post Avatar

Opublikowane 27.11.2019 17:21 przez

redakcja

Trener piłkarski jest trochę jak aktor. Może po prostu dobrze wykonywać swoją rolę, ale to zazwyczaj trochę za mało, by pozostawać na szczycie. By trzymać się w czołówce, musi cały czas dodawać coś nowego, cały czas coś zmieniać, czasem kopiować rozwiązania od kolegów, czasem ich parodiować, ba, czasem parodiować samego siebie sprzed lat. Nawet jeśli zrobi to wszystko – nie ma żadnej gwarancji, że po prostu nie znudzi się widzom, czyli w tym wypadku piłkarzom.

Kolejna pułapka to oczywiście wpadnięcie w schemat jednej roli. Zagrasz raz czy drugi bandziora, a budzisz się jako Steven Seagal. Filmy z tobą to właściwie seria kopii, tak misternie przygotowanych, że można puszczać połowę „Nico ponad prawem” i połowę „Szukając sprawiedliwości”, a niektórzy nawet nie zauważą, że film się zmienił. Czy podobnie nie było z Jose Mourinho? Puszcza pierwszy sezon z dowolnego klubu, drugi sezon z dowolnego klubu i trzeci sezon z dowolnego klubu, a całość i tak będzie do siebie pasowała. Ten początkowy entuzjazm, ten szczytowy moment osiągnięty za cenę rosnącego zniechęcenia w trzecim roku. Taśma produkcyjna jak u van Damme’a.

Muszę się przyznać – jestem jego ogromnym fanem, może dlatego ciągle w niego wierzę. A przecież nie jest łatwo, nie po tym, co odstawiał na finiszu w Madrycie, nie po tym, jak wyglądał w końcowych miesiącach pracy w Manchesterze United. Mourinho zawsze wydawał się antypatycznym szaleńcem pokroju Gargamela bezustannie nękającego Wioskę Smerfów, ale jego urok polegał na tym, że do swojego szańca zapraszał całą drużynę łącznie z kibicami i ekspertami z danego miasta. Najbardziej ewidentnie było to widać w oblężonej mediolańskiej twierdzy, którą ostatecznie doprowadził do triumfu w Lidze Mistrzów, ale w mniejszym czy większym stopniu wprowadzał ten model w każdym kolejnym miejscu pracy. I ja to kupowałem – piekliłem się na kreta w szatni Realu, załamywałem ręce leniwym gwiazdorem Pogbą.

Ale nawet największy fan Mourinho musiał zauważać, że chłop zwyczajnie dziadzieje. Podczas tradycyjnych przechwałek na konferencjach prasowych przestał wyglądać jak wiking tańczący na kurhanach swoich wrogów, zaczął raczej przypominać zgryźliwego tetryka, przypominającego, że przed wojną skakał najwyżej we wsi. Okej, dziadku, super opowieść, słyszeliśmy ją zaledwie osiemset piętnaście razy, idź już do ogródka. Kontakty z piłkarzami, kiedyś wielbiącymi go tak mocno, że następca Mourinho w każdym klubie zderzał się ze ścianą, teraz przypominały jakąś strefę wojny. Strategia oparta na diabelnie szybkich kontrach, po wcześniejszym zneutralizowaniu atutów przeciwnika, teraz zaczęła przypominać ekstraklasową lagę na Dawidka. A o wykreowanie Dawidka w Manchesterze czy za drugim podejściem w Londynie było coraz ciężej.

Śledziłem go uważnie na bezrobociu. Mourinho po raz pierwszy w karierze wydawał się pozostawać daleko na aucie. Wcześniej już w momencie rozstania z poprzednim pracodawcą stanowił bardzo łakomy kąsek dla kilku drużyn ze ścisłej europejskiej czołówki. Teraz siedział w tym ogródku, do którego wygonili go Pogba z kumplami i wydawało się, że nikt go prędko nie odwiedzi. Taka sytuacja sprzyja zmianom w swoim wizerunku, sprzyja też zmianom w swojej filozofii życiowej.

Mourinho jako ekspert nie stronił od samokrytyki. Analizował zmiany w podejściu do piłkarzy, wskazywał, że sam miał z tym problem. Że kiedyś wystarczyło dotrzeć do jedenastu ludzi, obecnie trzeba dotrzeć do jedenastu ludzi, i kolejnych dziewięćdziesięciu dziewięciu osób z najbliższego otoczenia zawodnika – menedżerów, specjalistów od wizerunku, prywatnych trenerów. Mourinho w studiach telewizyjnych jawił się jako człowiek, który przeszedł przez piekło, wyciągając z niego tajemną wiedzę o wszystkich diabelskich sztuczkach i nie bez przyczyny pojawiają się tu skojarzenia z Czerwonymi Diabłami z Manchesteru. Potem były coraz odważniejsze próby kreowania nowego wizerunku. Obszerny reportaż w Sky, podczas którego Mourinho ze łzami w oczach oprowadzał ekipę po miejscach, w których zaczynała się jego przygoda z futbolem.

