Advertisement

Image and video hosting by TinyPic
Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Zacznijmy od sprawy najważniejszej: pogrzeb Pawła Zarzecznego odbędzie się w piątek o godzinie 12:00 na Cmentarzu Bródnowskim, a konkretnie w kościele Św. Wincentego a Paulo. To dość mała, drewniana kaplica. Na pewno nie pomieści wszystkich chętnych (placyk przed nią już tak), ale jak się pewnie zdążyliście zorientować Paweł niczego nie zostawiał przypadkowi i nawet kaplicę zdążył sobie wybrać. Taką, a nie inną. Pewnie jest w tym jakiś głębszy sens.

Jeśli chcecie towarzyszyć Pawłowi podczas jego ostatniej drogi, będziecie bardzo mile widziani. Rodzina zdecydowała, że podczas przemarszu puszczone zostaną trzy piosenki.

Shape of my heart (Sting) – ponieważ Paweł sobie tego życzył (filmik poniżej).
Sen o Warszawie (Czesław Niemen) – ponieważ Paweł czuł się częścią warszawskiej i legijnej społeczności.
Rydwany ognia (Vangelis) – ponieważ to była Pawła ulubiona melodia.

*

SMS od Pani Małgorzaty Zarzecznej:

Mam jedną prośbę. Paweł ZAWSZE PŁAKAŁ, kiedy śpiewał na Legii „Sen o Warszawie” i godzinami w domu oglądał oprawy kibiców w Internecie. Prośba dotyczy tego, żeby Pan opublikował prośbę do wszystkich ludzi, którzy zechcą przyjść pożegnać Pawła, w tym obecnych kibiców (bo o to są zapytania – czy mogą przyjść, czy to pogrzeb tylko dla rodziny), ŻEBYŚMY WSZYSCY ZAŚPIEWALI SEN O WARSZAWIE DLA PAWŁA RAZEM Z NIEMENEM. Żeby ludzie wiedzieli, że mogą, że my, rodzina, tego bardzo dla Pawła chcemy. A Paweł tym razem z nami nie zaśpiewali, ale my zaśpiewamy dla niego. Proszę.

*

I drugi SMS, od córki Pawła:

Widzę, że w komentarzach pojawiło się pytanie, czy można przyjść w szaliku… Myślę, że wiele osób ma dylemat, czy wypada. WYPADA! Szaliki, koszulki, wszystko co związane z Legią będzie dla Pawła piękniejszym pożegnaniem niż mógł sam sobie zaplanować. Proszę ode mnie poinformować o tym wszystkich – ten dzień jest dla taty, trzeba o tym pamiętać. A tata w piłce odnajdywał spokój i szczęście.

*

Przeczytałem w ostatnim czasie trochę komentarzy i widzę, że niektórzy czytelnicy mają wyrzuty sumienia. Albo dlatego, że niepotrzebnie Pawła „hejtowali”, albo dlatego, że nie chciało im się napisać mu nic miłego, mimo że w sumie mieli ochotę.

Jest w internecie regułą, że komentarze zostawiają głównie osoby niezadowolone, bo mają ku temu zdecydowanie największą motywację. Zadowolone po prostu przechodzą do następnego tekstu albo wyłączają komputer. Inna sprawa, że w ogóle odsetek osób aktywnie komentujących teksty – nieważne, czy będziemy mówić o osobach zadowolonych czy nie – jest dość niski, więc wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie wpisów bywa zgubne.

Do czego zmierzam – ano do tego, że dzisiaj, aby regularnie pisać w internecie, trzeba mieć grubą skórę, a przecież nie powinno to być warunkiem. Warunkiem powinien być talent.

Grubą skórę niektórzy mają, inni nie. Widziałem wiele utalentowanych osób, które pisały teksty zasługujące na 90 pozytywnych komentarzy, ale otrzymywały 10 negatywnych. Tylko dlatego, że 90 procentom czytelników nie chce się pisać banałów w stylu „dzięki, podobało mi się”. Z czasem tacy autorzy całkiem niesłusznie przestawali wierzyć w siebie, w swoje pióro, szukali branż, w których nie byli narażeni na koszmar bycia ciągle ocenianym.

Chciałbym, abyście z tej sytuacji wynieśli jedną naukę – czasami zostawienie pozytywnego komentarza („dzięki, fajnie się czytało”, „porządny tekst”, „miło spędzone pięć minut”, „zdrówka, piątka!”, „nic nie zrozumiałem, ale i tak cię lubię”) zajmuje kilka sekund, a oczyszcza atmosferę. Wierzcie mi – nie o mnie chodzi, ja mam zbroję z tytanu. Głównie o młodych, zdolnych, rozpoczynających przygodę z pisaniem. Dla autora taka „okejka” może stanowić motywacyjnego kopa, który – kto wie – niewykluczone, że zdecyduje o całej karierze. To, że ktoś dobrze posługuje się językiem polskim i potrafi tworzyć ciekawe artykuły, nie oznacza, że z automatu musi być też twardzielem. Nie musi.

Paweł Zarzeczny bywał twardzielem. Miał takie dni, że wstawał z łóżka i nic go nie ruszało, ale miał i takie, że wstawał w nastroju… rzewnym? I wtedy z powodu tego całego szlamu odczuwał ból. Uczciwe poprawianie autora jest mobilizujące, natomiast niesprawiedliwy, chamski hejt odbiera motywację do pracy. I wpycha w koleiny, z których trudno się wydostać – człowiek zamiast myśleć co dobrego napisać, wikła się w bezsensowne wojenki z dziwakami, nawet jeśli czasami toczy je wyłącznie we własnej głowie.

Mój apel – doceniajcie autorów, dopóki jeszcze piszą. Bo może stać się tak, że umrą, ale może też się stać tak, że po prostu machną ręką na tę całą zabawę i pójdą sprzedawać hamburgery.

*

„One Man Show” nie był sukcesem biznesowym, ale był sukcesem ze zdecydowanie innego, ważniejszego punktu widzenia.

Wydaje mi się, że dopiero ten cykl pozwolił dziesiątkom tysięcy ludzi poznać Pawła Zarzecznego. On zawsze był w mediach obecny, ale jednak jako obcy człowiek przemawiający z telewizora, jedna z wielu gadających głów. Dopiero tutaj – w OMS – stał się dla wielu osób kumplem, dla niektórych nawet przyjacielem. Zwykły facet, czasami na bombce, czasami cały w skowronkach, a czasami w gorszym nastroju, który dzień w dzień dzieli się swoimi przemyśleniami pod pretekstem przeglądu prasy, której nawet nie przeglądał.

– Słyszałem jego głos częściej niż głos żony – napisał ktoś o Pawle, jak o nowym domowniku.

Były zakusy, by ten cykl ulepszyć, sprofesjonalizować, kolejne odcinki skrócić, montażem zdynamizować, dodać jakieś graficzne bajery. I całe szczęście, że tego nie zrobiono. Może bowiem Paweł miałby trzy razy więcej wyświetleń, ale pewnie dziesięć razy mniej wirtualnych przyjaciół. A tak – toczyło się to swoim rytmem, całkiem naturalnie, bez sztuczności, wytworzyła się jakaś społeczność, jakaś wieź. Sam River nie wyobrażał sobie dni bez nagrania i wściekał się, kiedy operator kamery wyjeżdżał na wakacje.

