Który sport jest najtrudniejszy? Szukamy odpowiedzi
Inne sporty

Który sport jest najtrudniejszy? Szukamy odpowiedzi

Podobno siatkówka to sport dla ludzi inteligentnych, w przeciwieństwie do piłki nożnej. Tak powiedział Michał Kubiak, kapitan siatkarskiej reprezentacji Polski. I jasne, ma prawo do własnego zdania, my możemy za to uznać, że to głupota. Skłoniła nas jednak do rozważań: czy faktycznie istnieją dyscypliny trudniejsze od innych? A jeśli tak, to która z nich jest najbardziej wymagającą? Spoiler: nie jest to siatkówka.

Generalnie analizując coś takiego z miejsca napotykacie swego rodzaju trudności. Choćby taką, że trudy dyscypliny to rzecz cholernie subiektywna. Nie zapytacie koszykarza czy piłkarza o to, która jest najtrudniejsza, bo w większości przypadków istnieją dwie możliwości:

  1. powie wam, że ta, którą sam uprawia, bo zna to wszystko z autopsji i wie, jak wyglądają treningi oraz rywalizacja;
  2. powie wam, że jakaś inna, bo nie potrafiłby jej uprawiać. Wiecie, siatkarz, który ma ponad dwa metry wzrostu, średnio sprawdziłby się np. w skokach narciarskich. Choć przyznamy, że chcielibyśmy coś takiego zobaczyć.

Czaicie, o co chodzi? Odpowiadając na takie pytanie niemal każdy sportowiec (zresztą nie tylko, spójrzcie na dyskusje w Internecie wśród kibiców) patrzy na siebie. I to jest zrozumiałe, ale nie tego oczekujemy. Dlatego nie pytaliśmy o to sportowców, a dziennikarzy, trenerów przygotowania motorycznego, fizjologów i psychologów sportowych. Tych, którzy mogą spojrzeć na to z boku i mają potrzebną do tego wiedzę.

Ostrzegamy też: jeżeli spodziewacie się rankingu najtrudniejszych dyscyplin to… dostaniecie, ale nie nasz. My nie mieliśmy zamiaru bawić się w układanie ich wszystkich w określonej kolejności. Dlaczego? Bo zadaliśmy sobie na początku jedno zajebiście ważne pytanie:

Czy to w ogóle jest możliwe?

Odpowiedź brzmi: tak, jest. Jasne, da się to wszystko w miarę sensownie poukładać i jakoś uzasadnić. Przykłady zobaczycie zresztą później. Ale to pytanie ma znacznie szerszy zakres, bo dotyczy nie tylko rankingów, a samego porównywania dwóch czy trzech dyscyplin. Bo osiągnięcie najwyższego poziomu w każdej z nich jest po prostu cholernie trudne. I gdyby spojrzeć na to z tej strony, trudno wyodrębnić dyscyplinę, która wyraźnie by się wybijała.

Kamil Wolnicki, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”:

– Nie uważam, by można było powiedzieć o jakimś sporcie, że jest łatwiejszy lub trudniejszy. Czy to będzie gimnastyka, czy piłka nożna, to jest to podobny szereg wyrzeczeń, podobna ilość pracy. Okej, gdzieś jest większa presja, gdzieś jest trudniej technicznie, ale żeby dojść na poziom mistrzowski, trzeba być wybitnym. To nie jest tak, że: „Piłka jest najtrudniejsza, bo gra w nią więcej osób” albo „W tenisie trudniej być mistrzem niż w sporcie mniej popularnym”. Dla mnie ta różnica jest taka, że w tych najbardziej popularnych sportach jest dużo więcej miejsca dla przeciętniaków, a najlepsi i tak zostają mistrzami. Nikt mi nie powie, że trudniej jest zostać piłkarzem naszej ligi niż mistrzem olimpijskim w gimnastyce.

Gdybyśmy mieli to do czegoś porównać, to byłoby to coroczne wręczanie Złotej Piłki. Weźmy ten rok – Raphael Varane zdobył Ligę Mistrzów z Realem i był podporą reprezentacji Francji, która wygrała mistrzostwo świata, ale nikt na niego nie stawia. Bo jest obrońcą, a wiadomo, że wszyscy patrzą na to, co dzieje się z przodu i ile goli nastrzelali Cristiano Ronaldo czy Leo Messi. I tak cudem jest, że w walce o to wyróżnienie liczy się Luka Modrić.

W porównywaniu dyscyplin jest podobnie – jeśli zapytacie kogoś o najtrudniejszy sport, to nie przyjdzie mu do głowy, by z miejsca powiedzieć o triathlonie czy squashu, a oba są przecież absolutnie wycieńczające. Prędzej wymieni maratony, piłkę ręczną czy koszykówkę i rzuci jakieś uzasadnienie. Te dyscypliny, które są dużo bardziej popularne i częściej się je uprawia. Bo znów: to kwestia subiektywna, co dana osoba, kibic czy zawodnik, uznaje za najtrudniejsze. Dla jednego będzie to przebiegnięcie 42 kilometrów, dla drugiego trafienie piłką do kosza (Kamil Wolnicki wspomina, jak Karol Bielecki mówił mu, że dziś nie mógłby już grać w kosza, bo przez utratę oka nie ma poczucia głębi). I co, powiecie któremuś z nich, że nie ma racji? Cóż, on zapewne odpowie, że ma gdzieś wasze zdanie.

Krzysztof Sendecki, dziennikarz sportowy Radia ZET:

– Moim zdaniem nie ma czegoś takiego, jak najtrudniejszy sport, każdy na poziomie zawodowym jest mega trudny, dlatego całe życie się trenuje, by osiągnąć jak najlepszy poziom. Wiem, jak trenują tenisiści, jak lekkoatleci, jak najlepsi koszykarze czy piłkarze i nie widzę między nimi wielkich różnic. Wiadomo, że w piłce nożnej zasady są łatwiejsze niż np. w koszykówce, ale to wcale nie oznacza, że dla przeciętnego człowieka strzelenie gola zawodowemu bramkarzowi będzie łatwiejsze niż trafienie do kosza. Cała ta teoria o futbolu dla mniej inteligentnych jest dla mnie po prostu bez sensu. Łatwiej jest w niego zagrać, ale to przez to, że są prostsze zasady. Dzięki temu jest przecież popularny. Jednak gdy zaczynasz trenować, to w pewnym momencie zacierają się różnice. Wiadomo, że trudniej rzucić piłkę do kosza niż kopnąć do bramki, gdy robisz to po raz pierwszy. Ale tylko wtedy. Później, w miarę treningu, wszystko się wyrównuje.

Żeby nie było, myślimy tak nie tylko w Polsce. „The Irish Times” zadał podobne pytanie naukowcom i odpowiedzieli dokładnie w tym tonie. „Niezależnie od tego, jaki to sport, kiedy rywalizujesz na najwyższym poziomie, wszystkie są ekstremalnie trudne”, to wypowiedź profesora Nialla Moyny, który badaniami nad wytrzymałością ludzkiego organizmu zajmuje się od lat na dublińskim uniwersytecie.

Moglibyśmy zrezygnować już teraz i zostawić was z takimi opiniami. Ale tego nie zrobimy, bo lubimy wyzwania, a szukanie dyscyplin trudniejszych od reszty takim się dla nas stało. Podołaliśmy mu, choć nie było łatwo, uwierzcie nam. Zacznijmy od tego…

…co siedzi w głowie?

Choć przez lata rolę psychiki w sporcie nieco lekceważono, to dziś z pomocy psychologów korzysta coraz więcej sportowców. Właściwie trudno sobie wyobrazić, ze któryś mógłby tego nie robić. Daria Abramowicz, która dziś pracuje w tym zawodzie, a w przeszłości sama sport uprawiała, mówi nam, że niektórzy takiej pomocy nie potrzebują, bo sami posiadają wystarczające umiejętności, by z napięciem sobie odpowiednio radzić. Czy więc da się wskazać sport, w którym sportowiec ponosi koszty psychiczne znacznie większe niż w pozostałych?

Tomasz Kurach, psycholog sportu i wykładowca akademicki:

– Staram się na takie wypowiedzi, jak ta Michała Kubiaka, spojrzeć obiektywnym okiem i mam duży problem z tym, żeby powiedzieć, że jakaś dyscyplina jest szczególnie trudna, choćby pod względem psychologicznym czy fizycznym. W każdej musimy przygotować się w czterech strefach: taktycznej, technicznej, fizycznej i psychologicznej. Kombinacja tych wszystkich czynników daje nam odpowiedź na pytanie, co jest wymagane, żeby sobie w tym sporcie poradzić. Każdy start i każdy trening może być bardzo trudny, a może być łatwiejszy.

Okej, nie brzmi to zbyt optymistycznie. Ale co to dla nas – jeśli myślicie, że nic nie znaleźliśmy, to się grubo mylicie. Zapewne nie zaskoczymy was stwierdzeniem, że istnieją na świecie dyscypliny mniej i bardziej popularne. Wiadomo, więcej osób przyjdzie obejrzeć gwiazdy tenisa niż bilarda, różnice są też obecne np. w liczbie followersów w social mediach. Nie ma w tym nic dziwnego. Daria Abramowicz mówi nam jednak, że może to utrudniać rywalizację na najwyższym poziomie:

– To jest bardzo ciekawe, bo gdybyśmy zastanowili się przez chwilkę nad określeniem tego, kto jest kibicem, czy co znaczy „widownia”, to doszlibyśmy do wniosku, że nie nazwiemy tylko tych ludzi, którzy fizycznie zasiadają na stadionie, ale to też ludzie, którzy śledzą poczynania zawodnika na odległość. To oni tworzą te oczekiwania, które odczuwa sportowiec. Idąc tym tropem, można by było – choć nie mamy aktualnie badań, które by to potwierdzały – założyć, że obciążenia związane z oczekiwaniami z zewnątrz większe są w sportach, które są bardziej popularne. Bo częściej się o tym mówi i pisze.

Co jeszcze? Występują, oczywiście, różnice między sportami zespołowymi a indywidualnymi. Ale to żadna niespodzianka. A poza tym? „Każdy sport ma swoje specyficznie wymagania, kiedy chodzi o psychologię” mówi Tomasz Kurach. I cóż, na tym wypada poprzestać. Nie będziemy analizować wszystkich dyscyplin po kolei, bo zaczęlibyśmy się zastanawiać nad najskuteczniejszym sposobem popełnienia samobójstwa gdzieś w okolicach polo czy darta. Radzimy jednak zapamiętać tę uwagę o odczuwanej presji. Wrócimy do niej później.

Sportowe Oscary

Już w trakcie rozmowy z Darią Abramowicz zorientowaliśmy się, że nasz podział na kilka kategorii, ulega ponownemu rozkładowi. Robiło się drzewko, podobne do genealogicznego, jakbyście chcieli rozrysować dzieje waszej rodziny, poczynając od pradziadków. W naszym przypadku w ich rolę wcieliła się konkretna dyscyplina, którą próbowaliśmy przeanalizować w kilku dziedzinach: przygotowania fizycznego, psychologicznego i technicznego. I co? I nic, nie dało się, bo to w dalszym ciągu były zbyt duże ogólniki.

Dlatego zwróciliśmy uwagę na rozwiązanie, które zaproponował ESPN. W wielkim skrócie: w amerykańskiej stacji wpadli na to, by dla każdej dyscypliny wybrać dziesięć konkretnych elementów, które składają się – przynajmniej ich zdaniem – na uprawianie sportu. Były to: elastyczność, koordynacja, moc, wytrwałość, odwaga (której umieszczenie w tym gronie nie do końca rozumiemy, ale cóż, Amerykanie…), szybkość, siła, zwrotność, strategia i wytrzymałość. W ich ramach ośmiu ekspertów oceniało każdy sport w skali od 1-10. I tak, wiemy, że można było to podzielić inaczej, nie musicie tego pisać.

Jeśli ktoś uznał, że wytrzymałość nie jest potrzebna w np. skokach narciarskich, dawał jedynkę, jeśli druga osoba stwierdziła inaczej rzucała szóstkę czy siódemkę. Potem wyciągano średnią, a na koniec sumowano punkty. Sport, który zgromadził najwięcej, okazywał się zwycięzcą. Coś jak wyścig kolarski – możesz nie wygrać ani jednego etapu, ale triumfować w klasyfikacji generalnej. Ranking działający na podobnej zasadzie – choć wyróżniając mniej elementów – zaproponował też m.in. Bleacher Report.

