Image and video hosting by TinyPic
Mroczkowski: – Strategia Sandecji to „jakoś to będzie”
Weszło

Mroczkowski: – Strategia Sandecji to „jakoś to będzie”

– Czuję się potraktowany trochę nie fair. Przede wszystkim, nie zrobiliśmy takich wzmocnień, na jakie się umawialiśmy. Od podpisania kontraktu odnoszę wrażenie, że nasza strategia brzmi: „jakoś to będzie” – mówi w mocnym wywiadzie dla Przeglądu Sportowego i Faktu Radosław Mroczkowski. 

FAKT

VAR-u póki co nie będzie w każdym meczu Ekstraklasy. Powód? Brakuje jednego wozu.

Pół miliona złotych trzeba wydać na jeszcze jeden wóz do obsługi ekstraklasowych meczów w systemie VAR (Video Assistant Referee). Bez tego wydatku VAR będzie brakować przynajmniej na jednym meczu w każdej kolejce. (…) – Tego na razie nie przeskoczymy, bo chodzi o ograniczenia techniczne. Mamy dwa wozy z odpowiednim wyposażeniem. I jeśli w sobotę są trzy mecze, nie ma szans, żeby być wszędzie – tłumaczy Łukasz Wachowski, nadzorujący w PZPN wdrażanie VAR.

921

Radosław Mroczkowski krytykuje swojego pracodawcę.

– Po tym, jak  podpisałem nową umowę, nie do końca zaczęto działać tak, jak się umawialiśmy. Czuję się potraktowany trochę nie fair. Przede wszystkim, nie zrobiliśmy takich wzmocnień, na jakie się umawialiśmy. Od podpisania kontraktu odnoszę wrażenie, że nasza strategia brzmi: „jakoś to będzie” – mówi Mroczkowski (…). – Wierzyłem, że wszyscy zrozumieją, że wymagania są większe. Dziś jest nowy zarząd, inni ludzie, a struktura organizacyjna klubu nie jest dla mnie do końca jasna. Brakuje mi jasno określonej strategii i większej odpowiedzialności za poszczególne etapy pracy – podkreśla.

GAZETA WYBORCZA

922

Kraków zakochał się w Carlitosie.

Odkąd w czerwcu podpisał kontrakt, z twarzy niemal nie schodzi mu uśmiech. Już w sparingu z Zagłębiem Sosnowiec przed sezonem trafił do siatki tzw. krzyżakiem, a to był tylko przedsmak tego, co przygotował na ligę. W debiucie ustrzelił z rzutu wolnego Pogoń Szczecin, niedługo potem dwoma  trafieniami dał Wiśle zwycięstwo w derbach z Cracovią. Tym do reszty zaskarbił sobie sympatię kibiców, którzy na grafikach przedstawiają go jako krakowskiego matadora. – To w tym momencie najjaśniejsza postać ekstraklasy – uważa Tomasz Frankowski, były napastnik Wisły i reprezentacji Polski. – Robi na mnie dużo większe wrażenie niż Angulo. Nie tylko skuteczny, ale też kreatywny, potrafi się uwolnić od jednego czy dwóch rywali. Nie uważam go zresztą za napastnika, dla mnie to bardziej ofensywny pomocnik, który dobrze wchodzi w pole karne. Carlitos często szuka sobie miejsca na bokach boiska i dogrywa kolegom. Ze Śląskiem miał pięć dokładnych kluczowych podań i dziewięć udanych dryblingów. Dla Wisły jest bezcenny, zasłużył się dla 11 z 15 ligowych trafień zespołu.

SUPER EXPRESS

920

Rozmówka z Jarosławem Niezgodą.

Ciężko było wam się pozbierać na ten mecz po ostatnich zawirowaniach w drużynie i wokół niej?

Nie, każdy chciał wyjść i wygrać to spotkanie, żeby wyciszyć nastroje, jakie panowały wokół Legii.

Przed meczem byliście na urodzinowej kolacji zorganizowanej przez Romea Jozaka. To spotkanie poprawiło relacje na linii trener – drużyna?