Myślę więc, że „One Man Show” o dziwo stał się jednym z ciekawszych internetowych projektów. Żaden inny nie zdobył tylu serc w przeliczeniu na jedno odtworzenie.

Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Co za bzdura! Pokażcie jednego, kto mógłby od jutra przejąć OMS. Kogokolwiek oczami wyobraźni wstawicie przed kamerę – groteska, prymitywna podróbka.

*

Paweł, grubasie, mówiłem ci, żebyś schudł. Nie pomyślałeś o tych typach, którzy będą nieśli twoją trumnę? O wszystko się troszczyłeś, a to ci umknęło? Jeszcze moment, a dojdę do wniosku, że plotki o twojej inteligencji były przesadzone!

Do zobaczenia w piątek! Dla tych, którzy nie wybierają się na cmentarz, przygotujemy ucztę w internecie – relacje live (life?) z życia Pawła. Anegdoty, żarty, wspomnienia. Tak jak lubił – na wesoło.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

204 komentarzy do "Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Sebastian Ro(L)ewski

dzięki, fajnie się czytało

v. Lynden

Zdrówka, piątka!

Yung Pablo

Dzięki, fajnie się czytało!

thementalist

Nie da się skopiować OMS, bo nie znajdziesz osoby z takim bagażem: wiedzy, doświadczeń, która mogłaby w tak luźny sposób rozmawiać na tematy sportowe. Utrzymując identyczną formę i wstawiając w jego miejsce np. Bońka, skończyłoby się wywaleniem go na zbity pysk z PZPN. Paweł nie miał nic do stracenia i to po części wpływało na jego styl.

Przeglądając tweety i komentarze bardzo często przejawiało się słowo: niepodrabialny czy wyjątkowy, nie bez przyczyny.

Wiem co robi hejt w internecie, nawet tutaj czasem staram się z tym walczyć i odpisać coś takiemu nieszczęśliwcowi. Jeśli ktoś jednak marzy by zostać dziennikarzem, nie takim, anonimowym w małym miasteczku, ale kimś znanym to sorry Winnetou, musisz tyłek mieć twardy. Inaczej przepadniesz, ludzie cię zniszczą i szybko o tobie zapomną.

Macgie29

fajny tekst, dzięki

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Klekot Yay

1) Jeśli „dziennikarz” jest wrażliwy na komentarze to niech zmieni zawód – wychodzi do ludzi zeswoją „twórczością” to powinien się przygotować na krytykę
2) „Ja mam zbroję z tytanu” – podszytą kompleksami, co przejawia się cenzurą a niewygodne dla ciebie tematy, w tym bukmacherka
3) „Zwykły facet, czasami na bombce, czasami cały w skowronkach, a czasami w gorszym nastroju” – No tutaj to klasyk alkoholika. Na bombie to nie czasami tylko w większości. W skowronkach bo faza nie zeszła i wpadł poranny klin, a gorszy nastrój to efekt braku dopaminy, klasyk dla chlorów – wyrzuty sumienia, chwilowe przebłyski. Długie lata chlania i diety robiły swoje, proszę nie zaciemniaj rzeczywistości.
4) Relacja live z pogrzebu – jaką mendą trzeba być, by robić live z pogrzebu. Już ci na prawdę click baity uderzyły do głowy. Nie zdziwię się jak dostaniesz za ten brak honoru kiedyś w twarz.

Egon Olsen

1) Jeśli „dziennikarz” jest wrażliwy na komentarze to niech zmieni zawód – wychodzi do ludzi zeswoją „twórczością” to powinien się przygotować na krytykę

Dla takich pieniaczy jak ty jest tylko jedno – krytyka. Z założenia zakładacie żeby się do czegoś dopierdolić, bo sami przecież w życiu jesteście bezbłędni. Nie widzicie nic pozytywnego, przede wszystkim nie widzicie człowieka. Szkoda klawiatury na takie szkodniki, internetowe mendy które własne słabości i kompleksy muszą odreagować krytykując wszystkich i wszędzie.

kocurrrek

@Egon Olsen
„Z założenia zakładacie żeby się do czegoś dopierdolić, bo sami przecież w życiu jesteście bezbłędni.”

Mówisz o Weszło?
Przecież to dusza tego portalu i fundamenty. Jak najbardziej dojebać komu się da, czasem na przekór logice. Okraszone ponadpodstawową (choć niewysoką) wiedzą o piłce nożnej. Dodaj zadufanie i masz pełen obraz.

superlucek

Normalnie człowiek rzyga tęczą. Jak Pan Zarzeczny pisał w poniedziałki to często go czytałem. Głównie dla przekoloryzowanych tekstów oraz super komentarzy (gdzie jest gruba świnia!?). Potem zaczęliście kombinować z komentarzami i odechciało mi się tego czytać. OMS nie oglądałem ani jednego. Kilka razy byl jakiś podpis bez OMS i kliknąłem a potem przeklinalem że trafiłem na to a nie zwykły artykuł. Zapewne Pan Paweł był bardzo inteligentny, za młodu pewnie i przystojny, za młodu kobieciarz, za młodu otaczali go znani ludzie. Niestety ciężkie dzieciństwo odcisnelo swoje piętno i pod koniec życia był zgorzkniałym chlorem. Jego artykuły częściej były biedne niż głębokie i dobre. Dobre artykuły ma Pan Leszek Milewski oraz niepiszacy już tu kolega z Hiszpanii. Każdy użytkownik to powie. Pod ich tekstami zawsze było więcej dobrego niż hejtu (można?). Niestety Pan Zarzeczny od 3 lat (jak zauważył Krzyś) pogodził się z rychłą śmiercią i miał wyjebane. Szkoda że ktoś z takim potencjałem tak skończył. Spalił większość mostów za sobą i nie chciał sobie pomóc. Szacunek dla Ciebie Krzyś że się od niego nie odwrociles i mimo że nie był to dobry biznes to tym go ciagnales. Pewnie bez Ciebie nie żył by tak długo

krasy1899

Tępy chuj !!!!

Zener

Klekot Yay, fajny tekst, dzięki

bastion79

Zener, trafnie to ująłeś. Punkt 3 do bólu prawdziwy, znam niestety z atopsji. Pan Stanowski tego nie rozumie czego dał przykład pisząc, że mógł Pawła opierdolić może to by coś dało. Nie ma takiej siły na tym świecie która zmusi osobę uzależnioną do leczenia jeśli sam zainteresowany tego nie chce. Nie ma takiej siły. Punkt pierwszy każdej terapii.

Klekot Yay, nie nazywaj alkoholików chlorami bo pomyślę, że w bezdomnym też człowieka nie widzisz.

Praktyczny Teoretyk

Punkt drugi. Punkt pierwszy to przyznanie się przed sobą, że ma się problem. Reszta: popieram i potwierdzam z perspektywy drugiej osoby liczby pojedynczej.

bastion79

Oczywiście, skrót myślowy.

Yung Pablo

Karol powinien pociągnąć OMS

Klekot Yay

I co ten bezpłciowy gość bez charakteru będzie niby opowiadać?

