Białek z Moskwy: Allez les BLEEEEEEE
Weszło

Białek z Moskwy: Allez les BLEEEEEEE

Może ma sześć, a może osiem lat. Niewykluczone, że po raz pierwszy znalazł się za granicą na meczu piłkarskim. Nazywa się Jean, Pierre, Didier albo tak, jak się teraz nazywa dzieciaki we Francji. Z jego twarzy można wyczytać, że to najpiękniejszy dzień życia. Jego najważniejsze chwile spędza siedząc na ramionach swojego ojca. Ten także jest wniebowzięty. Zarazić syna pasją do tego stopnia, że zawstydza nią nawet jego samego – jest to tak zwany wynik ponad stan.

Młody chłopak ma na głowie perukę, a w ręku wielki, kartonowy puchar świata. Większy niż on sam. Z tłumu kilkuset rozśpiewanych Francuzów wyróżnia się najbardziej – w końcu dzięki „przedłużeniu” w postaci własnego ojca jest najwyższy. Kilkuminutowa pętla pieśni „Allez les Bleus” właśnie dobiega końca. Rodzi się potrzeba, by ktoś zarzucił nową przyśpiewkę.

Gdy zabiera się za to nasz sześcioletni Pierre bądź Didier, wygląda to co najmniej karkołomnie. Kilkuset fanów w trójkolorowych strojach podłapuje jednak to, co proponuje cieniutkim głosikiem mały chłopaczek. Przez najbliższe kilka minut staje się on zapiewajłą i czuje się w tej roli jak ryba w wodzie. Potrafi uciszyć tłum, potrafi podjudzić, kiedy trzeba, zna przyśpiewki. Ma wyraźny posłuch.

Dla mnie – postronnego widza – to jeden z najbardziej uroczych obrazków, jakie widziałem na tych mistrzostwach. Dla Francuzów dopiero początek fantastycznych chwil, jakie ich czekają.

DSC02866 DSC02860

***

Ktoś powiedział kiedyś, że finały są nudne. Ów człowiek był bardzo zagubiony.

Temu finałowi bardzo daleko było od słowa „nudny”, nawet jeśli jego zwycięzcę przez większość spotkania można było opisywać słowem „bleeeeeee” (z francuskiego – les Blues). Gdyby płacono za odgadnięcie scenariusza, jaki obierze początek meczu, wielu ludzi świętowałoby właśnie zdobycie fortuny. Francja zaproponowała Chorwatom identyczną grę, co z Belgią, po której Thibault Courtois grzmiał w mediach o „Francji grającej jak Panama”. Taktyka Adama Nawałki (niski pressing), dyscyplinka, posiadanie piłki na poziomie 35 procent. Wielki potencjał ofensywny? Niby jest na boisku, ale tak naprawdę jeszcze w garażu.

A później otwierająca bramka po stałym fragmencie gry. W identyczny sposób Francuzi napoczynali Urugwaj (strzelcem Varane) oraz Belgię (Umtiti). Dziś – gdy stoperów już zabrakło – w rolę darczyńcy wcielił się Mario Mandżukić. Chorwacja znalazła się wtedy w swoim naturalnym środowisku – jak zwykle przyszło gonić jej wynik i jak zwykle w tej roli się odnalazła (choć do czasu).

Jakby wyglądał ten mecz, gdyby Chorwaci nie mieli w nogach jednego meczu więcej? Można gdybać.

DSC02834 DSC02827

Dziś nie dało się jednak im nie kibicować. Większość postronnych widzów była właśnie za nimi. Leży Francuz? Gwizdy. Chorwacja idzie z akcją? Wrzawa. Jedni śpiewali na trybunach „Croatia”, drudzy „Hrvatska”, trzeci jeszcze inaczej i wychodziła z tego zbitka brzmiąca mniej więcej jak „Choaeaeotia”. Doping postronnych kibiców mających dziś serce w kratkę był tak głośny, że przebijał doping Francuzów. To jeden z nielicznych meczów, w którym Rosjanie nie decydowali się na swoje „Rassija! Rassija!”.

Zastanawiałem się, z czego wynika zajebistość tej drużyny, ale szybko dali mi odpowiedź jej bohaterowie. Pierwsze dziesięć minut gry – Luka Modrić dwukrotnie fauluje pod polem karnym rywala próbując ułańskiego pressingu. Chwilę później na tyłku za Mbappe jedzie Rakitić i odzyskuje piłkę. Gdy futbolówka idzie do bramkarza, który ma w planach poczekanie na napastnika i złapanie jej – któryś z Chorwatów zawsze szybciutko po nią wybiega (i nie, nie truchtem, najlepszym dowodem tych słów zresztą druga bramka). Zajebistość Chorwatów polega moim zdaniem na tym, że jej największe gwiazdy zmieniają się największych boiskowych chamów (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu).

