Cztery lata żyjesz marzeniem, tracisz je w kilka sekund…
Inne sporty

Cztery lata żyjesz marzeniem, tracisz je w kilka sekund…

To nie jest historia Artura Nogala. To nie jest historia polskich sportów zimowych. To nawet nie jest historia olimpijska. To raczej historia wszystkich sportowców, którzy mieli tego wyjątkowego pecha, że wybrali dyscyplinę niszową. Panczeniści. Bobsleiści. Wioślarze. Igrzyska Olimpijskie dobiegają końca i właśnie w tych ostatnich dniach przypominają nam w pełni o trudnym do wyjaśnienia fenomenie bohaterów jednej akcji. 

Jednej akcji, bo tak naprawdę uprawiając sport spoza ścisłego topu najpopularniejszych dyscyplin, w świadomości kibiców istniejesz właśnie przez kilkanaście sekund. Jeden dzień. Jak akurat ładnie odpali – tydzień, może dwa.

Piłkarze trenują ciężko przez lata, ale potem spijają śmietankę każdego dnia, już w drodze do roboty rozdając autografy, bezpośrednio po treningu kasując kolejne czeki za udział w akcjach marketingowych. Jeśli nie wyjdzie im sobotni mecz, zazwyczaj za tydzień dostają kolejną szansę. W niedzielę grają dla piętnastu tysięcy kibiców, we środę dla osiemnastu tysięcy. Są w świadomości fanów przez pełne dwanaście miesięcy, co chwila uśmiechają się do nas z czołówek portali, podczas telewizyjnych wywiadów. Najlepsi koszykarze czy nawet siatkarze są w podobnej sytuacji. Jeśli nie wspinają się na poziom, na którym zarabiają godnie i stanowią obiekt westchnień nastolatek, to tylko z uwagi na własny brak umiejętności.

W sportach niszowych jest zupełnie inaczej. Chyba wszyscy pamiętają historie polskich panczenistek, które by uzbierać kasę na przygotowania i wyjazd na igrzyska, rozebrały się dla magazynu „Playboy”. To skrajna opowieść, ale jest przecież więcej o wiele bardziej trywialnych życiorysów. Pobudki o szóstej na trening zorganizowany w jakiejś szopie, potem osiem godzin normalnej, fizycznej pracy i kolejne, już popołudniowe treningi. Stypendium wystarczające na pokrycie suplementów, do całej reszty trzeba dopłacać.

Rzeczywistość wygląda więc mniej więcej tak, że przez 4 lata siedzisz skulony w jakiejś norze. Nie interesuje się tobą nikt, absolutnie. Ani sponsorzy, ani związki, ani reklamodawcy, ani kluby. Jesteś zdany na siebie – swój upór, swoją ambicję, często również swoje pieniądze. Trenujesz, być może, ciężej niż sportowcy w popularniejszych dziedzinach, ale w kwestiach finansowych bliżej ci do ich nianiek i szoferów, niż kolegów z tej samej siłowni. Łączysz te potężne obciążenia treningowe z pracą, w najlepszym wypadku ze studiami, które umożliwiają ci otrzymywanie stypendium.

Dni zamieniają się w tygodnie. Tygodnie w miesiące. Miesiące w lata.

Omijasz imprezy. Omijasz używki. Tracisz najlepsze lata na oglądanie cały czas tej samej szopy udającej lodowisko, tor biegowy czy piaskownicę do skoków w dal. Przez cztery lata jesteś jak duch. Jasne, bierzesz udział w mistrzostwach, w mityngach, w turniejach. Wie o tym jednak głównie twoja rodzina oraz garstka kibiców – przy czym bardzo prawdopodobne, że obie grupy się pokrywają. Ale masz w głowie cel. Na końcu tego tunelu jest światełko. Na końcu tego tunelu są igrzyska olimpijskie, jedyny moment, gdy choć na chwilę przebijesz popularnością tych, którzy trafili nieco lepiej z wyborem ukochanego sportu do uprawiania.

Wreszcie jesteś w telewizji. Wreszcie dziennikarze interesują się tym, co masz do powiedzenia. Wreszcie relację może bez przeszkód obejrzeć cała twoja rodzina, dotąd zmuszona do podróżowania za tobą po najbardziej egzotycznych miejscach – bo przecież w telewizji nie podaje się nawet wyników mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim, a co dopiero mówić o transmisji.

Nastaje twój czas. Twój moment. Przygotowywałeś się do niego cztery lata.

No i się wywracasz przy drugim kroku. Wywrotka Nogala pewnie byłaby zabawna, może nawet faktycznie dałoby się ten obrazek ustawić jako „Podsumowanie polskich występu na Igrzyskach w Pjongczang”, gdyby nie fakt, że za tym stoi właśnie podobna historia sportowca, który zwyczajnie źle wybrał. Pewnie jest w pięćdziesiątce najlepszych w swoim fachu. Jak żyje, ile zarabia i w jaki sposób uprawia sport najlepsza pięćdziesiątka piłkarzy lub tenisistów? A jak żyją ci, którzy dziełem swojego życia uczynili jak najdalsze rzucenie czajnikiem na igrzyskach?

To może zabrzmieć lekceważąco, ale nie mamy takich intencji. To po prostu brutalne starcie marzeń i sportowych ambicji z realiami rynku, na którym piłkarz dziesiątego klubu dwudziestej ligi Europy zarabia kilkanaście razy więcej niż mistrz olimpijski w rzucie czajnikiem. Pretensje? Nie, do nikogo nie można mieć pretensji. Piłkarze pracowali równie ciężko, musieli przejść podobną ścieżkę wyrzeczeń i poświęceń. Nie może tu być zazdrości i zawiści. Obwiniać media? Za co? Że nie puszczają telewidzom panczenów zamiast meczów Barcelony? Sponsorów? Że wolą się zaprezentować przed tysiącami widzów na obiekcie i kolejnymi tysiącami w telewizji, zamiast na zapyziałej hali z piętnastoma widzami na trybunach?

Nie, to nie jest niczyja wina. Po prostu – to smutna historia ludzi zakochanych w dyscyplinach, które ruszają nas raz na cztery lata. My sobie teraz popłaczemy, że jak to, tylko w skokach medale. Oni popłaczą, że z tym sprzętem i zapleczem finansowym, sukcesem jest, że się nikt nie zabił na zawodach. – Trzeba coś z tym zrobić – stwierdzą kibice. – Faktycznie trzeba – potwierdzą dziennikarze. – Liczymy na to – zwierzą się sportowcy.

Po czym my znów na cztery lata zajmiemy się piłką nożną a niszowi sportowcy trenowaniem po szopach. Następny raz swoje kilkanaście sekund dostaną za 4 lata. Oby tym razem szczęście im sprzyjało.

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (51)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Krzysio Marzyciel

Najdalszy rzut czajnikiem? Czy autor tego tekstu (pewnie pedofil) wie na czym polega curling?

troll3

a po ch*j miałby to wiedzieć? normalny jesteś?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

troll3

zeby byc dziennikarzem sportowym nie trzeba wiedziec na czym polega curling, wystarczy znac sie na sportach. Curling, chodziarstwo, rzut dzidą i żonglowanie pochodniami zostawmy osobom uprawiającym te szlachetne zajęcia i (ewentualnie) ich rodzinom

Pozniej wymysle nick

dodałbym pokera.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

krUl

Wyśmiewać stażystów tak łatwo, a oni pewnie znowu oglądali na livescores lub w radiu, spróbuj zobaczymy jak Ty ogarniesz 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

troll3

przynajmniej o nim ktoś usłyszał, jakby zdobył medal to i tak każdy miałby w dupie

LOBO

Myślę, że rozgłos z powodu medalu to ten człowiek ma w poważaniu. Liczy się zwycięstwo, a nie rozgłos. Skończyło się jak się skończyło, ale ważne, że próbował.

Matthew

Na zimowych Igrzyskach, Polska zdobywa tyle medali, że ja pierdzielę. Na pewno zrobiłoby się o nim głośno.

Nedi81

Nie można zdobyć medalu, jeżdżąc na sankach bez maski. Gdy dużo ważniejsze niż wynik, są przezajebiste kaski. Zapomnij o dobrym występie, gdy się wypierdalasz na starcie. Gdy tremą cały obsrany, rozkładasz się na pożarcie. Gdy narty-dziwki nie jadą, bo na serwismana brak kasy. Gdy odpierdalasz na muldach, łatwe jak chuj wygibasy. Gdy strzelać w śniegu nie umiesz, a innym to nie przeszkadza. Gdy nie masz hajsu na boba, gdy trener hobbysta doradza. A potem kurwa zdziwienie, że jak to? a gdzie wyniki? To takie lekkie wkurwienie….. idę oglądać czajniki.

