post Avatar

Opublikowane 23.11.2019 16:19 przez

Kacper Bartosiak

Ostatnie miesiące nie były zbyt dobre dla polskich pięściarzy. W 2019 roku walki o mistrzowskie pasy przegrywali Maciej Sulęcki (28-2, 11 KO) i Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO), choć ten drugi padł ofiarą skandalicznej grabieży. Po raz kolejny ostro zweryfikowani zostali także Artur Szpilka (23-4, 16 KO), Mariusz Wach (35-5, 19 KO) i Izu Ugonoh (18-2, 15 KO). Zawodników, z którymi można wiązać większe nadzieje, liczymy już właściwie na palcach jednej ręki. Jak odnaleźć się w tych realiach? Andrzej Wasilewski i Mateusz Borek próbują sobie radzić z tą coraz brzydszą rzeczywistością na różne sposoby.

Czy tych panów można w ogóle porównać? To nieco karkołomne zadanie, bo do pewnego stopnia zajmują się jednak zupełnie innymi rzeczami. Grupa Knockout Promotions to największy gracz na rynku, a żaden inny polski promotor nie może pochwalić się lepszą skutecznością w doprowadzaniu swoich podopiecznych do wielkich walk niż Andrzej Wasilewski. Od 2018 roku jego firma współpracuje z Telewizją Polską, do której przeszła po głośnym i dość burzliwym rozstaniu z Polsatem.

Być może pewien wpływ na tę decyzję miał narastający konflikt z Mateuszem Borkiem, który robił się coraz trudniejszy do ukrycia. Dziennikarz i komentator długo prowadził programy związane z boksem, jednak w pewnym momencie postanowił spróbować sił w zupełnie innej roli. W czerwcu 2017 roku zorganizował powrót Tomasza Adamka, który po nieoczekiwanej porażce z rąk Erika Moliny postanowił jeszcze raz ruszyć w pogoń za czołówką królewskiej kategorii.

Dziś ciężko w to uwierzyć, ale tamtą galę – pokazaną zresztą w systemie Pay-Per-View – komentator Polsatu współorganizował z grupą Andrzeja Wasilewskiego. Z ekipy Knockout Promotions wystąpili Maciej Sulęcki i Krzysztof Głowacki, ale nawet wtedy nie brakowało kontrowersji. Ten drugi walczył z Hiznim Altunkayą (27-0, 19 KO) – niepokonanym Turkiem o mocno napompowanym rekordzie. Rozprawił się z nim z tak dużą łatwością, że pojawiło się sporo pytań o sens takiego występu.

„Muszę wziąć za rywala odpowiedzialność jako promotor gali, ale nie biorę odpowiedzialności za jego wybór. Zaproponowałem Własowa i Kalengę, ale na to nie zgodzili się promotorzy zawodnika twierdząc, że potrzebuje łatwiejszego rywala na powrót” – tłumaczył Mateusz Borek już kilka dni po całej imprezie. Wtedy stało się jasne, że obaj panowie mają diametralnie różne spojrzenie na wiele kwestii i w dłuższej perspektywie może dojść tylko do kolejnych napięć.

To był zresztą pierwszy i ostatni raz, kiedy oficjalnie współpracowali w takich rolach przy organizacji gali. W listopadzie tego samego roku szef MB Promotions działał już z Mariuszem Grabowskim z grupy Tymex i Andrzejem Gmitrukiem. W walce wieczoru znów wystąpił Adamek, ale to nie była impreza pokazywana w Pay-Per-View. Dlaczego? W grudniu Andrzej Wasilewski podobno chciał zrobić w tym trybie walkę Krzysztofa Zimnocha z Arturem Szpilką. Nie przeszkadzało wtedy nawet to, że obaj dopiero co zostali znokautowani odpowiednio przez Joeya Abella i Adama Kownackiego.

