„Ręka Boga” przy szachownicy. Z kim przegrał Kasparow?


Inne sporty

„Ręka Boga” przy szachownicy. Z kim przegrał Kasparow?



Temat rywalizacji ze sztuczną inteligencją w najnowszej historii powraca nieustannie. Zmieniają się tylko daty, ale wszyscy eksperci są pewni – na dłuższą metę nie mamy w tej walce szans. Jedna z pierwszych porażek „ludzkości” miała miejsce w maju 1997 roku – szachowy arcymistrz Garri Kasparow przegrał ze stworzonym przez IBM superkomputerem Deep Blue. Tylko czy rzeczywiście uległ wtedy maszynie? Sprawa ma o wiele szerszy kontekst niż mogłoby się wydawać.

Wbrew pozorom wizja szachisty przegrywającego ze sztuczną inteligencją wcale nie jest koncepcją z XX wieku. W 1769 roku pewien węgierski baron stworzył „mechanicznego Turka”, który według legendy miał pokonać między innymi Napoleona Bonapartego i Benjamina Franklina. Za wszystko miał odpowiadać tajemniczy genialny mechanizm, jednak po wielu latach okazało się, że była to tylko i aż genialna mistyfikacja. W małej skrzynce zamiast jakiegoś prototypu komputera znajdował się… mały szachista. To właśnie on manewrował „mechanicznym ramieniem” Turka i zwyczajnie wygrywał kolejne partie.

Czy podobny los spotkał kilkaset lat później Kasparowa? Sam zainteresowany nie ma wątpliwości, że w tym meczu wydarzyło się coś wykraczającego poza standardy typowej rozgrywki. Rosjanin to cudowne dziecko szachów i jeden z ambasadorów tej dyscypliny. Miał 21 lat, gdy w 1984 roku po ograniu wielu wybitnych szachistów mógł rzucić wyzwanie wielkiemu Anatolijowi Karpowowi – panującemu wówczas mistrzowi świata. Ich mecz trwał… 5 miesięcy! W końcu został w kontrowersyjnych okolicznościach przerwany bez rozstrzygnięcia. Niespełna rok później spotkali się ponownie – tym razem już na bardziej przejrzystych zasadach. Kasparow wygrał i został najmłodszym w historii mistrzem świata. Był numerem jeden w szachach aż do 2000 roku i po drodze chętnie szukał nowych wyzwań – także tych niestandardowych.

Gdy Rosjanin zdobywał tytuł, prace nad szachowym superkomputerem w IBM były już mocno zaawansowane. Amerykańska firma to największe przedsiębiorstwo z branży informatycznej na świecie, a jej akcje są notowane na giełdzie od 1915 roku. Strategię działania szachowej maszyny udoskonalano stopniowo, ale długo problemem nie do przeskoczenia były ludzkie „pułapki”. W skrócie – człowiek potrafił zaplanować posunięcia na pięć ruchów do przodu, a komputer reagował jedynie na bieżąco. Nie planował nic w dłuższej perspektywie – wybierał najlepsze rozwiązanie w danym momencie, które finalnie mogło doprowadzić do jego zguby.

Miłe złego początki…

Dla Kasparowa taka rywalizacja nie była niczym nowym. Pierwszy raz rywalizował z komputerem już w 1989 roku – wtedy w dwóch towarzyskich spotkaniach rozbił w Nowym Jorku program znany jako Deep Thought. Nie był to jednak żaden eksperyment – maszyna wygrała wcześniej komputerowe mistrzostwa świata w Edmonton i można ją było uznać za najbardziej godnego z mechanicznych pretendentów. Rosjanin potrafił umiejętnie podgrzewać atmosferę i zwracać na siebie uwagę. „Nie mógłbym żyć ze świadomością, że komputer jest mocniejszy niż umysł człowieka. Muszę bronić ludzkiej rasy” – przekonywał z błyskiem w oku. Charyzmą przyciągał miliony – nie tylko widzów, ale także dolarów.