Yung Pablo

Kulisy głębokiej przyjaźni z Pawko

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bartosz

Masz rację. Nigdy nie napisałem jak ważną częścią dnia był dla mnie OMS czy jego poniedziałkowy felieton. Dzięki za ten tekst.

Zenon Zawodowiec

miło spędzone pięć minut

kingi14

Dużo racji Panie Krzysztofie w tym, że oms przybliżył ludziom Pawła Zarzecznego. Sam poczułem z nim pewną więź, traktowałem troche nawet jak przyjaciela. Wcześniej uważałem Pawła za jakiegoś durnego śmieszka z tv. Oms odmienił ta opinię, pokazał po części jego prawdziwe, czysto pozytywne oblicze.

Niech Ci ziemia lekką będzie, Panie Pawle.

Hryciukowski

W liceum czytałem zawsze na polskim jak co poniedziałek. A potem Paweł stał się dla mnie kimś można powiedzieć na swój sposób bliskim przez OMS. Dlatego w piątek przyjadę z Wrocławia a po, przy Wiśle wypije z kumplem za Pafke.

lostintrain

Weszło stworzył Krzysztof Stanowski ale mam wrażenie że Paweł był duchowym mentorem całego projektu…….ten sarkazm w tekstach, te uszczypliwości i humor. Fanie że jesteście :)

magiera

Tak było! W początkach weszło, kiedy jeszcze stano podpisywał się mr x, czytelnicy często spekulowali, kto też może kryć się pod tym pseudonimem i pamiętam, że Zarzeczny to był najczęstszy typ. Ale ja wiedzialem, że to nie może być on, Paweł miał bowiem jedną cechę, której brakowało Stanowskiemu- miał w dupie co o nim myślą, nie bał się nikomu narazić (a może miał za mało do stracenia) i dlatego nie bawilby się w pisanie anonimow. Dzięki temu mógł tez, jako jeden z nielicznych warszawskich dziennikarzy szanować czytelników i nie wciskać im słodkiego pierdzenie, typu że Necid to zajebisty grajek. Nie wlazil w dupę żadnym śmiesznym prezesikom i tej bezkompromisowości też będzie mi brakować.

baran

W stanie futbolu z Mioduskim byl bardzo grzeczny i jak Mioduski zignorował propozycję przejścia na Ty to nawet nie pisnął. Także jak Pawłowi zależało albo zobowiązał się do trzymania poziomu to Mioduskiego wcale jakoś specjalnie nie atakował. Fajnie za to przypomniał o rzekomym zagrożeniu ktore miało grozić Mioduskiemu i jego rodzinie.

lostintrain

Proszę oferta pierwsza z brzegu
Fuerteventura
od 1 748 PLN

Šćepan Šćekić

Trafnie. Nie obejrzałem wszystkich odcinków OMS, ale z jakieś 60-70 proc. tak. To był mój dodatek do kawy lub śniadania – taka rozmowa na skypie, tylko jednostronna. Pierwszy raz zdarza mi się naprawdę koszmarnie zasmucić z powodu śmierci kogoś znanego, ale kogoś z kim nie obcowałem face to face. Epicka, legendarna postać – rock’n’rollowiec wśród dziennikarzy. I tak jak rock’n’rollowcom zdarza się koncert po pijaku lub nieudany numer, tak i Pablo River miał swoje wpadki, ale nie umniejsza to jego wielkości. Będę o nim pamiętać i wielokrotnie o Pawce wspominać w gronie znajomych.

Dzien dobry bardzo

Geniusze zawsze mają słabości. Taki był Paweł – geniusz z wadami. Uwielbiałem go i jego działalność publicystyczną, zawsze śledziłem i wysoko ceniłem. Nawet gdy gadał głupoty, paradoksalnie było to mądre. Zawsze można było się czegoś z tych głupot nauczyć. Niektórzy jednak traktowali wszystkie jego wypowiedzi zbyt dosłownie i zbyt na poważnie, stąd brał się hejt. Miał niesamowity urok, niesamowity dar gawędzenia, mnóstwo przeżył i posiadał wspaniałe anegdoty. Będzie mi go cholernie brakować i wypada podziękować Stano za wprowadzenie go na Weszlo. Jego życie to scenariusz na film, dlatego czekam na kolejne anegdoty związane z Pawłem.

Jako dzieciak przeżył niesamowite piekło, w gruncie rzeczy, mimo że go nie znam, wydaje się dobrym człowiekiem. Pamiętam jak na jednym OMS mówił, że Lewandowscy powinni mieć dużo dzieci, bo mają dobre geny i pieniądze, więc ich dzieci będą mieli dobrze w życiu. Gdyby był złym człowiekiem, nie obchodziłoby go, że ktoś obcy może dać swoim dzieciom dobre, wygodne życie.

Gdyby Paweł był piłkarzem, byłby najlepszym lewoskrzydłowym świata.

Niech spoczywa w pokoju.

B_WWA

Dzięki za ten tekst, jak i poprzedni o Pawle.
Prośba do Ciebie i reszty ekipy Weszło.com – starajcie się w tekstach/felietonach czasem wspominać o Zarzecznym. Jak on by zareagował na daną sytuację, co by pomyślał, albo po prostu rzućcie jakąś anegdotką. Jednak dla większości czytelników ten portal już nigdy nie będzie taki sam, szczególnie w poniedziałki.

ronnie3000

Twórczość Pawła do mnie nie trafiała, nie chodziło o treść ale raczej o formę. Nie mniej jednak Stan Futbolu był dla mnie idealnym programem ze względu na niego. Pamiętam jak po którymś z pierwszych odcinków lekko skrytykowałem Cie za brak moderacji i ładu co było skutkiem puszczenia Pawki bez kagańca. Odpisałeś coś w stylu, że tak ma być i żebym spadał na drzewo… miałeś 100% racji bo szybko sie przekonałem do tej biesiadnej konwencji i do niego. Szkoda że nawet jak reaktywujecie SF to już nigdy nie będzie to:/ A na koniec pochwale Cię za „jak co wtorek…”, wtopiłem przed chwilą trochę grosza w pokera, wkurwiony miałem wyłączyć kompa i iść spać, ale zerknęłem na weszlo, nagłowek z Twoją facjatą… zrobiłem sobie drinka, siedzę, czytam, odpisuję i dziękuję za dobrą robotę i sensowne zagospodarowanie kilku minut mojego życia. To jeszcze na koniec toaścik za wieczny spokój Pawła, chociaż znając go to raczej on wystawi na próbę anielską cierpliwość nowych kumpli tam na górze;)

ART108

Fajnie się czytało! Bardzo podoba mi się taka otwartość Pawła Zarzecznego i jego całej rodziny w kontekście pogrzebu.

irek157

Miałem okazję spotkać Pawła dwa razy w swoim życiu i były to spotkania kilkunasto minutowe które pokazały mi Gościa niesamowicie wesołego i ciepłego , swoją obecnością potwierdził tylko że był niepodrabilanym rekinem mediów ( odc 146/269 było tez o naszym spotkaniu ) . Nie ma drugiej osoby która mogłaby pociagnąć OMS w takim stylu , z takim luzem i z taką wrażliwościa jak P.Z . To nie był człowiek bez wad, ale kto ich nie ma , natomiast osobę o takiej wiedzy spotkać to naprawdę trudno. Widziałem wszystkie odcinki OMS czasem zajebiste czasem dobre i czasem słabe ale żadnego nie żałuję. Pawka Był The Special One jedyny niepowtarzalny .