Szczerze mówiąc – nie wiem. Relacje są takie, jak były. Normalne. Myślę, że ta sytuacja po Poznaniu znacząco nie zmieniła naszych stosunków.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Okładka:

927

Angielskie kluby zmieniają kurs. Wreszcie mogą coś znaczyć w LM, choć na ferowanie wyroków zbyt wcześnie.

Na fajerwerki można liczyć na Etihad Stadium. Manchester City zagra z Napoli w meczu drużyn, które w swoich ligach strzeliły w sumie już 55 goli. The Citizens w sobotę rozbili Stoke City aż 7:2 i prowadzą w Premier League, a Napoli po ośmiu meczach jest liderem Serie A z kompletem punktów. Tak silnego przeciwnika The Citizens jeszcze w tym sezonie nie mieli, dlatego Pep Guardiola jest ostrożny. – Wiele rzeczy robią perfekcyjnie. Musimy się dostosować, bo ich styl jest inny od tego, jaki prezentują nasi rywale w Anglii. My też gramy dobrze, mecz ze Stoke był naszym najlepszym, ale jeśli uznamy, że osiągnęliśmy już najwyższy poziom, będzie po nas – przestrzega Guardiola. Manchester United też nie będzie miał łatwo. Zagra na wyjeździe z Benficą, która choć nie zdobyła jeszcze punktu i wysoko przegrała z FC Basel, to z ostatnich szesnastu meczów u siebie w LM przegrała zaledwie trzy. – Musimy uważać. To nasz najważniejszy mecz w grupie – przestrzega Jose Mourinho.

926

PS podsumowuje pierwszą kolejkę, w której VAR gościł na siedmiu stadionach.

Inny problem, to ocena sytuacji, które z założenia są bardzo trudne do jednoznacznego rozstrzygnięcia – na przykład wtedy, gdy piłkarze łapią się za koszulki w polu karnym. Sędziowie VAR mogą tu stosować uznaniowość, bazując na subiektywnej wrażliwości. Dlatego raz będą bardzo skrupulatni (jak przy zasądzeniu rzutu karnego dla Wisły Kraków w meczu ze Śląskiem, kiedy Piotr Celeban ciągnął za koszulkę Zorana Arsenicia), a raz przymkną oko (brak karnego dla Piasta, kiedy Adrian Danek z jeszcze większą pasją szarpał Aleksandara Sedlara. – Nie twierdzimy, że obecny system jest idealny. Na pewno wnioski wyciąga też Kolegium Sędziów i uwagi przekaże arbitrom. Nie ulega natomiast wątpliwości, że dzięki VAR-owi udaje się znacząco ograniczyć listę pomyłek, które mają ważny wpływ na wynik meczu, a przecież o to w tym wszystkim chodzi – podkreśla Łukasz Wachowski.

925

Mocny wywiad z Radosławem Mroczkowskim.

W czasach pracy w Widzewie, mówiło się o panu, że jest za grzeczny. W Sandecji można odnieść przeciwne wrażenie. Która łatka jest bliższa prawdy?

Żadna. Nigdy nie uważałem się za osobę, która nie potrafi się odezwać. Wysłuchuję innych, ale gdy prowadzi się zespół, trzeba mieć własne zdanie. Sytuacje, z którymi się spotykamy, nie zawsze są miłe i sympatyczne. Jeśli przekraczają granice przyzwoitości, wiem jak powinien zareagować trener. Staram się, by takich sytuacji było jak najmniej, ale czasem się pojawiają. Nie wynika to z jakiejś nagłej zmiany mojego nastawienia.

To z tego powodu nie w Nowym Sączu są dalecy od stawiania panu pomników, mimo historycznych sukcesów?

Nie zabiegam o pomniki, nie wypinam piersi po ordery. Jest tutaj wiele osób, które wiedzą, komu te ordery przyznać. Jak się zorientowałem, zapotrzebowanie na nie jest duże, a ja jestem gdzieś daleko w kolejce. To trzeba jednak zrozumieć, więc nie obrażam się. Nie jestem tu po to, by mnie głaskano, tylko po to, by drużyna osiągała jak najlepsze wyniki.

W wywiadach tuż po awansie brzmiał pan na bardzo zadowolonego z tego jak funkcjonuje klub.

