Reklama

Freddy Adu na testach w Sandecji! „Nam w klubie nie brakuje odwagi”

redakcja

Autor:redakcja

31 lipca 2017, 12:02 • 3 min czytania 52 komentarzy

Lubimy gdy polskie kluby działają z rozmachem, gdy uda się któremuś ściągnąć zawodnika z nazwiskiem, którego nie poznajemy dopiero przez przewertowanie Wikipedii. Taki efektowny ruch wykonała Sandecja. Jej progi odwiedził nie byle kto, tylko nowy Pele, a więc Freddy Adu.

Freddy Adu na testach w Sandecji! „Nam w klubie nie brakuje odwagi”

Były reprezentant USA jeszcze kontraktu nie podpisał, żeby dostać swój kawałek tortu, będzie musiał przejść w Sandecji testy. Specjalnie się temu nie dziwimy, bo złote dziecko futbolu nie to, że jest na zakręcie swojej kariery, raczej dawno z tego zakrętu wypadło i wbiło się w drzewo. Adu ma 28 lat (ależ ten czas leci) i jeśli wierzyć Transfermarktowi, na bramkę czeka dość długo, od września 2012 roku. Trochę lepiej jest z asystami, sztuka ostatniego podania wyszła mu w lipcu 2015. Ostatnio bujał się na drugim poziomie w USA, ale Europą też chłopak nie gardzi, przedtem zwiedził Finlandię i Serbię. Bez sukcesów.

Teraz chce podbić Polskę i oczywiście go nie skreślamy, ale już patrząc na to zdjęcie, można mieć wątpliwości, czy waga uprawnia go do kopania piłki za pieniądze.

Reklama

Jednak hej, Vadis też przyjeżdżał zaniedbany. Dobra, nie będziemy się wyzłośliwiać, oddamy głos Arkadiuszowi Aleksandrowi, dyrektorowi sportowemu Sandecji.

– Będziemy go testować, przede wszystkim zobaczymy jak wygląda fizycznie. Wszystko zależy od tego. Zaprosiliśmy go na testy, liczymy że piłkarsko wygląda dobrze, chcemy sprawdzić, jak wygląda motorycznie. A decyzja o podpisaniu lub nie podpisaniu z nim kontraktu należy do trenera Radosława Mroczkowskiego.

Na zdjęciach widać, że Freddy wygląda teraz jakby zjadł samego siebie.

Zrobimy mu wszelkie szczegółowe badania i zobaczymy, jak wygląda. Jeżeli będzie wyglądał słabo, to pojedzie do domu.

Skąd pomysł na taki ruch?

Nazwisko takie jak Michał Gliwa jest przykładem, że można się u nas odbudować. Zawodnicy po przejściach, którzy mieli słabsze momenty podczas swoich karier często odbudowywali się właśnie w Sandecji. Nie boimy się takich decyzji. Dajemy szanse piłkarzom na zakręcie, bo nie mamy milionowego budżetu na transfery, musimy działać – że tak powiem – sposobem. W ten sposób awansowaliśmy do ekstraklasy i tak będziemy działać dalej. Na pewno nie jesteśmy w stanie rywalizować z wieloma klubami, jeśli chodzi o możliwości finansowe, ale mamy swój plan działania. Wiąże się on z ryzykiem, ale odwagi nam nie brakuje. Jest to ryzyko, ale nie ponosimy żadnych kosztów za testy, więc jeśli będzie wyglądał dobrze fizycznie i będzie mu się chciało, dzięki czemu zaprezentuje się na plus, to zostanie piłkarzem Sandecji.

Reklama

Kiedy złapaliście pierwszy kontakt z Adu?

Chcieliśmy, żeby przyjechał zimą, było już bardzo blisko. W ostatnim momencie, kiedy pojawiła się w mediach informacja, że ma do nas dotrzeć, zrobił się zbyt duży rozgłos i zawodnik wycofał się w ostatniej chwili. Dlatego teraz do momentu wylądowania na lotnisku w Balicach nie podawaliśmy nigdzie informacji o przylocie Adu. Natomiast to na tyle rozpoznawalna postać, że kiedy już jest z nami, to nie będziemy robić z tego żadnej tajemnicy. Chcemy być poważnie traktowanym klubem, któremu – może powtórzę jeszcze raz – nie brakuje odwagi.

Najnowsze

Komentarze

52 komentarzy

Loading...