Thiago

Jestem z Gliwic i chciałbym przyjechać do Wawy na pogrzeb. Często jestem w Wawie m.in na meczach Legii czy reprezentacji oraz… w Teatrze Komedia. Znam Stolicę, ale niestety tylko lewobrzeżną. W zwiazku z tym mam prośbę, a mianowicie mógłby mi Ktoś napisać jak najlepiej dojechać z centralnego na cmentarz korzystając z komunikacji miejskiej? Będę bardzo wdzięczny za pomoc.

irek157

o której kolego bedziesz w Wawie ? mogę podleciec na dw. centralny czy na dw. wschodni tylko więcej szczegółów ps. pracuje w nocy dlatego ważne sa godziny w których przyjedziesz

Thiago

Dziękuję bardzo za propozycję! Musze jeszcze poukładac kilak rzeczy, ale jak już będe wiedział konkretnie o której będę w Wawoe to dam znać. Pozdrawiam!

fronda

Nie możesz na Piasta chodzić tylko na legie?

I'M BACK II

A ty musisz zasuwać na zmywaku u Angoli, a nie w Polsce…

Voitcus

Z dworca wschodniego bezpośrednio autobusem 169. Z Centralnego jedziesz metrem na Dworzec Gdański i stamtąd 500.

joe

z centralnego bezpośrednio jeździ 227.

Thiago

Dziękuję bardzo za informację! Idealnie mi pasuje :)

Thiago

Dziękuję bardzo za informację i pomoc! :) Pozdrawiam!

Grandal

Najlepiej z dworca Wschodniego wyjść na ul. Kijowską. Tam wsiadasz w 169 i wysiadasz na przystanku Cm. Bródnowski. Przechodzisz na drugą stronę ulicy, cofasz się do głównej bramy około 100m. Po wejściu na cmentarz kościół Św. Wincentego a Paulo masz na wzrokowej (około 200m)… lekko po prawej stronie.

Thiago

Dziękuję bardzo za informację i pomoc! Pozdrawiam :)

Vinnie

Nie dziękuję, bo nie podobało mi się, Podobało mi się jednak to, że jako jedyna osoba na świecie potrafiłeś zagospodarować Pawłowi kawałek internetu i sprawiłeś, że został dla wielu z nas przyjacielem, a dla przynajmniej kilku mentorem. I za to dziękuję. Nie wiem czy to zrozumiałe, po prostu gdyby pierdział w fotel w Przeglądzie Sportowym, to życie wielu z nas byłoby o wiele smutniejsze, bo byłby dla nas tylko nic nie znaczącym ciągiem liter, a nie osobą, która często poświęcała nam najwięcej czasu w ciągu dnia. To egoistyczne jest, ale jego większa udręka była naszym jeszcze większym szczęściem, taka jednostka poświęcona dla wielkiego dobra ogółu.

Witek

Nic nie zrozumiałem, nie umieraj.

Uśmiech Koali

super tekst, pisz dalej, nie idz sprzedawac hamburgerow 😉

Dzejson Derulo

To prawda, Paweł stał się kumplem który nie wiedział o moim istnieniu. Cholernie szkoda.

Uśmiech Koali

Jak co poniedziałek Paweł Zarzeczny — > przeczytany jeden felieton, drugi, trzeci… niee, nie bede tego wiecej czytal, słaby poziom i w ógole nie trawie tego grubasa mitomana pseudo casanovy (od świeta jeszcze zdarzalo mi sie w poniedzialek go kliknac) — > OMS, a obejrze, co mi tam, posmieje sie z goscia, pewnie bedzie opowiadal co to nie ja i tutaj… STOP, rzecz najdziwniejsza, bo w OMS z grubsza robil to samo co w felietonach, czyli kreowal sie na mistrza piora/slowa i czego tam jeszcze, opowiadal pare anegdot, rzucil jakas madrosc zyciowa, czasem totalny banal, czasem cos godnego uwagi, ale odbior Zarzecznego w formie VIDEO i jego teksty to kompletnie dwie rozne sprawy. Potrafil mnie praktycznie tym samym przekazem zrazic (felietony) i sprawic, ze go polubilem (OMS). Szybko kupilem ta jego kreacje bogacza, czlowieka sukcesu i ruchacza najlepszych lasek na tej planecie, wystarczylo tylko, ze go zobaczylem i uslyszalem (ten charakterystyczny sposob gadki). Tak jak Stano jest rewelacyjny w pisaniu tekstow, a sporo traci w telewizyjnych wystapieniach, tak z Pawłem bylo zupelnie na odwrót.

Dodam tylko, ze pierwszy raz Zarzecznego poznalem na Weszlo, wczesniej nawet nie obil mi sie o uszy, nie interesowalem sie specjalnie sportowa prasa.

enoce

„Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Co za bzdura!” Są tylko tacy których ciężko zastąpić.

RobertBorowski

Rzadko komentuję w internecie, specjalnie dla Pawła założyłem teraz to konto, żeby coś napisać. Z okazji odcinka nr 500 OMS stawialiście pytanie czy ktokolwiek oglądał wszystkie odcinki. Pewnie teraz znajdą się tacy, ale ja na serio obejrzałem chyba wszystkie. Chyba, bo na 500 mogło się zdarzyć, że jeden czy pięć opuściłem (wiele na pewno przesłuchałem pobieżnie). Ale chciałem o czym innym.
Może ta śmierć to JEDNAK mistyfikacja? Jeśli ktoś mógłby wpaść na taki diabelski pomysł to Paweł. Może w piątek Zarzeczny trafi na okładki zamiast Dody i innych Mroczków? Może on prowokował gadkami o śmierci w OMS i za tydzień będą „Pawełki”, bo zapowiedź ciągle wisi na Weszło?
Nie wiem co ostatnio mnie tak ucieszyło jak ucieszy takie zmartwychwstanie Pawła.
Tak sobie gdybam i się jeszcze łudzę.

wally

Po kiego te początkowe zdania o byciu „miłym” w necie? Akurat dziś? Serio, Stano, nie rozumiem… :/

I'M BACK II

A najśmieszniejsze/najgorsze jest, że sam Krzyś jednym dodanym komentarzem pokazał bycie tym „miłym”.
A przecież wiadomo, że ludzie pojmują różnie i nie każdy załapał, że w czasie pogrzebu Pawła na Weszło będą wspominki z Jego twórczości, a nie relacja live z pogrzebu…

fronda

Twoje pisanie zawsze mi się podoba,ale treść niekoniecznie.Temat Barcy to żenada itd,ale nie będę Cię Stano zwyzywac,bo tak.Wstyd mi było za te pseudkomentarze pod tekstami Pawła.Zawsze starałem się napisać cos w stylu dobre lub tak trzymaj.Zasypiajac wczoraj wyobrazilem sobie,że jednak Paweł zrobił numer i jeszcze się pojawi.