Gdy zacząłem tu pracę, w bardzo trudnym momencie, bo zespół bronił się przed spadkiem z I ligi, postawiłem warunki, które musiały być spełnione, żebyśmy osiągnęli cel. To się powoli działo. Mogłem pracować, wdrażać pomysły, co pozwalało nam – od strony organizacyjno-sportowej – wyjść na prostą. To przełożyło się na utrzymanie. Zmienialiśmy się w dobrym kierunku, działy się pozytywne rzeczy, co w efekcie dało awans. Była harmonia, nie było przeszkadzania.

921

Tekst o postawie wiślackich Hiszpanów.

Carlitos dziewięciokrotnie podejmował próbę dryblingu i za każdym razem wychodził z niego zwycięsko. Zanotował 6 kluczowych podań (5 okazało się celnych, a jedno zakończyło się golem Jesusa Imaza), pięciokrotnie strzelał na bramkę wrocławian i nadal pozostaje najczęściej uderzającym piłkarzem w ekstraklasie. Statystyki w tym meczu powinien poprawić o asystę, ale w jednej z akcji strzelał (i został zablokowany), zamiast podać do świetnie ustawionego Pawła Brożka. Ale i tak jego występ był bliski ideału. Podanie mu piłki to jak schowanie jej przed przeciwnikami do sejfu. Carlitos rzadko ją traci, a zazwyczaj robi z niej duży użytek, kreując sytuację sobie lub kolegom. – Cieszę się życiem i przekładam to na boisko. Gdy czujesz się pewny siebie, nie stresujesz się, a po prostu robisz swoje – tłumaczy Hiszpan. Gola strzelonego w spotkaniu ze Śląskiem zadedykował mamie. – Bardzo ją kocham, a gdy zdobywam bramki, moje myśli często wędrują ku moim krewnym – dodaje.

923

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (13)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Tulismanore
FC Albatros

„Angielskie kluby w odwrocie. Wreszcie mogą coś znaczyć w LM.”

Co za geniusz gimbazy sklecił te zdanie? Czy ameba która to pisala wie na czym polega bycie „w odwrocie” ?

Proponuje kolejne przemyslenia:

Manchester City bankrutuje – czy beda najbogatszym klubem na swiecie?

..

PIS ma 50% popacria, to chba koniec tej partii.

..

Mercedes wypuscil bezawaryjne auto – czy kierowców znów czekają ciągłe wizyty w warsztatach?

Stolec

musisz wybaczyć, przeglądy prasy weszlo robi osoba z gorączką, bo reszta zwykle jest w szkole o tej godzinie.

Tulismanore
FC Albatros

Juz zmienili :) Czytaja komentarze czasami :)

Urkides
Legia Warszawa

Poziom komentatorów jest bardzo niski. Mam wrażenie że ci ludzie nie tylko nie potrafią myśleć ale również przekazać tych „myśli” które mają.
Nie dotyczy to wyłącznie dziennikarzy którzy „diagnozują” problemy w taki sposób że mózg się lasuje.
Kiedyś zadałem sobie pytanie dlaczego nasze kluby tak kiepsko wypadają w konfrontacji z zespołami które nie mają wyższych budżetów? Bo to oznacza że mając te same albo większe pieniądze wydają je mniej efektywnie. Doszedłem do wniosku że powodem jest brak strategii w budowaniu zespołu. Wymienia się trenerów na chybił trafił a ci wymieniają zawodników. To powoduje że niektórzy kupieni za poprzedniego trenera idą w odstawkę bo przychodzą kolejni których chce nowy trener. Po roku wymienia się kolejnego trenera i ten znowu „przebudowuje” skład.
To powoduje wywalanie ogromnej jak na możliwości naszych klubów kasy w komin.
Jak to zmienić? Według mnie najważniejszymi osobami w klubie powinni być prezes i dyrektor sportowy. Prezes zajmuje się budowaniem strony finansowej a dyr. sportowy sportowej odpowiedniej do możliwości finansowych klubu.
Dyr. sportowy powinien zatrudniać WSZYSTKICH pracowników pionu sportowego od trenerów po zawodników. Co to spowoduje?
Jeśli razem z prezesem określą jakie cele są stawiane, jaką drogą ma podążać klub tzn czy walczy o trofea czy tylko ma być solidnym zespołem grającym w określonym stylu i promującym zawodników to wtedy dyr. sportowy do tej strategii dobiera trenera który już taką strategie realizował lub chce realizować. Jeśli trener ma wdrażać określony styl gry, zgodny z założeniami dyr. sportowego to wtedy sprowadza się zawodników którzy swoim profilem odpowiadają przyjętym założeniom.
W sytuacji kiedy dyr. sportowy jest „strażnikiem” strategii budowy zespołu unika się kosztownych zmian. Bo nawet jeśli trener nie osiąga rezultatu, którym wcale nie musi być wynik ale sposób gry zespołu i jego sportowy progres to jego wymiana nie spowoduje rewolucji jeśli dyr. sportowy wybierze kolejnego o podobnym profilu. Bo będzie oznaczać że nie trzeba wymieniać wielu zawodników.
Brak zrozumienia tego jest dla mnie zaskakujący.
Mioduski (niby się nie zna na piłce) był zaskoczony że poprzedni dział skautingu nie ma sprofilowanych zawodników na poszczególne pozycje. To znaczy nie maja określonych cech jakie powinien miec zawodnik potrzebny Legii na konkretną pozycję. To oznacza większe ryzyko że transfer będzie chybiony a nawet że szukają po omacku.
Krótko mówiąc profesjonalizm w polskiej piłce jest jak Yeti, wszyscy o tym mówią a nikt go nie widział. Dotyczy to zarówno większości dziennikarzy jak i większości działaczy.