W tym momencie wszystko okazuje się prostsze. Przynajmniej przy przyporządkowaniu „iliderów” do konkretnych elementów. Mówi nam o tym Artur Pacek, trener przygotowania motorycznego, współpracujący w trakcie swej kariery z zawodnikami m.in. koszykówki, futbolu amerykańskiego, piłki nożnej czy tenisa:

– Przy takim podziale wszystko zależy od omawianego elementu. Jeśli rozmawialibyśmy o zdolnościach siłowych, to dwuboiści i trójboiści podnoszący ciężary biją wszystkich na głowę. Zdolności koordynacyjne? Możemy pomyśleć o gimnastyce czy łyżwiarstwie figurowym, ale też skoku wzwyż, który również ich wymaga. Połączenie wytrzymałości i szybkości dotyczy większości dyscyplin drużynowych. Sama wytrzymałość – łyżwiarze długodystansowi czy maratończycy oraz kajakarze i wioślarze na długich dystansach. Stricte szybkość to sprinterzy oraz zawodnicy short tracku. Wiele zależy od sposobu podziału – często nie możemy powiedzieć, że dana dyscyplina będzie trudniejsza od drugiej. Jeżeli rozbijemy to jednak na poszczególne czynniki, to możemy doszukiwać się konkretów, pewnych różnic i liderów.

Dla przykładu – w rankingu ESPN, o którym tutaj mowa, w poszczególnych kategoriach wygrały następujące konkurencje: kolarstwo szosowe, maratony, sprinty, gimnastyka, boks, futbol amerykański, baseball, hokej na lodzie, wyścigi samochodowe, podnoszenie ciężarów i piłka nożna. Trzy ostatnie po dwa razy. Jest ich więcej niż kategorii, bo zwycięzców czasem było kilku. I z większością trudno dyskutować: wiadomo, że wytrzymałość potrzebna jest w kolarstwie i na długich dystansach, a podnoszenie ciężarów wymaga niebywałej siły. Gdy jednak zsumowano to wszystko, wygrał… boks, drugi był futbol amerykański, a trzeci hokej. Każda z tych dyscyplin wygrała w jakiejś kategorii. Ale tylko jednej. Wyścigi samochodowe, które triumfowały w dwóch, były na 32(!) miejscu. Trochę jak film, który ogólnie był słaby, ale miał ładne kostiumy i efekty, za które zgarnął statuetki.

Artur Pacek:

– To bardzo ciekawe zestawienie, ale w Polsce pierwsza trójka mogłaby wyglądać inaczej. ESPN to oczywiście amerykańska stacja, więc nie dziwię się, że znalazł się tam hokej czy futbol amerykański. Choć trzeba zaznaczyć, że hokej – u nas mniej popularny – to dyscyplina bardzo kontaktowa, dużo się w niej dzieje, wymagane są niezwykłe zdolności, bo gra się bardzo szybko i dynamicznie. Podobnie w futbolu amerykańskim, w którym są zresztą chyba najlepiej przygotowani sportowcy na świecie pod względem fizycznym: silni, szybcy, dynamiczni i skoczni. 

Wyniki innych rankingów? W jednym z nich triumfowała piłka wodna, w kolejnym gimnastyka artystyczna (nie pytajcie nas, nie wiemy, jakim cudem), a w jeszcze innym znów najlepszy okazał się boks. Triumfy boksu, przy takim sposobie tworzenia rankingu, dziwić przesadnie zresztą nie mogą, bo to dyscyplina, która faktycznie łączy w sobie wiele elementów. I to nie tak, że są w niej tylko obecne, trzeba je wytrenować na naprawdę wysokim poziomie. Mówi nam o tym dr Krzysztof Mizera, fizjolog sportu, autor bestsellerów „Dietetyka sportowa” oraz „Bieganie jest proste”:

– Faktycznie, boks jest taką dyscypliną, gdzie potrzeba dobrej wydolności. Walki toczone na dystansie dziesięciu czy dwunastu rund wymagają odpowiedniego przygotowania motorycznego i to zarówno tlenowego, jak i beztlenowego. Miałem kiedyś okazję poboksować amatorsko, więc wiem, jak to wygląda. Technika też wchodzi tu do gry. Do tego refleks, czas reakcji, który w boksie jest kluczowy, utrzymanie pełnej koncentracji do końca. Więcej nokautów następuje pod koniec walk, co wynika w dużej mierze z tego, że zawodnicy, którzy przegrywają, tracą koncentrację, co jest oczywistym efektem zmęczenia. Myślę, że boks kwalifikuje się do miana najtrudniejszych sportów.

Jak coś jest do wszystkiego, to jest… najtrudniejsze?

Jasne, sposobów podziału znaleźć można mnóstwo: ktoś powie, że najtrudniejszy jest ten sport, w którym pracuje najwięcej mięśni naraz (pozdrawiamy wioślarstwo), ktoś inny, że ten, w którym jeden start trwa najdłużej, kolejny uzna, że najtrudniejsze są dyscypliny indywidualne (np. tenis czy biegi). Dlatego staraliśmy się znaleźć jeden, który trudno zakwestionować komukolwiek. Dlatego wybraliśmy ten, w którym uznajemy dyscyplinę sportową za tym trudniejszą, im więcej elementów trzeba opanować, by ją uprawiać. Pozostaje pytanie: o których sportach mowa?

Dr Krzysztof Mizera:

– Pierwsza przychodzi mi do głowy piłka nożna, oczywiście ta na wysokim poziomie. To jest sport, w którym bardzo wiele elementów ma duże znaczenie. Wydolność tlenowa, ale też szybkość – sprinty czy przyśpieszenia to coś, czego nie musi mieć maratończyk, a piłkarz potrzebuje. Do tego skoczność, siła (chociażby przy strzale), stricte technika, która w futbolu często jest kluczowa. Odpowiednia koncentracja, żeby dobrze podać czy precyzyjnie strzelić nawet w tej 85. minucie, też jest istotna. To wbrew pozorom nie jest łatwe, nawet jeśli dysponuje się dobrą techniką, bo zmęczenie obniża sprawność układu nerwowego. Utrzymanie koncentracji i precyzji pod koniec meczu jest dużą sztuką.

Oczywiście, taki opis może też dotyczyć innych dyscyplin zespołowych. Okej, może nie siatkówki, w której sprinty raczej rzadko wchodzą w grę, ale koszykówki, piłki ręcznej czy futbolu amerykańskiego – jak najbardziej. W tych dwóch pierwszych gra się zresztą szybciej, bardziej dynamicznie, a w ostatnim potrzebna jest jeszcze większa siła. Dr Krzysztof Mizera wybór piłki nożnej uzasadnia więc jeszcze tym, że operuje się tam nie rękami, a nogami oraz występuje w niej więcej elementów technicznych. Z wynoszeniem piłki nożnej na piedestał nie zgadza się jednak Artur Pacek:

– To zależy o czym rozmawiamy: czy o koordynacji ruchowej czy o przygotowaniu motorycznym. Jeśli o tym pierwszym to rzeczywiście ludziom o wiele trudniej operować jest nogami, bo potrzebujemy więcej czucia do tego, żeby trafić tą piłką celnie. Inaczej możemy to klasyfikować jeśli będziemy rozmawiać tylko o przygotowaniu motorycznym. A gdybyśmy mieli połączyć to wszystko w całość, to nie wiem czy piłka nożna znalazłaby się w mojej pierwszej piątce.