Paweł Grabowski z Canal + Sport przetłumaczył obszerne fragmenty, wśród nich ten o Darwinie.

Darwin napisał, że w teorii ewolucji nie przetrwał gatunek najsilniejszy, najinteligentniejszy też nie. Przetrwał ten, który najlepiej dostosowywał się do zmian. Czasami zmiana nie przynosi nic dobrego. Można zmienić się też na gorsze. Ale ważne jest, żeby zrozumieć, że coś się zmienia i się do tego dostosować. 

No i Mourinho się dostosowywał, odrabiał tę pracę domową z lat, gdy mentalnie dziadział. Z lat, gdy przestał nadążać za gegenpressingiem Kloppa, za Guardiolą, za futbolem ofensywnym i kreatywnym. Z lat, gdy przestał nadążać za Instagramem Pogby i Twitterem Lukaku. Z lat, gdy jego wizerunek szelmowskiego herszta bandy piratów stał się karykaturą.

W Tottenhamie trwa właśnie jego show. Przytulanki z Delle Alim na treningu, gdy zapewne wyjaśniał wypowiedzi piłkarza sprzed paru lat, gdy ten stanowczo stwierdził, że Mou jest kompletnie przereklamowany. Radość z bramki przeciw Olympiakosowi razem z chłopcem do podawania piłek, poświęcenie mu na konferencji kilku ciepłych słów. Ale przede wszystkim – przeprosiny dla Erica Diera. Gdy wspomni się o stosunkach Mourinho na przykład z Shawem, a następnie zestawi to ze słowami skierowanymi do zdjętego w 29. minucie przy stanie 0:2 zawodnika… Cóż, najlepiej widać, ile pracy w zmianę włożył Portugalczyk.

Najtrudniejszym momentem gry nie był gol czy drugi dla Olympiakosu, ale moment, gdy wykonałem zmianę przed przerwą – przemawiał na konferencji prasowej. – Skrzywdziłem piłkarza, ale też skrzywdziłem siebie. Bardzo ważne, że piłkarz to zrozumiał i byłem naprawdę szczęściarzem, że trafiło akurat na bardzo inteligentnego chłopaka, który doskonale rozumie czym jest drużyna. To nie dotyczyło jego dyspozycji. Przeprosiłem zresztą Erica, mimo że doskonale wiedział, że zrobiłem to dla drużyny i nie było moją intencją, by go urazić.

Jose, czy to ty?

Ktoś powie: tani teatrzyk. Zmiana na pokaz. W tym dobrotliwie uśmiechającym się trenerze nadal siedzi stary Gargamel, tylko czekający na pierwszy sukces, by obrazić na konferencji wszystkich możliwych przeciwników i przypisać wszystkie sukcesy własnemu geniuszowi. Już teraz zresztą przebija się zza tej nowej farby stara, dobra ściana Jose – by wspomnieć odpowiedź na pytanie o wpływ przegranego finału Ligi Mistrzów na piłkarzy Tottenhamu. „Panowie, nie wiem, nigdy nie przegrałem finału Ligi Mistrzów”.

Ja jednak powiem: to jest spóźniona pogoń za nowymi czasami. Ruchy, które Mourinho powinien wykonać już w Manchesterze United, zwłaszcza biorąc pod uwagę specyfikę tamtejszej szatni. Nie wiem, czy w Tottenhamie mu się powiedzie. Nie wiem, czy długo wytrzyma w taki sposób. Czy nie wrócą jego stare metody, stare zwyczaje, stare nawyki. Wiem jedno: dopinguję mu jeszcze mocniej niż kiedykolwiek. W końcu w naturalny sposób bardziej cenimy nawróconych Kmiciców niż wiecznie kryształowych Skrzetuskich.

Poza tym co z tego, że to wszystko może być wyreżyserowaną szopką portugalskiego aktora, jeśli tak dobrze się to ogląda?

Opublikowane 27.11.2019 17:21 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
13.07.2020

„Wszystkie decyzje Vukovicia się obroniły”

Legia Warszawa zasłużenie odzyskała tytuł mistrzowski, ale pytanie, co dalej, żeby w pucharach nie skończyło się jak zawsze? O tym, co było i będzie rozmawiamy z Tomaszem Sokołowskim. 12-krotny reprezentant Polski jako piłkarz Legii wygrał na krajowym podwórku wszystko, co się dało. Dziś jako ekspert udziela się m.in. w Polskim Radiu RDC. Chyba po raz […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Myć znowu w Niewydrukowanej Tabeli? Kto by się spodziewał…

Wojciech Myć to w tym momencie zdecydowanie najsłabszy sędzia w gronie arbitrów Ekstraklasowych. I nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Ktoś niestety robi sobie krzywdę sobie, jemu i zawodnikom, którym prowadzi mecze, bo deleguje go zdecydowanie zbyt często na starcia Ekstraklasy. I niestety dokłada nam roboty, bo przez niego znów musimy weryfikować coś w […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Kozacy i badziewiacy. Czy Czerwiński to RoboCop?