Ekstraklasa stan umysłu
Kartofliska

Żal mi go by było, jakby mu się rozerwał kombinezon/pękła łyżwa itp. A on się po prostu WYJEBAŁ. Popełnił błąd. Tylko jego wina. Szkoda chłopaka, ale pretensje do siebie. Jakoś inni się nie wyjebywali, a ich cierpienia przez lata nie poszły na marne. Sorry, ale żal to mi sportowca, który zerwie więzadło przed olimpiadą/mundialem. A nie typa, co się WYPIERDOLIŁ.

Tande
Lech Poznań

Dlatego Ci którzy się nie wypierdalają w decydującym momencie zostają Mistrzami Olimpijskimi a Ci którzy frajersko zaliczyli glebę stają się obiektem drwin. Pownni się z tym liczyć nasi olimpijscy turyści.

gnom

Porównanie top50 panczenistów do top50 piłkarzy śmieszne. Policzmy ilu ludzi na świecie kopie piłkę zawodowo a ilu zawodowo przypina łyżwy? Biorąc to pod uwagę łatwiej zostać mistrzem olimpijskim w panczenach niż być w top50 piłkarzy.

Matthew

Na pewno, ale łatwiej nie oznacza łatwo.

jandar1990
GKS Tychy

i tak i nie – statystycznie łatwiej tu się zgodzę ale piłkarze zarabiają pierwsze większe pieniądze jako nastolatki w dzisiejszych czasach przeciętniak z top5 lig w europie jest w stanie zarobić na całą resztę życia przed 30stką, tymczasem w każdym ze sportów typowo olimpijskich o wiele łatwiej statystycznie wejść do topu czy nawet zdobyć jakiś medal ale hajs zaczynasz zdobywać dopiero jak coś osiągniesz w stylu medal w juniorach lub 8mka na imprezie mistrzowskiej więc tak życiowo o wiele trudniej

Pozniej wymysle nick

Miłosz Przybecki łyżwiarstwa szybkiego…

troll3

jak zrobil fajne fotki przez zawodami, to Kamil Kosowski łyżwiarstwa

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

zielonywojownik

Trafione w sedno. Ci ludzie sami sobie wybierają dyscypliny. Mają wielkie pretensje, że państwo tego nie dotuje, że nikt nie pokazuje w telewizji (albo pokazuje raz na 4 lata). Nawet te skoki to jest niszowy sport. W porównaniu z piłką nożną to siatkówka też taka jest.
Serio? Gdyby państwo zainwestowało w infrastrukturę to ten facet by się nie wywalił na starcie? Przestalibyśmy się przewracać o własne nogi na stoku albo na trasie biegowej? Każdy z nich mówi jak to piłkarzom jest łatwo, to niech spróbuje zmienić dyscyplinę i się przebić przez te wszystkie ściany po drodze. Albo niech dziecko swoje spróbują wypromować to zobaczą czy to jest takie hop siup.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

The Art of… Zdjęcie profilowe ... Hahahaha. To jakie on miał niby gorsze warunki? Jeździł po żwirze albo po trawie, bo brakło dla niego miejsca na lodowisku? A może Holendrzy mają jakiś lepszy lód – z lepszej wody a może z mrożonego szampana?

Prawda jest taka, że miał identyczne warunki do treningu. Polskę i Holandię różni przede wszystkim liczba osób próbujących sił w tej dyscyplinie. W Holandii jest z czego wybierać i wybiera się najbardziej utalentowanych. W Polsce żadnej selekcji nie ma: jesteś paralitą, w klubie piłkarskim uśmiali się po pachy jak przewracałeś się chcąc kopnąć piłkę, w każdej innej dyscyplinie byłeś po prostu za cienki… No to cóż stoi na przeszkodzie zostać saneczkarzem, curlingowcem czy panczenistą – tutaj żadnej selekcji nie ma, jak już do nas przyszedłeś to będziesz jednym z trzydziestu saneczkarzy w kraju. Nawet nie musisz tak naprawdę umieć jeździć na łyżwach, by pojechać na olimpiadę.