GeeN

Bardzo mocno porównujesz działania korporacji do funkcjonowania klubu sportowego. Oczywiście wiele z mechanizmów można z pozytywnym skutkiem przenieść do działalności klubu piłkarskiego (szczególnie na polu finansowym) ale porównywanie, 1 do 1 struktur tych przedsiębiorstw to już nie taki prosty temat.
Znaczącą różnicą jest ten „pion sportowy” któremu chciałbyś dodać mocno zhierarchizowaną strukturę a pracowników dobierać pod ściśle określoną strategię. Tak się nie da.

Choćbyś nie wiem jak próbował, nie znajdziesz 2 takich samych trenerów, nawet niech taktycznie ustawiają swoje drużyny w ten sam sposób, zawsze będą różnicę, zawsze któryś z piłkarzy będzie poszkodowany a ktoś się wybije (mimo, że chciałbyś by byli wybierani pod profil klubu). Zawsze ktoś będzie w lepszej formie, zawsze ktoś będzie mimo mniejszych umiejętności kierował się osobistymi ambicjami, będzie też grupa która stała murem za poprzednikiem lub na odwrót, chcąca udowodnić, że poprzednik był słaby. Dojdzie jeszcze mnóstwo innych czynników, sportowych, losowych, geograficznych, osobowościowych czy ambicjonalnych. I chociaż byś bardzo chciał, czasami jeden ruch transferowy, ba jedna piłka posłana w poprzeczkę zamiast do bramki, może sprawić, że cały pion sportowy ale też i finansowy zostanie wywrócony do góry nogami. I budować trzeba od nowa.

Często zwracasz też uwagę, że to problem polski i polskiej mentalności. To jak wytłumaczysz sytuację dokładnie z przed miesiąca, z Monachium? Dodam, że właśnie Bayern jest klubem najczęściej w naszym kraju stawianym jako przykład profesjonalnie prowadzonego. Nawet oni, niektórych rzeczy nie przeskoczą.

P.s. I jeszcze taka dygresja, nawet najlepszy plan (niekoniecznie najdroższy), może spalić na panewce z tak błahej przyczyny jak brak cierpliwości. A zdajesz sobie sprawę, że gdzie oczekiwania kibiców czy sponsorów, tam coraz ciężej się pracuje. A więc, może i nie tak przyjemnie, bo nie na świeczniku, ale dużo łatwiej i spokojniej pracuje się jako menadżer dużego przedsiębiorstwa niż prezes klubu piłkarskiego (ale takiego z ambicjami).