Jakub Czerwiński od zawsze wyglądał nam na gościa, który potrafi rozbiegać to, co niektórych piłkarzy eliminuje z gry na kilka tygodni. Musimy jednak przyznać, że w tym sezonie i tak nas zaskoczył. Całkiem poważną kontuzję kolana przyjął jak katarek. Leczyć oczywiście musiał się znacznie dłużej, ale śladu na jego grze ta przerwa nie pozostawiła żadnego.  […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Śląsk bez pucharów, ale wciąż z bardzo solidnym sezonem

Śląsk przez ostatni remis pożegnał się z marzeniami o pucharach, bo musiałby wygrać oba mecze, a Lech oba przegrać, ponadto wiemy, że czwarte miejsce nie będzie uprawniało do dostania po głowie w europejskim przedpokoju. A wrocławianie długo wierzyli, że jednak wychylą głowę za naszą prowincję i zobaczą trochę świata. Pytanie, czy jest to więc rozczarowanie, […]
13.07.2020
Anglia
13.07.2020

Przed nami ekscytujący finisz Premier League i nie, to nie jest ironia

Wiemy, Liverpool dopiął mistrzostwo w niemal rekordowym czasie, a emocje dotyczące wyścigu po tytuł skończyły się na długo przed wybuchem pandemii. Wiemy, także wicemistrz był znany już od dłuższego czasu, zdajemy też sobie sprawę, jak wiele dzieli Norwich od reszty peletonu. Ale mimo wszystko uważamy, że finisz ligi angielskiej będzie naprawdę ekscytujący, może i bardziej […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Poręba: „Trener powiedział mi: talentem nie będziesz grał”

Łukasz Poręba to kolejny młody zdolny z akademii Zagłębia Lubin. Debiutował w lidze jako osiemnastolatek, ale młodzieżowiec z rocznika 2000 dopiero w tym sezonie zaczął grać bardzo dużo – środkowy pomocnik w lidze zagrał dwadzieścia sześć razy, z czego blisko połowę meczów od pierwszej minuty. Dlaczego nowe pokolenie polskich piłkarzy nie ma kompleksów wobec rówieśników […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

1997 – ten rocznik to kłopoty

Przed sezonem mieliśmy szereg obaw w związku z nadchodzącym przepisem o młodzieżowcu, ale dziś trzeba stwierdzić, że przyniósł on polskiej piłce wiele dobrego. Gdyby nie przymus, pewnie nie ujrzelibyśmy kilku ciekawych chłopaków, a polskie kluby nie liczyłyby gotówki ze sprzedaży swoich talentów, która nastąpi wkrótce. Jest jednak jeszcze druga strona medalu – dla wielu chłopaków […]
13.07.2020
Kanał Sportowy
13.07.2020

Pazdan: „Nie chciałbym grać w drugiej lidze tureckiej”

– Mam tak skonstruowaną umowę, że mogę ją rozwiązać w wypadku degradacji. Nie chciałbym grać w drugiej lidze tureckiej, umówmy się. Chciałbym jednak zostać w Turcji. Odpowiada mi ta liga, przyzwyczaiłem się do niej, mam wyrobione nazwisko. Nie powinno być problemu – powiedział w programie „Misja Futbol” Michał Pazdan, obrońca reprezentacji Polski i tureckiego MKE […]
13.07.2020
Anglia
13.07.2020

Szok i niedowierzanie – City jednak zagra w pucharach. Zasady FFP skompromitowane

Niby człowiek wiedział, a jednak się trochę łudził. Manchester City nie zostanie wykluczony z gry w europejskich pucharach. Ani na dwa lata, ani na rok, ani wcale. Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu w Lozannie (CAS) zasądził „Obywatelom” wyłącznie grzywnę, na dodatek zredukowaną do zaledwie 10 milionów euro. To tyle na temat Finansowego Fair Play. I […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Pompka odpalona, bo Slisz pokazał, że może wzmocnić Legię

– Ostatni transfer wyniósł nas 1,5 mln euro i w przypadku Bartosza Slisza są to najlepiej wydane pieniądze w historii klubu. Najtańszy transfer, jaki można by sobie wyobrazić. Jestem w 100% przekonany, że wszyscy już niebawem to zobaczą – powiedział na konferencji prasowej po zdobyciu tytułu Aleksandar Vuković. Jest to wypowiedź, w której bez trudu […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Premierowe gole Piszczka i Wilczka, kolejna asysta „Grosika”. Jak grali stranieri?

