Hiszpanie skruszyli irański mur
Weszło

Hiszpanie skruszyli irański mur

Rzymski żółw to szyk obronny legionów rzymskich stosowany w celu obrony przed ostrzałem łuczników. W pierwszej połowie na nowo zdefiniowali go irańscy piłkarze, którzy zamknęli na kłódkę drzwi do swojej bramki, a klucz wywieźli na Marsa. W drugiej połowie nie wystarczyło im jednak sił.

Nie można powiedzieć, że Hiszpanie nie mieli pojęcia jak pokonać irańskiego bramkarza. To byłoby nadużycie, bo nie dochodzili oni nawet do celnych, groźnych strzałów. Nic. Zero. Jakieś nieudane uderzenie Silvy – naciskanego, a jakże, przez trzech czy czterech obrońców – jakieś uderzenie z dystansu, ale to wszystko wydawało się strasznie wymęczone. Iran po raz kolejny potwierdził, że swobodniej czuje się bez piłki, bo może skupić się na formowaniu szyków obronnych i zamykaniu wolnych stref.

Hiszpanie momentami podchodzili tak wysoko, że w rolę rozgrywających wcielali się Ramos i Pique. Przerzucali piłkę na boki, próbowali środkiem, ale nie byli w stanie niczego wskórać. Zresztą, trudno żeby było inaczej, kiedy w polu karnym Iranu chyba nie stwierdzono obecności zawodnika, który nie byłby kryty przez dwóch lub trzech rywali. No, raz Costę atakowała szóstka przeciwników.

Hiszpanie grali cierpliwie, czyli w sumie tak jak zawsze. Wychodzili z założenia, że kropla drąży skałę, ale długo nie przynosiło to żadnego efektu – aż do doliczonego czasu gry pierwszej odsłony, kiedy Silva uderzył zza pola karnego, a piłka po rykoszecie przeleciała obok słupka. Ale to tylko jedna sytuacja w ciągu 45 minut, a przecież mówimy o Iranie, czyli bardzo solidnej drużynie, ale z drugiej strony o ekipie, która przez pierwsze pół godziny pierwszego spotkania dała się zdominować reprezentacji Maroka.

A tu nie dopuściła Hiszpanów do ani jednego celnego strzału w pierwszej połowie, aż jedenaście razy blokując strzały lub dośrodkowania.

4

Carlos Queiroz style

Otwarcie drugiej połowy należało już jednak do Hiszpanów, którzy podkręcili tempo, a Beiranvand dwukrotnie musiał popisać się sporym refleksem. Irańczycy też byli o krok od trafienia. Wrzut z autu, przejęcie piłki w polu karnym, potężny strzał Ansarifarda i tylko boczna siatka. A po chwili szyki obronne Iranu zostały rozdarte, a cierpliwość Hiszpanów nagrodzona. Kolejna klepka, dogranie Iniesty do Costy, dobre odwrócenie się w polu karnym i niefortunna interwencja Rezaeiana, który nabił piłką napastnika rywali.

Hiszpanie uzyskali więc korzystny wynik, ale – co zaskakujące – w następnych kilkunastu minutach oddali inicjatywę rywalom. Iran przypomniał sobie, że posiada w swoich szeregach kilku naprawdę skutecznych zawodników i stworzył kilka sytuacji. W końcu nawet strzelił gola, po którym cała drużyna wpadła w szał radości. Sędzia zasygnalizował spalonego, ale ci jeszcze przez jakiś czas nie zwracali na niego uwagi i nie przestawali manifestować radości. Na ich nieszczęście jeden z ich zawodników przy dośrodkowaniu znajdował się na pozycji spalonej, wątpliwości nie było.

VAR potwierdził tę decyzję, wynik meczu nie został wypaczony. Wiadomo, szkoda nam Irańczyków, ale spalony jest spalonym. Zresztą, Iran miał jeszcze jedną sytuację, po której mógł doprowadzić do remisu. Nie udało mu się, ale jeżeli zagra z Portugalią tak jak dzisiaj, nie wykluczamy, że sprawi niespodziankę.

Bo w tej grupie jeszcze nic nie jest przesądzone.

Iran – Hiszpania 0:1 (0:0)
0:1 Diego Costa 54′

KOMENTARZE (15)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Tak przegrać to nie wstyd, to samo Peru i Maroko
Czemu my tak nie biegaliśmy? Czemu Grosicki nie zakładał siaty Sabaliemu i nie klepał z Rybusem?
Kurwa, jesteśmy dziadami…

marcinw13
Manchester United 1997/98

To jest najbardziej wkurwiające, bo przegrać przecież można, to tylko sport. Ale dostać w dupę z takimi leszczami jak Senegal we wtorek i w takim stylu..? Oddaliśmy mecz bez walki, gwiazdorkom nie wyszło parę zagrań w pierwszych minutach i od razu się zesrali…

MArekPolkowski

Tiago Cionek powinien obejrzeć sobie ten mecz i postawę Irańczyków

WieslawWojnar

Poprawka: CAŁY polski zespół powinien obejrzeć sobie ten mecz i postawę Irańczyków.

fan kibolkiewicza

Nasi by przejebali z Iranem. Narzekałem na losowanie ale widzę, że nie ma grupy, z której mielibyśmy szanse wyjść w takiej formie.

już wyjaśniam

ja pierdolę, ile będziecie narzekać? dopiero jeden mecz zagraliśmy
w rozgrywkach klubowych nikt nie mówi na podstawie jednego meczu że drużyna jest bez formy, to czemu taki brak konsekwencji jest przy okazji naszej kadry?