Jeśli fani futbolu poczuli się teraz zawiedzeni, to… nie jest nam przykro. Taka prawda, wszyscy piłkę uwielbiamy, ale sami też najprawdopodobniej umieścilibyśmy ją gdzieś pod koniec dziesiątki. Może w piątce, gdybyśmy rozmawiali tylko o sportach zespołowych. To wciąż najpopularniejszy sport na świecie, ale – nie oszukujmy się – w ramach przyjętej przez nas definicji zdecydowanie nie najtrudniejszy. Nawet jeśli jesteś Luką Modriciem i grasz swoją setną dogrywkę z rzędu. A skoro nie piłka to co?

Artur Pacek:

– Najprawdopodobniej będą to sporty walki, ale także drużynowe takie jak piłka ręczna, koszykówka, rugby czy futbol amerykański. Oprócz mechanicznej pracy mięśni, a co za tym idzie wyczerpania zapasów energetycznych i nagromadzenia zbędnych produktów przemiany materii, często występuje w nich bezpośredni kontakt fizyczny, co powoduje mikrouszkodzenia mięśni. Dlatego zawodnicy po meczach wychodzą obolali jak po walce bokserskiej. Piłka ręczna czy rugby to doskonałe przykłady. W koszykówce także nie brakuje tego kontaktu w walce w obronie, podczas wyjść po zasłonach, czy zastawianiu przeciwników w walce o zbiórkę.

Wszystko zaczyna się klarować, co? Coraz częściej przewijają się tu te same sporty, możemy więc zapewne bezpiecznie założyć, że to właśnie one są najtrudniejszymi. Ale żeby sprawę nieco skomplikować Krzysztofa Sendeckiego zapytaliśmy o to z jeszcze nieco innej perspektywy. Gdyby na treningi wysłać gościa, który nigdy w swoim życiu nie uprawiał żadnej dyscypliny sportowej, nawet amatorsko, to jaki sport byłby dla niego najtrudniejszy do nauczenia się?

Krzysztof Sendecki:

– Przy takim postawieniu sprawy, to teoretycznie, jeśli człowiek ma do tego predyspozycje, najłatwiejsze są biegi, którekolwiek. Biec potrafi każdy, nic do tego nie trzeba, po prostu zaczynasz i tyle. Najtrudniejsze? Poszedłbym tą drogą, że są to sporty, które łączą w sobie wiele dyscyplin: dziesięciobój, MMA, kombinacja norweska, triathlon. Oczywiście, w żadnej z tych dyscyplin z osobna nie jesteś najlepszy, ale nauczenie się kilku na odpowiednim poziomie sprawia, że musisz być bardzo zróżnicowany pod każdym względem. Poszedłbym tym tropem.

W tym momencie musimy jednak wrócić do tego, o czym pisaliśmy na początku – psychologii. Jeśli założyć, że faktycznie uprawianie danej dyscypliny staje się trudniejsze, gdy jest ona popularna, bo skierowanych jest na ciebie wówczas więcej oczu, to wygrałaby piłka nożna. Z drugiej strony…

– W sporcie indywidualnym odpowiedzialność za wynik spoczywa tylko na tym jednym zawodniku, który jest – przynajmniej pozornie – sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Natomiast w sportach drużynowych to wszystko trochę się rozkłada. (…) Porównując np. narciarstwo alpejskie i piłkę nożną, to są dwie zupełnie różne rzeczywistości. Idąc dalej, tak samo rozkłada się napięcie czy presja odczuwane w trakcie rozgrywki.

Tak twierdzi Daria Abramowicz. Jasne, jedni będą woleli grać sami, inni w zespole, ale w gruncie rzeczy przegrany finał Ligi Mistrzów to odpowiedzialność zbiorowa, a zwykle – jeśli prezesowi i kibicom się to nie spodoba – leci trener, a nie piłkarze. Jeśli przegrasz finał US Open czy walkę o pas mistrzowski w boksie, nie będziesz mógł zrzucić odpowiedzialności na kogoś innego. Chyba że jesteś Sereną Williams, a sędzia podłym seksistą. Ale to szczególny przypadek, też zresztą związany z presją, bo kto jak kto, ale Amerykanka na pewno ją odczuwała.

Gdyby więc wziąć pod uwagę dyscypliny, które się tu przewijały i zsumować wszystkie wymagania – zróżnicowanie elementów, trudność przygotowań, presję, jaką odczuwają zawodnicy i czas na odpoczynek pomiędzy poszczególnymi… postawilibyśmy na sporty walki. Wielka widownia, wielkie pieniądze, wielka presja i jeszcze większe wymagania, o których już pisaliśmy. W drużynie? Piłka nożna i ręczna, koszykówka, futbol amerykański i hokej na lodzie. Bez wybierania jednej z dyscyplin. Jeśli jesteście zdziwieni, że dodaliśmy tutaj hokeistów, to pozwólcie, że zacytujemy Kamila Wolnickiego: „w hokeju faktycznie jest wszystko. I wytrzymałość, i dynamika, i precyzja”. Tym, którzy wciąż w to powątpiewają, polecamy obejrzeć jakikolwiek mecz NHL i ładnie przeprosić tych facetów, którzy śmigają tam po lodzie.

W tym miejscu teoretycznie moglibyśmy zakończyć. Sęk w tym, że nie pozwala nam „The Irish Times”.

A może inaczej?

Uważam, że pytanie nie powinno brzmieć „który sport jest najtrudniejszy?”, ale „które zawody są najtrudniejsze?”. Dla przykładu: kolarstwo może nie być uważane za naprawdę trudny sport, jeśli weźmie się pod uwagę wyścigi na torze, ale przejechanie Tour de France w peletonie musi być jednym z najtrudniejszych zawodów, gdy chodzi o wytrzymałość.

To słowa profesora Briana Caulfielda z uniwersytetu w Dublinie. Jego zdaniem w grę wchodzą też inne czynniki, takie jak: pogoda czy czas na regenerację między zawodami. Bo prawdą jest, że bieg na pięć kilometrów przy prażącym słońcu i wysokiej wilgotności powietrza może być bardziej wymagający niż dwa razy dłuższy dystans w umiarkowanym klimacie. Tak samo nie każdy wyścig kolarski to wspomniane Tour de France czy Giro d’Italia, a w piłce nożnej nie każde spotkanie gra się na równie wysokiej intensywności. Polska Ekstraklasa już dawno nas tego nauczyła.