Podobnie jest w przypadku – nie wiadomo dlaczego hołubionego – tenisa. Ten „sport” trenuje garstka gogusiów których tatusiowie są snobami i zapisują dzieci na lekcje tenisa dla prestiżu: na wuefie dziecko jest wysmiewane bo nie umie zrobić przerotu w tył – nie szkodzi – zapisze cię Brajan na tenisa, zesrają się z zazdrości. Nie oszukujmy się, tenisa nie uprawiają najzdolniejsi – kryterium jest tutaj zamożność i snobizm rodziców. Nie wiem, jak to możliwe, że zmagania tej hermetycznej garstki gogusiów transmitowane są przez wiele telewizji, a nagrody to niebotyczne kwoty. Może odpowiedzią jest tu fakt, że „zamożnym ludziom na salonach” nie wypada nie interesować się tenisem, stąd wielcy sponsorzy i wpatrzeni w te wielkie szlemy idioci, którym się wydaje, że są lepsi od innych, bo oglądają tenisa. Ale nie zapominajmy: tenisiści to odrzuty z innych dyscyplin, którym pieniądze rodziców zastępują talent sportowy.

jandar1990
GKS Tychy

Niszowy nie niszowy gdzieś widziałem podsumowanie oglądalność z zeszłego sezonu pucharu świata w skokach zestawione z oglądalnością każdej z lig top5 w europie i skoki w liczbach bezwzględnych wygrywały…co oczywiście spowodowane jest tym że najmocniejsze ligi są w płatnych telewizjach a skoki w otwartych (no i noworoczny konkurs w ga-pa pewnie robi 1/5 oglądalności w całym sezonie bo nic innego w tym czasie interesującego nie ma w telewizji).

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

jandarZdjęcie profilowe ... Z tego 85% to wąsaci janusze znad Wisły, sieroty po małyszomanii. Skoki to podobny fenomen co krykiet, polo czy puszczanie latawców, w takich Indiach, na Sri Lance czy w Nowej Zelandii myślą że cały świat śledzi mistrzostwa świata w tych śmiesznych sportach – podobnie jak nadwiślańscy janusze, myślą że skoki ogląda ktokolwiek poza 3-4 krajami

Jan Serce

Uważasz, że piłka nożna nie jest śmieszna ? Zwłaszcza z tym zadęciem, otoczką, robieniem z najmarniejszego kopacza gwiazdy. 99% skórokopów w Polsce reprezentuje poziom sportowy niższy niż większość np. juniorów lekkoatletów czy pływaków, zarabiając przy tym chore jak na sport pieniądze, nieadekwatne do poniesionego wysiłku i wspomnianego już wyniku.

Trochę szacunku, bo piłka to nie jest najważniejsza i najwspanialsza rzecz na świecie, a na pewno jest to patologia.

zielonywojownik

No właśnie, że jest najważniejsza. Najważniejsza, najbardziej popularna, prestiżowa i za tym idą największe pieniądze. Bo to o nie tak naprawdę chodzi. Wszyscy przeciwnicy nożnej mogą powtarzać jak mantrę że tak nie jest, ale rzeczywistości nie zmienią. W ogóle porównania do lekkoatletów, pływaków itp. nie mają żadnego sensu. To jest po prostu nie ta skala.

Jan Serce

Ja tam prestiżu w tym nie widzę. Chamstwo, przekręty, zadufanie w sobie, a i owszem. Lubię sobie popatrzeć ale bez przesady. Kibicuje swojej drużynie ale jestem na jej meczach, nie z uwagi na grę czy piłkarzy ale dla klubu i kumpli.

A, że są pieniądze, może i są ale czy to dodaje prestiżu ? No nie wiem…

Każdy ma jednak swoje niezmienialne (jest w ogóle taki wyraz ???) zdanie :)

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Źle się wyraziłem, pisząc „śmieszne sporty”. A chodzi mi o perspektywę (geograficzną, płciową itd), z jakiej dany sport jest oceniany. Dla fanów krykieta z okolic Indonezji jest to najważniejszy, najpiękniejszy i najbardziej popularny sport na świecie – nie mają dystansu, by przyjąć do wiadomości, że poza ich regionem nikt się tym nie interesuje. Podobnie ze skokami – też nie umiemy przyjąć do wiadomości, że poza kilkoma krajami, to sport egzotyczny i uważany za śmieszny. Co do piłki, owszem, znajdzie się perspektywa, z której jest ona śmieszna: np. sporo kobiet tak uważa (22 facetów w krótkich spodenkach biega za jedna piłką. I kopie ją, a przecież rozsądniej i wygodniej byłoby biegać z nią pod pachą :-) O przepisie spalonego nawet nie wspominam )

JesusChristPose
Legia Warszawa

22 facetów powinno biegać z 22 piłkami pod pachą!

