Sarri może wysyłać kwiaty do Ferrary. SPAL dokonało niemożliwego
Włochy

Sarri może wysyłać kwiaty do Ferrary. SPAL dokonało niemożliwego

Czego można się spodziewać, gdy lider gra z drużyną, która pałęta się po dolnej części tabeli? Oczywiście srogiego lania, ale tym razem było inaczej. SPAL nie zamierzało nadstawiać policzka, by Juventus zadał pierwszy cios, a później kolejne. Było zupełnie inaczej – gospodarze postawili się hegemonowi i udowodnili, że niemożliwe nie istnieje. 

Już od pierwszych minut było widać, że beniaminek przyjmie postawę Mariusza Pudzianowskiego, który zawsze powtarzał, że tanio skóry nie sprzeda. Gospodarze byli aktywni w pressingu, a mistrzowie Włoch byli tym wyraźnie zaskoczeni. W pierwszej fazie meczu nie potrafili rozwinąć skrzydeł. Ba, nie mogli stworzyć żadnej klarownej sytuacji do strzelenia bramki.

Obrońcy SPAL byli niezwykle uważni, a przy tym grali bardzo ostro. Nie patyczkowali się z gwiazdami Juventusu, lecz nie łapali przy tym kartek. W pierwszej połowie jedynie Jasmin Kurtić zobaczył żółty kartonik, gdy skasował Asamoaha. Defensywa gospodarzy bardzo dobrze ustawiała się, gdy Juventus próbował ataku pozycyjnego… I tak moglibyśmy jeszcze wymieniać kolejne atuty „Biancazzurri”, ale nie możemy przejść obojętnie obok tego, że „Stara Dama” niespecjalnie rozgrywała dobry mecz.

Oczywiście Juventus miał kilka przyzwoitych sytuacji, bo był rzut wolny Dybali, ale tym razem Argentyńczyk nie popisał się dobrym uderzeniem. Strzelali również Asamoah i Alex Sandro. Ten pierwszy fatalnie spudłował, a drugi został zablokowany przez Filippo Coste. Do przodu ruszył nawet Chiellini, który podał do Paulo Dybali przed polem karnym, ale 24-latkowi znowu zabrakło precyzji.

Drużyna z Ferrary nie zamierzała dzisiaj specjalnie atakować. Na początku próbowali jeszcze gry z kontry, ale niewiele z tego wynikało. Najgroźniejszą akcję zatrzymał Chiellini, który przeciął dośrodkowanie Costy. Później gospodarzom brakowało już sił i skupili się na obronie, która w ostatnim kwadransie wyglądała dramatycznie. Choć trzeba im oddać, że Juventus nadal miał problemy, by przebić się przez mur. Jedynie Alex Sandro i Mandzukić zdołali oddać strzały. Ten pierwszy był jednak zbyt lekki, by zaskoczyć Mereta, a uderzenie Chorwata lepiej przemilczeć.

Bez wątpienia SPAL dokonało dzisiaj wielkiej rzeczy, a świadczy o tym fakt, że Juventus w ostatnich 27 spotkaniach z beniaminkami nigdy nie przegrał, a zremisował jedynie cztery razy. Zapewne kibice SPAL szybko dzisiaj nie zasną, ale podejrzewamy, że w Neapolu również wystrzeli kilka korków od szampana. W końcu podopieczni Sarriego znowu są zależni tylko od siebie.

SPAL – Juventus 0:0