To wszystko puentuje Krzysztof Sendecki:

– Takie podejście podoba mi się podoba bardziej, choć również zależy od dyscypliny, bo np. bieg na 100 metrów będzie bardziej wymierny. Choć pogoda też może mieć wpływ – gorzej biega się w upale czy przy wietrze wiejącym z przodu. To jest cenna uwaga, ale pokazuje, że jest gdzieś ten górny pułap profesjonalizmu, który – bez względu na to, jaki sport uprawiasz – jest niedostępny dla zwykłych ludzi.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

KOMENTARZE (59)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Placek

Odpowiedź jest oczywista – piłka nożna. Oczywiście w prawie każdym sporcie trzeba osiągnąć ekstremalnie wysoki poziom sprawności fizycznej. To co odróżnia dyscypliny to technika oraz skomplikowanie wykonywania precyzyjnych ruchów takich jak drybling i zwody w pn czy koszykówce, podania w ręcznej, wystawienie w siatkówce, precyzyjny rzut oszczepem, itp.
I tu dochodzimy do sedna, człowiek na drodze swej ewolucji został przystosowany do wykonywania precyzyjnych, skomplikowanych technicznie czynności za pomocą RĄK. O wiele łatwiej jest wprawić jakiś przedmiot w porządany przez nas ruch za pomocą rąk niż nóg, nogi ewolucyjne służą do prostych technicznie czynności typu chodzenie, bieganie, czasem silne kopanie wroga. Dlatego opanowanie techniki piłkarskiej na wysokim poziomie jest jakby zaprzeczeniem praw ewolucji i ja osobiście cenię piłkarzy najbardziej sprośród wszystkich sportowców.

MaciekGKS

Blad. Ze statystycznego punktu widzenia pilka nozna jest najlatwiejszym sportem na swiecie. Dlatego uprawia go tak wiele osob pod kazda szerokoscia geograficzna. To nie jest przytyk z mojej strony a zwrocenie uwagi na najwiekszy atut tej dyscypliny sportu. Zreszta warto zwrocic uwage takze na fakt, ze w zadnej innej dyscyplinie nie ma tak wielu „mistrzow”. I nie mam tu na mysli tytulow mistrzowskich na koncie a po prostu ocen kibicow i znawcow dyscypliny, ktorzy tak tytuluja najwybitniejsze jednostki.
W zestawieniu, ktore jednak jest kierowane do polskich czytelnikow, brakuje mi przedstawiciela sportow motocyklowych, czyli zuzla, ktory jest niezwykle wymagajacy chocby do osiagniecia poziomu przecietniaka.

dwa_szopy

Piłka nożna na poziomie amatorskim to najprostszy sport na świecie, polega na kopnięciu piłki do bramki. Za to piłka nożna na poziomie zawodowym, nie mówiąc już o mistrzowskim to nie jedna dyscyplina, tylko 11 dyscyplin. Nie można porównywać bramkarza z napastnikiem, a nawet napastnika z pomocnikiem. Na dodatek obrońca grający na lewej stronie to nie to samo co obrońca z prawej strony. Dodatkową sprawą w piłce nożnej jest ustawienie i taktyka dopasowana nie tylko do własnego składu, ale również do przeciwnika. Mnogość zawodników powoduje nieskończoną liczbę sposobów rozegrania.
Patrząc na zawodników to faktycznie może się wydawać, że to sport dla debili.
Zawodnik może być idiotą, ale osoba, która tych wszystkich idiotów poukłada, żeby wszystko zagrało, musi być już bardzo inteligentna.
Wg mnie tylko futbol amerykański może równać się z piłką.

Jarek Gierczak

Jak dla mnie piłka ręczna, nie dość że trzeba być silnym, mieć dobre warunki fizyczne, dobrą technikę to jeszcze trzeba się szarpać z innymi, i najlepsi zawodnicy umieją bronić jak i atakować, są bardzo uniwersalni .

Jozef Wojciechowski
Bułka z Bananem i Zupa w Pięć Minut

Najtrudniejszym sportem jest patrzenie na upadek tego ciekawego niegdyś portalu poprzez wypełnianie go równie durnymi tekstami jak ten.

Kolorowa_jak_Diabli
Widzew Łódź

Prawda, przydałoby się odrobinę finezji i polotu. Takiego z mocnym pierdolnięciem :)

NflFan

Moim zdaniem jednak piłka nożna. Mamy w drużynie 10 gości którzy muszą mieć wydolność, szybkość, koordynację, technikę, boiskowa inteligencję (bo z tą normalna to bywa często różnie) siłę, technikę i odporność na stres. Futbol amerykański oczywiście bardzo cenię ale tam masz ludzi na konkretnych pozycjach i nie oczekujesz od C, OG, OT że będą bili rekordy na 100m oni mają zablokować skurwieli którzy próbują urwać łeb ich qb (który też ma nieźle przejebane: do opanowania jakies 60 – 80 różnych rozegrane akcji gdzie przykładowy „siatkowkarz” może zagrać prawo lewo środek i kiwke). Kończąc swoją wypowiedź dodam tylko, że Kubiak się osmieszyl i cytowanie gościa że sportu tak mało popularnego jest bez sensu :)

MikeMuc89

Problem z Twoją oceną jest taki, że chyba nie wiesz, że w siatkówkę gra się na bardzo dużej intensywności (każdy gracz uczestniczy w każdej akcji, musi zmieniać pozycję z tej na której zaczyna akcję, na tą na której rzeczywiście gra, jest cały czas w ruchu) i to często dłużej niż w piłce – set 25-30 minut razy 5. To nie jest szkolna siatkówka, w której się stoi w miejscu i jak cię piłka trafi to odbijasz, a jak nie to nie.
Ale to właśnie ta kwestia, jak się nie grało to się nie wie, więc tak naprawdę trudno ocenić.
PS Wydaje mi się, że światowo siatkówka ma więcej fanów niż futbol amerykański.

NflFan

Mówimy o liczbie kibiców? No to chyba jednak futbol ma ich więcej. Twoim zdaniem w siatkówce w każdej akcji bierze udział każdy gracz? :)
A teraz tak poważnie to zwyczajnie wkurwil mnie Kubiak swoją wypowiedzią bo gdyby w ten sposób odezwał się Lewandowski prawdopodobnie musiał by oddać paszport.
PS. Kubiak taki inteligentny a na boisku zachowuje się jak pajac na poziomie tego debila z Rosji.