DSC02871 DSC02829

Francji dopisało szczęście – Mandżukić strzelił sobie sam, w ręce Perisicia jest ich niewielka zasługa – i Francja nie grała tak, że szczęka opadała do podłogi. Jednocześnie to ta sama Francja, która w fazie pucharowej wyrównała strzelecki wynik Niemców sprzed czterech lat (jedenaście trafień), jako jedyny zwycięzca w historii mundiali nie „splamiła się” dogrywką, a w finale stworzyła najlepszy spektakl od 1966 roku. Drużyna wybitnie niejednoznaczna.

Albo po prostu… turniejowa? Francja podczas tych mistrzostw nie szukała fajerwerków, szukała sposobu. Nawet jeśli nie rzucała na szalę całego ognia, była w tym swego rodzaju demonstracja siły. Na zasadzie: mamy najwięcej wojska i moglibyśmy was załatwić w tydzień, ale wolimy uformować szyki, zminimalizować straty i poczekać na przeciwnika. Wygrać mniej efektownie, ale pewniej.

Francja wygrała ten mundial naprawdę pewnie. W fazie grupowej nie wrzuciła nawet trójki, a w fazie pucharowej nie wymknął jej się spod kontroli żaden mecz. Ten dzisiejszy miał potencjał na to, by spod kontroli się wymknąć – naprzeciwko musiałaby stać jednak drużyna, która stanowi mniejsze zagrożenie dla samej siebie.

***

DSC02854 DSC02840

Moskwa ma piętnaście linii metra. Wiele z nich się ze sobą przecina. Oznacza to, że niektóre linie są usytuowane naprawdę głęboko. Droga ruchomymi schodami ze stacji Sportivnaya trwa – na oko – jakieś dwie minuty. To zwykle wtedy odpisuję na zaległe wiadomości albo przeglądam, co nowego w mediach społecznościowych. W skrócie – raczej się nudzę.

Dziś – po ponad miesiącu spędzonym w Rosji – droga schodami po raz pierwszy była ciekawa. Metro zostało opanowane przez Francuzów, którzy w drodze na stadion śpiewali ile sił w płucach, co w dość zamkniętym pomieszczeniu kreującym pogłos dawało niesamowity efekt. O efekt wizualny zadbały powiewające flagi, które po meczu kibice przekazali piłkarzom.

Chorwackich fanów było więcej i oni opanowali raczej centrum. Styl kibicowania mają podobny do naszego – przyśpiewki raczej na podobną nutę, w puencie jednej z popularniejszych znalazło się sformułowanie „ekipa pijana”, co udowadnia fakt, że pomysły na umilenie oczekiwania na mecz mają podobne do nas.

DSC02826 DSC02828

Przebijają nas jednak w kluczowym aspekcie – ich stroje to jeszcze większa januszeria. Najbardziej komiczny element? Czepek z wyciętymi nausznikami, oczywiście w biało-czerwoną kratę. Drugi ciekawy pomysł zastosowania kraty – wymalowanie nią ucha. Kapelusze, korony dla kobiet, krata od stóp do głów – czasami ma to swój urok, czasami pachnie groteską.

Chorwatów należy jednak docenić, bo okazali wzorową mobilizację. Ich czteromilionowa populacja przy 67-milionowej Francji wypada blado – mimo to przybyli do Moskwy w grupie o wiele liczniejszej i o wiele głośniejszej.

***

Ten mundial był tak fajny, że nawet ceremonia zamknięcia nie wyglądała jak największa tandeta, mimo że znalazło się na niej połączenie ludzi z telewizorami na głowach, grającego na bębnie Ronaldinho i „Kalinki”. Całość wyszła dość estetycznie – wrażenie robili zwłaszcza wspomniani ludzie z telewizorami na głowach, którzy byli rozsiani po całym stadionie, ale potrafili parokrotnie ustawić się w idealnym szyku i wyświetlić na wspólnie utworzonym ekranie najlepsze akcje turnieju albo tekst piosenki. Gdyby do finału dostała się Belgia, można byłoby podejrzewać organizatorów o kryptoreklamę (jedna z sieci obiecała klientom zwrot kasy za telewizory, jeśli Belgia strzeli co najmniej 16 goli).

Po raz pierwszy podczas tego mundialu na murawę wbiegli kibice – przebrani byli za komików i wyprowadzeni zostali staropolską metodą „wleczone”. Na tym mundialu było zatem już wszystko, nawet Władymir Putin wręczający Francuzom trofeum, co z jednej strony podkreśliło rangę wydarzenia, z drugiej je wydłużyło, bo dotransportowanie tak ważnej osobistości wymagało dochowania największych środków bezpieczeństwa.

Na tym mundialu brakowało tylko dziada z babą i niedźwiedzia. Ale nie mówiłem tego głośno, bo jeszcze całe trio wpadłoby na murawie i zatańczyło do „Kalinki”, co nie musiałoby się dobrze skończyć.

Tak samo jak dobrze nie zakończył się – z mojej perspektywy, kibicowałem Chorwacji – dzisiejszy finał. Podczas wręczenia trofeum rozpadał się rzęsisty deszcz. Nawet niebo płakało, że Francja, a nie Chorwacja.

3O2JqwX

KOMENTARZE (23)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

ha ha
„Francja grała jak Panama”
Panie Kurtuła, Francuzi mieli poza tym rożnym jeszcze z 4 świetne okazje do zdobycia gola a Wy? Nawet nie pierdnęliście, co za typ śmieszny
Allez!!!
A patrząc na potencjał Trójkolorowych to wcale się nie zdziwię jeśli za 4 lata obronią tytuł

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wpolowiepelny

Multikolorowych.

testkonto

Już po pierwszych słowach tytułu wiedziałem, że to Jakub Białek.

irman

Jak wyglądałby mecz gdyby Chorwacja nie zagrała w sumie jednego meczu więcej? Może kurwa tak „wspaniała” i grająca „romantyczny” futbol drużyna, mogłaby ograć w regulaminowym czasie takie potęgi jak Dania i Rosja? To wystarczyłoby żeby mieć podobną ilość minut jak Francuzi. Skoro się jednak przez 80% turnieju grało padlinę (jak na poziom finału mistrzostw) i czołgało przez kolejne fazy turnieju, to sprawiedliwość w końcu musiała przyjść. Zresztą na zmęczonych to mi Chorwaci dzisiaj nie wyglądali.

desjudi

Jakub Białek z Moskwy – rewelacyjna, emocjonująca relacja z zaplecza mundialu. ŚWIETNA ROBOTA! To jest coś, co naprawdę odróżnia Weszło. I chyba o to chodzi, c’nie?

Wpolowiepelny

Podpisuję się pod kolegą. Czytam was prawie od początku istnienia regularnie, a, że nie miałem tyle czasu by w trakcie mundialu przeczytać cały ten wysyp artykułów, który publikowaliście dlatego zawsze zjeżdżałem na dół artykułu i najpierw robiłem selekcje autorów, a tego Pana zawsze miałem pod ‚must-read’. Dobra robota Panie Jakubie! Teraz tylko już niebo limitem!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Nie chcę się czepiać, ale...

Piłkarze chorwaccy zostali pokonali za ich niezwykłą waleczność, ambicję, niezłomność i wspaniałą kondycję. Co nie zmienia faktu, że mam wrażenie, że Francja wygrała cały turniej nawet się nie pocąc, cały czas jadąc na jedynce, nie napotykając godnego siebie przeciwnika, grając wyjątkowo oszczędnie. Tak ja w życiu: romantyzm przegrywa z profesjonalizmem.

repek20

„jako jedyny zwycięzca w historii mundiali nie „splamiła się” dogrywką,” co to za bzdura….bez sprawdzania z pamięci- niby z kim grała dogrywkę brazylia w 2002 ????

repek20

mś bez dogrywki: argentyna 86; włochy 82, niemcy 74 itd. ten ktory to napisal nadaje sie do zwolnienia….

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

repek20

jak powyzej kolega napisal….

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MariannaZMarymontu

Gdy w Waszej n-tej relacji z rzędu czytam o głębokości peronów metra przypomina mi się, że warto jeszcze w tym miejscu wspomnieć, że Paulinho z Brazylii był kiedyś piłkarzem ŁKS!!!!

Poziom w tym roku słabiutki – w 2016 r. z EURO było o niebo lepiej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

SzalonyWladek

Gdyby autor miał trochę więcej wiedzy o śwecie, to może by wiedział, że w ten „komiczny czepek z wyciętymi nausznikami” to element wyposażenia zawodnika waterpolo (ciekawe, co to?), w którym Chorwacja jest potęgą.

wpDiscuz

INNE SPORTY

04.09.2019 LODZ ATLAS ARENA SIATKOWKA KOBIET CEV MISTRZOSTWA EUROPY 2019 KOBIET W SIATKOWCE  ( VOLLEYBALL WOMEN'S ,  EUROPEAN CHAMPIONSHIP CEV EUROVOLLEY 2019 WOMEN ) MECZ  WLOCHY - ROSJA (GAME ITALY - RUSSIA )
NZ   RADOSC ZWYCIESTWO EGONU PAOLA OGEC , ORRO ALESSIA 
FOTO JAKUB PIASECKI / CYFRASPORTT / NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
17 listopada, 16:59