Do tego starcia jednak nie doszło, a dziś wiemy już, że grupa Knockout Promotions najpewniej już wtedy szykowała się do transferu. Obaj panowie w mediach prowadzili jednak coraz intensywniejszą wojnę podjazdową. „Sztuka to wychować Tomasza Adamka, a nie zaprosić go na galę” – komentował Wasilewski. „Ludzie dziś już nie dadzą się nabrać na hodowanie zera w rekordzie, na przywożenie blisko 50-letnich trupów z zagranicy, którzy byli normalnymi zawodnikami 15 lat temu. Ludzie chcą sportu, bo ten sport dostają w MMA. I może dlatego się odwrócili od boksu” – ripostował w rozmowie z serwisem boxing.pl Borek.

Nowe rozdanie

Odejście najlepszych zawodników Wasilewskiego do TVP w jakimś sensie wywróciło stolik. Polsat tylko raz spróbował potem zorganizować galę w Pay-Per-View – w kwietniu 2018 roku bohaterami najważniejszych walk byli Tomasz Adamek i Mateusz Masternak. U ich boku zaczął wybijać się startujący wówczas w kategorii półciężkiej Robert Parzęczewski, a w wadze półśredniej coraz lepiej rozwijał się Łukasz Wierzbicki. Wciąż pojawiała się też budząca kontrowersje Ewa Brodnicka.

Czas grał jednak na korzyść Knockout Promotions. Kariera Adamka dobiegła końca po porażce z rąk Jarrella Millera, który kilka miesięcy później został bohaterem jednego z najgłośniejszych dopingowych skandali ostatnich lat. Bokserska oferta Polsatu na krajowym podwórku zaczęła opierać się głównie na efektach współpracy Borka z Grabowskim, choć coraz bardziej rozkręcał się także promowany głównie przez Tomasza Babilońskiego Michał Cieślak (19-0, 13 KO). Otwarta konkurencja dwóch stacji telewizyjnych na szerszą niż do tej pory skalę sprawiła, że rozgorzała dyskusja o sposobie budowania boksu w Polsce. I tu dochodzimy do sedna, czyli do filozofii pracy szefów obu grup.

„Andrzej robi biznes podporządkowany pod doprowadzenie zawodnika do szansy mistrzowskiej i do zarobku. Ja bardziej formatuję swoje gale okiem kibica-dziennikarza, który po prostu ma licencję promotora. Bardzo często jako promotor robię walki, które chcę zobaczyć jako kibic i dziennikarz. Nie zawsze robię coś po kolei żeby doprowadzić zawodnika jak najmniejszym nakładem przy minimalizacji ryzyka do jednej wielkiej wypłaty” – tłumaczył nam niedawno Mateusz Borek w programie „Ciosek na wątrobę” w Weszło.fm.

Szefowie MB Promotions i Knockout Promotions teoretycznie są zatem promotorami, ale w praktyce specjalizują się w różnych zakresach bokserskiej działalności. Pierwszy stawia na matchmaking – chce dawać kibicom emocjonujące i wyrównane walki, a jego gale nie sprowadzają się tylko do ciekawego pojedynku wieczoru. Drugi z kolei jest mistrzem budowania pozycji zawodników rankingach – wynegocjował już ponad 20 mistrzowskich walk. Znakomicie odnajduje się w zakulisowych gierkach i nie ukrywa świetnych relacji z bokserskimi federacjami.

Najlepszy przykład zobaczymy już za kilka tygodni. Kamil Szeremeta (21-0, 5 KO) już w lutym ma zmierzyć się ze słynnym Giennadijem Gołowkinem (40-1-1, 35 KO). Stawką pojedynku będzie należący do Kazacha pas mistrzowski federacji IBF, a Polak został wyznaczony jako obowiązkowy pretendent. Sprawa robi się jednak wyjątkowo ciekawa kiedy weźmie się pod uwagę bilans zawodnika z Białegostoku, który był wprawdzie mistrzem Europy, ale nigdy nie pokonał zawodnika zaliczanego choćby do TOP 20 kategorii średniej. Mimo to jest notowany w czołowej piątce w rankingach aż trzech najważniejszych federacji!