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Bo w rozgrywkach międzynarodowych po dwóch meczach masz po zabawie. W klubowych grasz cały sezon.

już wyjaśniam

To zmienia fakt że formę się ocenia po jednym meczu? To jest najwyżej dyspozycja dnia, a nie forma. My nawet nie gramy co 2-3 dni tylko dopiero w niedzielę.

fan kibolkiewicza

Obawiam się, że to wychodzi przygotowanie do mundialu, całej drużyny jak i poszczególnych piłkarzy.

fan kibolkiewicza

Za dużo sie naoglądałem klęsk naszych drużyn, żeby być niepoprawnym optymistą. Tu nie ma powodów do optymizmu. Gdybyśmy przegrali jak Peru albo Iran to tak. My mamy problem dojść do pola karnego przeciwnika.

FC Bazuka Bolencin

Takie mecze będą się zdarzały w piłce reprezentacyjnej coraz częściej. To nie przypadek, że wielcy faworyci – Niemcy, Brazylia, Argentyna – gubią punkty, że Anglicy, Francuzi czy nawet Urugwaj czy dzisiaj Hiszpania – zdobywają je po wielkich męczarniach. Wszystkie te reprezentacje mają zawodników wygranych sezonem klubowym i przemęczonych (widać to też po naszych gwiazdkach). Potem się okazuje że tacy wielcy faworyci w starciach ze średnimi piłkarsko, ale bardzo dobrymi zespołowo i ambitnymi – Islandczykami, Tunezyjczykami, Irańczykami – mają problemy.
MŚ są ostatnim bastionem prawdziwego futbolu – nie przesiąkniętego pieniędzmi i wszechobecnym pomaganiu faworytom (jak np. obecna LM). Z jednej strony fajne są te historie i fakt że z odpowiednią determinacją, ambicją, tworząc zespół, nie mając indywidualności – można napsuć mnóstwo krwi faworytom i gigantom. Z drugiej – żal zadek ściska jak praktycznie najlepsi technicy (Hiszpania) nie potrafią zupełnie „ugryźć” drużyny grającej gorszy antyfutbol niż Grecja w 2004 (Iran – w pierwszej połowie dzisiejszego meczu).

lubie mezo

No dokładnie. Zawodnicy z najwyższej półki męczą się z totalnymi autobusami. Kibice chcą oglądać fajerwerki, a nie takie nudne walenie głową w mur. No ale tak jest i zawsze będzie. A co do romantyzmu – no tak średnio bym powiedział, pierwsze 2 miejsca drużyny z topu zajmują, czasem 3 to jakiś czarny koń.

Hawrań

Heh , jak na razie to jedynie Sborna prezentuje mega formę a jak w 1/8 zagrają z Portugalia badz Iranem to powinni się zameldować w ćwierćfinale a ze sa gospodarzami to z pomocą scian kto wie , wszystko mozliwe

Przemek Pawlas
Arsenal

Z reguły nie lubię murarzy-autobusiarzy, ale dziś Iran mi (prócz tych idiotycznych symulek po każdym kontakcie) zaimponował. Gdybyśmy mieli choć połowę jaj piłkarzy Iranu z tego meczu to z pewnością nie przegralibyśmy. Po stracie gola, mimo zmęczenia, nagle przeszli transformację z grających najnudniejszy futbol wybijaczy piłek do pełnych wigoru marzycieli, którzy nawet zakładali siaty Hiszpanom.

marcinw13
Manchester United 1997/98

Mała szydera. Tak pomyślałem o Hiszpanach, tych z Realu, i tych z Barcelony, że mieli bardzo zdziwione miny, że przeciwnik nie położył się przed nimi na boisku. Jak to? To nie dadzą nam się kiwać jak juniorzy? Nie będą sami sobie strzelać bramek? Sędzia nie gwizdnie faulu kiedy Isco będzie robić kolejne jaskółki?
Sorry chłopaki, to nie liga hiszpańska ani jeszcze bardziej skorumpowana liga „mistrzów”. Tu decydują faktyczne umiejętności, determinacja i organizacja gry. Meczu tu nie kupisz. Przeciwnik na boisku się nie położy.
Mistrzostwa Świata, w ogóle piłka reprezentacyjna, to ostatni bastion normalności w piłce nożnej. Chociaż już widać, że Infantino będzie próbował to zmienić. 😉
Na koniec mały wtręt osobisty. O ile w poprzednich sezonach w Lidze Do robienia Forsy Dla Najbogatszych oglądałem chociaż skróty, wiadomo, ciekawość plus niewielki sentyment, to w tym dam sobie z tym spokój. Nie po tych cyrkach z Realem, Barceloną, jakimś, kurwa, finansowym fair play (czujecie? finanse, biznes, fair play o którym krzyczą tylko ci najwięksi….:D). Ja mam dość. W obecnej chwili sens ma tylko oglądanie reprezentacji.

wpDiscuz