LIVE: Borysiuk i Furman goszczą Legię w Płocku
Weszło

LIVE: Borysiuk i Furman goszczą Legię w Płocku

Oczekiwania wobec niedzieli w Ekstraklasie mamy wysokie. Zarówno piątek, jak i sobota, dostarczyły wrażeń – może nie zawsze czysto piłkarskich, ale jednak intensywnych. Dzisiaj z zimowego wybudzą się Arka i Korona, a później Wisła Płock sprawdzi formę mistrza Polski. Jak zawsze będziemy też sprawdzać co dzieje się w topowych ligach Europy, ze szczególnym uwzględnieniem polskich meczów w Serie A oraz hitu Premier League: Manchester City – Chelsea. Zapraszamy na Live!

19:57

Kończymy i my, dzięki za uwagę, trzymajcie się. Zostawiamy was z Ligą Minus!

19:55

Na finiszu jeszcze niezła sytuacja Furmana, ale uderzył wysoko ponad bramką. 90 minut do zapomnienia, ostatni raz tak nieprzekonujące zwycięstwo zespołu walczącego o tytuł widzieliśmy, gdy Lechia wygrała swój mecz. Ale może właśnie po tym rozpoznajemy mistrzowskie drużyny? Męczą, szarpią, rozczarowują, ale ostatecznie są o bramkę lepsi od rywali. Od lat ma to Legia, w tym sezonie ma to również Lechia. Oddaje to tabela.

19:46

Przewaga Wisły Płock utrzymuje się od paru ładnych minut, ale z drugiej strony – co to za przewaga, skoro jej najbardziej namacalnym efektem są dośrodkowania przecinane przez pierwszego obrońcę oraz nieudane dryblingi Vareli i Merebaszwiliego? Generalnie mało piłki w tym meczu, jeszcze bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że ten czas antenowy należał się w tej kolejce komu innemu. Już nawet niekoniecznie Jakubowi Błaszczykowskiemu, ale nawet liderowi z Gdańska.

19:40

Dobra okazja Wisły Płock, ale ostra piłka Furmana na długi słupek (znów stały fragment…) mija o centymetry nogi kilku nabiegających zawodników. Najbliżej przecięcia tej wrzutki był chyba Ricardinho.

19:28

Nazwać ten gol „spodziewanym” to mało.

19:25

Co się dzieje z tymi obrońcami? Najpierw ci z Arki Gdynia zachowali się przy golu Forbesa jak zahipnotyzowani, a teraz Jędrzejczyk totalnie zaczarował Łasickiego i Dźwigałę. Obaj bezradnie patrzyli jak piłka zagrana przez Szymańskiego z rzutu rożnego frunie, frunie, jeszcze frunie, po czym ląduje na głowie Jędzy. Absurdalne obcinki, już dwie tej niedzieli.

Inna sprawa, że Legia spychała Wisłę coraz mocniej, naciskała, podduszała – musiało się to skończyć golem. Płocczanie nawet nie kontrowali, nie było kiedy złapać powietrza.

19:23

Ooo rety, tak jak trzeba pochwalić Kulenovicia za zgubienie obrońców, tak wykończenie… Wielkie nieba, jak można było to spudłować. Uryga został wysłany na ryby prościuteńkim zwodem, przejechał na tyłku niemal za linię końcową. Kulenović został sam na sam z Dahne, z piłką na prawej nodze, pozostało jedynie trafić w długi róg. Zabrakło centymetrów i nie mamy żadnego usprawiedliwienia dla napastnika Legii.

19:13

Wreszcie okazja również pod bramką legii, Merebaszwili pokazał, że Kucharczykowi jeszcze odrobinkę brakuje do Jordi Alby, ale uderzenie z powietrza doskonale przenosi nad poprzeczką Radosław Majecki. W drugiej połowie warto jeszcze wspomnieć o stałym fragmencie Legii z boku pola karnego, ale warszawiacy zmarnowali tę okazję, uderzając prosto w ręce bramkarza Wisły.

Wciąż bez goli, ale w sytuacjach bramkowych zaktualizowalibyśmy wynik na 2:1 dla Legii.

19:09

19:03

Koniec w Manchesterze, City wygrywają 6:0. Sami nie wiemy, co tam nas najbardziej porusza – chyba jednak przewaga szóstej w tabeli Chelsea nad siódmym miejscem, obecnie 12 punktów. Te przepaści są tam tak irracjonalne – dwójka liderów, pięć punktów, Tottenham, dziewięć punktów. Dalej cała szóstka nad resztą ligi. Szokujące. 27 punktów przewagi City i Liverpoolu nad siódmym miejscem największe wrażenie robi, gdy przyłożymy tę miarę do Hiszpanii. Barcelona 27 punktów przewagi ma… nad strefą spadkową.