Jak to możliwe, że w jednej z najmocniej obsadzonych kategorii dochodzi do takich sytuacji? To niestety ta nieco mniej znana twarz zawodowego boksu, który przy całej swojej atrakcyjności wciąż jest sportem, w którym równie ważne są wydarzenia rozgrywające się poza ringiem. Chodzi nie tylko o bywanie na konwencjach, ale także o kolekcjonowanie różnych pomniejszych „pasków”, które mają prowadzić do  mistrzowskiej szansy. Często zdarzają się jednak przypadki, które mimo wszystko ciężko logicznie uargumentować.

W tym świetle Andrzej Wasilewski jest więc promotorem z krwi i kości, który zna ten biznes od podszewki. W ostatnich miesiącach dwukrotnie potrafił doprowadzić swoich podopiecznych do udziału w prestiżowym i świetnie płatnym turnieju World Boxing Super Series. Oprócz tego załatwiał duże walce Szpilce i Sulęckiemu – i to więcej niż raz. Mimo to w 2017 roku w ankiecie Ringblog.pl to Mateusz Borek został uznany najlepszym promotorem roku i to z ogromną przewagą – zebrał ponad 80% głosów.

Można brnąć w argumentację, że Borek jest przecież przede wszystkim organizatorem, ale warto zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Szef MB Promotions nie daje kibicom boksu idealnie prowadzonych karier. Zapewnia dobre i wyrównane walki, które ogłasza z dużym wyprzedzeniem. Nie ma ściągania rywali na ostatnią chwilę – wszyscy mają równe szanse i startują na uczciwych warunkach.

Radom kontra Zakopane

Widać to nawet po przeniesionej z konieczności do Radomia gali, która odbędzie się dziś. Łączny bilans „gospodarzy” – pięściarzy z czerwonego narożnika – to 106 zwycięstw, 11 remisów i 5 porażek. U „przyjezdnych” to 94 zwycięstwa, 15 remisów i 5 porażek. W przypadku gal Borka taki scenariusz się powtarza, a rywale w zdecydowanej większości dobrze wypadają nawet jeśli rozłożyć ich rekordy na czynniki pierwsze. Patrząc na kartę sobotniej gali jedno rzuca się w oczy: choć brakuje prawdziwej walki wieczoru, to można spodziewać się emocji właściwie w każdym pojedynku.

W kwietniu w Spodku kibice obejrzeli najbardziej jaskrawy przykład tego podejścia. Ringowa wojna Roberta Talarka i Patryka Szymańskiego odbiła się szerokim echem na całym świecie. Pisano o niej nawet w biblii boksu – „The Ring”. Tak szalonej walki nie było od dawna – kibice w pięć rund zobaczyli dziesięć nokdaunów i niezliczone zwroty akcji. W powszechnej opinii był to pojedynek bez wyraźnego faworyta. Zmierzyli się w nim dwaj pięściarze, którzy raczej nie dojdą do walki o mistrzostwo świata. Skoro tak, to dlaczego mają nie dawać emocji w równych zestawieniach na poziomie krajowym?

Tym razem będzie znakomita okazja do bezpośredniego porównania obu filozofii w praktyce. Tydzień po gali w Radomiu grupa Knockout Promotions zaprasza na boks do Zakopanego. Choć mowa o kameralnej, „stolikowej” imprezie, to jeden tylko rzut oka na kartę walk pozwala dostrzec pewne prawidłowości. Ostateczny kształt karty walk poznaliśmy jednak dopiero w tym tygodniu. Ogólny bilans gospodarzy to 96 zwycięstw przy pięciu porażkach, z kolei goście mają łącznie 82 wygrane i 35 porażek.

W walce wieczoru Krzysztof Włodarczyk (57-4-1, 39 KO) zmierzy się z Taylorem Mabiką (19-4-1, 10 KO). Rywal ma 40 lat, jest po dwóch porażkach z rzędu, a w Polsce był już w 2013 roku. Przegrał wówczas wyraźnie z innym Krzysztofem – Głowackim. Dla „Diablo” to trzecia walka na podtrzymanie aktywności. Polak jest wysoko notowany w rankingu federacji WBC i liczy na walkę o pas za kilka miesięcy. Problem w tym, że tło tej sytuacji znają tylko najbardziej zagorzali kibice.

