Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Zacznijmy od sprawy najważniejszej: pogrzeb Pawła Zarzecznego odbędzie się w piątek o godzinie 12:00 na Cmentarzu Bródnowskim, a konkretnie w kościele Św. Wincentego a Paulo. To dość mała, drewniana kaplica. Na pewno nie pomieści wszystkich chętnych (placyk przed nią już tak), ale jak się pewnie zdążyliście zorientować Paweł niczego nie zostawiał przypadkowi i nawet kaplicę zdążył sobie wybrać. Taką, a nie inną. Pewnie jest w tym jakiś głębszy sens.

Jeśli chcecie towarzyszyć Pawłowi podczas jego ostatniej drogi, będziecie bardzo mile widziani. Rodzina zdecydowała, że podczas przemarszu puszczone zostaną trzy piosenki.

Shape of my heart (Sting) – ponieważ Paweł sobie tego życzył (filmik poniżej).
Sen o Warszawie (Czesław Niemen) – ponieważ Paweł czuł się częścią warszawskiej i legijnej społeczności.
Rydwany ognia (Vangelis) – ponieważ to była Pawła ulubiona melodia.

*

SMS od Pani Małgorzaty Zarzecznej:

Mam jedną prośbę. Paweł ZAWSZE PŁAKAŁ, kiedy śpiewał na Legii „Sen o Warszawie” i godzinami w domu oglądał oprawy kibiców w Internecie. Prośba dotyczy tego, żeby Pan opublikował prośbę do wszystkich ludzi, którzy zechcą przyjść pożegnać Pawła, w tym obecnych kibiców (bo o to są zapytania – czy mogą przyjść, czy to pogrzeb tylko dla rodziny), ŻEBYŚMY WSZYSCY ZAŚPIEWALI SEN O WARSZAWIE DLA PAWŁA RAZEM Z NIEMENEM. Żeby ludzie wiedzieli, że mogą, że my, rodzina, tego bardzo dla Pawła chcemy. A Paweł tym razem z nami nie zaśpiewali, ale my zaśpiewamy dla niego. Proszę.

*

I drugi SMS, od córki Pawła:

Widzę, że w komentarzach pojawiło się pytanie, czy można przyjść w szaliku… Myślę, że wiele osób ma dylemat, czy wypada. WYPADA! Szaliki, koszulki, wszystko co związane z Legią będzie dla Pawła piękniejszym pożegnaniem niż mógł sam sobie zaplanować. Proszę ode mnie poinformować o tym wszystkich – ten dzień jest dla taty, trzeba o tym pamiętać. A tata w piłce odnajdywał spokój i szczęście.

*

Przeczytałem w ostatnim czasie trochę komentarzy i widzę, że niektórzy czytelnicy mają wyrzuty sumienia. Albo dlatego, że niepotrzebnie Pawła „hejtowali”, albo dlatego, że nie chciało im się napisać mu nic miłego, mimo że w sumie mieli ochotę.

Jest w internecie regułą, że komentarze zostawiają głównie osoby niezadowolone, bo mają ku temu zdecydowanie największą motywację. Zadowolone po prostu przechodzą do następnego tekstu albo wyłączają komputer. Inna sprawa, że w ogóle odsetek osób aktywnie komentujących teksty – nieważne, czy będziemy mówić o osobach zadowolonych czy nie – jest dość niski, więc wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie wpisów bywa zgubne.

Do czego zmierzam – ano do tego, że dzisiaj, aby regularnie pisać w internecie, trzeba mieć grubą skórę, a przecież nie powinno to być warunkiem. Warunkiem powinien być talent.

Grubą skórę niektórzy mają, inni nie. Widziałem wiele utalentowanych osób, które pisały teksty zasługujące na 90 pozytywnych komentarzy, ale otrzymywały 10 negatywnych. Tylko dlatego, że 90 procentom czytelników nie chce się pisać banałów w stylu „dzięki, podobało mi się”. Z czasem tacy autorzy całkiem niesłusznie przestawali wierzyć w siebie, w swoje pióro, szukali branż, w których nie byli narażeni na koszmar bycia ciągle ocenianym.