Bul Głowy
Bul Głowy

Nie spodziewałem się ze dostanę prezent z samego rana

KRZYSIEK_KRAWCZYK

Uprzejmie proszę o podzielenie się po pogrzebie informacją w którym kwartale leży Pawka.

Czacha

Widzisz Krzysiu różnica jest taka że Ci co napiszą coś fajnego czasem są właśnie jak to napisałeś „mało chwaleni” przez innych a przez kretynów krytykowani. Efekt jest taki że zamiast mieć kilkanaście like na plusie to mają mnóstwo na minusie i się zniechęcają. Natomiast kretyn który napisze jakaś głupotę a takich na Weszło nie brakuje i otrzyma pełno like na minus to odbiera to jako swoją „wygraną” i jest to dla niego impuls do pisania dalszych durnych wypocin.

Arturro31

Przykładowo niejaki Jacek Cieloch – urastający do miana legendy wśród komentujących na weszlo. No chyba, że to rzeczywiście awangarda awangardy i ja tego po prostu nie ogarniam?

mate.matusik

Dzięki, fajnie się czytało, swoją drogą mój pierwszy komentarz a Weszło czytam 4 – 5 lat. Zawsze uważałem że mój powrót na ta stronę jest „potwierdzeniem” mojej akceptacji dla autorów. Swoją drogą OMS uwielbiałem w pracy odpalić raz na jakiś czas i spędzić w nim kilka godzin. Przyjecie na twarz kilku godzin z Pawłem było zajebistym odklejeniem się od rzeczywistości w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

michal kotowski

Dzis w sami sedno. Wez tu wytlumacz babie ze chodzisz ze lzami w oczach i skuty bo zmart czlowiek ktory Cie nie znal, a z ktorym Ty nawet nie rozmaeiales! Platoniczna przyjazn!

lakolako

http://betsforplayers.blogspot.com/ znowu wszystko trafili i kurs 50 nawet ! na dzis juz maja kolejne kupony ! polecam ich ! sam gram i trafiam

Grandal

Wypad… baranie skończony!

stelaq

Stano może to Cię zainteresuję. Paweł jednak był w Prado.
„Wyjazd do Madrytu wspominam rewelacyjnie, bo wybrałem się do Madrytu w fajnym towarzystwie z Januszem Atlasem. Po drodze żeśmy się gdzieś zgubili we Frankfurcie, ale szczęśliwie jakoś wylądowaliśmy w Madrycie. To były czasy bajecznych przygód. Poszliśmy do muzeum Prado oglądać obrazy Boscha i Velasqueza, przez tydzień bawiliśmy się z widzewiakami”

Polecam cały wywiad
https://widzew.com/-/mam-wiecej-przyjaciol-w-widzewie-niz-w-legii-rozmowa-z-pawlem-zarzecznym

StaszekPrawy

Nie doceniam ani ciebie ani zarzecznego.
Zarzeczny udawał nie wiadomo kogo, bedac grubym pijakiem.
Ty jestes marionetka Bonka i Lesnodorskiego.

AndrzejeK

Powiedzial nikt

dario armando

Niewiarygodnie inteligentny facet ,kiedyś drugi po Atlasie dziennikarz piłkarski w tym kraju,ale stało się coś strasznego gdy zaczął pisać pisać tutaj to większość felietonów zrobiona na odpierdol,cała masa wątków rozpoczętych ,nierozwiniętych i nie zawsze zakończonych-po prostu kiepska podróbka wielkiego niegdyś felietonisty .Ostatnie artykuły o nim rozjaśniły sprawę -jego problemy życiowe mocno rzutowały na twórczość Smutne ,ale jednocześnie trudno zrozumieć ,żeby człowiek tak inteligentny ,tak marnie skończył. Życzę mu ,żeby po tamtej stronie odnalazł tego prawdziwego siebie i mógł swoim niebanalnym spojrzeniem cieszyć tamtejszych sympatyków futbolu.

I'M BACK II

Dareczku brawo!!! – choć w jednej kwestii mamy identyczne zdanie.
I prawda jest taka, że dziś niewiele osób interesowałaby się śmiercią „upadłego” felietonisty, gdyby nie fenomen medialny Weszło…
PS.nadal nie potrafię zrozumieć – tragiczne dzieciństwo, wzniesienie się na szczyt zawodowy i psucie tego wszystkiego(praktycznie wszędzie był zwalniany za alko), aż do takiego upadku.
I choć jedni twierdzą, że to było walorem Zarzecznego – dla mnie robił z siebie „klauna” w Stanie futbolu, czy OMS, bo tak INTELIGENTNEMU Gościowi po prostu to nie wypadało…

dario armando

Dylematy życiowe- przeżyć całe życie w zgodzie z sobą ,czy jednak czasem warto się przyznać ,że pobłądziłem .Ja kiedyś mocno upadłem i dlatego wiem ,jak słodko smakuje wygrana z problemami i dziś gdy sobie wspomnę te czasy ,to czuję dumę ,bo mało kto by potrafił wyjść na prostą i tak diametralnie zmienić swój los ,za co zostałem dobrze wynagrodzony ,choć niestety pewne rzeczy są mi niedostępne.On najwidoczniej do końca był wierny sobie ,a iloraz inteligencji niestety nie odzwierciedla siły charakteru.

I'M BACK II

Zgadza się, bo ja też przez alko mocno pobłądziłem, bo chlałem bardzo, ale to bardzo często, ale w końcu obudziłem się.
I nie rzuciłem całkowicie alko – raz, dwa razy w miesiącu deko zabłądzę, ale nie upajam się do momentu kiedy film mi się urywa, a to było normalnością w przeszłości.
Choć musiałem „zmienić” znajomych i z tymi starymi teraz na zasadzie tylko: cześć – cześć, a moim najlepszym kumplem jest niepijący od ponad 20 lat. I kiedy mnie najdzie, to kupuję alko i idę do niego – gadamy sobie, ja żłopię alko, a najważniejsze jest, to, że jemu moje spożywanie nie przeszkadza i mi też nie truje o piciu. Poglińdzimy, wypije co swoje, obetrę gębę i do domu, ale wracam ŚWIADOMY i żadnego leczenia kaca następnego dnia
I widzę, że całkowicie inaczej patrzę na otaczający mnie świat, bo dni bez alko są piękniejszymi, niż te z nim.
I ja na pewno jestem mniej inteligentny od Zarzecznego, a potrafiło to do mnie dotrzeć, a do Niego nie, choć życia też nie miałem bajkowego.
I tego nie potrafię zrozumieć, bo na 100%, gdyby się ogarnął, to jeszcze mógł pokazać tym, którzy postawili na Nim kreskę(a dużo takich było z tych dzisiejszych niby „przyjaciół”), że może nie na sam szczyt, ale byłby znów znaczącą postacią w polskim dziennikarstwie.
PS.dlatego po własnych przejściach po prostu śmieję się z Tych, którzy z alko nie mogą sobie poradzić i z Tych co bronią alkoholików, bo mnie ani nie dopadło żadne choróbsko, ani nie uważam, że mam silny charakter. Nie leczyłem też się, by wyjść z tego stanu- raz ładnych kilka lat temu próbowałem anticolem, to skutek był fatalny, bo chodziłem po tych prochach, jak niedorozwój, czy niedorobiony.
PS2.powodem mojego obudzenia był w pewnym momencie brak funduszy i co się stało – jak stawiałem to było ok, a mi nie miał kto postawić, choć też nie chodziłem po prośbie, ale wtedy do mnie dotarło – co znaczą „przyjaciele/koledzy” w biedzie.

dario armando

U mnie były ciągi 2-3 przeważnie zaczynane w niedzielę po meczu lokalnej drużyny u nas i w przeważnie w środę trzeżwienie ,bo albo pucharowa środa ,albo repra w telewizji a z futbolem żaden nałóg nie był w stanie wygrać .Potem zawał i diametralna zmiana życia ,bo mam tak zakapiorny charakter ,że żaden nałóg nie ma u mnie szans z postanowieniem -Ja już tak nie chcę i dzięki rzuceniu papierosów ,co są gorszym świnśtwem niż alkohol dla organizmu regularnym ćwiczeniom a od kilku lat bardzo częstym i przynajmniej 3 godzinnym wędrówkom leśnym ,pomimo skłonności do słodyczy stan serca w miarę chociaż brzuszek sporawy ,ale ruch to podstawa zdrowia.Poprawiłem sie to i nagroda w postaci żony o bardzo rzadko u kobiet spotykanych przymiotach mnie spotkała- także ten odmieniony Darek generalnie poszedł mocno przodu ,choć oczywiście nie wszystko jest bajkowe.Pijam o rzadko a przy mojej wadze i nabytemu wytrzymałości alkoholowej praktycznie nie zdarza mi się przeholować ,zresztą bardłożenie mnie nie kręci -nie o to w życiu chodzi i według mnie to jest silny charakter ,który i ty wykazałeś.

I'M BACK II

Hahaha – skąd ja znam picie na meczach lokalnej drużyny. U siebie praktycznie grali zawsze w niedzielę o 12, więc mówiło się, że komunię obfitą trzeba przyjąć, a też jeździliśmy na wyjazdy, bo wiadomo, że ówcześnie gra w 4 lidze to był max u nas, więc mecze po okolicach Warszawy i tam też, bo to były czasy starych stadionów łojenie bez krycia.
A co do charakteru – tak, jak napisałem – nie mam silnego, tylko dużo zrozumiałem, a co w skrócie napisałem w „PS2”, a też nie ukrywam INTERNET dużo pomógł, bo zamiast chlać z „kumplami”, to wybieram w wolnej chwili „koleżeństwo” wujka Google, bo trzeba korzystać z tego, a o czym nawet Nam się nie śniło w młodości – szpulowy magnetofon był rarytasem, ale gimba nie zrozumie…

dario armando

Gdy się zmieniłem,to internetu u nas prawie nie było 98 rok za kilka dni 19 rocznica zawału,najpierw kuracja a potem nabycie zawodu dla którego się prawdopodobnie urodziłem czyli agent ubezpieczeniowy a potem szeroko pojęte finanse,potem poznanie żony i zła passa w branży ,no i odszedłem ,ale tęsknie cały czas za pracą z ludżmi i chyba wrócę ,chociaż i zdrowie nie takie jak wtedy i czasu coraz mniej ,bo mamy taką krawiecką działalność niezbyt dużą ale stabilną .

bastion79

Porozmawiali sobie chłopcy o alkoholikach bo popili sobie po meczu aż uwaga: trzy dni. Nie wytrzeźwiejcie dwa tygodnie, dwa miesiące, dwa lata, wpadnijcie w taki cug, że budząc się rano nie wiesz jaki jest dzień tygodnia a dojście do sklepu traktujesz jak wyprawę. Spotkaj gościa któremu zmarła żona i od tego momentu pił 40 lat dzień w dzień nie licząc dni w których był chory i nie wstawał z łóżka. Nie zapomnij pośmiać mu się w twarz.

I'M BACK II

„chłopcy” – prawie 30 lat z alko za pan brat, a ty mi piszesz „pogadali sobie o piciu 3 dniowym”.
Też byłem kiedyś głupio-mądry po pierwszej niby wielkiej miłości, gdy przechlałem pół roku dzień w dzień i miałem farta, że zaliczyłem pałowanie od niebieskich chłopców, że przez tydzień z łóżka nie dawałem rady wstać i to mnie na krótki czas otrzeźwiło.
Jak ktoś chla przez 40 lat, bo zmarła mu żona, to kim jest ??? – GÓWNO WARTYM STWORZENIEM, bo na pewno nie myślącym człowiekiem.
Nie jest sztuką robić z siebie męczennika i być wrzodem na dupie dla otoczenia, a prawdziwą sztuką jest się umieć podnieść. A taki gość, jak ten to po prostu powinien być natychmiast uśpiony, bo nie dostosował się do w miarę normalnego życia w społeczeństwie.
Co ty masz w głowie, że chwalisz kogoś chlejącego 40 lat ? – ludzi większe tragedie dotykały, jak strata dziecka, czy całego dobytku przez szalejący żywioł, a potrafili się mimo tego podnieść, a powinni też iść przykładem tego ze stażem chlania 40 letnim i mieć wsio w dupie – co byśmy mieli za świat – SAMYCH PIJAKÓW i epokę kamienia łupanego…litości – niektórzy to nawet pomyśleć nie potrafią…
PS. każdy jest kowalem swojego losu, więc sam dokonuje wyborów życiowych i tego są konsekwencje albo przyjemności.

bastion79

Nic nie zrozumiałeś. Jedź na Brudno w piątek i pośmiej się, opowiedz o gówno wartych śmieciach. Nad trumną red. Zarzecznego. Nie pisz do mnie. Za głupi jesteś.

I'M BACK II

A co ty teraz dajesz przykład Zarzecznego w porównaniu z przykładem, który podałeś post wcześniej.
Paweł pił, ale też postawił dom, doczekał się potomstwa, pracował i mimo swej alkoholowej słabości BARDZO DUŻO osiągnął.
Sam zastanów się co za bzdury tworzysz.
I to nie ja zacząłem do „ciebie” pisać mundrusiu….

bastion79

Choroba dotyka każdego. Tamten miał później stałe związki, dzieci i pracował. Przestałbyć gównem? Co myślałeś, że był zamkniety w czterech ścianach i walił? Funkcjonował, pracował – raz na większym kacu raz na mniejszym itd. Napisałem bo wkurwił mnie twój zwrot, że śmiać ci się chce. Ta choroba jest śmiertelna więc się śmiej. Także z Pawła.