Jan Serce

A sa tacy co biegają z piłka pod pachą i jest to zajebisty sport, w którym rywale maja szacunek do przeciwników, sędziego i kibiców. No i do chamstwa jest tam daleko :) A jest to najpopularniejsza dyscyplina po kopanej :) I nawet VAR tam mają od dawna i nie było takich przemyśleń filozoficznych przy wprowadzeniu tego systemu jak przy kopanej i nie ma z nim takich cyrków jak w kopanej. A analiza prowadzona jest na oczach kibiców zarówno będących na stadionie jak i przez telewizorami. Tutaj pan Kazio w jakiejś kanciapie tak łatwo się nie „pomyli” :)

zielonywojownik

No to akurat prawda, że ta „analiza” przez sędziego przykrytego jakimś pledem wygląda komicznie i mimo wszystko daje pole do przekrętów.
A prestiż się nie bierze od pieniędzy. Jest raczej odwrotnie. Najwięcej ludzi na świecie gra w piłkę i najwięcej ludzi to ogląda. Można mieć gusta i nad nimi dyskutować, ale nie można dyskutować z faktami i zaklinać rzeczywistości.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

jandar1990
GKS Tychy

100% prawdy dodałbym jedną rzecz tylko, że musimy sobie odpowiedzieć jako społeczeństwo na pytanie czy stać nas na taki rozwój infrastruktury sportowej (która w sportach zimowych jest droższa niż w letnich). Jeśli odpowiedź jest negatywna to przestańmy żądać medali bo to sensu nie ma…teraz na igrzyskach startuje moje pokolenie i powiedzmy sobie szczerze na czym oni mieli się szkolić ? w Polsce mamy z 15 całorocznych lodowisk takich do hokeja/short tracku/łyżwiarstwa figurowego, do tego chyba 5 torów dla panczenistów w tym tylko jeden zakryty. Od lat nie ma porządnej trasy do biegów narciarskich i biathlonu, ośrodki narciarskie są nieporównywalne ze Słowacją o alpejskich nie wspominając (jeden szczyrk wiosny nie czyni a otwarto go w tym roku) do tego zima w górach trwa 3-4 miesiące (i to przy dobrych wiatrach), jedyne co od lat jest w miarę ok to skocznie narciarskie no I dziwnym trafem są medale w tej akurat dyscyplinie (a to i tak tylko dlatego że przypadkowo pojawił się jeden skoczek z Wisły). Naprawdę nie wymagajmy za wiele. Dodam tylko, że w sportach letnich infrastruktura też o wiele lepsza nie była na przełomie tysiącleci

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

I dalej ciągniesz tę swoją propagandę, że sportowców mamy świetnych, tylko infrastruktura nie nadąża za ich talentami. Człowieku, czy dla któregokolwiek z nich brakło lodu? Piszesz, że mamy w Polsce mało lodowisk. Że nie mamy „porządnej trasy do biegów narciarskich”(małpko boska częstochowska!) Polne drogi zasypane śniegiem w terenie pagórkowatym to nie trasy? Porządna trasa to taka z zadaszeniem, jupiterami i gabinetem odnowy oraz hotelem co 500 metrów?

Wiem, że przesadzam w druga stronę, ale to pierdolenie, że dla kilkuset panczenistów amatorów 15 lodowisk to za mało, jest po prostu komiczne. Za mało to jest panczenistów, jak pisałem wyżej, nie ma z kogo wybierać i na olimpiadę posyłamy gości o umiejętnościach, które nie chronią ich przed glebą na starcie.

Jedyne czego brak polskim sportowcom zimowym, to moim zdaniem, trenerów. Bo jeśli panczenistów trenuje pan Zdzichu, który 40 lat temu przewracał się na mistrzostwach Europy, to nie dziwota, że nie mógł on ich nauczyć jazdy na łyżwach, skoro sam nie potrafi.

PS. Moja wypowiedź jest celowo przebarwiona, bo inaczej nie da się opisać paranoi która panuje wokół „braku warunków do trenowania” – Skoro pokolenie moich rodziców trenujące koło trzepaka i za garażami wydało z siebie Deynów, Szarmachów i Bońków, to oczywisty dowód, że podgrzewane murawy i „porządne trasy narciarskie” (teź chyba podgrzewane) nie zastąpią rzeszy uprawiającej sport młodzieży, z której można wybierać uzdolnionych, a nie posyłać na olimpiadę barachło jak leci i narzekać na brak 70 lodowisk dla tych 400 łyżwiarzy.