Wtedy jeszcze mu się udało, ale prace nad ulepszaniem mechanizmu wciąż trwały. W międzyczasie Kasparow w dalszym ciągu zadziwiał świat i bił kolejne rekordy. W lutym 1996 roku miał zmierzyć się z Deep Blue – najnowszym wynalazkiem IBM, nad którym pracowano w tajemnicy przez ponad dekadę. Najlepszy szachista świata jeszcze kilka miesięcy przed tą batalią rozbił w puch drugiego z najlepszych wśród żyjących – z osiemnastu partii przegrał wtedy zaledwie jedną.

Kasparow był tak pewny siebie, że tuż przed samym meczem chciał nawet renegocjować finansowe warunki. Pierwotne ustalenia były takie, że pula wynosząca pół miliona dolarów miała zostać podzielona w stosunku 60/40 na korzyść zwycięzcy. Rosjanin trochę pod publiczkę zaproponował, by wygrany wziął wszystko, a przegrany odszedł z niczym. Ostatecznie zaakceptowano podział 80/20, a rozgrywka rozpoczęła się od nieoczekiwanej wygranej Deep Blue. Grano w systemie sześciu partii – za zwycięstwo przyznawano punkt, a remis oznaczał, że obie strony dostawały po pół punktu.

„Ta maszyna nie zna strachu” – podsumował pierwszą odsłonę starcia zdziwiony arcymistrz Yasser Seirawan. Trafił w sedno – gdy człowiek rozważa ileś możliwych scenariuszy, komputer szybko dokonuje precyzyjnych obliczeń i potem po trupach idzie do celu metodą „brutalnego ataku”. Szarżę Deep Blue nazwano „szaloną”, ale zdaniem wielu ekspertów była to po prostu mistrzowska i pełna wyrachowania zagrywka.

Kasparow był w szoku, ale szybko się odbudował. Doświadczenie nauczyło go jednego – z komputerem gra się zupełnie inaczej niż z człowiekiem, ale niekoniecznie trudniej. Kolejną partię zagrał białymi i wyrównał stan rywalizacji. Potem po dwóch remisach odniósł dwa zwycięstwa z rzędu i ostatecznie triumfował 4:2. „Grając z komputerem mogę doprowadzić do takiej sytuacji, w której nie będzie on w stanie wybrać właściwego posunięcia” – przekonywał po wszystkim pewny siebie Rosjanin.

Komputer pod kluczem

W 1996 roku człowiek pokonał maszynę, ale zacięty przebieg spotkania sprawił, że rewanż był kwestią czasu. Szachista nie odmówił propozycji – zresztą w obliczu takich wyzwań nie odmawiał nigdy. Tym bardziej, że w grze pojawiły się jeszcze lepsze pieniądze. Od początku nie był to jednak równy pojedynek – za Deep Blue stała rzesza ludzi. I to nie tylko informatyków i naukowców, ale także wybitnych szachowych arcymistrzów. Jednym z nich był Joel Benjamin, który parę lat wcześniej podczas jednego z turniejów potrafił jako jedyny wówczas w całej stawce zremisować z Kasparowem.

Rewanż rozegrano na delikatnie zmodyfikowanych zasadach. Po pierwsze – strategiczny „mózg” komputera był cały czas zamknięty pod kluczem. Do tego pomieszczenia nie było wejścia, ale oczywiście nie dotyczyło to wybranych pracowników IBM. Po drugie – Kasparow nie miał dostępu do komputerowych logów. W skrócie – nie mógł odtworzyć procesu „myślowego”, który stał za posunięciami rywala.

„Mój problem polega na tym, że nic nie wiem o moim przeciwniku. Nie mam żadnych danych do analizy” – przekonywał Rosjanin. Ludzie z IBM mogli rozebrać jego postawę w poprzednich meczach na części pierwsze i między kolejnymi partiami dostosować program do jego taktyki – on takiej możliwości nie miał. Mimo to zaczął efektownie – od pewnego zwycięstwa. Wszyscy byli negatywnie zaskoczeni postawą Deep Blue, który oddał tę partię bez większej walki, w ogóle nie przejmując się bezpieczeństwem króla.

Drugie starcie okazało się decydujące dla losów całego pojedynku. Kasparow grał czarnymi i nie zaczął najlepiej. W kluczowym momencie zdecydował się na ryzykowną zagrywkę – zamknął rywalowi pole manewru. Chciał poświęcić dwa pionki, by w dłuższej perspektywie zapewnić sobie tym posunięciem przynajmniej remis. „Nie wiedział jednego – przez kilka miesięcy analizowaliśmy warianty gry w zamknięciu i byliśmy na to gotowi” – tłumaczył po latach Joel Benjamin.

Przed odpowiedzią na odważne posunięcie Kasparowa Deep Blue analizował sytuację bezprecedensowe 15 minut. W końcu zdecydował się na ruch, na który – zdaniem Rosjanina – komputer nie miał prawa się zdecydować. To było wyjątkowo „ludzkie” posunięcie, które stylem przypominało… najlepsze zagrywki Anatolija Karpowa. Nie był to oczywisty ruch – był to manewr, który zamiast krótkotrwałego zysku w postaci pionków pozwolił ustawić przebieg partii w dłuższej perspektywie. Kasparow był w szoku – kręcił głową i gorączkowo gestykulował. Kilka chwil później poddał partię, rezygnując z walki chociaż o remis.

„To starcie pokazało, że mamy komputer, który nie tylko potrafi grać na poziomie szachowego arcymistrza, ale także w jego stylu” – cieszyli się przedstawiciele IBM. Kasparow nie mógł się z tym pogodzić – jakim cudem przeciętny rywal z pierwszej partii z dnia na dzień przeistoczył się w demiurga szachownicy? Rosjanin szczegółowo analizował potem przebieg rozgrywki i znalazł także kilka innych ruchów, które nie wyglądały na typowe posunięcia komputera. Zaczął coraz mocniej podejrzewać oszustwo i coraz głośnej o tym mówić.

Sprawa ma jeszcze drugie dno. Zszokowany Kasparow pod sam koniec partii przegapił kluczowy moment – zmierzający do zwycięstwa Deep Blue nieoczekiwanie popełnił prosty błąd i odsłonił króla. Gdyby Rosjanin się zorientował, to mógłby wyrwać remis. W tamtej chwili był już jednak już na tyle zdezorientowany i wyprowadzony z równowagi, że okazję przegapił. Ten „czynnik ludzki” w grze komputera nie dawał arcymistrzowi spokoju. Choć domagał się dokładnych logów, to IBM stale odmawiał. Pracownicy firmy podjęli grę, której celem było zirytowanie krewkiego przeciwnika – z oczywistych względów w drugą stronę nie mogło to zadziałać.

Szachy kontra giełda

„W drugiej partii przegrałem cały mecz – nie podniosłem się po tej porażce. Czułem się oszukany. Miałem wrażenie, że w trakcie tego starcia doszło do czegoś nieprzewidzianego i nieregulaminowego” – opowiadał po latach Kasparow. Gdyby grał z „normalnym” rywalem, to mógłby po takim posunięciu ocenić jego styl i jakoś się na niego przygotować. W starciu z komputerem to nie było możliwe – przeciwnik z partii na partię grał kompletnie inaczej, myląc wszystkie tropy.

