Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Przez dziesięć lat grałem dla klubu, który kocham – powiedział Wojciech Szczęsny pytany o Arsenal. I dodał: – Nigdy nie powiem, że dawałem mniej Romie niż Arsenalowi, ale po prostu emocje były inne.

Polski bramkarz wielokrotnie zaznaczał, jak wielkim uczuciem darzy klub, który go w pełni przygotował i w końcu wprowadził do wielkiego futbolu. Dawało się wyczuć, że umieszczenie go w Romie – miejscu, o którym 99,9 procent bramkarzy na świecie marzy – traktuje jako krótkotrwałe zesłanie, mające go przygotować do upragnionego powrotu. Niby grał w Serie A, niby mierzył się z gigantami futbolu, ale okiem gdzieś tam łypał w bok – na Wyspy Brytyjskie, na Londyn. Dziennikarz ESPN Andrew Mangan, zajmujący się właśnie Arsenalem, zaledwie miesiąc temu pisał:

„Sporo mówi się o tym, że miałby iść do Juventusu, ale Arsenal byłby głupi, gdyby na to pozwolił”. Później trochę o tym, jak bardzo Szczęsny we Włoszech się rozwinął, jakiego nabrał doświadczenia i umiejętności (co podkreślał także sam bramkarz), trochę o charakterze, który może nie wszystkim pasuje, ale też o metamorfozie: dorośnięciu, małżeństwie itd. „Arsenal ma na swojej liście pracowników jednego z najlepszych bramkarzy w Europy. To 27-latek, ciągle bardzo młody jak na bramkarza, z wieloma sezonami kariery przed nim. Byłoby niezwykle idiotyczne pozwolić mu odejść. Nie ma wątpliwości, że występami w Romie Szczęsny zasłużył na swoją drugą szansę”.

A jednak Arsenal bez żalu sprzedał bramkarza, który – jak podkreślają absolutnie wszyscy – niebywale się we Włoszech rozwinął, ustabilizował, wszedł na wyższy poziom. Napisałem, że bez żalu, ponieważ sprzedał go (jak donoszą media) za 11 milionów euro. Jest to kwota wręcz zastanawiająco niska. Długość piłkarskiego życia wydłużyła się na tyle, że spokojnie można założyć, iż Szczęsny to bramkarz na następne 10 lat i można go postawić na równi z 22-letnim napastnikiem. Tacy golkiperzy na rynku są bardzo poszukiwani. Bayern na długie lata zamknął kwestię bramki Neuerem, tak jak kiedyś Juventus Buffonem, a Real Casillasem. Wszyscy wokół mogą się zmieniać, skrzydłowi przychodzić i odchodzić, ale bramkarz pozostaje ten sam. Ząb trzonowy.

I teraz tak: Arsenal ma na kontrakcie chłopaka wychowanego w klubie, chłopaka zakochanego w klubie, chłopaka z absolutnego topu. Potrzebuje go, bo przecież w bramce stoi 35-letni Petr Cech. OK, on może jeszcze bronić nawet trzy lata, to prawda, ale nikt nie każe ci ze Szczęsnego definitywnie rezygnować, a może nawet rozsądnie byłoby postawić już teraz na Polaka. A jednak „Kanonierzy” oddają go za czapkę gruszek. No, za 11 milionów można kupić sporo markowych czapek i sporo gruszek, ale to wciąż prawie cztery razy mniej niż kosztował Ederson (40 milionów euro) i prawie trzy razy mniej niż kosztował Jordan Pickford (28,5 miliona euro). Ba, więcej – niewiele więcej, ale więcej – Barcelona wydawała na Jaspera Cillessena, wobec którego oczekiwania były od początku jasne: grzecznie siedzieć na dupie i nie przeszkadzać. Nie trzymając się wyłącznie bramkarzy trzeba przyznać, że niemal dzień w dzień dochodzi na rynku do większych transakcji, łącznie w tym oknie – które dopiero się otworzyło – droższych od Szczęsnego było już blisko 100 piłkarzy!

