Rewanż się nie udał. Joanna Jędrzejczyk pokonana po raz drugi
Inne sporty

Rewanż się nie udał. Joanna Jędrzejczyk pokonana po raz drugi

Jeśli pierwsze starcie Jędrzejczyk vs Namajunas pozostawiło nas w wielkim szoku, to drugie dało nam to, czego oczekiwaliśmy. Stojący na najwyższym możliwym poziomie pojedynek dwóch najlepszych kobiet w swojej kategorii. Wygrała ta z mniej obitą twarzą. I, niestety, nie była to Polka.

W listopadzie zobaczyliśmy walkę, w której wszystko było na odwrót. Gdybyśmy mieli zrobić z tego wyliczankę, to brzmiałaby mniej więcej tak:

1. Jędrzejczyk przegrała

2. Przez nokaut

3. Z rąk zawodniczki, która nigdy wcześniej nie wygrała za sprawą nokautu

4. W pierwszych minutach pierwszej rundy

Wtedy był to czysty sprint. Zanim się obejrzeliśmy, już byliśmy na mecie. Nie zdążyliśmy dojeść popcornu, napoje, które przyszykowaliśmy w lodówkach (po jednym na rundę) nawet się sensownie nie schłodziły. Przydały się co prawda do zapicia smutków, ale nie o to nam chodziło. Dziś dostaliśmy pięciorundowy maraton i, mimo że znów dla nas niepomyślny, to nie żałujemy ani sekundy, jaką mu poświęciliśmy.

Jasne, to była bardzo techniczna walka. Obie skoncentrowały się na tym, by nie popełnić żadnego błędu i do maksimum wykorzystać każdy, który popełniłaby rywalka. Widownia obserwowała to ze skupieniem, ożywając wtedy, gdy obie na chwilę zapominały o obranej taktyce i wdawały się w szybkie wymiany ciosów. Zresztą, gdyby nie kopnięcia Joanny, obijające udo rywalki, zapomnielibyśmy pewnie, że to MMA. Oczyma wyobraźni zamiast siatki dookoła ringu widzieliśmy liny. Joshua i Parker nie powstydziliby się takiej walki.

Bez problemu dało się dziś zauważyć, że Jędrzejczyk była duuuuuuużo lepiej przygotowana do tego pojedynku niż w listopadzie. Nie musiała radykalnie ciąć wagi, przygotowania przebiegały zgodnie z planem. 25 minut starcia na najwyższym możliwym poziomie wytrzymują tylko najlepsze. I JJ udowodniła, że wciąż się do nich zalicza.

Z drugiej strony wynik tej walki to rozczarowanie. Byliśmy przekonani, że tym razem słowa Polki, rzucane do rywalki przed pojedynkiem, okażą się prawdziwe. Namajunas jasno jednak pokazała: poprzednie zwycięstwo nie było fuksem, wygrała nie tylko bitwę, ale i wojnę, a Jędrzejczyk, jak fantastyczna nie byłaby w oktagonie, tak przewidywanie przyszłości nie wychodzi jej najlepiej. Mistrzostwo znacznie się oddaliło i trudno będzie o kolejną walkę z tytułem na szali. Przynajmniej w najbliższej przyszłości.

Istnieje jednak całkiem spore prawdopodobieństwo, że o werdykcie dzisiejszego starcia jeszcze usłyszycie. Już teraz pojawiają się sprzeczne opinie, a po minie Polki wnioskujemy, że i ona się z tym wszystkim nie zgadza. Zresztą, zobaczcie sami:

A co do tytułu mistrzowskiego, to jest taka jedna zawodniczka, której też niestraszne ataki na autobus, którym jedzie. Zawodniczka, która walczyła już o tytuł. Zawodniczka z niezbędnym doświadczeniem. Zawodniczka, która na tej samej gali wygrała swój pojedynek. Wciąż nie wiecie, o kim mowa? Podpowiadamy, że to rodaczka Joanny Jędrzejczyk.

Ach, zapomnieliśmy o najważniejszym. Bo to przecież zawodniczka, która już kiedyś walczyła z Rose Namajunas. I wygrała na punkty. Panowie i panie z UFC – tu nie ma nad czym się zastanawiać, dajcie tę walkę Karolinie Kowalkiewicz. Polska dominacja w wadze słomkowej nie musi się kończyć na Joannie Jędrzejczyk.

A nawet więcej: nie powinna.

foto: newspix.pl

KOMENTARZE (19)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

KoStUcHy

Dobra walka. Namajunes lepsza, ale JJ pokazała swoje zalety. Niestety ilość ciosów nie przekuła się w jakość… w odróżnieniu od Rose, która jak już trafiła to robiło wrażenie. Myślałem że JJ weźmie rewanż… ale pokora Rosa przyniosła rezultat. Nie mogę się doczekać kolejnego ich pojedynku, chociaż teraz chyba kolej na Kowalkiewicz… z tym że Rose przegrywająca z Karoliną, to już inna Rose.

fan kibolkiewicza

Esencja kobiecości na zdjęciach. Kurwa, kogo jarają baby lejące się po głowach? A teraz mi piszcie, że Janusz kanapowy jestem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JuvePerSempre

Amerykance?

chozjor_dadybicz

A tak serio, to co za różnica, czy 49-46 czy 48-47? Ostatecznie to i tak jednogłośna decyzja o zwycięstwie Namajunas.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Abominator

Pies, który szczeka, nie gryzie…

dyneck

Ja rozumiem, ze Weszło rozszerzyło się na inne sporty ale co qrwa mordobicie dwóch babochłopów ma wspólnego ze sportem ?

fan kibolkiewicza

zaraz Cie tu zwyzywają od kanapowych Januszy:-)

LOBO

Najważniejsze, że znasz swoje miejsce. Fajnie, że możesz się na chwile poczuć lepiej wśród podobnych do siebie zakutych łbów.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kanapowy Janusz
Karabakh Agdam

Walki kobiet wyglądają mniej więcej jak pojedynki na dyskotece dwóch pijanych nastolatek. Szkoda tylko, że za włosy się nie szarpały, chociaż Namajunas swego czasu zadbała o to, aby nie było jej za co szarpać. A szkoda, ładna kobitka z niej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

max cavalera

Wydaje sie ze jaoanna naprawde myslala ze jest mistrzynia I jest faworyzowana.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Isabelle Łykalska-Puszczalska
Warta doznań

Do garów!

Quassimodo
GKS 1962 Jastrzębie

„Stojący na najwyższym możliwym poziomie pojedynek” w którym momencie ? Walka nudna jak cholera.

wpDiscuz