Po dwóch grach było 1:1 – kolejne trzy partie zakończyły się remisami. Rosjanin jednak dalej przeżywał to, co wydarzyło się w drugiej odsłonie. „Zobaczyłem tam coś innego. Wszyscy specjaliści zajmujący się komputerowymi szachami będą studiować przebieg tej gry, bo tam doszło do czegoś niesłychanego”. Zapytany wprost o to, czy uważa, że w drugiej partii po stronie rywala wystąpił „czynnik ludzki”, odpowiedział w swoim stylu. „Pamiętam słynną bramkę Diego Maradony z 1986 roku. Powiedział wtedy, że to była ręka Boga” – stwierdził z przekąsem, ale jego mowa ciała zdawała się sugerować, że chciał wtedy powiedzieć dużo więcej.

O losach całego spotkania miała przesądzić ostatnia szósta partia. Był remis, a Kasparow grał czarnymi i postawił wszystko na jedną kartę. Przegrał jednak nadspodziewanie szybko – pierwsza porażka człowieka z maszyną w szachowym meczu w końcu stała się faktem. Choć stan rywalizacji arcymistrza z Deep Blue był remisowy, to mimo wielu zabiegów Rosjanina do decydującego trzeciego spotkania nigdy nie doszło. Komputer nie zagrał też z żadnym innym szachistą, więc nigdy nie dowiedzieliśmy się, czy jego mechanizm był w istocie tak genialny, czy po prostu był idealnym antidotum na styl Kasparowa.

Ważniejszy okazał się wtedy rachunek ekonomiczny. Po spektakularnym triumfie akcje IBM na giełdzie wystrzeliły w górę. Mówiły o tym wszystkie media, a firma zarobiła w ten sposób setki milionów dolarów – o wiele więcej niż na samym meczu. Kasparow w pewnym sensie dał się wykorzystać – oddał nazwisko i pozycję, a w zamian otrzymał „tylko” kilkaset tysięcy dolarów. Już w trakcie show zdał sobie sprawę, że zdecydował się na zbyt duże ustępstwa. Nie miał wpływu na nic i mógł się tylko dostosować do reguł gry narzuconych przez rywala. W boksie trudno wyobrazić sobie sytuację, że niekwestionowany od wielu lat mistrz świata jedzie na teren pretendenta, zgadza się na wszystkie jego warunki i zrzeka się możliwości kontroli antydopingowej – a właśnie to w praktyce zrobił pewny siebie Rosjanin.

Porażka z Deep Blue odarła Kasparowa z aury niepokonanego geniusza. Maszyna z dnia na dzień przeszła na emeryturę, a dziś można ją oglądać w muzeum. Szachista w tej rywalizacji stracił coś bezcennego – dawną pewność siebie i wigor. W 2000 roku przegrał z Władimirem Kramnikiem, a oficjalną karierę zakończył 5 lat później. Po drodze jeszcze dwukrotnie rywalizował z komputerami – niemieckim i izraelskim. Oba mecze zakończyły się remisami.

„Kiedy zostałem mistrzem świata, komputery w szachach nie istniały – były zwykłym pośmiewiskiem. Gdy odchodziłem w 2005 roku – były już niepokonane… Do dziś się zastanawiam, czy to moje przekleństwo, czy jednak błogosławieństwo. Nie tylko byłem świadkiem całego tego procesu, ale brałem w nim aktywny udział. (…) Myślę, że to jednak błogosławieństwo, bo nie każdy ma okazję zostać częścią historii. Nawet jeśli chwilami to nie były zbyt komfortowe doświadczenia, to wciąż okazały się ważne. Mogliśmy sprawdzić nowe pomysły w praktyce i pomóc szachom. Tak będę to wspominał” – opowiadał Kasparow w wywiadzie dla „Business Insider” w 2017 roku.