Tu znów kluczowym słowem jest „matchmaking”, czyli odpowiednie zestawianie par. Wiadomo, że Włodarczykowi często zdarza się boksować w niezbyt porywającym stylu. W ostatnim pojedynku z Alexandru Jurem (18-2) pewnie wypunktował rywala, ale emocji było jak na lekarstwo. Oczywiście w czołówce kategorii junior ciężkiej nie brakuje przeciwników, którzy mogliby zmusić „Diablo” do wysiłku. Liczy się jednak końcowy cel i wymarzona mistrzowska szansa – nawet jeśli Polak dwukrotnie posiadał już taki tytuł.

Skoro na bombardowanie nie zanosi się w walce wieczoru, to może lepiej jest we wcześniejszych walkach? I tak, i nie. O ile Shakeel Phinn (21-2-1, 15 KO) wydaje się najbardziej wartościowym testem w karierze Mateusza Tryca (8-0, 5 KO), tak Fiodor Czerkaszyn (14-0, 9 KO) zamknie rok dużo mniejszym wyzwaniem niż dwa poprzednie. Mathias Eklund (11-2, 4 KO) tylko trzy razy pokonywał w karierze przeciwników o dodatnim bilansie. Po ekspresowej egzekucji na Guido Pitto (26-7-2, 8 KO) podopieczny Fiodora Łapina potrzebuje rund, a Szwed nie jest w stanie nic takiego zagwarantować. Walka na dopisanie KO do rekordu – tak chyba należy ją traktować. Trzeba jednak dodać, że wybór przeciwnika był podyktowany drobnymi problemami zdrowotnymi Czerkaszyna.

Obraz polskiego boksu zawodowego jest oczywiście szerszy, ale to jego dwa najbardziej popularne oblicza. W dłuższej perspektywie dyscyplina raczej odbija się od ściany do ściany. Z jednej strony rywalizacja promotorów powinna cieszyć – kibice mają do wyboru konkurencyjne projekty i filozofie. Z drugiej strony nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przy tak ograniczonym potencjale zawodników i kompletnej zapaści boksu olimpijskiego kolejne konflikty nie wnoszą nic dobrego. Twitterowe igrzyska i efektowne bon-moty w mediach mogą się podobać tu i teraz, ale w dłuższej perspektywie nie mają przełożenia na nic konkretnego.

Tym bardziej, że w tej potyczce – podobnie jak w wielu bokserskich negocjacjach – też mamy mocniejszą „stronę A”. Andrzej Wasilewski przestał czuć się dobrze w Polsacie, więc trafił do Telewizji Polskiej. Tam może liczyć na duży komfort działania – nie ma bokserskiej konkurencji, choć na antenie pojawia się ostatnio coraz więcej sportów walki. Trzeba jednak przyznać, że w ostatnich miesiącach gale Knockout Promotions wyglądają lepiej od strony wizerunkowej oraz w mediach społecznościowych. Mimo kilku bolesnych weryfikacji perspektywy na kolejny rok wyglądają zupełnie przyzwoicie – zwłaszcza jeśli ma się w drużynie kogoś tak utalentowanego, jak Fiodor Czerkaszyn.

Grupa MB Promotions takiego komfortu nie ma. Chociaż kibice doceniają jakość samych zestawień, to o sile gal tej organizacji przeważnie stanowią zawodnicy po przejściach. Kamil Łaszczyk (26-0, 9 KO), Patryk Szymański (20-2, 10 KO) i Krzysztof Zimnoch (22-2-1, 15 KO) – główni bohaterowie gali w Radomiu – to pięściarze, którzy z różnych względów nie zdołali rozwinąć skrzydeł pod okiem konkurencji.

