Image and video hosting by TinyPic
Stary Loeb nie rdzewieje i chyba naprawdę chce wrócić do WRC
Inne sporty

Stary Loeb nie rdzewieje i chyba naprawdę chce wrócić do WRC

Pomyślcie tylko, co by się działo w koszykówce, gdyby powrót na parkiet ogłosił Kobe Bryant, albo w pływaniu, gdyby do basenu znów chciał wskoczyć Michael Phelps. Byłaby to medialna jazda bez trzymanki. I kto wie, czy niedługo takiej nie doczekamy się w świecie motorsportu. Wszystko przez słowa legendy WRC Francuza Sebastiena Loeba, który chciałby jeszcze trochę poszaleć w cyklu mistrzostw świata.    

Moim głównym programem wciąż pozostaje rallycross z Peugeotem, ale wszystko jest możliwe. Na pewno nie byłoby to dziesięć rajdów, ale kilka? Dlaczego nie? Dzisiaj nie ma jednak jeszcze żadnej decyzji, dlatego nie mogę więcej powiedzieć – mówił 9-krotny mistrz świata wewnętrznej telewizji World Rally Championship.

Sebastien Loeb, który tytuły zdobywał w latach 2004-2012, miałby wrócić na trasę oczywiście w furze Citroena, czyli stajni z którą był związany przez całą swoją karierę w WRC i gdzie do dziś ma status półboga. I taki scenariusz wydaje się być realny, bo 43-latek całkiem niedawno testował na dróżkach niedaleko Strasburga, a następnie w Hiszpanii, nowego Citroena C3, który Francuzi szykują na sezon 2018. Co ciekawe, wtedy jeszcze zaprzeczał, jakoby miał to być pierwszy krok do jego wielkiego powrotu. Oficjalne informacje mówiły jedynie o tym, że Loeb pomagał po prostu Citroenowi w testowaniu nowych rozwiązań, a kto da lepsze wskazów inżynierom niż on.

Ale jak widać, był ogień na trasie.

Tym bardziej, że od momentu odejścia z WRC ten ogień cały czas był podtrzymywany. Przypomnijmy, oficjalne pożegnanie Loeba z cyklem WRC miało miejsce w sezonie 2013 podczas Rajdu Francji, ale kierowca wrócił jeszcze na jeden rajd w sezonie 2015. Walczył wtedy na trasach w Monte Carlo kończąc rywalizację na ósmej pozycji. Cały czas jednak był pod prądem, startując we wspomnianym już rallycrossie, a także w Rajdzie Dakar. W Ameryce Południowej zadebiutował w ubiegłym roku zajmując dziewiąte miejsce. W tegorocznej edycji było jeszcze lepiej, bo razem ze swoim wieloletnim pilotem Danielem Eleną dojechał do drugiego miejsca.

Jego powrót do WRC – nawet jeśli tylko na pojedyncze rajdy – miałby jednak jeszcze jeden smaczek. Ten smaczek nazywa się Sebastien Ogier (M-Sport), który pewnie dopiero co wytrzeźwiał po świętowaniu swojego piątego z rzędu tytułu mistrzowskiego. Jak wiadomo, obaj panowie nigdy nie darzyli się szczególną sympatią, co było zresztą powodem tego, że Ogier musiał przed sezonem 2012 odejść z teamu Citroena. Dwa samce alfa gryzły się tam wtedy niemiłosiernie, atmosfera była ciężka, bo każdy z nich chciał być gwiazdą zespołu. A że kierownictwo teamu poszło za starym mistrzem, to młody poszedł w odstawkę (szerzej pisaliśmy o tym tutaj). To wtedy też zresztą zaczęła się jego współpraca z Volkswagenem, z którym później wygrał wszystko.

Dziś relacje między nimi są ponoć dużo lepsze, ale kto wie jak będzie to wyglądało, jeśli znów staną do poważnej walki na trasie. Jedno jest pewne, będą chcieli sobie wzajemnie utrzeć nosa.

KOMENTARZE (0)

Dodaj komentarz

Powiadom o
wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY