Strzał w dychę. Wśród lewych obrońców posuchy raczej nie ma
Weszło

Strzał w dychę. Wśród lewych obrońców posuchy raczej nie ma

W naszym rankingu ligowców za sezon 2016/17 dochodzimy do pozycji przeklętej. Lewa obrona. Koszmar każdego selekcjonera reprezentacji Polski ostatnich lat. Bryndza wśród lewych obrońców posunięta jest do tego stopnia, że Adam Nawałka w reprezentacji wystawia na niej nominalnego prawego obrońcę i gościa, który lewym obrońcą stał się dopiero niedawno. I to trochę z przymusu. A i tak w ogóle ten eksperyment niespecjalnie się udaje (przynajmniej patrząc po dotychczasowych meczach w reprezentacji i liczbie minut rozegranych w Lyonie).

Liga jednak niespecjalnie odzwierciedla tę posuchę i w naszym zestawieniu znalazło się kilka sensownych postaci. Oczywiście jak na warunki ligowe, bo ciężko sobie wyobrazić, by Piotr Tomasik (zwycięzca) czy Maciej Sadlok (drugi w kolejności z Polaków) zabezpieczyli naszą lewą stronę w dalszej perspektywie. Oczywiście, drugi z wymienionych otrzymał jakiś czas temu powołanie do kadry, w razie czego w odwodzie Nawałki jest nieśmiertelny zastępca nieistniejącego piłkarza, czyli Wawrzyniak, no i lider stawki, który jeśli utrzyma tempo z tego sezonu, prędzej czy później będzie musiał zostać wyróżniony. Jednak nikt nie zakłada, że ktokolwiek z tego zestawienia będzie w stanie zabawić w reprezentacji na dłużej. Po prostu to nie ten kaliber.

Niepokoić może także to, że w naszej lidze nie widać zbyt wielu sensownych kandydatów na zastąpienie Jędzy/Rybusa w przyszłości nieco dalszej. Najpoważniej wygląda kandydatura Jaroszyńskiego, ale wyróżniamy go w zasadzie tylko dlatego, że kogoś wyróżnić trzeba. To tak poważny kandydat, że nie załapał się nawet do dziesiątki (chociaż uczciwie przyznajmy, że nie bez znaczenia w tym konkretnym przypadku była długa pauza związana z kontuzją). Inni młodzi lewi obrońcy? Z przyzwoitości przemilczymy.

Bardzo dobrze spośród lewych obrońców naszej ligi spisują się natomiast obcokrajowcy. Adam Hlousek na lewej stronie Legii wydaje się być dzikiem nie do zdarcia i jego dobra gra zaowocowała nawet powołaniem do reprezentacji Czech w marcu. Pozostała dwójka, która załapała się na klasę „wyższa ligowa” – Valdymir Kostewycz i Guilherme – to w zasadzie piłkarze o podobnych walorach i mankamentach – rewelacyjni z przodu, trochę gorsi w obronie. Obu zdarzały się w minionym sezonie wpadki, które obrońcom przytrafiać się nie mogą. Z przodu lepsze liczby wykręcił Guilherme – cztery asysty i dwa kluczowe podania. Swoją drogą, Jagiellonia ma na tu i teraz najlepiej zabezpieczoną lewą stronę w lidze. Pierwszy i czwarty lewy obrońca w kadrze zespołu – grubo.

Dalej w stawce znalazło się miejsce dla Sadloka i Wawrzyniaka gwarantujących zawsze stały, solidny poziom. Całkiem niezły sezon rozegrał Ricardo Nunes z Pogoni, którego świetne liczby (dwie bramki, sześć asyst, dwa kluczowe podania!) przesłaniają nawet to, że czasem zdarzało mu się zaspać w obronie. Na końcu stawki znalazło się miejsce dla Tamasa Kadara, który zaliczył poprawną jesień, rozgrywającego sezon życia Rafała Grzelaka i Leandro, który znany ze swojego zaangażowania, wydolności i dynamiki nie będzie miał problemów ze znalezieniem pracodawcy w Ekstraklasie.

q9XkJFE

Sprawdź także poprzednie zestawienia.

BRAMKARZE

PRAWI OBROŃCY

ŚRODKOWI OBROŃCY