MikeMuc89

Kubiaka zostawmy, nie znam go, nie mogę ocenić, być może przegina albo rzeczywiście jest nie do końca. Ale to inny temat.
Tak, uważam, że w każdej akcji bierze udział każdy gracz. Nie dlatego, że mi się tak wydaje, tylko dlatego, że tak jest.
Drużyna broniąca: trzech porusza się przy siatce, co najmniej dwóch skacze do bloku, trzeci jak nie zdąży to musi się ustawić do obrony, trzech z tyłu często zmienia pozycję w obronie i musi się ustawić. Jeden z nich na początku serwuje.
W drużynie atakującej rozgrywający musi zdążyć dobiec do środka siatki z pozycji na której się znajduje i ewentualnie przy gorszym przyjęciu z powrotem gdzieś w pole gdzie spadnie piłka. I wyskok do rozegrania. Pozostali (przynajmniej trzech z pięciu) daje opcje do rozegrania, czyli wyskakuje tak jakby mieli atakować. Reszta ustawia się do asekuracji, raczej nie stojąc w miejscu. Ewentualny wyblok lub obrona i sprint w drużynie broniącej po piłkę i tak w kółko. Wszystko na przestrzeni 30 sekund – minuty.
Żeby nie było, nie uważam, że to jest najintensywniejszy sport (tenisowi nie dorównuje w żaden sposób), ale nie zatrzymujmy się z wyobrażeniem o siatkówce na poziomie wf w liceum.

MikeMuc89

A co do liczby kibiców to niestety nic nie potwierdza tego, że mógłbyś mieć rację. Uważa się, że siatkówka ma 900 milionów fanów na świecie, a American football 400. Więc sorry.

poprostukuba

Wiadomo, że piłka nożna. Mamy 38 milionów Polaków a tylko kilku potrafi prosto kopnąć piłkę.

Tralalala

Redaktor Warzecha zdaje się nie rozumieć (lub przynajmniej nie doceniać) znaczenia odwagi w sporcie. To mam dla niego dwie propozycje:. 1. Usiąść na belce Wielkiej Krokwi i zjechać na dół. 2. Wejść do ringu z jakimkolwiek bokserem.

Podejrzewam, że po przetestowaniu którejś z tych opcji, zrozumie.

GryfusPL

3. Stać pod koszem i próbować powstrzymać wsad gościa pokroju Shaqa.
4. Być skrzydłowym w NFL, którego demoluje rozpędzone 150kg wagi.
5. Grać w siatkówkę i wyłapać gwoździa od środkowego w twarz.

kalafi0r

snooker / szachy

zalgon
CSKA Legia

curling bo tam trzeba myslec i obwody by sie przepalily niektorym

comment_m8BfPgOWaP6C0lsMdAj8lWiWHg5zv23C.jpg
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Bergen

Powiem tak:
Jest bardzo ciezko stwierdzic co jest najtrudniejsze. Niemniej stane w obronie siaty i recznej a nawet hokeja. Odebrac pilke noga potrafi kazdy odebrac serw 110 czy 120 na godzine nie kazdy. Potem jest blok i ustawienie. I tutaj 6 facetow w okolicy 2 metrow musi pokryc boisko i odebrac scine lecaca wiecej jak 140. Wzrost w siatkowce jedt zaleta ale paradoksalnie przeklenstwem. Wez tak 2 metrowca zegnij w ulamku sekundy do poziomu kostek. No faktycznie masz pare wyborow do wystawienia pilki ale jak sie trzeba napocic wystawic choc podwojny blok. Reczna to gra dla facetow ktorzy wazac 110 120 kilo ruszaja sie lepiej jak wiekszosc cipek w LM. Przy takiej wadze latasz atak- obrona i tak do zesrania. Uwazam ze w pile gra kazda kaleka ale reczna hokej siata juz nie futbol amerykanski rowniez. Jesli ktos traktuje szachy snooker czy darty jako sport niech sprobuje
Bez treningu przegrasz w dwoch ruchach.

Tomaszz

Na pewno siatkówka i ręczna są prostsze od piłki nożnej. Tę ścinę 140 na godzinę, to tylko przez przypadek można odebrać, więc nie mów, że musi. Siatkówka jest mniej intensywna od piłki nożnej i to dużo mniej. W ręcznej z kolei nie ma tak, że latasz co chwila atak – obrona, bo zazwyczaj po dojściu pod bramkę przeciwnika gra zwalnia i dopiero przed samym strzałem jest chwilowe przyśpieszenie, a spod jednej bramki do drugiej tak daleko nie ma. To, że uważasz, że każda kaleka zagra w piłkę, a w siatkówkę czy ręczna – nie, to zwykle pierdolenie i nic więcej. Taka kaleka tak samo zagra w piłkę jak w siatkówkę czy w ręczna, czyli wyjdzie na boisko i nic więcej.

Bergen

Szkoda ze Twoje argumenty to zwykle pierdolenie. Odbor zagrywki idealnie na pierwszy metr to nie jest przypadek. Z moich doswiadczen jak i obserwacji wynika ze siatkarz,koszykarz szczypiornista,hokeista jest lepiej wyszkolony niz pilkarki. Mniej intensywna powiadasz heh chcesz mi powiedziec ze 11 pilkarzy gra na polowie przeciwnika haha nie pamietam takiego meczu. W recznej jak szybko atakujesz i wracasz do obrony zeby ustawic obrone jak najszybciej zeby przeciwnik nie zdazyl z atakiem. Do tego w recznej czy siatce jak jakis przysnie to traca punkt. W pilce 2 3 zawsze spi niezaleznie od umiejetnosci i poziomu. A i jeszcze jest tenis ktory zjada pilke nozna. Tenis TO dopiero gra.

AramChaczaturian

Bierzesz pod uwagę wymiary boisk?

Tomaszz

50 – metrowe podanie na centymetry to też nie przypadek. Siatkówka jest tak intensywna, że gra się czasem dzień po dniu. W ręczna podobnie. Cóż to za obserwacje, że siatkarz jest lepiej wyszkolony niż piłkarz? Jak to porównasz? Co do tenisa się zgadzam, skrobnąlem nawet całkiem długi post trochę niżej.

Bergen

A ile jest w meczu idealnych 50metrowych podan? W wiekszosci 0! Obsereacje takie ze mam wrazenie ze siatkarze itp sa bardziej wszechstronni. Poprostu.

Tomaszz

W polskiej lidze takich podań nie uświadczysz, w zachodnich ligach to standard. Na czym polega ta wszechstronność siatkarzy, bo siatkówka ma ubogi repertuar zagrań.