Po zakończeniu kariery zaangażował się w politykę i został jednym z największych krytyków Władimira Putina. W 2007 roku ogłosił nawet plan startu w wyborach prezydenckich, ale ostatecznie zrezygnował. Choć wiele razy odnosił obrażenia z powodu zaangażowania w politykę, to nie zmienił twardej i nieprzejednanej linii. Gdy Mike Pence (obecny wiceprezydent USA) nazwał prezydenta Rosji „silnym liderem”, to Kasparow skontrował jak za najlepszych lat na szachownicy. „Putin jest w takim samym stopniu silnym liderem, co arszenik jest silnym drinkiem” – stwierdził.

Po latach szachowy arcymistrz nabrał dystansu do wydarzeń sprzed lat, a ludzie z IBM zaczęli więcej mówić o pamiętnym meczu. Murray Campbell – jeden z trzech naukowców najmocniej zaangażowanych w prace nad Deep Blue – zdradził niecodzienny szczegół. Według niego nietypowe zagranie komputera z drugiej partii było wynikiem… błędu. „Kasparow uznał, że zagranie wbrew intuicji musi być przejawem wyższej inteligencji. Nigdy nie dopuścił do siebie możliwości, że to mógł zwykły przypadek, a tak właśnie się stało” – stwierdził.

Upraszczając – Deep Blue miał do wyboru tak wiele równorzędnych rozwiązań, że po długim zastanowieniu przypadkowo wybrał po prostu jeden z najmocniej analizowanych wariantów, który wcale nie okazał się tym najbardziej oczywistym. Brzmi sensownie? W jakimś stopniu na pewno, ale czy możemy być pewni, że jak przy „mechanicznym Turku” i tym razem w zamkniętym na klucz pokoju nie siedział przypadkiem jeden z wybitnych szachowych arcymistrzów? Jakaś część Garriego Kasparowa na pewno wierzy w to do dziś.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (24)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
KillBill

Znakomity artykuł. Te całe sportypl nigdy czegoś takiego nie napiszą. Brawo Kacper!

mr.OTHER
Kartofliska.pl

Fajny artykuł, zainteresował mnie tym tematem. Wiele razy słyszałem o tym pojedynku, ale ciężko było zebrać wszystkie informacje i ich kontekst do kupy. O takie weszło nic nie robiłem.

Tytus_Sz

dobry tekst

Kondredd
Ciupakabra Klukosieki

Zgodzę się z głosami, że artykuł dobry, jedynie tutaj coś nie pykło – „wiele razy odnosił obrażenia z powodu zaangażowania w politykę”

prezesKmita

Po prostu dostawał omłot, a chyba nawet był aresztowany.

tolep
Hejko Lejorz

To brzmi jak kalka językowa w wykonaniu komputerowego (hehe) tłumacza

prezesKmita

Bardzo dobry artykuł, choć tu akurat znam temat i myślę, że został trochę uproszczony i spłycony. Z drugiej strony pełnia tej historii zajęłaby 3 razy tyle tekstu. Kiedyś nieboszczyk Zarzeczny coś chyba zająknął w którymś OMS, że zacznie więcej mówić czy pisać o szachach. W komentarzu gorąco go do tego namawiałem. Nie podjął tematu. Umarł rok później. Szachy, wbrew pozorom mają swoją historię, dzieje najlepszych to naprawdę fascynujące historie. Ale wiadomo – sport mało medialny. Niemniej za ten tekst jeszcze raz dzięki.

Nenad Bjelica Zawsze Dziewica
Poznań miasto doznań

A jest szansa że to był po prostu układ Kasparowa z IBM-em i skok na olbrzymią kasę z giełdy? W końcu IBM był najlepszą firmą analityczną w tamtych czasach i wyprzedzsli wszystkich o lata świetlne, więc mogli taką operację spokojnie zaplanować.
PS. Nie jestem fanem teorii spiskowych.

zuy_pan

Wtedy Kasparow musiałby być równie dobrym aktorem co był szachistą.

prezesKmita

Eee, nie ma raczej takiej opcji. Kasparow to był (jest) bardzo zawzięty gość i jego wielką ambicją było pozamiatać wszelkie bieżące komputery. Wygrać z kompem, to był – nomen omen – jego program. Gdyby poszedł na układ, to bardzo ale to bardzo by zadziałał wbrew sobie. Chyba faktycznie nieco spiskowa teoria.

szymon1999

Bardzo dobry tekst!