Cerber24

Różnica polega na tym, że za czasów pokolenia Deynow czy Szarmachow, za granicą też większość trenowała ‚Koło trzepaka i za garazami’ natomiast teraz trenuja trenują na ‚porządnych trasach z jupiterami i odnowa’ a Nasi na polu. Sam chyba jednak rozumiesz, że trenowanie biegów narciarskich na lekko przysypanych polnych drogach jest inne niż na elegancko przygotowanych trasach. Albo łyżwiarstwo szybkie w ładnej hali niż na otwartych lodowiskach. Żeby nie było, nie bronię naszych zawodników i nie kładę wszystkich porażek na karb braku infrastruktury, ale to jednak jadna z przyczyn (która Ty próbujesz zupełnie deprecjonowac), tymardziej w dzisiejszej bardzo rozwiniętej technologii w sporcie. Zgadzam się jednak z Toba, że głównym problemem są sami zawodnicy i trenerzy (a w zasadzie ich brak). To już jest problem systemowy i niestety zdaje się że wszystko idzie w jeszcze gorszym kierunku.

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Moje posty moze brzmia, jakbym zupelnie deprecjonowal znaczenie infrastruktury, ale ja tylko w taki brutalny sposob usiluje zwrocic uwage na odwrocenie hierarchi przyczyn naszej zimowej slabizny. Jak napisal nizej FalszywyProfil, mamy brak zainteresowania mlodziezy sportami zimowymi, wiec dla kogo mialaby powstac owa infrastruktura? Mamy 400 lyzwiarzy. Czy dla 400 pilkarzy budowano by stadiony i kompleksy boisk treningowych? (Tych drugich brakuje nawet mimo masowego zainteresowania pilka).

Inna sprawa to brak zainteresowania mlodziezy sportem jako takim, w pogardzie jest wrecz ruch na swiezym powietrzu: dzieci nie bawia sie w ganianego, dziewczeta nie maja gum i skakanek, jeden na stu chlopakow wychodzi pokopac pilke.
Jakby tego bylo malo, szkola zamiast ratowac sytuacje, dorzyna ostatnie podrygi kultury fizycznej: dzieci maja w tygodniu 2 godziny wuefu, tyle samo co religii – zgroza. A do tego nieodpowiedzialni dziennikarze deprawuja mlodziez, kiblowanie przed kompem nazywajac (e)sportem -zgroza do kwadratu.

jandar1990
GKS Tychy

Tylko to jest jeszcze końcówka pokolenia wychowanego na podwórkach i które miało więcej godzin wf-u niz 2 (sam w szkole miałem 3 albo 4 – w zależności od klasy plus sks dla chętnych plus inne formy aktywności fizycznej po za szkołą). Co do przyszłości to pewnie będzie problem, ale z drugiej strony dzieci są teraz masowo zapisywane na dodatkowe zajęcia ruchowe przez coraz bardziej świadomych znaczenia takich zajęć rodziców więc zobaczymy co czas pokaże. Natomiast te argumenty o trzepakach i tyłach garażu są chybione bo dotyczą czasów kiedy wszędzie tak trenowano i jakby nie patrzeć dotyczą sportów letnich i do jeszcze tych w których infrastruktura nie jest potrzebna – największe sukcesy w pokoleniu naszych rodziców były w piłce nożnej, siatkówce, boksie, lekkoatletyce czy kolarstwie szosowym – tam gdzie ta infrastruktura nie była potrzebna. Dziwnym trafem nie było sukcesów w pływaniu a na igrzyskach zimowych zdobyliśmy w latach 1976-1998 całe 0 medali – więc jak widać ta infrastruktura jest potrzebna, by osiągać sukcesy. Chodziło mi tylko o to, że dla wielu tych sportowców sukcesem jest kwalifikacja na igrzyska i jeśli ja wywalczyli to mają święte prawo na nie jechać – i ewentualny argument że niech jadą za swoje pieniądze jest śmieszny, bo to pkol wysyła ich na olimpiadę za pieniądze uzyskane od sponsorów . Po za tym ja tylko napisałem żebyśmy przestali żądać medali jeśli uznajemy, że nie opłaca się nam budować lodowisk, tras biegowych czy torów panczenowych (tych mamy całe 4 jak pisałem o lodowiskach to miałem na myśli takie do hokeja) bo zwykła polna droga nie wystarczy, gdy rywalizujesz z gośćmi wychowanymi na idealnie utrzymanych trasach (takie Holmenkollen to prawie 2000 km tras biegowych), a przy naszych zimach lodu może nie starczać. I nie twierdze, ze mamy świetnych sportowców tylko twierdze, że wystawiamy furmankę w GP formuły 1 i dziwimy się czemu nikogo nie wyprzedziła (dotyczy wszystkich naszych zimowych sportów za wyjątkiem skoków gdzie kadra ma stworzone możliwie najlepsze warunki).