Co tam słychać w Europie, a konkretniej tam, gdzie mamy swoich przedstawicieli? Choć w sumie już nie tylko w Europie, bo do grania wrócili nawet w USA. Tyle że za wielką wodą nasi stranieri jeszcze nie błysnęli, dlatego w biało-czerwonym raporcie skupiamy się głównie na Anglii, Turcji oraz Włoszech. Tam było najlepiej, głównie za sprawą […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Dariusz Mioduski: Mistrzostwo to dopiero początek

Poniedziałkowa prasa to przede wszystkim echa mistrzostwa Legii. Duża rozmowa z Dariuszem Mioduskim, analiza jej gry, pucharowe nadzieje. Inne tematy? Coraz gorzej dzieje się w Zagłębiu Sosnowiec.  PRZEGLĄD SPORTOWY Aleksandar Vuković cieszy się z tytułu dla Legii, ale też zdaje sobie sprawę, że drużyna wymaga pilnych wzmocnień. Szkoleniowiec Legii doskonale wie, że będzie rozliczany nie […]
13.07.2020
Włochy
12.07.2020

Nieustępliwy Milan wydarł punkt Napoli

Mogą żałować piłkarze Napoli, że nie udało im się dzisiaj zwyciężyć nad Milanem. Neapolitańczycy na trzy punkty po prostu zasłużyli. Dominowali nad rywalami, wykreowali sobie więcej bramkowych okazji i rzadko dopuszczali piłkarzy z Mediolanu w okolice własnej bramki. Ale cóż – muszą się zadowolić remisem. Milan potwierdził reputację drużyny, która nigdy nie odpuszcza. Stuprocentowa skuteczność […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Mecz jak z orlika. Bramkarze jak z pośredniaka

Lech Poznań wytrzymał mecz grany pod presją uciekającego Piasta i ograł Lechię Gdańsk 3:2. Natomiast sam mecz… Cóż, momentami czuliśmy się jak na orliku. Otwarte granie, wysoki pressing, akcja za akcją, jazda to w jedną, to w drugą stronę. No i bramkarze, którzy wyglądali tak, jakby piłkarze obu ekip umówili się, że kto najbliżej bramki, […]
12.07.2020
WeszłoTV
12.07.2020

LIGA MINUS. Paczul, Rokuszewski, Białek, Kowalczyk

Niedzielny wieczór, zatem czas na Ligę Minus. Tematów do dyskusji jak zwykle sporo. Będzie grillowanie Wojciecha Mycia i Dusana Kuciaka, będzie rozmowa o mistrzostwie Polski dla Legii Warszawa. No i oczywiście omówienie wszystkich spotkań kolejki. W studio Paweł Paczul, Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek i Wojciech Kowalczyk. Odpalajcie tuż po meczu Lech Poznań – Lechia Gdańsk! […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Piątka z plusem dla Karbownika, trója dla Novikovasa. Oceniamy mistrzowską ekipę Legii

Był taki moment sezonu 2019/20, gdy wydawało się, że Legia po prostu pozamiata ligową konkurencję i zdobędzie mistrzowski tytuł w naprawdę spektakularnym stylu. Demolując kolejnych rywali. Ostatecznie nie do końca się to udało, dyspozycja „Wojskowych” po lockdownie pozostawiała sporo do życzenia. Jeśli sobie jednak przypomnimy sytuację, w jakiej znajdował się klub jeszcze na początku rozgrywek, […]
12.07.2020
Inne sporty
12.07.2020

F1. Sezon 2020. Odcinek drugi: Hamilton wraca na tron

Jeśli chcieliście dziś poczuć emocje, nie mogliście skupiać się na walce o zwycięstwo w Grand Prix Styrii. Głównie dlatego, że tej walki… po prostu nie było. Lewis Hamilton wystartował z pole position i od początku aż do końca wyścigu jechał niezagrożony. Sporo działo się za to w środku stawki. I to temu naprawdę warto było […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Jaga nie pomogła Lechowi. Piast coraz bliżej srebra

Jeśli Lech Poznań myśli o wicemistrzostwie ligi, a po porażce w Pucharze Polski myśli zapewne intensywniej niż kiedykolwiek wcześniej, potrzebuje „sojuszników”. Kolejorzowi nie wystarczy wygranie wszystkiego do końca sezonu, bo jeszcze mający przed tą kolejką tyle samo oczek Piast musi coś stracić. A na to na razie się nie zanosi. Jeśli w stolicy Wielkopolski w […]
12.07.2020