I'M BACK II

Ni rozumiesz, bo może pisząc o Pawle i o sobie źle sformułowałem, więc piszę teraz jasno.
ŚMIEJĘ SIĘ z tych alkoholików, którzy udają pokrzywdzonych przez los, a mają wszystko i wszystkich w dupie, bo JEDYNĄ rzeczą dla nich ważną jest „zaspokojenie” swojej potrzeby, jaką jest wlanie w siebie cokolwiek aby miało tylko procenty.
Tacy, którzy nawet nie próbują w żaden sposób, choć powalczyć z nałogiem, by cokolwiek w swoim życiu zmienić na lepsze, tylko pasożytują żebrząc codziennie o parę groszy na alko, a znam sam takich.
Praktycznie codziennie wracając do domu mam z takimi ludźmi do czynienia i wkurwiające jest jeśli ten sam typ podchodzi do ciebie bez żadnych skrupułów po raz n-ty mówiąc – DAJ 2 złote, bo raz, drugi, czy trzeci byłem głupi i dałem.
Raz, że nawet nie mówią słowa POŻYCZ tylko DAJ, to dwa – na moje pytanie -wziąłbyś się ty kurwa za jakąś robotę, czy choć za zbieranie puszek, to w odpowiedzi widzę uśmiech lub minę mówiącą mi – po co, jak takich, jak ty przez cały dzień multum.
I jak mam niby takich typów nazywać ? – CHORZY, czy PIERDOLONE LENIE ?
ŚMIEJE SIĘ też z OBROŃCÓW tych, których opisałem powyżej.
Nie mieszaj do tego Pawła, bo jego „historia”, to całkiem inna bajka…
PS.hmmm… piszesz o tamtym teraz, że miał stałe związki i nawet dzieci, a wcześniej napisałeś, że po stracie żony chlał non-stop 40 lat – zastanów się czasem co piszesz, bo zwrot GÓWNO dotyczyło tego opisu- chlającego 40 lat. Możesz nie wierzyć, ale znam o podobnym stażu kilku, którzy dzień w dzień z samego rana stają w tym samym miejscu blisko monopolu i wracam wieczorem, a oni pewnie już będąc po którejś zwale stoją tam nadal wyczekując takich, jak ja, którzy zlitują się i dadzą jakiś grosz.

bastion79

Nie rozumiem ciebie i cieszy mnie to. Różni nas to, że ja nie nazywam ludzi gównem i nie wyśmiewam gdy komuś nie udało się wyjść z nałogu.

I'M BACK II

Ja nazywam jeszcze gorzej, ale to się tyczy innych przypadków, jak pedofile, czy mordercy.

dario armando

Fajnie dyskutujecie każdy ze swojego punktu widzenia .Ja mam współczucie dla błądzących,ale zbyt często cierpią całe rodziny ,żebym to akceptował i to jest dla mnie ważniejsze ,bo jakoś tak jestem ukształtowany ,że jestem wrażliwy na krzywdę czy ludzi czy zwierząt i tu niestety nie ma dobrego kompromisu.

I'M BACK II

A co to za polemika – jak można szanować takich co jak napisałeś – krzywdzą najbliższych, czy znam takiego 45 latka za którym jeździ na rowerku prawie 70-letnia ciotka i ze swej skromnej renciny daje mu papierosy i jakieś kupne żarcie, a on za chwilę to opendzluje za parę groszy, bo na mecie flaszka kosztuje 7zł. I to jest mój kolega, tyle rozmów i przytakuje mi, a za chwilę – Pawełku poratuj ze 2 zł.
Większość z tych „stojaków”, to zdrowe chłopy, którym nie chce się wziąć za jakąś robotę, bo przyzwyczaili się do takiego „życia”.
A ogólnie – rozumiem choroby wrodzone, czy „nabyte”, ale alkoholik to WOLNY WYBÓR każdego z nas i od każdej istoty zależy jaką ścieżką w życiu podąży.
A nie twierdzenie, że alkoholizm to choroba i trzeba żałować takich ludzi – smutek to zawsze mnie ogarnia, ale na widok niepełnosprawnego, a zwłaszcza dziecka z jakąś wadą wrodzoną, a nie z widoku zdrowego byka zaplutego, zaszczanego, czy zarzyganego.
Niektórzy zabierają głos, bo coś tam widzieli, słyszeli, czy poczytali, a tak naprawdę ani nie znają dobrze środowiska pijackiego, ani tego sami nie przeżyli…

PawelGRZ

Mam nadzieję że podacie gdzie na wieczny odpoczynek spocznie doczesne ciało Pawła Zarzecznego by Ci którzy nie będą mogli być na Jego pogrzebie przy najbliższej wizycie w stolicy mogli zapalić mu tą świeczkę na Bródnie. I jeszcze jedno znowu czytając o Pawle płacze. Cholerny los. Najlepsi zawsze odchodzą za wcześnie.

StaszekPrawy

Zwariowali. Jaki najlepszy? Facet, co pisal o chlaniu i ruchaniu?

AndrzejeK

Szkoda kmiotku ze tylko tyle zrozumiales

bulletprove

Dzięki za ten tekst, dobrze się czytało.

krasy1899

Jak zawsze super tekst
Dzieki

Olo81

Jak bardzo brakowało mi poniedziałkowego OMS, podsumowanie występu kadry chociaż wiem co Paweł by powiedział, że takich bramek jak strzelił Lewandowski to on strzelał dziesiątki jak nie setki, że Fabiański to jest słaby bo wpuścił gola, a bramkarz jest od bronienia a nie wpuszczania, że Zieliński jest słaby i raz tylko dobrze kopnął piłkę, na pytanie Karola o Pazdana powiedziałby : „Pazdan, weź przestań” i w ogóle co tu się podniecać jak ograliśmy leszczy którzy przegrali z Armenią. Jaka szkoda, że tego od niego nie usłyszę …

danielmleczko

„Straciłem przyjaciela,który nawet nie wiedział o moim istnieniu” to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie przeczytałem w tym pełnym gówna i nienawiści internecie.

JanekMartinez

Mnie też się to strasznie spodobało…cytowalem to kilka razy.

oscaroscar

w piątek Pawka wyjdzie z trumny, to będzie w jego stylu – z przytupem

cis

Okazuje się Stano,że możesz jeszcze coś zrobić dla Pawła. Operację „Zosia” czas zacząć. Młodszy już nie będziesz.