PS Taka dyskusja jest conajmniej od igrzysk w Atenach, my po prostu nie stworzyliśmy rozwiązań systemowych – jakieś zalążki są skokach narciarskich, lekkoatletyce, siatkówce i w piłce nożnej. Do tego nie będzie nam sprzyjała demografia – więc niestety lepiej już chyba było

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Rozrósł się ten wątek, że aż strach :-) To na koniec napiszę jeszcze tylko, że głosy by nie posyłać tam naszych słabych sportowców lub by jechali za swoje pieniądze (co na jedno wyjdzie, bo ich na to nie stać), są moim zdaniem nieodpowiedzialne i głupie. Gdyby na Olimpiadę posyłano wyłącznie zawodników, którzy mają szanse na medal, to w każdej dyscyplinie startowało by po 10-15 osób. Nikt tu chyba nie jest przeciwny wysyłaniu Polaków na IO, zastanawiamy się tylko, dlaczego wypadają tak słabo.

Cerber24

Chodziło mi o zwrócenie uwagi, że w profesjonalnym sporcie (szczególnie w dyscyplinach specyficznych, jak wiele zimowych) warunki treningu odgrywają istotną rolę. Natomiast Twój kolejny komentarz to 100% racji (łącznie z ostatnim zdaniem, które dla wielu może być kontrowersyjne).

FalszywyProfil

trafne obserwacje. gór mamy niewiele, a do tego dość niskie. Tatry nieco wyższe , ale z kolei bardzo ich mało.
To odpowiedź dlaczego w sportach narciarskich nie może być sukcesów. Z kolei co do sport łyżwowych, to chyba po prostu nie ma w Polsce zainteresowania. Kiedyś jeszcze dzieci jeździły na zamarzniętych jeziorach, dziś i zimy nie te, i nikt by nie chciał ryzykować. Rzeczywiście, zostaje tylko skakanie, bo to było jakoś zawsze, i nie wymaga gór i ostrych zim, kiedyś to nawet skocznia była w Warszawie

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Nie zgodzę się z tezą, że przedstawiciele sportów niszowych są pokrzywdzeni względem np. piłkarzy. Proszę, oto dowód:

Piłkę w Polsce trenuje ponad 2 miliony osób (w tym prawie 700 tys. zarejestrowanych) – utrzymuje się z niej i „jest w telewizji” nawet nie co tysięczny z nich. Reszta trenuje w pocie czoła nie tylko nie mając szans na telewizję czy zarobek, ba przeważnie dopłacają z własnej kieszeni do wyjazdów i sprzętu.

Panczenistów mamy w naszym kraju ponad czterystu,a 13 z nich pojechało na olimpiadę. W zaokrągleniu – co 30sty. Łatwo policzyć, że wystarczy najlepiej w klasie jeździć na łyżwach, by zostać olimpijczykiem.

Dlatego nie mitologizowałbym ich wyboru. Decydują się na taki sport, gdyż nie potrzeba żadnych nadzwyczajnych umiejętności, by wołać o stypendia, sponsorów, międzynarodowe wojaże i olimpijski splendor.

Nie chciałbym tu znęcać się nad Nogalem (nie kopie się leżącego – nawet na linii startu), ale pragnę zwrócić uwagę, że nikt mu nogi nie podłożył, nie zahaczył o wystający z lodu kamień, ani nie złamała mu się łyżwa. Gość po prostu ma umiejętności na skandalicznym poziomie – i nie nazywajmy tego pechem, tak jak nie nazwiemy pechem zaliczenie gleby jakiegoś piłkarskiego ananasa, który chciał wykonać krzyżak albo ruletę – to nie pech lecz brak umiejętności.