To jednak zmusza do refleksji, że w Arsenalu naprawdę Szczęsny musiał komuś zajść za skórę i to tak bardzo, że kreska na nim postawiona okazała się kreską definitywną, nieścieralną. Nie zrozumcie mnie źle – Juventus to klub mocarny, gdybym był piłkarzem to pewnie wolałbym grać w Juventusie niż w Arsenalu, więc nie mam zamiaru tutaj głosić jakiegoś upadku biało-czerwonego bramkarza. Po prostu wszystkie mocne karty w ręku mieli Anglicy i postanowili spasować, zamiast z nich korzystać. Być może z korzyścią dla Wojtka, kto wie, może nawet zdobędzie on kiedyś Puchar Europy, co w barwach „Kanonierów” raczej by się nie zdarzyło. Ale sam sposób przeprowadzenia tego transferu – o ile sumy podawane w mediach są prawdziwe – w jasny sposób mówi: Szczęsny w Londynie nawarzył aż za dużo piwa. Więcej niż nam się zdawało, gdy dziennikarze pisali o paleniu papierosów pod prysznicem.

Trzeba też Szczęsnemu przyznać, że kariera potoczyła się dla niego w sposób niezwykle interesujący, nie tylko ze sportowego punktu widzenia. Oto przez ostatni rok obserwował z bliska pożegnanie Francesco Tottiego z futbolem. Dzielił szatnię i boisko z jedną z legend futbolu XXI wieku, przyglądał się momentowi, gdy ktoś naprawdę w skali piłki wyjątkowy przechodzi na drugi brzeg rzeki. Już samo wyznanie po latach „grałem z Tottim” będzie warte sporo, a teraz dodatkowo Polak przechodzi do Juventusu, gdzie będzie z bliska obserwował wielkie addio Gianluigiego Buffona. Kiedy Buffon debiutował w reprezentacji Włoch, Szczęsny miał 7 lat. A kiedy debiutował Totti – miał 8. A jednak jakimś cudem trafił z nimi do tych samych drużyn. Nie wiem oczywiście, czy to dla niego coś znaczy, być może w głębi duszy uważa, że cieszyć powinni się Totti i Buffon, a nie on, ale jednak jest to okoliczność dodająca łapaniu piłki dodatkowego smaczku.

*

Arsenal Arsenalem i Szczęsny Szczęsnym. Najdziwniejsza to jest jednak historia Grzegorza Krychowiaka.
Krychowiak w USA, PSG w Paryżu.
Krychowiak w Paryżu, PSG w USA.

Też wolę zwiedzać świat indywidualnie, a nie ze zorganizowanymi wycieczkami, ale mam wrażenie, że Krychowiak trochę się w tym zapędził. Po takim sezonie jaki miał (albo raczej – jakiego nie miał), pewnie zameldowałbym się w klubie jako pierwszy, jeszcze przed końcem urlopu, byle tylko pokazać trenerowi: mnie naprawdę zależy.

Tymczasem Krychowiak trenerowi pokazywał się tylko na Instagramie – z Bora Bora, Kuby, Stanów Zjednoczonych, Meksyku itd. Piłkarz musi odpocząć, a zwiedzanie rozwija – ja to wszystko rozumiem. Trudno jednak było nie odnieść wrażenia, że ktoś stracił z oczu priorytety.

Reprezentant Polski zza oceanu wrócił, a reszta drużyny tam poleciała. Klub na niego w ogóle nie liczy, co jest jedną z największych zagadek XXI wieku – wszak jego pozycja wyjściowa była wymarzona. Za ogromne pieniądze ściągał go dyrektor sportowy, który go znał do zespołu prowadzonego przez trenera, który go znał. Unai Emery w Sevilli rozpoczynał od Polaka skład, a w PSG nawet nie umieszcza go na liście powołanych na zgrupowanie. Nie może być mowy o jakimś zwykłym sportowym rozczarowaniu (trener: „myślałem, że będzie lepszy”) przy takim rozeznaniu. W grę muszą więc wchodzić sprawy pozasportowe.