18:50

Na dobrą sprawę emocje skończyły się mniej więcej po 15 minutach, gdy Vesović obił słupek. Legia mocno zaczęła, ale im dalej w mecz, tym mniej pomysłów na stworzenie zagrożenia pod bramką Dahne. Właściwie jedyna naprawdę klarowna okazja to ten strzał Cafu, ale to znowu stały fragment. Trochę jesteśmy tym znużeni, w Ekstraklasie zaczyna obowiązywać niepisana zasada, że gole można strzelać tylko:

a) po stałych fragmentach
b) po ewidentnych błędach rywala
c) Zagłębiu Sosnowiec

No a przecież przeciw Zagłębiu Sosnowiec może zagrać tylko jeden klub w tygodniu. Jak w tej lidze ma być dobrze.

18:40

6:0 w Manchesterze. Dobry losie, przecież to Chelsea, a nie jakieś lojtki z Championship. Niesamowite, jak Citizens i Liverpool odstawili całą resztę ligi. Coraz mocniej przypomina to Hiszpanię z czasów Guardioli i szalenie mocnego Realu. Albo Niemcy z czasów Guardioli i Kloppa.

Hm, zaczynamy dostrzegać pewne punkty wspólne.

18:35

Doskonała sytuacja Cafu, Szymański zagrywa na długi słupek, Rasak nie nadąża za swoim zawodnikiem i powinno być 1:0 dla Legii. Powinno, ale tak jak Tarasovs w meczu Śląska z Zagłębiem Sosnowiec, tak i Cafu nie potrafił wykorzystać dobrej wrzutki i mizernego krycia. Tarasovs trzasnął głową we własną rękę, Cafu wprawdzie udało się strzelić czysto, ale za to obok słupka.

18:24

City z Chelsea już 5:0. W Dusseldorfie ruszył z kolei mecz Fortuny ze Stuttgartem, Kamiński w pierwszym składzie, Kownacki na razie na ławce.

18:20

Mocne piętnaście minut w wykonaniu Legii, już w 30. sekundzie po świetnej piłce Szymańskiego kibicom trochę przyspieszyło tętno, a dalej Legia wcale nie zwalaniała. Warszawscy piłkarze wyszli na murawę nakręceni jakby Sa Pinto trzymał ich przez całą zimę w piwnicy, karmiąc wyłącznie surowym mięsem i syropami na kaszel. Najkonkretniejsza okazja tego okresu gry – uderzenie Vesovicia po kapitalnej centrze Martinsa.

Swoją drogą, dużo można zarzucić tym wszystkim portugalsko-hiszpańskim zaciągom, ale nogi to mają ułożone. Martins to kolejny dowód z długiej listy, gdzie łapią się zarówno Tiby i Amarale, jak i zawodnicy słabszych klubów, jak choćby Cabrera czy Hernandez.

17:59

Wisła Płock z mocno zabezpieczonym środkiem pola, w sumie na trzech defensywnych pomocników, co właściwie nie powinno specjalnie dziwić, Legia najgroźniejsza będzie właśnie w tym sektorze boiska. Goście dość ofensywnie – Kucharczyk przesunięty na prawą obronę, duet w środku tworzą Martins i Cafu. Dość zaskakujący brak Medeirosa, skoro już Carlitosa trzeba za wszelką cenę wypchnąć z klubu, to myśleliśmy, że szansę od razu dostanie Medeiros. Tymczasem i on, i Agra na razie na ławce.

Wisła: Dahne – Łasicki, Uryga, Dźwigała, Cabezali – Rasak, Borysiuk, Furman – Łukowski, Ricardinho, Merebaszwili.

Legia: Majecki – Kucharczyk, Jędrzejczyk, Remy, Hlousek – Martins, Cafu – Vesović, Szymański, Nagy – Kulenović.

17:51

I druga z zapowiedzi, sprawdzamy, jak radzą sobie najbardziej uzdolnieni legioniści z roczników 1991 i 1992. Dziś Borysiuk i Furman stawią czoła klubowi, których ich wychował. Całość TUTAJ.

Z kolei Michał Efir (1992) może i miał papiery na naprawdę wielkie granie, ale on akurat nigdy nie zdołał swojego potencjału rozwinąć choćby w pięciu procentach. Obiecywano sobie po nim wiele, uchodził za duży talent, tymczasem w pierwszej drużynie Legii rozegrał ledwie 28 minut. Złamania, zrywane więzadła, pomniejsze kontuzje – takie stężenie pecha uwaliłoby karierę nawet piłkarzowi o potencjale Messiego. Dla Efira drugim domem stały się rozmaite ośrodki rehabilitacyjne. Zdrowy tylko bywał.

Koło pierwszego zespołu Legii kręcili się też Mateusz Cichocki (1992)Konrad Jałocha (1991) czy choćby Jakub Szumski (1992). Nigdy jednak nie zaistnieli w wyjściowej jedenastce mistrzów Polski.

No i teraz wchodzą oni. Cali na nafciarsko.

Jedno trzeba przyznać – zarówno na Dominiku Furmanie (1992), jak i Arielu Borysiuku (1991) Legia po prostu porządnie zarobiła. FC Toulouse kupiło tego pierwszego za około 2,65 miliona euro, Ariela zaś udało się opylić dwukrotnie. Dało to jakieś 3 miliony euro zysku na czysto, odejmując kosz wykupu defensywnego pomocnika z Lechii w 2016 roku.

Transfer Furmana od razu okrzyknięto jako złoty interes dla Legii, a kiepski wybór dla samego zawodnika, który w 2014 roku nie wyglądał na gościa zdolnego, by poradzić sobie w środku pola drużyny z Ligue 1. Wiadomo, że to liga okrutnie wymagająca, jeśli chodzi o aspekt fizyczny i motoryczny, a akurat te elementy nigdy nie należały do zestawu atutów Furmana. Wyszło zgodnie z pesymistycznymi oczekiwaniami – Polak kompletnie się we Francji nie odnalazł. Do tego stopnia rozdrażnił klubowego trenera, że ten w przypływie frustracji wylał na Dominika falę medialnej krytyki.

17:46

Mamy sporo fajnego czytania przed ostatnim meczem tego weekendu. Zacznijmy może od rankingu najfajniejszych zimowych transferów – zwłaszcza, że jeden z najgłośniejszych bohaterów dzisiaj siedzi na ławce. Tak, mamy na myśli Medeirosa, który będzie z ławki oglądał Kulenovicia. Całość TUTAJ.

Z jednej strony – tylko 170 minut jesienią. Z drugiej – w całkiem doborowym towarzystwie.

Zrzut ekranu 2019-02-09 o 17.40.13

Wypożyczenie do Genoi – za milion euro! – okazało się kompletnym niewypałem, ale 24-letni gracz Sportingu to i tak materiał na ligową gwiazdę numer jeden. Nieczęsto zdarza się, że trafiają do Polski piłkarze, których nazwiska znamy bez sprawdzania w Google – już samo to jest wymowne. Niedawno uchodził za jeden z największych talentów w Portugalii.Oczywiście w jego karierze musiało coś się sknocić, że na tym etapie wylądował w Warszawie pod skrzydłami Sa Pinto, ale przyzwyczailiśmy się już do tego, że odbudowują się u nas piłkarze z problemami. Gdy pytaliśmy o niego, a dokładniej o słabe strony, Ricardo Granadę, dziennikarza portugalskiego dziennika „Record”, usłyszeliśmy:

Myślę że można mówić o nim w kategorii niespełnionego talentu. Wszyscy spodziewali się, że nastąpi wybuch jego potencjału, ale trwa to dłużej niż zakładano. Słyszałem opinie, że mógłby bardziej przykładać się do bycia piłkarzem. 

Cóż, jeśli uzna, że jednak warto się ogarnąć, Legia powinna mieć z niego wiosną dużo pożytku.

17:32

Gundogan w 25. minucie. Chelsea może powoli kierować się z powrotem w stronę Londynu, w sumie ich obecność na boisku i tak nie zmienia wiele w kwestii skuteczności ataków gospodarzy. Cztery gole w niecałe pół godziny na tym poziomie, w dodatku przy tej ciągłej presji wynikającej z wyścigu z Liverpoolem. Duży szacunek.

17:30

I cyk, dowieźli, Korona Kielce nad Lechem Poznań w tabeli, ledwie dwa punkty za Jagiellonią Białystok. Jeśli nadal traktujemy Kolejorz jako poważnego kandydata do tytułu, to trzeba do tego grona włączyć też kielczan. Arka bez zwycięstwa od listopada, pięć ostatnich meczów – trzy porażki i dwa remisy. Co gorsza – ich gra dzisiaj, może poza okresem od 30. do 60. minuty, nie dawała żadnych powodów do optymizmu.

Sami jesteśmy ciekawi, jak wypadnie Korona na tle Lechii Gdańsk, to może być prawdziwa weryfikacja ich możliwości w tym sezonie. Pozycję startową do walki o puchary mają lepszą niż Lech…


KOMENTARZE (10)

WordPress Lightbox