Na koniec nie mogę sobie darować uwagi o setkach trenerów i działaczy żerujących na amatorach bawiących się w łyżwiarstwo szybkie czy saneczkarstwo – pojechały tam na krzywy ryj chyba setki działaczy i pomagierów, a zabrakło miejsca dla zapasowej szybki na twarz dla ananasa-saneczkarza, któremu „się gdzieś zapodziała” – po ki chuj jechało z nim piętnastu pomagierów, skoro żaden nie podał mu natychmiast zapasowej osłony.

Cały ten polski sport zimowy to zabawa dużych dzieci w sport – sport amatorski jak kopanie piłki na orliku przez 40 latków.

megadon

To jak Milik na mistrzostwach Europy co by nie mówić dosyć ważnej imprezie, nie może 3 razy trafić w pustą bramkę, Błaszczykowski w decydujących o wszystkim rzutach karnych strzela prosto w bramkarza, to pragnę zwrócić uwagę, że nikt mu nogi nie podłożył, nie zahaczył o wystający z trawy kamień, ani nie odpadła mu podeszwa. Gość po prostu ma umiejętności na skandalicznym poziomie. Lubie takie dywagacje, rozkochanych ludzi w piłeczce nożnej, nie mający pojęcia o uprawianiu innych dyscyplin.

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Blaszczykowski nie przewrocil sie nabiegajac na jedenatke, a Milikowi nie poplataly sie nogi, gdy wychodzil z tunelu na boisko – gdyby takie rzeczy im sie przydarzyly, moglibysmy mowic o analogii.

megadon

Jakbym miał koniecznie obstawiać duże pieniądze, to bym zdecydowanie postawił na Nogala, że strzeli karnego, niż na Błaszczykowskiego, że przy szybkim starcie nie wypieprzy się na lodzie. Miałeś kiedyś te ich panczeny na nogach, na tym nie da się prosto ustać.

Mi_2

Dobrze napisane. Po ludzku – szkoda.

jeremy

Aż żal, że nie ma igrzysk w hejterstwie internetowym. Pewnie byśmy medalu nie zdobyli bo komentarze w większości są paździerzowe, bez polotu, bez pomysłu, byle komuś dojebać, trochę przypominają grę naszych kopaczy w pucharach, ale wielu by się mogło sprawdzić na tle konkurencji i może zrozumieliby, że ich amatorstwo nie ma sensu!

Krzycho

Ale o czym tu pisać? Wykrochmalił się zanim w ogóle wystartował i tyle. Skoro wybrał sobie taki niszowy sport (który pewnie kocha uprawiać, bo inaczej sobie tego nie wyobrażam) to przede wszystkim powinien zadbać o to, żeby się nie wykrochmalić. O ile jeszcze rozumiem jakby się w połowie dystansu wykrochmalił – zdarza się, ale w drugim kroku??? To przecież jakby przy robieniu śniadania zaciąć się nożem wyjmując chleb.

n0_thx

Sporty zimowe to sporty niszowe i tyle. Może 2-3 kraje tym żyją (Norwegia? Austria?) a reszta ma to w dupie. I słusznie. Takie skoki nawet w Polsce budzą poruszenie tylko kiedy nasi wygrywają, gdyby nie łapali się do czołówki to nikt by tego nie oglądał bo to strasznie nudne. Skacze facet leci leci i o 124 metry. Następny leci leci o ten 126 metrów ale -3 za wiatr. Dla postronnego widza zero atrakcyjności. A że na zawodach w Zakopanem tłumy i w ogóle super atmosfera? Tak bo są raz na rok, gdyby były 12 razy do roku to zaglądało by na nie paru turystów.

Nie zdobywamy medali bo nie mamy infrastruktury i nie pompujemy w to kasy. I w sumie to dobrze. Nie chcę żeby moja kasa szła na coś co nikogo nie obchodzi, albo obchodzi raz na cztery lata. Odprowadzam rocznie około 20 tysięcy samego podatku dochodowego, i jeśli by mnie zapytali czy dołożyć to do toru łyżwiarskiego czy do stadionu dla Sandecji, to przepraszam bardzo, wybieram Nowy Sącz.

Wicher

Szkoda mi tego Nogala. Pech jak chuj można by powiedzieć. Wiadomo, że gość nie miał szans jakieś dobre miejsce, ale teraz zostanie zapamiętany jako ten, który poświęcił czas i pieniądze, aby przygotować się do Igrzysk, a jedynym pozytywem było to, że sobie tam zębów nie wybił. Pech.

wpDiscuz