pokazał „legendarną polską siłę” i znokautował w drugiej rundzie faworyzowanego Dominicka Reyesa (12-2). Główną nagrodą był upragniony mistrzowski tytuł w kategorii półciężkiej. Niezwykła podróż Polaka dopiero się rozkręca, a na horyzoncie już widać kilka ciekawych wyzwań. Najbardziej atrakcyjnym wydaje się wciąż długo oczekiwany […]
27.09.2020
Niemcy
27.09.2020

Piękna passa zakończona. Bayern zniszczony przez Hoffenheim

Nawet w Ferrari czasem popsuje się rozrząd, nawet na twarzy Miss Polonia wyskoczy pryszcz, nawet Stingowi zdarzy się zafałszować. Także i Bayern może czasem się potknąć. Choć „potknięcie się” to zdecydowanie za słaba metafora, by opisać to, co stało się dziś w Sinsheim. To była bolesna wywrotka twarzą na beton. Czy też był to może […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Stefański: „Pod kątem logistycznym zakażenia w Pogoni nie są niczym poważnym”

Czy władze Ekstraklasy są zaniepokojone trzydziestoma zakażeniami w Pogoni Szczecin? Co dla kalendarza ligi oznacza przełożenie meczu Portowców z Jagiellonią? Czy w terminarzu jest dużo terminów rezerwowych i czy będzie dochodzić do walkowerów? Dlaczego okres reprezentacyjny będzie traktowany jako reset? Jak to możliwe, że problem Pogoni nie jest problemem dla całej ligi? Dlaczego dla Ekstraklasy […]
27.09.2020
Hiszpania
27.09.2020

Kądzior schodzi w przerwie, jego zmiennik daje asystę. Ale to nie był zły mecz Polaka

Damian Kądzior oczywiście zdążył już zadebiutować w La Liga, ale do tej pory nie wychodził w pierwszym składzie – dostał 30 minut z Celtą i sześć z Villarrealem. Natomiast Polak dzisiaj w końcu doczekał się swojego nazwiska w wyjściowej jedenastce, bo po ledwie punkcie w dwóch meczach i słabej postawie Pedro Leona, Jose Luis Mendilibar […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Juventus faworytem meczu z Romą. Będzie festiwal bramek?

Na pierwszy duży hit Serie A nie trzeba było długo czekać. Mecze Juventusu z Romą dla polskiego kibica zawsze są interesujące, bo każdy kojarzy obydwa kluby ze Zbigniewem Bońkiem i Wojciechem Szczęsnym. Ale i w Italii starcie Bianconerich i Giallorossich budzi spore emocje, bo w przypadku obydwu stron trwa nowe rozdanie. W Turynie jeśli chodzi o stołek trenerski, w […]
27.09.2020
Anglia
27.09.2020

Bamford znów staje na wysokości zadania, Leeds wciąż na zwycięskiej ścieżce

Patrick Bamford przed startem sezonu był jednym z tych zawodników, o których formę najmocniej drżeli kibice Leeds United. Napastnik „Pawi” w poprzednich rozgrywkach wpisał się wprawdzie na listę strzelców aż szesnaście razy, ale brylował również we wszelkich zestawieniach najbardziej nieskutecznych graczy w Championship. Potrafił spartaczyć nawet najbardziej oczywistą sytuację podbramkową. Na poziomie Premier League dotychczas […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Zabawa, zabawa, czyli ŁKS w pierwszej lidze

Gdy w zakamarkach pamięci szukamy pozytywnych wspomnień związanych z występami ŁKS-u w poprzednim sezonie, do głowy przychodzą nam mecze tej drużyny z Cracovią i Rakowem Częstochowa. Tak się jakoś dziwnie złożyło, że łodzianom leżały te niesłabe przecież ekipy – to z nimi zdobyli 13 (na 15 możliwych) z 24 punktów. A ciekawostkę tę przypominamy dlatego, […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Dlaczego Śląsk? Zahavi powiedział, że teraz najważniejsza jest gra, a nie pieniądze

Regularny doping kibiców, Hasan Salihamidzić na trybunach, relacje na żywo na niemieckich portalach, 77 tysięcy wyświetleń pod skrótem meczu. Gra w rezerwach z reguły nikogo nie grzeje, ale nie w sytuacji, gdy grasz w Bayernie. Wrzesień 2019 roku, derby z Ingolstadt. Bawarczycy wygrywają 2:0. Ozdobą meczu akcja Alphonso Daviesa, który najpierw – w swoim stylu […]
27.09.2020