Zenon Zawodowiec

Świetny artykuł, oby takich więcej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

cinek882

Jeden z ciekawszych artykułów. Pamiętam tą historię, gdy przegrał z komputerem lecz wtedy byłem dzieckiem. Z drugiej strony gość musi być geniuszem. Zawsze szachy były dla mnie ciezką grą. Dzięki za artykuł.

Szczepek
Legia Warszawa

Dzięki l. Fajnie się czytało.

fronda

Choć nie gram w szachy nad czym bardzo boleje,interesuje się szachowymi zagadnieniami,zyciorysami,filmami,a zwłaszcza wszystkim co dotyczy Bobby Fishera.
Był chyba w Canal plus film dokumentalny o tym pojedynku Kasparowa.
Dzięki za fajny ,lekko czytający się artykuł.

prezesKmita

Skoro tak się interesujesz Bobbym, to polecam film Pionek. Fabuła oparta na jego słynnym pojedynku ze Spasskim w 1972r. w Reykjaviku. Znajdziesz bez problemu w internetach. Ogląda się pychotka, choć fabuła nieco podkoloryzowana.

fronda

Oczywiście, że oglądałem.W zeszłym roku pokazywał gojak Canal plus.
Ze swej strony polecam ksiazke Waldemara Łysiaka Szachista.Naprawdę super,choć szachy to watek poboczny.

Obel

Ameryki nie odkryje, ale też dopisze. Fajnie sie czytało.

cibor74

Sorry, ale to jest artykuł na poziomie tabloidu. „Czy możemy być pewni że Karpow nie siedział w szafie?” i inne tego rodzaju brednie. Autor ani nic nie wie jak działają algorytmy szachowe, ani nie wie jaki jest stan obecny. Deep Blue nie był wcale „taki genialny”, po prostu to był czas kiedy moc obliczeniowa komputerów zaczęła wzrastać na tyle, że człowiek przestał dotrzymywać im kroku. Wystarczy spojrzeć co się stało niedługo po tym meczu jak maszyny odsadziły ludzi, dzisiaj ludzie nie mają startu do programy szachowych do kupienia na peceta, w ogóle to dzisiejsze startfony moją większy Power niż superkomputery lat 90-ych.

Z dzisiejszej perspektywy to był krótki moment, kiedy poziomy gry komputerów (cały czas rosnący) i ludzi (generalnie stały)na moment się wyrównały. I dlatego walka była zacięta, ale Kasparow musiał przegrać, jak nie ten mecz z tym komputerem, to następny.

Cibor

GooDOMaDOM

Zajebiście się czytało. Dzieqwa

Sebastian Ro(L)ewski
kup pan cegłę

dobry art ale chyba już był kiedyś podobny na weszło

Krzysztof Jarzyna ze Szczecina
Szef Wszystkich Szefów

W tym przypadku widać że ludzie nigdy nie zostaną zastąpieni przez komputery. I mówię to mimo wspomnianej porażki Kasparowa i ogromnej eksplozji sztucznej inteligencji. Ludzie mają coś czego maszyna nie będzie miała – uczucia i emocje. Akurat we wspomnianym przypadku były one z początku przewagą Rosjanina (pewność siebie), ale potem sprowadziły go na ziemię i sparaliżowały.

Poker

Napewno ostateczne decyzje podejmowal jakis arcymistrz, albo i trzech, marketingowcy z IBM zdawali sobie sprawe ze stawki, i zaplacili po 100.000 dolarów arcymistrzom, którzy z zazdrosci i nienawisci do Kasparowa pomogliby im nawet za darmo .-)

wpDiscuz

INNE SPORTY