Urkides
Legia Warszawa

Nie ma takich rozwiązań które GWARANTUJĄ sukces. Do twoich wątpliwości można jeszcze dodać a co będzie jeśli prezes i dyr. sportowy będą słabi albo nieuczciwi? Wtedy w ogóle nie ma sensu dyskutować bo oznacza to że klub sie pogrąży.
Są na to przykłady również w korporacjach. Z pierwszego tysiąca najbogatszych korporacji sklasyfikowanych w latach 50-ych i 60-ych w tym rankingu utrzymało się zaledwie kilkadziesiąt. Oznacza to że zarządzający źle ocenili trendy rynkowe.
Największe upadki z ostatnich lat to Rank Xerox który był potentatem w kopiarkach i Kodak który rządził w branży fotograficznej. Obie firmy zlekceważyły cyfryzację i dzisiaj wygrzebują się z popiołów.
W Bayernie też się mogą mylić ale potrafią to w porę zdiagnozować i zareagować.
W każdym biznesie najważniejsze jest właściwe postawienie celów i optymalizacja kosztów. Oprócz tego minimalizacja ryzyka, co nie znaczy że da się je wyeliminować. Żeby to osiągnąć trzeba mieć ludzi którzy świetnie się orientują w swoich tematach a jeszcze lepiej jeśli potrafią wyczuwać trendy i byc gotowym na zmiany.
Jak to się ma do klubu piłkarskiego?
Żeby się nie wdawać w przypadki indywidualne (vide nieudolni prezes i dyr.sportowy) zastanówmy się czemu ma sprzyjać podział ról.
Prezes jesli pochodzi z biznesu to zna jego „kuchnię”, wie co jest istotne dla kapitału, wie co i w jakiej formie zaproponować sponsorom lub reklamodawcom żeby uznali że warto się angażować. Oprócz tego ma doświadczenie w zarządzaniu firmą, finansowym ryzykiem oraz zespołem ludzkim.
Dyr. sportowy musi pochodzić ze środowiska piłkarskiego żeby mógł dostosować tworzenie strategii do realiów i nie obiecywać gruszek na wierzbie.
Wtedy trzeba określić priorytety bo wprowadzanie młodych zawodników do zespołu wymaga od trenera określonych cech i musi być zgodne z jego priorytetami. Jeśli trener chce zrobic wynik i czmychnąć do innego klubu to taki jest niepotrzebny.
Żeby szkolić, trzeba zainwestować w infrastrukturę i trenerów. Prezes zajmuje się infrastrukturą (np. negocjuje z samorządem albo korzysta z programów Minisrestwa Sportu) a dyr. sportowy zajmuje się organizacją i jakością szkolenia, dobierając ludzi którzy w tej akademii maja zagwarantować wysoki poziom.
Zatrudnia trenera 1-szego zespołu robiąc najpierw rozeznanie rynku a potem przedstawiając program trenerowi który ten bedzie realizował i pytając go czy to jest zgodne z jego pomysłami. Dyr. sportowy potrafi (bo jest fachowcem) określić czy trener ma odpowiedni „profil”. Potem wspólnie z trenerem planuje wzmocnienia w taki sposób żeby nie przekraczać budżetu i jednocześnie realizować plan.
Możesz powiedzieć że to są nierealne założenia i pewnie częściowo będziesz miał rację. Bo w czasie realizacji wystąpi wiele trudności ktore trzeba będzie pokonywac improwizując. Ale osoba dyr. sportowego ma gwarantować że nawet te improwizacje nie zepchną klubu z drogi do wyznaczonego celu, jakim jest na przykład promowanie młodych zawodników i podnoszenie poziomu sportowego.
To wszystko ma powodować że klub się nie miota od sasa do lasa ze składem i nie marnuje pieniędzy.
Czy to jest możliwe przy budowaniu zespołu pod konkretnego trenera? No nie jest bo trenerzy w klubach pracują średnio rok a więc co rok zmienianie polityki klubu i składu jest głupie i kosztowne. Mozna korygować i skład i sposób gry i sposób szkolenia ale to wszystko musi trzymać się kupy.
Czytałem kiedyś wywiad z byłym piłkarzem ktory za własne pieniądze i zawodników organizuje w Wawie mecze zawodników wybranych z niższych lig żeby trenerzy zespołów I-o, II, III-o ligowych mogli ich zobaczyć. Piłkarze pochodzą z okolic Wawy i trenerzy też są z klubów z okolic Wawy.
Co to oznacza? Że w klubach I i II ligi nie istnieje skauting, trenerom nie chce się pojechać kilkadziesiąt kilometrów żeby oglądać zawodników. A przecież mogą często za małe pieniądze podniesć poziom swoich zespołów.
Przykładem takiego zawodnika jest Moneta którego Legia wyszperała w IV lidze. Nie jest geniuszem ale bardzo dobry zawodnik na poziomie E-klasy.
Doskonały przykładem stawiania sobie realnych celów jest Ajax. Mają budżet trochę powyżej 100 mln EUR/rok i tyle samo pieniędzy na koncie. Ale nie scigają się na rynku z Realem, Barcą, MC, MU czy PSG. Bo skalkulowali że nigdy nie wygrają finansowo walki o najlepszych piłkarzy a do ćwierćfinałów lub półfinałów pucharów i tak docierają. Nic im nie da płacenie dużych kwot za transfery i ogromnych kontraktów piłkarzom bo i tak dostaną tych potencjalnie gorszych i finał pucharów będzie dla nich rzadkością.
A więc nie kupują piłkarzy ukształtowanych za dziesiątki milionów tylko młodych za kilkanaście i szkolą a potem ich sprzedają za dziesiątki mln a ich pozycji sportowej to specjalnie nie zmienia.
To jest własnie optymalizacja zadań i środków. I jeśli polskie kluby będą potrafiły pójść w taką „korporacyjność” to chyba wszyscy będą zadowoleni?

GeeN

Jak już wcześniej pisałem, z wieloma twoimi tezami całkowicie się zgadzam. Słowo klucz którego używasz, czyli profesjonalizm, jest też bardzo bliskie moim poglądom na rozwój polskiej piłki. Może od początku, nie ma co porównywać polskich klubów do światowych korporacji, bo one nie wyznaczają trendów, nie szukają nowych rozwiązań i nie utrzymują się na szczycie ciągle rozwijać swój potencjał. Rozmawiamy raczej o sytuacji gdzie polskie kluby mają naśladować i wzorować się na tych lepszych i większych, próbować odwzorowywać pewne schematy, oczywiście pamiętając o różnicy potencjału (głównie finansowego) ale także polskiej specyfice. I tak wracając do twojego porównania, Polaroid czy później Kodak, które jak słusznie zauważyłeś, nie wyczuły trendów i tak szybkiego rozwoju technicznego, odpadły z wyścigu i upadły. Tak polskie kluby w tym wyścigu nie uczestniczą, i z racji potencjału, nie muszą uczestniczyć w tym wyścigu. One mają „odkupywać” te nowoczesne technologie i w profesjonalny sposób (by nie marnować zasobów ludzkich czy finansowych) wdrażać je w funkcjonowanie klubu.
Piszę o tej „polskiej specyfice” nie bez kozery. My jako naród ale też jako kibice sportowi mamy ogromne ambicje aby ścigać się z najlepszymi. Niestety ale w parze z tymi oczekiwaniami idzie, brak finansów, brak infrastruktury dla młodzieży (profesjonalne akademie) czy czynnik ludzki, czyli brak odpowiedniej ilości dobrze wyszkolonych i opłacanych trenerów dla młodzieży. Budowa w takich warunkach nie może wyjść bezboleśnie (chyba że masz worek pieniędzy). Masz świeży przykład, jak dobrze pamiętam twojego klubu, w którym te zmiany „na lepsze”, profesjonalizacja i wprowadzanie schematów muszą iść przy dość sporym oporze lokalnej społeczności. Bo ta oczekuje sukcesów, nie do końca ważne w jaki sposób osiągniętych, ale sukcesów. I tak prezes i klub próbując doprowadzić do zmian, a jednocześnie zadowolić kibiców, miota się, czego naocznie możemy doświadczyć w tym sezonie.

Dwa słowa jeszcze. Zazwyczaj łączysz słowo profesjonalizm ze szkoleniem i strukturą klubu. Ja bym zwrócił jeszcze uwagę na dwa aspekty, o których nie wspominasz:
-Marketing – w dzisiejszych czasach klucz do zdobywania pieniędzy ale też i pozycji na rynku, a co za tym idzie, wyników sportowych. I tak pod tym względem jest lepiej niż jeszcze kilka lat temu, ale to dalej dziewiczy obszar dla większości naszych działaczy.
-Psychologia – totalnie zaniedbany a nawet wyśmiewany obszar w naszym środowisku piłkarskim. I to totalnie, bo od prezesów poprzez dziennikarzy do samych kibiców włącznie. pokutuje myślenie „przecież to tylko piłkarz, ma kopać piłkę, przecież nie jest to skomplikowane?”. A nie od dziś wiadomo, że sfera mentalna i psychiczna w sporcie, to przynajmniej 50% sukcesu sportowca. A u nas w klubach? W każdym funkcjonuje osoba Kapelana, o psychologa w szatni nie słyszałem …

Urkides
Legia Warszawa

Profesjonalizm, marketing, zarządzanie finansami. To właśnie dlatego uważam że w klubach powinni być ludzie którzy są profesjonalni w obszarach którymi zarządzają.
Trudno oczekiwać od prezesa który najczęściej wywodzi sie z biznesu żeby miał dużą wiedzę na temat szkolenia, taktyki czy prowadzenia zespołu.
Od tego ma być dyr. sportowy najlepiej były zawodnik albo trener z otwartą głową i potrafiący mysleć strategicznie.
Tak samo trudno od dyr. sportowego wymagać żeby sie znał na finansach i marketingu.
I jeśli w klubie jest tylko trener a nad sobą ma tylko prezesa to może nim kręcić jak globusem w sprawach transferowych bo trener myśli w kategoriach 1-2 lat swojej pracy a więc nie interesuje go myslenie długofalowe.
Jeśli chodzi o porównywanie do „dużych firm” piłkarskich to jasne że mamy mniejsze możliwości ale nie znaczy to że nie możemy robić czegoś na swoją skalę.
Nie będziemy jak Ajax sprowadzać juniorów za 5-10 mln EUR ale możemy szukac w kraju albo samemu szkolić. Ale żeby to robić skutecznie to musimy wiedzieć jakich piłkarzy (juniorów) szukamy albo jak mamy szkolić dzieci żeby wyrosły na dobrych piłkarzy. Oprócz tego to jest proces ciagły ktory wymaga monitorowania i korekt.
Tego nie zrobi prezes bo nie ma kompetencji. Trenerzy pracują zbyt krótko a więc potrzebny jest dyr. sportowy którego stołek nie jest tak gorący jak trenera i ma szansę na realizację bardziej długofalowych planów.
Dla mnie jest to logiczne.

mexic

Ta kolejka i VAR na większości stadionów pokazały jak słabych mamy w lidze sędziów, szczególnie liniowych. Co gorsza, ten, który jednego dnia puścił spalonego czy nie gwizdnął ewidentnego karnego następnego dnia jedzie obsługiwać VAR.
Czy przed monitorem jest w stanie dobrze ocenić sytuację jeśli ma identyczna w swoim meczu i robi wielbłąda?

Urkides
Legia Warszawa

Dyskusja o VARze pokazuje jak miałki są umysły naszych komentatorów. Najpierw było dramatyzowanie że wypaczy widowisko piłkarskie a w dzisiejszy PS Bugajski pisze że jest źle bo nie jest stosowany na wszystkich meczach i że zdarzają się pomyłki.
Nawet w lotnictwie zdarzają się pomyłki chociaż współczesne samoloty są tak napeklowane elektroniką że piloci mają niemal wszystkie informacje w kabinie o stanie samolotu.
Doskonałość nie istnieje, istnieje tylko mniejsze ryzyko.

FC Bazuka Bolencin

Strategia Sandecji to „jakoś to będzie”.
Widzicie, trzeba było brać tego Adu. Nie tacy już w tej lidze kopali, kopią i będą kopać. A gdyby nie odpalił to chociaż by było wesoło :)

Stolec

Umówmy się na wzmocnienia, tak po ludzku.

wojsal

„Po tym, jak podpisałem nową umowę, nie do końca zaczęto działać tak, jak się umawialiśmy.” – ciekawe jakie zadania miał, w ramach tej umowy, trener Sandecji. I czy z tych zadań się wywiązał.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY