Federer wygrywa po raz dziesiąty u siebie
Inne sporty

Federer wygrywa po raz dziesiąty u siebie

Za nami intensywny dzień na światowych kortach. Wygrywania nie ma dość Roger Federer, który po raz dziesiąty triumfował w turnieju ATP w rodzinnej Bazylei. Komfort grania w ojczyźnie udzielił się również Dominicowi Thiem, a Łukasz Kubot razem z Marcelo Melo po raz kolejny zatrzymali się krok przed metą.

Federer w swoim miejscu urodzenia triumfował już tyle razy, że pewnie samemu się tego nie dolicza. Patrząc na liczbę tytułów zdobytych w Bazylei, oraz to że Szwajcar w ostatnim czasie znajduje się w całkiem niezłej dyspozycji, jego finałowy rywal stał od początku na straconej pozycji.

Młodziutki Alex de Minaur pewnie nawet nie myślał o zwycięstwie, tylko cieszył się z możliwości zmierzenia się z żywą legendą. W momencie, gdy Hiszpan przychodził na świat, Federer znajdował się już w pierwszej setce rankingu ATP. Z drugiej strony podobne ciekawostki możemy przytoczyć o większości rywali Rogera, bo w końcu mało który rywal jest do niego choćby nieco zbliżony wiekiem.

Nie będziemy was zanudzać przebiegiem spotkania. Było tak jak miało być, czyli szybko. Stary lis wygrał 6:2, 6:2 i po raz dziesiąty podniósł znane mu już trofeum. Za triumf w Swiss Indoors Basel 2019 otrzyma 430,1 tysięcy euro oraz 400 punktów do rankingu ATP. Federer stał się również drugim tenisistą w historii z dwucyfrową liczbą triumfów w dwóch różnych imprezach głównego cyklu (dziesięciokrotnie był najlepszy również w Halle). Oprócz niego tym samym może pochwalić się Rafa Nadal, który 12-krotnie wygrywał w Roland Garros, a 11 razy był najlepszy w Monte Carlo i w Barcelonie.

– Było szybko, ale bardzo miło. Uważam, że zagrałem dobry mecz. Byłem świetny w ataku, popełniłem niewiele błędów, dobrze szło mi na polu serwisowym – podsumował Szwajcar.

Kiedy Federer dodawał kolejne trofeum do swojego przesadnie wypełnionego CV, w sąsiednim kraju turniej ATP w Wiedniu wygrał Dominic Thiem. Sukcesy 26-letniego Austriaka przestały robić na nas wrażenie, bo to że potrafi wygrywać w turniejach niewielkoszlemowych, wiemy już od dawna. Z drugiej strony ma prawo mieć powody do zadowolenia, bo w stolicy swojego kraju – Wiedniu, triumfował dopiero po raz pierwszy.

– To był dla mnie niesamowity rok w Austrii, patrząc na to że wygrałem tytuły w Kitzbühel i teraz w Wiedniu. W przeszłości miałem problem, żeby na tych kortach zaprezentować się z najlepszej strony, a teraz wygrałem oba turnieje. To coś absolutnie niesamowitego – mówi Dominic Thiem. W 2019 roku Łukasz Kubot w deblowych finałach meldował się już sześciokrotnie. Razem z Marcelo Melo doznał jednak trzeciej z rzędu porażki na tym etapie rywalizacji. Pochodzący z Lubina tenisista razem ze swoim kompanem z Brazylii mają już zapewniony udział w listopadowym ATP Finals. Porażka może jednak boleć, bo skuteczności 1/6 w decydujących meczach, nie powstydziliby się nawet Atletico Madryt i Juventus.

Musimy zmartwić tenisowych świrów (albo przypomnieć, bo pewnie o tym wiecie), ale sezon powoli dobiega. Do rozegrania został jeszcze jeden turniej w ramach cyklu ATP Tour. Tym razem najlepsi tenisiści świata – choć nie wszyscy, skrzyżują rakiety w romantycznej stolicy Francji. Wśród nich nie zabraknie Hurberta Hurkacza. Jako wisienka na torcie pozostaną nam jeszcze listopadowe finały: Next Generation ATP Finals oraz ATP Finals w Londynie. Polecamy brać póki gorące, a przede wszystkim, dostępne.

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (0)