„Chciałbym doprowadzić zawodnika do walki o mistrzostwo świata, ale z realnym szansami na zdobycie tego pasa” – zdradził nam niedawno Mateusz Borek. Mimo wszystko wiele jego słów zdaje się sugerować, że praca w roli organizatora gal bokserskich coraz częściej bywa już głównie nużąca. Pięściarze wciąż nie rozumieją roli internetu i nie robią wystarczają dużo, by podgrzewać atmosferę. A to tylko wierzchołek góry lodowej…

Poza tym najbliższa gala wydaje się naznaczona jakimś fatum. Pierwsze szczegóły ogłoszono na początku października. Z pięciu pokazanych wtedy uczestników aż trzech wypadło – w tym bohater walki wieczoru. Wszyscy wiemy, jak krawiec kraje, ale co jeśli z materią jest coraz gorzej? Komentator Polsatu nie ukrywa, że w boks się po prostu bawi i nierzadko dokłada do tej fanaberii spore pieniądze, co nie będzie przecież trwać wiecznie. Tym bardziej, że po ostatniej porażce Łukasza Wierzbickiego (18-1, 7 KO) wątpliwości co do odważnych zestawień zgłaszał także Mariusz Grabowski.

Można różnie postrzegać działalność Mateusza Borka w boksie, ale jednego odmówić mu nie sposób: wniósł autorską jakość i sprowokował środowisko do ciekawej dyskusji. W działalność zainwestował prywatne pieniądze i postawił na model, po który wcześniej nikt tak odważnie nie sięgał. Nawet jeśli w pewnym sensie zmusiła go do tego sytuacja, to bokserscy puryści, niedzielni fani i wszyscy pozostali chcą po prostu oglądać dobre walki. I czy nie właśnie o to powinno w tym wszystkim chodzić?

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 23.11.2019 16:19 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
24.09.2020

Bawarska maszyna się nie zatrzymuje. Bayern z Superpucharem Europy

Mają czego żałować piłkarze Sevilli po meczu o Superpuchar Europy. Bayern Monachium – zespół oczywiście lepszy, jeżeli oceniać pełen przebieg spotkania – był dzisiaj mimo wszystko do ukąszenia i miał całkiem sporo problemów w defensywie. Andaluzyjczykom zabrakło jednak skuteczności w kluczowych momentach, a Bayern takich błędów nie wybacza, o czym przekonał się już choćby Olympique […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Kristopher Vida. Piłkarz dyskretny jak Tesla w godzinach szczytu

Kristopher Vida. Taki piłkarz, kojarzycie? Jeśli nie, to żaden skandal, nawet to rozumiemy. Bo gość jest w Polsce od pół roku i tak naprawdę nie dał nam ani jednego powodu, żeby nie myśleć o nim, jak o meteorycie. Bardzo kosztownym nie tylko ze względu na to, że Piast Gliwice sporo za niego zapłacił. Także dlatego, […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Gra lepsza niż wynik. Piast wypunktowany w Kopenhadze

No cóż, można się było tego spodziewać: Piast Gliwice tegoroczną przygodę z pucharami kończy na meczu z FC Kopenhaga. Mimo to odczuwamy spory niedosyt. Jeśli ktoś spojrzy na suche 0:3, pomyśli sobie, że nie było tematu i Duńczycy naszego przedstawiciela zgnietli. A wcale tak to nie wyglądało.  Dotychczas obowiązywał w tym sezonie następujący podział: Piast […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Nowa miotła nie pozamiatała, ale awans zrobiła

Po meczu z Górnikiem Zabrze i generalnie po niemrawym początku sezonu dało się wyczuć, iż kibice Legii Warszawa obawiają się meczu z kosowską Dritą Gnjilane. Wystarczyło jednak mniej więcej pół godziny tego spotkania, byśmy przekonali się, że równie dobrze można było bać się małej myszy, która błąka się gdzieś po piwnicy. Zasługa nowego szkoleniowca, którym […]
24.09.2020
Bukmacherka
24.09.2020

Obstawianie zakładów dzięki Typerplus.pl będzie teraz dużo prostsze!

Dziś możesz już obstawić każdą dyscyplinę sportową w zakładach bukmacherskich. Nie ma znaczenia, czy jest to piłka nożna, koszykówka, tenis hokej czy któraś z mniej popularnych, jak golf, pesapallo lub krykiet. Coraz większa liczba ludzi decyduje się na urozmaicenie widowiska sportowego poprzez obstawianie go online. To pozwala na przeżywanie jeszcze większych emocji w trakcie meczu. […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Uwaga Łódź i okolice: w piątek na Widzewie zbiórka darów dla ojczyzny Fundambu

Słuchajcie, mamy do was sprawę. W zasadzie to nie my, a wszyscy obywatele Demokratycznej Republiki Konga. Przed nami ogromna (przynajmniej mamy nadzieję, że ogromna) zbiórka darów na rzecz ojczyzny Merveilla Fundambu. Cel jest szczytny, chodzi po prostu o to, żeby pomóc komuś, kto tej pomocy potrzebuje. Dlatego, choć akcję mocno nagłośnili już organizatorzy, jako osoby, […]
24.09.2020
Anglia
24.09.2020

Serbski wojownik chce podbić Premier League. Kluczowy sezon Mitrovicia

„On był źródłem całego niebezpieczeństwa. Cały czas musieliśmy być czujni, a i tak strzelił dwa gole.” Takie słowa z ust Marcelo Bielsy nie zdarzają się codziennie, a już na pewno nie w przypadku każdego piłkarza. Mówi się, że są kluby zbyt dobre na ligowe zaplecze, ale jednocześnie nie na tyle jakościowe, aby utrzymać się w […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

#AleNumer – konkurs z nagrodami – ile bramek strzelą pucharowicze w 5. kolejce?

Uwaga, Weszło razem z Totalizatorem Sportowym rozdaje piłki Ekstraklasy, koszulki klubów, iPhone’a 12, smart watcha od Apple! Rozpoczynamy kolejny sezon z konkursem #AleNumer. Tym razem pytamy o to, ile bramek w 5. kolejce Ekstraklasy strzelą kluby reprezentujące nas w pucharach. Jak grać? Rywalizujemy na naszych social mediach. Pod naszymi wpisami na Twitterze lub Facebooku odpowiadacie […]
24.09.2020
Hiszpania
24.09.2020

Legenda się żegna. Luis Suarez przechodzi do Atletico

Sześć sezonów. 198 bramek. 97 asyst. Oszałamiające 59 trafień w 53 meczach sezonu 15/16. Element – bez cienia przesady – jednego z najbardziej ekscytujących ofensywnych tridente w historii futbolu, które tworzył razem z Messim i Neymarem. Cztery mistrzostwa Hiszpanii, cztery Copa del Rey. Jedna wygrana Liga Mistrzów. Nie będzie już Luisa Suareza w barwach Barcelony. […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Lewandowski z kolejnym pucharem? Bayern faworytem meczu o Superpuchar

Bayern, czyli giganci europejskiej piłki w 2020 roku, stoją przed szansą powiększenia gabloty. O co? O Superpuchar UEFA, a takich ciekawostek w Monachium zbyt wiele nie mają. Jeśli Bawarczycy ograją Sevillę, zatriumfują w tych rozgrywkach dopiero po raz drugi w historii. Ale lepszy rydz niż nic. Typujemy, że Robert Lewandowski odhaczy kolejne zadanie na liście. […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Nowy trener, nowy Michał Karbownik, który zostanie w Legii?

Czy Czesław Michniewicz odmieni Legię Warszawa i w jaki sposób to zrobi? Te pytania od jakichś trzech dni zadają sobie wszyscy ludzie, którzy obserwują polską piłkę klubową. Niedługo odkrywane będą kolejne karty. Coś powie nam dzisiejszy mecz z Dritą Gnjilane, choć oczywiście nie zakładamy, że po takim czasie ręka nowego szkoleniowca będzie bić po oczach, […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Dlaczego Piast nie jest skazany na pożarcie?

Nie ulega wątpliwości, że z trójki naszych pucharowiczów Piast w III rundzie eliminacji Ligi Europy wylosował zdecydowanie najgorzej. Jeśli przejdzie FC Kopenhaga, będzie to już coś naprawdę dużego dla polskiej piłki w jej obecnym położeniu, zwłaszcza że dopiero co w poniedziałek gliwiczanie rozgrywali mecz ligowy i zaraz musieli jechać do Danii. Gospodarze są wyraźnym faworytem, […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Piast pomści Lechię i odpłaci się Wilczkowi?

Tak się dziwnie składa, że w obecnej edycji pucharów świetnie idzie nam odpłacanie się rywalom. Malmoe powiozło Cracovię, to Lech odprawił Hammarby. Omonia wygrała z Legią, to Lech ograł Apollon. Co wy na to, żeby skompletować hattricka i dać pstryczka w nos Duńczykom i Kamilowi Wilczkowi? Polak cieszył się z losu i bardzo chce powtórzyć […]
24.09.2020
Blogi i felietony
24.09.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Dani Ramirez zaczynał polską przygodę od Stomilu Olsztyn i polecam pochylić się nad tym przypadkiem. Bowiem Dani Ramirez grał w Stomilu źle. Nikt za nim nie płakał, gdy odchodził. Miał tylko przebłyski. Nawet wiosenne wyniki: z Ramirezem w pierwszym składzie Stomil nie wygrał ani jednego meczu, a wręcz stoczył się na dno tabeli. Ramirez wylądował […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Powieźć Drite, awansować do fazy grupowej. Prosta misja Legii

W takich meczach jak starcie Legii Warszawa z Dritą zwykle mówi się, że zaczynamy liczyć wynik od 3:0 dla faworyta.A że faworytem jest mistrz Polski, to specjalnie nas taka wróżba nie dziwi.My jednak postaramy się was przekonać, że warto zacząć liczyć wcześniej.Choćby dlatego, że w eWinner znajdziemy kilka atrakcyjnych typów na to spotkanie.Sprawdźcie nasze podpowiedzi! […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

7 powodów, dla których warto rzucić okiem na mecz o Superpuchar Europy

Lech Poznań swoim wczorajszym zwycięstwem na Cyprze narobił nam apetytu na kolejne sukcesy polskich klubów w eliminacjach do Ligi Europy. Dziś koncentrujemy zatem uwagę przede wszystkim na meczach Piasta Gliwice i Legii Warszawa. Ale na tym piłkarskie emocje dla polskich kibiców się wcale nie kończą. O 21:00 Bayern Monachium zmierzy się bowiem z Sevillą FC […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

20 szybkich ciekawostek o FC Kopenhaga

Piast Gliwice zmierzy się dziś z FC Kopenhagą. Faworytem nie jest – delikatnie mówiąc. Zapraszamy na 20 szybkich ciekawostek o rywalu gliwiczan. 1. Pewnie nie wiedzieliście – w FC Kopenhadze gra Kamil Wilczek, bohater najbardziej kontrowersyjnego transferu w duńskiej piłce tego lata. Media społecznościowe piłkarza zalała fala obraźliwych wpisów, nawet nie wszyscy kibice FCK byli […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

PRASA. Lech silniejszy od Bogów, Wilczek chciał trafić na Piasta, Drita przyjechała po awans

O czym dziś piszą w gazetach? Głównie o Lechu, Legii oraz Piaście, czyli bez zaskoczenia. Mamy m.in. dwie rozmowy z Kamilem Wilczkiem, który bardzo się ucieszył na wieść, że zagra przeciwko gliwiczanom. – Bardzo! Obserwowałem losowanie i po cichu na to liczyłem. Dla mnie to podróż sentymentalna, choć sentymentów na boisku nie będzie. Fajnie jednak […]
24.09.2020