Obawiam się, że happy endu tej historii możemy szybko nie zobaczyć. To znaczy mam konkretne wątpliwości, czy aby na pewno Krychowiak jest kimś takim, kto zgodzi się pójść do jakiegoś brzydkiego miasta (np. Leverkusen), gdzie będzie zarabiał zdecydowanie mniej niż w Paryżu, tylko po to, by dać swojej karierze ponownego kopa na rozpęd. Mam też wątpliwości, czy pójdzie do miasta ładnego, o ile ogromne zarobki nie zostaną mu wyrównane. Po prostu – może całkiem niesłusznie, oby – straciłem wiarę w to, że futbol jest wciąż obsesją Grzegorza Krychowiaka.

Gdy drużyna ładuje akumulatory, on ładuje akumulator w aparacie.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (101)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Siwy z Łęcznej
Górnik Łeczna

Gdyby Arsenal miał prawdziwych kibiców zamiast turystów na trybunach, to Wenger już dawno dostał by kopa w dupę, jak można było lekką ręką pozbyć się Fabiańskiego, Szczęsnego czy nawet Mannone. Zaraz pewnie odejdzie Ospina, a stary siwiec ściągnął wiekowego Gustlika w czepku…

bnk

Fabiański przez ani chwilę swojej kariery nie zaprezentował żeby stać go było na bycie pierwszym bramkarzem Arsenalu na dłuższą metę, Mannone podobnie, a Szczęsny według mnie doskonale został opisany w artykule. Widocznie kogoś tam zdenerwował.

Foki mają wyjebane
Manchester United

#WtorkiGrozy

Urkides
Legia Warszawa

No cóż, spostrzeżenia pewnie słuszne z jednym „ale”. Piłkarz też człowiek i też wie jak „woli zwiedzać świat”.
Osoby publiczne mają ten dyskomfort w ‚zwiedzaniu swiata” że wiecznie kupa ludzi mu chce podpowiadać jak ma to robić. Gdziekolwiek bedzie grał Szczęsny i Krychowiak to będzie to poziom który nie przyniesie szkody naszej reprezentacji a z mojego punktu widzenia to jest najistotniejsze.

Przemyslaw

No właśnie – gdziekolwiek będzie GRAŁ.

Urkides
Legia Warszawa

To też będzie jego wybór. Może równie dobrze porzucić swoją piękną żonę, pierdolnąć w kąt buty i zostac mnichem. Wtedy cała zgraja „wiedzących lepiej” będzie na niego naskakiwać że jest głupi. Dla jednych tak dla innych nie. On jest wolnym człowiekiem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

M.S.

Osvaldo zrezygnował z piłki, został muzykiem.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Cassano też zrezygnował z piłki. To były 2 najnudniejsze godziny w jego życiu.

Czeski_Amator_Fioletowej_Ambrozji
Odra Opole, LFC

sugerujesz ze Grzesiowi palemka odbila??

Tomasz Szczygieł
Wisła Kraków & FC Barcelona

Barcelona na Cilessena wydała więcej, bo 13M.

Natomiast wybory Krychowiaka rozumie chyba tylko jego żona.

myhov

Przecież w tekście jest napisane, że Barcelona wydała niewiele więcej, ale więcej. W czym więc problem?

Tomasz Szczygieł
Wisła Kraków & FC Barcelona

Pardon, ubzdurało mi się, że jest powyżej napisane „niewiele mniej”.

Fort Czerniakowski
Legia

Moim zdaniem Szczęsny nie dość, że jest utalentowany to jeszcze dodatkowo ma szczęście. Kariera tak mu się układa, że pozorna porażka okazuje się wygraną. Mógłby przesiedzieć karierę na ławce w Arsenalu jak nie przymierzając Fabiański, mógłby zostać w Romie, ale on jest inny… Imponuje mi ten chłopak

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lluc93

Roma się wyprzedaje z najlepszych i walczy z FFP.