Vincent Vega

Miałem nic nie pisać w tekstach o Panu Pawle z uwagi na szacunek do śmierci, ale Pan Krzysztof przeszedł dzisiaj samego siebie w swojej hipokryzji i zakłamywaniu rzeczywistości więc odnieść się jednak muszę, bo lubię weszło ale szef szefów portalu całkiem odleciał.
Po pierwsze chwalenie tekstów itp. – wiem, że Pan KS nie spotyka się z takowymi, ale to nic dziwnego ponieważ przeważnie te artykuły są tak oderwane od rzeczywistości że ciężko znaleźć w nich cokolwiek pozytywnego. Ale Panie KS proszę sobie wejść w teksy Pana Milewskiego czy archiwalne Pana Ćwiąkały – tam naprawdę ludzie pisali miłe rzeczy, ale głównie dlatego że doceniali styl i temat.
Pisze Pan że Pan Paweł odczuwał ból po wpisach – z całym możliwym szacunkiem, ale przy takim stylu chyba trzeba było się z tym liczyć, skoro samemu wszystko lub prawie wszystko się krytykuje (choćby w tak inteligentny sposób jak Pan Paweł) to trzeba się liczyć że to samo wróci (takie powiedzonko o wojowaniu ogniem czy coś).
No i najlepsze z najlepszych i moje ulubione w pisaniu Pana KS czyli dowodzenie tezy poprzez bardzo swobodne dopasowywanie rzeczywistości do stawianych pytań – cytat z teksu powyżej:
„Uczciwe poprawianie autora jest mobilizujące, natomiast niesprawiedliwy, chamski hejt odbiera motywację do pracy. I wpycha w koleiny, z których trudno się wydostać – człowiek zamiast myśleć co dobrego napisać, wikła się w bezsensowne wojenki z dziwakami, nawet jeśli czasami toczy je wyłącznie we własnej głowie.”
I teraz moje pytanie skoro chamski hejt jest zły to czemu jest na weszło respektowany od samego początku, czemu tak bardzo bawiły was w redakcji podszywki pod Levego i teksty o ekskrementach, czemu sami propagowaliście idiotów którzy nie mieli nic do powiedzenia poza idiotycznymi tekstami, znając Pana KS zaraz będzie wmawiał że nigdy tak nie było, ale niestety w internecie zostaje wszystko również na przykład sonda z 19 grudnia 2016 roku „Nagroda im. podszywek Staszka L. Kto następcą Jacka Cielocha? (sonda)” a w niej taki tekst
„To nasza piątka komentatorów, ale nie zapominajmy także choćby o Damianie Szelidze, Pawle Małysie, Janisie Biodro, drugiej tożsamości Janisa Biodro, Janko Real Borszewskiej i wszystkich was, których nie wymieniliśmy, a którzy sprawiacie, że czasem zaglądamy w nasze teksty z bananem na twarzy, a czasem nie wiemy czy zjeżdżać myszką na dół z obawy o celne pociski.
Kto okaże się spadkobiercą Jacka Cielocha? Przekonajmy się w sondzie.”

Jeżeli ktoś wie kim są ci komentatorzy to wie jaki poziom powodował „banana na twarzy”.

Tak jak napisałem na początku nie chciałem nic pisać przy artykułach o Panu Pawle ze zwykłego szacunku, ale w związku z tym, że Pan KS postanowił powypisywać takie bzdety sam zwolniłem się ze swojego postanowienia.

Wystarczyło wrzucić smsy córki Pana Pawła i zaprosić chętnych na pogrzeb, ale jak zawsze Wszechwiedzący KS musiał dopisać coś od siebie. No ale wejścia i kliknięcia ponad wszystko, zresztą już w weekend Pan KS swoim wpisem udowodnił że kasa zawsze jest najważniejsza…

Katalońscy Fanatycy

ale Janisa to ty szanuj

v. Lynden

Myślę, że część z tych podszywek, kreacji to dobry humor i na poziomie. Z klasą.

Wymienię pierwowzór Staszka Levego czy aktualnie Janusza Wójcika. To jest na poziomie i potrafi bawić ludzi o wysokiej wrażliwości estetycznej.

Co do reszty zgoda, jednak jestem zdania, że w idealnej krainie weszlo Krzysztof Stanowski też wolałby, aby hejterów nie było, a na portalu pozostali jedynie humoryści, jak ci których wymieniłem w tym poście (niezależnie od koniunktury hejterskiej, która jest kołem zamachowym dla portalu, napędzając rozgłos panujący w okół niego).

Vincent Vega

Nie twierdzę że nie, faktycznie podszywki bywają śmieszne, czasami wpisy są niezłe, ale moim skromnym zdaniem za dużo jest prostackiego i wulgarnego popisywania się. Niestety stało się to częścią weszło i przez sam portal raz że jest akceptowane, a dwa w pewien sposób nagradzane.
Tak czy inaczej, moim zdaniem, w tej chwili to nie jest czas na takie teksty, Pan Paweł miał charakter jaki miał i musiał mieć świadomość że Jego osoba przez dużą część ludzi odbierana jest negatywnie, ale brnął w ta swoją gombrowiczowską gębę i często po niej zbierał – ja uważam że było to ryzyko wkalkulowane. Myślę że najlepszą odpowiedzią na cały ten hejt byłoby zdjęcie/film z tłumem ludzi na pogrzebie – samo zdjęcie/film bez dodatkowych przemyśleń KS żeby nic nie zepsuć.
Chodzi mi głównie o to, że KS nie powinien pisać o hejcie samemu hejt promując, a nierzadko będąc jego częścią – sposób odpisywania na niektóre wpisy świadczy że ta skóra z artykułu wcale nie jest taka twarda.
Moim zdaniem KS w ogóle mógłby darować sobie pisanie…

JanekMartinez

Krzysztof, dzięki za tekst.ja codziennie wchodzę na weszło czy fb i szukam czegoś o Pawełku…czytam i lecą mi łzy….
Łzy wielkiego zawodu. Że to już koniec.
Jeszcze wczoraj miałem nadzieję że to eksperyment….
Jeszcze jedna sprawa. Krzysztof, Tobie też należą się podziękowania za OMS. Za to, że ” przedstawiles ” Nam , jak się okazało, przyszłego przyjaciela. I dałeś możliwość wspólnych spotkań. A Poblo zrobił resztę.Zbudował z bardzo wieloma niesamowitą więź. Stał się kimś bliskim….

m1025

Ciągle nie mogę uwierzyć

cooldiscoboy

Dzięki ! fajnie się czytało.
A tak na marginesie, to bez Pawła nawet Stan futbolu przestanie mieć swój smak i charakter. Kolejny program o piłce, jakich nie brakuje.
***
Minęło tyle dni, a ja wciąż nie jestem w stanie się pogodzić ze stratą faceta, którego w życiu nigdy nie spotkałem. Niech ci ziemia lekką będzie Pawle, moje „marzenie” o wspólnej rozmowie i piwku muszę przełożyć o parę lat.

Michal.Grzywaczewski

Dokładnie! Stan Futbolu bez Pawła to może nawet bedzie najlepszy program o piłce ale będzie zwykły. Paweł przerywał, był irytujący ale sprawiał, że program chwilami przypominał trochę kumpli w knajpie i to było fajne :)

Chopin

Miałem tak samo!. Zawsze marzyłem o piwku z Pawłem, i w to wierzyłem, że kiedyś się z nim spotkam i pogoda, mimo że mieszkam na drugim końcu Polski.

Dlatego po raz kolejny napiszę, że idea spotkania wspominkowego przy piwku fanów OMS wydaje mi się bardzo dobra. Wczoraj to napisałem to nie było wielkiego odzewu. Więc powtórzę: bylibyście chętni na zlot fanów OMS? Szczegóły do dogadania, chodzi mi tylko o to, czy w ogóle w przyszłości ktoś by się na takie coś pisał.

JanekMartinez

Świetny pomysł! chciałbym uczestniczyć, choć mieszkając w UK nie będzie to dla mnie łatwe. Ogólnie to mam tylko jednego kumpla który kojarzy dobrze Pawła, więc poza nim nie bardzo miałem z kim porozmawiać… Pozdrawiam

W oparach absurdu

czasem się z Tobą nie zgadzam, czasem w mojej opinii piszesz po prostu bzdury. Ale masz to coś co sprawia, że czyta się Ciebie przyjemnie, nawet kiedy piszesz od rzeczy.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY