To powoli tradycja: Legia z oprawą na Jagę nie wejdzie
Weszło

To powoli tradycja: Legia z oprawą na Jagę nie wejdzie

Niestety znów przy okazji nadchodzącego starcia Jagi z Legią nie możemy mówić tylko o sporcie, zastanawiać się, kto ma lepszy skład, kto jest w lepszej formie, który trener bardziej ogarnia. Musimy mówić też o otoczce, konkretnie o tej kibicowskiego, bo po raz kolejny kibice z Warszawy wchodząc na stadion w Białymstoku będą mieli utrudnione życie.

Jagiellonia wysłała do Legii następujące pismo (źródło – facebook’owy fan page Nieznanych Sprawców):

zdjecie

Wynika z niego jednoznacznie, że przyjezdni nie będą mogli wnieść na sektor gości flag, sektorówek, transperentów, generalnie wszystkiego, co jest potrzebne do przygotowania oprawy. A wszyscy wiemy, co oprawy dla kibiców znaczą, szczególnie w takim meczu, kiedy oba zespoły się nie lubią i jest okazja zaprezentować kibicowską siłę na obcym obiekcie. Oczywiście w sposób legalny i szkopuł polega na tym, że Jaga o tę legalność ma spore obawy. Porozmawialiśmy ze Zbigniewem Pypczyńskim, dyrektorem ds. bezpieczeństwa Jagiellonii, pytając go o to, dlaczego podobny problem znów się pojawia.

Czego obawia się Jagiellonia, utrudniając życie kibicom Legii?

Mamy do czynienia z meczem podwyższonego ryzyka. W związku z tym, że są przesłanki dotyczące szeregu zagrożeń, nie chcielibyśmy, by powtórzyła się sytuacja z meczu 26. kolejki ubiegłego sezonu. Dlatego wprowadziliśmy obostrzenia, które – trzeba podkreślić – są identyczne do tych, jakie Legia skierowała do nas w 2015 roku.

Tylko że już przy ostatnim meczu były podobne kłopoty i wówczas kibice Legii nie weszli na stadion.

To nie była nasza decyzja. Naszą decyzją i obowiązkiem jest to, by spełnić wszystkie wymogi obowiązujące w prawie powszechnym i związkowym oraz w uchwałach PZPN-u. Te wszystkie wymogi spełniamy i jesteśmy w stanie przyjąć w sposób normalny kibiców Legii, po spełnieniu naszych warunków. Nie są to nadzwyczajne warunki.

Legia wystosowała to pismo trzy lata temu i taka sytuacja się nie powtórzyła.

Nie powtórzyła się, ale sytuacja skutkująca przerwaniem meczu zdarzyła się na stadionie w Warszawie.

To już każdy mecz będzie w takich warunkach rozgrywany? Kiedy stwierdzicie, że tym razem może nie być rac i zadymy?

Nie zastanawiamy się co będzie. Taka decyzja obowiązuje na ten jeden konkretny mecz.

Możemy zakładać, że będzie tak samo.

To pan zakłada, nie ja.

Szukam sytuacji, w której Jaga powie: okej, teraz będzie spokojnie, niech kibice Legii wejdą z oprawą.

Mówię panu wyraźnie: podjęliśmy decyzje dotyczące tego meczu, trudno mi mówić o przyszłości.

A gdy przyjedzie do Białegostoku Zagłębie Sosnowiec, to wówczas też będzie problem, skoro kibice obu drużyn są zaprzyjaźnieni?

Mówimy o czymś, co ma się wydarzyć w rundzie wiosennej. Nie wiem jakie będziemy podejmować decyzje.

Skąd macie przesłanki, że tym razem będzie problem z kibicami Legii?

Nie mówimy o plotkach i spekulacjach. Jako organizator mamy prawo i możemy określić warunki, na jakich mamy podjąć gości.

Mówi pan, że ja spekuluję, a to przecież Jagiellonia spekuluje, co będzie, jeśli powoli kibicom wejść z oprawą.

Nie. My musimy zapewnić bezpieczeństwo i odpowiadamy prawnie, jeśli na stadionie dojdzie do incydentów. Nie spekulujemy, podejmujemy prawne decyzje.

Dlaczego nie podjęto podobnych decyzji co do klubów, które już w tym sezonie w Białymstoku były?

Bo nie było żadnych zagrożeń.

A jak Legia przyjeżdża, to zagrożenie jest?

W przypadku imprezy podwyższonego ryzyka, a tak nam policja zakwalifikowała ten mecz, podejmujemy decyzje. Wszystkie poprzednie mecze były spotkaniami zwykłymi.

Nie obawia się pan, że kibice Jagiellonii będą traktowani na innych stadionach tak samo?

Niczego się nie obawiam. Mówię o konkretnym meczu i o konkretnych decyzjach.

*

Sami widzicie: trudno jest nawet dyskutować z Jagiellonią, bo tam po prostu uważają, że ich działania mają wszelką podstawę. Z jednej strony ich rozumiemy, bo kibice Legii zwyczajnie zasłużyli na miano problematycznych, nie raz, nie dwa doprowadzając do przerywania meczów swojego klubu. Ale z drugiej mańki, takie zachowanie Jagi do niczego nie doprowadzi, impas będzie trwał. Bo kiedy klub z Białegostoku stwierdzi, że tym razem nie ma zagrożenia? Przy okazji następnego spotkania, za pięć, jak w Legii dojdzie do wymiany pokoleniowej fanów?

Szkoda, że obie strony nie potrafią się dogadać. Mecz zapewne nie będzie stał na wysokim poziomie, jak to w ekstraklasie, więc robotę mogły wykonać trybuny. Jednak i tutaj będzie biedniej.

Fot. FotoPyk