Bergen

Z calym szacunkiem ale takie podania w zachodnich ligach to nie taki standard.Ubogi repertuar wynikajacy z zasad i wielkosci boiska.Wszechstronnosc wynikajaca z tego ze wysocy zawodnicy sa tak wytrenowani zeby reagowac w ulamku sekundy na pilke.Wielokrotnie grajac zauwazylem ze siatkarze czy koszykarze lepiej potrafia dopasowac sie do innych sportow.W momencie kiedy siatkarz ma przyjac zagrywke nikt nie zdazy za niego tego zrobic a w pilce jak ktos przysnie to zawsze jest jakis stoper czy bramkarz.
A jaki repertuar jest wpilce do przodu i do tylu a jak sie patrzy ze Jodlowiec gra 110/111 do tylu to tak kazdy umie. W zadnym wypadku nie chce ponizac pily poprostu uwazam ze jest troche latwiejsza bo zawsze ktos moze naprawic twoj blad.

Tomaszz

Problem w tym, że porownujesz poziom naszej ogorkowej e-klapy z poziomem jednej z najlepszych lig siatkarskiej na świecie. Gdyby każdy mógł naprawić błąd, to wszystkie mecze kończyłby się 0:0. W piłce nożnej masz 50 razy większe boisko i tam też bierzesz udział każdej akcji, jak nie bezpośrednio, to pośrednio. W siatkówce nikt ci nie przeszkadza w rozgrywaniu, a w kopanej nigdy nie masz piłki na własność i od twoich umiejętności technicznych zależy utrzymanie się przy niej. Twoje obserwacje to zwykle pieprzenie. Piłkarze są bardziej wszechstronnie rozwinięci fizycznie niż koszykarze i siatkarze i nie wierze, że ogólnie lepiej sobie radzą w innych sportach, no chyba że w takich gdzie bardzo liczy się wzrost.

Bergen

W siatkowce nikt nie przeszkadza a to dobre.Zagrywasz tak aby przeciwnik mial problem z rozegraniem do tego rozgrywajacy ktory musi opanowac stres zwiazany z tym ze musi tak rozegrac zeby zgubic blok.Absolutnie nie porownuje e-klapy do PlusLigi nawet o tym nie pomyslalem.Mecze konczyly sie 0 0 i wlasnie siatajest fajna bo tam albo wygrywasz albo przegrywasz a wpilce zawsze jest ok remis tez dobry i murowanie.Nie no ale z tym posrednio to dales….

Tomaszz

Siatkarzom w żadnym wypadku nikt fizycznie nie przeszkadza w rozgrywaniu. Jeśli twierdzisz inaczej, to nie masz pojęcia. Napisałem posrednio, bo jak jesteś obrońcą i nie bierzesz udziału w ataku, to i tak musisz się odpowiednio ustawić w zależności od tego, co się dzieje pod drugą bramką.

Bergen

W pilce podczas meczu masz wiecej czasu na chwilowy odpoczynek wiec z tym ustawianiem nie szalej.W siatce caly czas jestes skupiony bo KAZDY bierze udzial w akcji.Nie powiedzialem ze ktos przeszkadza fizycznie w siatkowce ale psychicznie podobnie jak w szachach Magnus Carlsen trenuje wiele godzin na silowni a co maja miesnie czy forma do szachow tak?

Tomaszz

W siatkówce przerwy między punktami są dłuższe niż akcje, więc przestań opowiadać bajki. Same akcje też są krótkie i siatkarze sprintów nie robią. W piłce nożnej też jest gra psychologiczna.

Bergen

I wlasnie te przerwy powoduja ze tak czy tak musisz myslec o ustawieniu o nastepnej akcji.W pilce metr w lewo metr w prawo to to samo.
Dlaczego za kazdym razem wyciagasz cos nowego teraz sprint no jak ty twierdzisz ze w siacie nie ma sprintow to sorry.W siatce jest wieksza koncentracja i jak ktos mysli inaczej to jest ignorantem.Gra jest duzo szybsza.W siatce czy recznej nie ma miejsca na spanie w pilce zawsze ktos spi.Jestem fanem Barcelony ale jak patrze na te kaleki w obronie to tam wiecznie ktos spi.I to swiatowy poziom.Zwroc uwage na poziom amator.W noge mozesz stac jak palant i komus podstawic noge masz realny wplyw na wydarzenia a w siatce nie da sie stac jak slup bo trzeba miec minimalne umiejetnosci.Zapewne grales na podworku i zawsze ktos mial w druzynie sieroty ale szlo wygrac w siacie jak masz sierote to marne szanse a w pilce latwiej wlasnie dlatego ze ktos inny poprawi twoj blad.

zenek_ze_wsi

Tomassz napisał:
„Piłkarze są bardziej wszechstronnie rozwinięci fizycznie niż koszykarze i siatkarze i nie wierze, że ogólnie lepiej sobie radzą w innych sportach, no chyba że w takich gdzie bardzo liczy się wzrost.”
.
.
Większej bzdury już dawno nie czytałem. Popatrz sobie (choćby na YouTube) jak się rusza Peter Crouch a jak np. Artur Szalpuk. Są identycznego wzrostu. Porównaj sobie też jak się porusza np. Paweł Zatorski a jak dowolny środkowy obrońca lub wysoki pomocnik (będą mieć podobne „wymiary”). Pod względem wszechstronności rozwoju piłka nożna nie ma żadnych szans z siatkówką. Nie bez powodu w programach szkolnych WF jest (a przynajmniej było za moich czasów) zdecydowanie więcej siatkówki niż piłki nożnej.
Nie masz nawet bladego pojęcia o siatkówce.
.
.
Piszę to jako zapalony kibic obu tych dyscyplin sportu.

FalszywyProfil

kopnąć tak, i to słabo, ale już zrobić żonglerki to większość nie potrafi.

Michal23

Moim zdaniem nierozstrzygalne, ale gdyby ktoś mi kazał wskazać jeden sport to koszykówka i to już na średnio-amatorskim poziomie, bo trzeba mieć:
– koordynację
– siłę
– wytrzymałość
– precyzję
– trzeba myśleć, czuć grę, mieć inteligencję boiskową
– odpowiednią osobowość, np.: nie można się bać odpowiedzialności, ale nie można też być egoistą, bo to wysadza drużynę

Koszykówka łączy tak wiele elementów, że przy braku jednego gra się piach.

Oczywiście są też koszykarze co są po postu wysocy i niewiele więcej i czasem to wystarczy na pewnym poziomie, ale żeby być w koszykówce naprawdę dobrym na tle innych (na każdym poziomie rozgrywek), to sam wzrost nie wystarczy.

Bergen

I tu sie musze zgodzic

Tomaszz

Moim zdaniem trudniejszy od koszykowki czy piłki nożnej jest tenis. Na największych imprezach nie masz nawet możliwości kontaktu z trenerem. Jesteś sam ze sobą, co sprawia, że znacznie większą rolę odgrywa psychika. Tutaj tak samo trzeba mieć:
– koordynację – uderzenia w tenisie, poza slajsem, są bardzo skomplikowane ruchowo,
– sila nie jest najistotniejsza, bo głównie siła uderzenia bierze się z techniki, ale to jednak dragale biją najmocniej,
-wytrzymałość to sprawa oczywista, gra się zazwyczaj co dwa dni, a mecz potrafi trwać 5 godzin (czasem nawet dłużej)
– trzeba myśleć, czuć grę, mieć inteligencję boiskową – w tenisie to ważne jak w mało którym sporcie
– odpowiednią osobowość – szczególnie ważne chyba w każdym sporcie indywidualnym, Jurka Janowicza chyba wszyscy znają, najbardziej zryty łeb ma jenak Kyrgios – talent na miarę Federera, ale jak przeciwnik dobrze gra to strzela focha.
W ogóle żeby w tenisie mówić o grze, to trzeba sporo pracy włożyć. Jak już wcześniej wspomniałem, proste wydawałoby się odbicie to w rzeczywistości skomplikowana sekwencja ruchowa, nienaturalna dla organizmu. Nie wspomniałem jeszcze o szybkości, bo jak nie zdarzysz się ustawić, to przegrałeś punkt. Na pewno tenis jest trudniejszy od koszykówki i nie wiem dlaczego wyrozniles koszykówkę, bo ja nie widzę żadnej przewagi nad piłka nożną, nawet uważam, że to piłka nożna jest bardziej skomplikowana.

Michal23

Jeśli dziwisz się dlaczego wyróżniłem koszykówkę to znaczy, że sam w nią nie grałeś i nie umiesz grać – nie mówię o nieskoordynowanym wrzucaniu piłki do obręczy na pustym boisku, bo to umie prawie każdy. Czemu tak uważam? Bo gdybyś kiedykolwiek próbował grać w kosza, to nawet gdybyś nie uważał tej dyscypliny za trudną, to nigdy byś nie przyjął ze zdziwieniem moich słów.

Natomiast akurat ja trenowałem na przełomie podstawówka/liceum tenisa i nigdy nie uznałbym tego sportu za przesadnie trudny o ile nie jest się łamagą. Od razu zaznaczam, ze nie chodzi mi o profesjonalny, topowy poziom, bo na takim każdy sport jest trudny – zresztą w artykule jest to dobrze ujęte.

Zgodzę się tylko z jednym – tenis jest mega wymagający jeśli chodzi o psychikę – jakiekolwiek wyprowadzenie samego siebie z równowagi, złość, niepewność powoduje, że spieprzysz wszystko – tu zgoda.

Tomaszz

Trenowaleś koszykówkę, poznałeś jakieś tajniki gry i teraz dla Ciebie wszystko inne latwe. Trenowałeś tenis z trenerem, czy grałeś z kolegami? Przeciętna nie-łamaga ma problem na początku, żeby przebić piłkę na drugą stronę. Jeśli bez problemu nauczyłeś się serwować tak, żeby serwis był problemem dla przeciwnika (w co nie wierzę), to masz po prostu do tego talent, Wytlumacz jaki element umiejętności gry w koszykówkę jest trudniejszy niż w tenisie (w piłce nożnej też), bo pod względem trudnosci technicznych, to koszykówka się chowa.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal23

Trenowałem z trenerem, a konkretnie z trenerami, w tym przez rok indywidualnie z jednym, który prowadził zawodników łapiących się do challengerów. Wystarczy?

Tomaszz

Tak jak napisałem, jeśli tak dobrze Ci szło, to spoko – masz do tego talent. Wymień jednak te elementy, które sprawiają, że koszykówka jest trudniejsza od piłki i tenisa. Największa trudnością jest to, że jak nie jesteś wysoki, to sobie nie pograsz, ale wzrost nie jest do wytrenowania.

Kb24

Boks, mma, ręczna, kosz, futbol, nozna , dodałbym rowniez crossfit (kto cwiczyl ten wie). Żadna przebijanka (tenis, siatka) nie ma podjazdu do sportów gdzie oprocz umiejętności musisz non stop walczyc fizycznie w bezposrednim kontakcie z przeciwnikiem ( nie mówiąc juz, ze to nie ten poziom emocji)

Tomaszz

Akurat tenis jest dużo trudniejszy od piłki nożnej czy kosza. Co do sportów walki – tu możesz mieć rację.

AramChaczaturian

Trudność konkretnej dyscypliny jest nie do ocenienia. Natomiast możliwe jest (teoretycznie) zmierzenie wszystkich czynników (szybkość, siła, zwrotność itd.) wpływających na wynik u każdego z najlepszych przedstawicieli każdej z dyscyplin sportowych. Jest to niewykonalne, ale myślę, że tylko takie porównanie mogłoby dać odpowiedź na pytanie postawione w tytule.

kotkameleon

Pierdolenie o Szopenie.
To jak dywagacje który lepszy: Mozart, Bach , a może Beethoven?
Kubiakowi się ulało złości, bo nożna jest ciągle najpopularniejsza. Siatkarze grają na MŚ i każdy się z nimi liczy, a piłkarze pokazali co pokazali. No i Pan Siatkarz wywalił żale, że on przecież taki ładny i gładki, a panny i tak lgną do piłkarza.
Nawet jak Polacy zdobędą mistrzostwo, to dalej tak będzie, stety-niestety.
Kubiak powinien jedynie przeprosić za wtręt o „inteligencji”. Jeżeli sam się za takowego mniema, to nie powinno być problem.

qba

dyskusja o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą… nie do rozstrzygnięcia. Natomiast w kontekście przemyśleń Michała Kubiaka, zastanawiam się co byłoby bardziej znośne do oglądania a tym samym łatwiejsze do wykonania, reprezentacja Polski w piłce nożnej grająca w siatkówkę czy na odwrót…. temat do przemyślenia, dla Michała Kubiaka zwłaszcza…

czoper

Najtrudniejsze są szachy.

MikeMuc89

Jak dla mnie tenis. Trzeba cały czas biegać po boisku samemu, silnie uderzać, a przy tym zachować precyzję i koncentrację. Półtorej godziny minimum w meczu, a czasem nawet i ze cztery. Przy tym każdy sport zespołowy się chowa.