Chciałbym, abyście z tej sytuacji wynieśli jedną naukę – czasami zostawienie pozytywnego komentarza („dzięki, fajnie się czytało”, „porządny tekst”, „miło spędzone pięć minut”, „zdrówka, piątka!”, „nic nie zrozumiałem, ale i tak cię lubię”) zajmuje kilka sekund, a oczyszcza atmosferę. Wierzcie mi – nie o mnie chodzi, ja mam zbroję z tytanu. Głównie o młodych, zdolnych, rozpoczynających przygodę z pisaniem. Dla autora taka „okejka” może stanowić motywacyjnego kopa, który – kto wie – niewykluczone, że zdecyduje o całej karierze. To, że ktoś dobrze posługuje się językiem polskim i potrafi tworzyć ciekawe artykuły, nie oznacza, że z automatu musi być też twardzielem. Nie musi.

Paweł Zarzeczny bywał twardzielem. Miał takie dni, że wstawał z łóżka i nic go nie ruszało, ale miał i takie, że wstawał w nastroju… rzewnym? I wtedy z powodu tego całego szlamu odczuwał ból. Uczciwe poprawianie autora jest mobilizujące, natomiast niesprawiedliwy, chamski hejt odbiera motywację do pracy. I wpycha w koleiny, z których trudno się wydostać – człowiek zamiast myśleć co dobrego napisać, wikła się w bezsensowne wojenki z dziwakami, nawet jeśli czasami toczy je wyłącznie we własnej głowie.

Mój apel – doceniajcie autorów, dopóki jeszcze piszą. Bo może stać się tak, że umrą, ale może też się stać tak, że po prostu machną ręką na tę całą zabawę i pójdą sprzedawać hamburgery.

*

„One Man Show” nie był sukcesem biznesowym, ale był sukcesem ze zdecydowanie innego, ważniejszego punktu widzenia.

Wydaje mi się, że dopiero ten cykl pozwolił dziesiątkom tysięcy ludzi poznać Pawła Zarzecznego. On zawsze był w mediach obecny, ale jednak jako obcy człowiek przemawiający z telewizora, jedna z wielu gadających głów. Dopiero tutaj – w OMS – stał się dla wielu osób kumplem, dla niektórych nawet przyjacielem. Zwykły facet, czasami na bombce, czasami cały w skowronkach, a czasami w gorszym nastroju, który dzień w dzień dzieli się swoimi przemyśleniami pod pretekstem przeglądu prasy, której nawet nie przeglądał.

– Słyszałem jego głos częściej niż głos żony – napisał ktoś o Pawle, jak o nowym domowniku.

Były zakusy, by ten cykl ulepszyć, sprofesjonalizować, kolejne odcinki skrócić, montażem zdynamizować, dodać jakieś graficzne bajery. I całe szczęście, że tego nie zrobiono. Może bowiem Paweł miałby trzy razy więcej wyświetleń, ale pewnie dziesięć razy mniej wirtualnych przyjaciół. A tak – toczyło się to swoim rytmem, całkiem naturalnie, bez sztuczności, wytworzyła się jakaś społeczność, jakaś wieź. Sam River nie wyobrażał sobie dni bez nagrania i wściekał się, kiedy operator kamery wyjeżdżał na wakacje.

Myślę więc, że „One Man Show” o dziwo stał się jednym z ciekawszych internetowych projektów. Żaden inny nie zdobył tylu serc w przeliczeniu na jedno odtworzenie.

Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Co za bzdura! Pokażcie jednego, kto mógłby od jutra przejąć OMS. Kogokolwiek oczami wyobraźni wstawicie przed kamerę – groteska, prymitywna podróbka.

*

Paweł, grubasie, mówiłem ci, żebyś schudł. Nie pomyślałeś o tych typach, którzy będą nieśli twoją trumnę? O wszystko się troszczyłeś, a to ci umknęło? Jeszcze moment, a dojdę do wniosku, że plotki o twojej inteligencji były przesadzone!

Do zobaczenia w piątek! Dla tych, którzy nie wybierają się na cmentarz, przygotujemy ucztę w internecie – relacje live (life?) z życia Pawła. Anegdoty, żarty, wspomnienia. Tak jak lubił – na wesoło.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (204)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Sebastian Ro(L)ewski
kup pan cegłę

dzięki, fajnie się czytało

v. Lynden

Zdrówka, piątka!

Yung Pablo
Legia

Dzięki, fajnie się czytało!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Macgie29

fajny tekst, dzięki

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Klekot Yay
KS Sromidło

1) Jeśli „dziennikarz” jest wrażliwy na komentarze to niech zmieni zawód – wychodzi do ludzi zeswoją „twórczością” to powinien się przygotować na krytykę
2) „Ja mam zbroję z tytanu” – podszytą kompleksami, co przejawia się cenzurą a niewygodne dla ciebie tematy, w tym bukmacherka
3) „Zwykły facet, czasami na bombce, czasami cały w skowronkach, a czasami w gorszym nastroju” – No tutaj to klasyk alkoholika. Na bombie to nie czasami tylko w większości. W skowronkach bo faza nie zeszła i wpadł poranny klin, a gorszy nastrój to efekt braku dopaminy, klasyk dla chlorów – wyrzuty sumienia, chwilowe przebłyski. Długie lata chlania i diety robiły swoje, proszę nie zaciemniaj rzeczywistości.
4) Relacja live z pogrzebu – jaką mendą trzeba być, by robić live z pogrzebu. Już ci na prawdę click baity uderzyły do głowy. Nie zdziwię się jak dostaniesz za ten brak honoru kiedyś w twarz.

Egon Olsen

1) Jeśli „dziennikarz” jest wrażliwy na komentarze to niech zmieni zawód – wychodzi do ludzi zeswoją „twórczością” to powinien się przygotować na krytykę

Dla takich pieniaczy jak ty jest tylko jedno – krytyka. Z założenia zakładacie żeby się do czegoś dopierdolić, bo sami przecież w życiu jesteście bezbłędni. Nie widzicie nic pozytywnego, przede wszystkim nie widzicie człowieka. Szkoda klawiatury na takie szkodniki, internetowe mendy które własne słabości i kompleksy muszą odreagować krytykując wszystkich i wszędzie.

kocurrrek

@Egon Olsen
„Z założenia zakładacie żeby się do czegoś dopierdolić, bo sami przecież w życiu jesteście bezbłędni.”

Mówisz o Weszło?
Przecież to dusza tego portalu i fundamenty. Jak najbardziej dojebać komu się da, czasem na przekór logice. Okraszone ponadpodstawową (choć niewysoką) wiedzą o piłce nożnej. Dodaj zadufanie i masz pełen obraz.

superlucek

Normalnie człowiek rzyga tęczą. Jak Pan Zarzeczny pisał w poniedziałki to często go czytałem. Głównie dla przekoloryzowanych tekstów oraz super komentarzy (gdzie jest gruba świnia!?). Potem zaczęliście kombinować z komentarzami i odechciało mi się tego czytać. OMS nie oglądałem ani jednego. Kilka razy byl jakiś podpis bez OMS i kliknąłem a potem przeklinalem że trafiłem na to a nie zwykły artykuł. Zapewne Pan Paweł był bardzo inteligentny, za młodu pewnie i przystojny, za młodu kobieciarz, za młodu otaczali go znani ludzie. Niestety ciężkie dzieciństwo odcisnelo swoje piętno i pod koniec życia był zgorzkniałym chlorem. Jego artykuły częściej były biedne niż głębokie i dobre. Dobre artykuły ma Pan Leszek Milewski oraz niepiszacy już tu kolega z Hiszpanii. Każdy użytkownik to powie. Pod ich tekstami zawsze było więcej dobrego niż hejtu (można?). Niestety Pan Zarzeczny od 3 lat (jak zauważył Krzyś) pogodził się z rychłą śmiercią i miał wyjebane. Szkoda że ktoś z takim potencjałem tak skończył. Spalił większość mostów za sobą i nie chciał sobie pomóc. Szacunek dla Ciebie Krzyś że się od niego nie odwrociles i mimo że nie był to dobry biznes to tym go ciagnales. Pewnie bez Ciebie nie żył by tak długo

krasy1899

Tępy chuj !!!!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bastion79
KS Milan

Zener, trafnie to ująłeś. Punkt 3 do bólu prawdziwy, znam niestety z atopsji. Pan Stanowski tego nie rozumie czego dał przykład pisząc, że mógł Pawła opierdolić może to by coś dało. Nie ma takiej siły na tym świecie która zmusi osobę uzależnioną do leczenia jeśli sam zainteresowany tego nie chce. Nie ma takiej siły. Punkt pierwszy każdej terapii.

Klekot Yay, nie nazywaj alkoholików chlorami bo pomyślę, że w bezdomnym też człowieka nie widzisz.

Praktyczny Teoretyk
Legia

Punkt drugi. Punkt pierwszy to przyznanie się przed sobą, że ma się problem. Reszta: popieram i potwierdzam z perspektywy drugiej osoby liczby pojedynczej.

bastion79
KS Milan

Oczywiście, skrót myślowy.

Yung Pablo
Legia

Karol powinien pociągnąć OMS

Klekot Yay
KS Sromidło

I co ten bezpłciowy gość bez charakteru będzie niby opowiadać?

Yung Pablo
Legia

Kulisy głębokiej przyjaźni z Pawko

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bartosz

Masz rację. Nigdy nie napisałem jak ważną częścią dnia był dla mnie OMS czy jego poniedziałkowy felieton. Dzięki za ten tekst.

Zenon Zawodowiec

miło spędzone pięć minut

kingi14

Dużo racji Panie Krzysztofie w tym, że oms przybliżył ludziom Pawła Zarzecznego. Sam poczułem z nim pewną więź, traktowałem troche nawet jak przyjaciela. Wcześniej uważałem Pawła za jakiegoś durnego śmieszka z tv. Oms odmienił ta opinię, pokazał po części jego prawdziwe, czysto pozytywne oblicze.

Niech Ci ziemia lekką będzie, Panie Pawle.

Hryciukowski
WKS Śląsk Wrocław

W liceum czytałem zawsze na polskim jak co poniedziałek. A potem Paweł stał się dla mnie kimś można powiedzieć na swój sposób bliskim przez OMS. Dlatego w piątek przyjadę z Wrocławia a po, przy Wiśle wypije z kumplem za Pafke.

lostintrain

Weszło stworzył Krzysztof Stanowski ale mam wrażenie że Paweł był duchowym mentorem całego projektu…….ten sarkazm w tekstach, te uszczypliwości i humor. Fanie że jesteście :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

baran

W stanie futbolu z Mioduskim byl bardzo grzeczny i jak Mioduski zignorował propozycję przejścia na Ty to nawet nie pisnął. Także jak Pawłowi zależało albo zobowiązał się do trzymania poziomu to Mioduskiego wcale jakoś specjalnie nie atakował. Fajnie za to przypomniał o rzekomym zagrożeniu ktore miało grozić Mioduskiemu i jego rodzinie.

lostintrain

Proszę oferta pierwsza z brzegu
Fuerteventura
od 1 748 PLN

Šćepan Šćekić
Warta Poznań

Trafnie. Nie obejrzałem wszystkich odcinków OMS, ale z jakieś 60-70 proc. tak. To był mój dodatek do kawy lub śniadania – taka rozmowa na skypie, tylko jednostronna. Pierwszy raz zdarza mi się naprawdę koszmarnie zasmucić z powodu śmierci kogoś znanego, ale kogoś z kim nie obcowałem face to face. Epicka, legendarna postać – rock’n’rollowiec wśród dziennikarzy. I tak jak rock’n’rollowcom zdarza się koncert po pijaku lub nieudany numer, tak i Pablo River miał swoje wpadki, ale nie umniejsza to jego wielkości. Będę o nim pamiętać i wielokrotnie o Pawce wspominać w gronie znajomych.

Dzien dobry bardzo

Geniusze zawsze mają słabości. Taki był Paweł – geniusz z wadami. Uwielbiałem go i jego działalność publicystyczną, zawsze śledziłem i wysoko ceniłem. Nawet gdy gadał głupoty, paradoksalnie było to mądre. Zawsze można było się czegoś z tych głupot nauczyć. Niektórzy jednak traktowali wszystkie jego wypowiedzi zbyt dosłownie i zbyt na poważnie, stąd brał się hejt. Miał niesamowity urok, niesamowity dar gawędzenia, mnóstwo przeżył i posiadał wspaniałe anegdoty. Będzie mi go cholernie brakować i wypada podziękować Stano za wprowadzenie go na Weszlo. Jego życie to scenariusz na film, dlatego czekam na kolejne anegdoty związane z Pawłem.

Jako dzieciak przeżył niesamowite piekło, w gruncie rzeczy, mimo że go nie znam, wydaje się dobrym człowiekiem. Pamiętam jak na jednym OMS mówił, że Lewandowscy powinni mieć dużo dzieci, bo mają dobre geny i pieniądze, więc ich dzieci będą mieli dobrze w życiu. Gdyby był złym człowiekiem, nie obchodziłoby go, że ktoś obcy może dać swoim dzieciom dobre, wygodne życie.

Gdyby Paweł był piłkarzem, byłby najlepszym lewoskrzydłowym świata.

Niech spoczywa w pokoju.

B_WWA
Legia, Real Madryt, Chelsea

Dzięki za ten tekst, jak i poprzedni o Pawle.
Prośba do Ciebie i reszty ekipy Weszło.com – starajcie się w tekstach/felietonach czasem wspominać o Zarzecznym. Jak on by zareagował na daną sytuację, co by pomyślał, albo po prostu rzućcie jakąś anegdotką. Jednak dla większości czytelników ten portal już nigdy nie będzie taki sam, szczególnie w poniedziałki.

ronnie3000

Twórczość Pawła do mnie nie trafiała, nie chodziło o treść ale raczej o formę. Nie mniej jednak Stan Futbolu był dla mnie idealnym programem ze względu na niego. Pamiętam jak po którymś z pierwszych odcinków lekko skrytykowałem Cie za brak moderacji i ładu co było skutkiem puszczenia Pawki bez kagańca. Odpisałeś coś w stylu, że tak ma być i żebym spadał na drzewo… miałeś 100% racji bo szybko sie przekonałem do tej biesiadnej konwencji i do niego. Szkoda że nawet jak reaktywujecie SF to już nigdy nie będzie to:/ A na koniec pochwale Cię za „jak co wtorek…”, wtopiłem przed chwilą trochę grosza w pokera, wkurwiony miałem wyłączyć kompa i iść spać, ale zerknęłem na weszlo, nagłowek z Twoją facjatą… zrobiłem sobie drinka, siedzę, czytam, odpisuję i dziękuję za dobrą robotę i sensowne zagospodarowanie kilku minut mojego życia. To jeszcze na koniec toaścik za wieczny spokój Pawła, chociaż znając go to raczej on wystawi na próbę anielską cierpliwość nowych kumpli tam na górze;)

ART108

Fajnie się czytało! Bardzo podoba mi się taka otwartość Pawła Zarzecznego i jego całej rodziny w kontekście pogrzebu.

irek157
legia

Miałem okazję spotkać Pawła dwa razy w swoim życiu i były to spotkania kilkunasto minutowe które pokazały mi Gościa niesamowicie wesołego i ciepłego , swoją obecnością potwierdził tylko że był niepodrabilanym rekinem mediów ( odc 146/269 było tez o naszym spotkaniu ) . Nie ma drugiej osoby która mogłaby pociagnąć OMS w takim stylu , z takim luzem i z taką wrażliwościa jak P.Z . To nie był człowiek bez wad, ale kto ich nie ma , natomiast osobę o takiej wiedzy spotkać to naprawdę trudno. Widziałem wszystkie odcinki OMS czasem zajebiste czasem dobre i czasem słabe ale żadnego nie żałuję. Pawka Był The Special One jedyny niepowtarzalny .

Thiago

Jestem z Gliwic i chciałbym przyjechać do Wawy na pogrzeb. Często jestem w Wawie m.in na meczach Legii czy reprezentacji oraz… w Teatrze Komedia. Znam Stolicę, ale niestety tylko lewobrzeżną. W zwiazku z tym mam prośbę, a mianowicie mógłby mi Ktoś napisać jak najlepiej dojechać z centralnego na cmentarz korzystając z komunikacji miejskiej? Będę bardzo wdzięczny za pomoc.

irek157
legia

o której kolego bedziesz w Wawie ? mogę podleciec na dw. centralny czy na dw. wschodni tylko więcej szczegółów ps. pracuje w nocy dlatego ważne sa godziny w których przyjedziesz

Thiago

Dziękuję bardzo za propozycję! Musze jeszcze poukładac kilak rzeczy, ale jak już będe wiedział konkretnie o której będę w Wawoe to dam znać. Pozdrawiam!

fronda

Nie możesz na Piasta chodzić tylko na legie?

I'M BACK II

A ty musisz zasuwać na zmywaku u Angoli, a nie w Polsce…

Voitcus

Z dworca wschodniego bezpośrednio autobusem 169. Z Centralnego jedziesz metrem na Dworzec Gdański i stamtąd 500.

joe
Legia Warszawa, LUFC, Avellino Calcio

z centralnego bezpośrednio jeździ 227.

Thiago

Dziękuję bardzo za informację! Idealnie mi pasuje :)

Thiago

Dziękuję bardzo za informację i pomoc! :) Pozdrawiam!

Grandal
Legia Warszawa

Najlepiej z dworca Wschodniego wyjść na ul. Kijowską. Tam wsiadasz w 169 i wysiadasz na przystanku Cm. Bródnowski. Przechodzisz na drugą stronę ulicy, cofasz się do głównej bramy około 100m. Po wejściu na cmentarz kościół Św. Wincentego a Paulo masz na wzrokowej (około 200m)… lekko po prawej stronie.

Thiago

Dziękuję bardzo za informację i pomoc! Pozdrawiam :)

Vinnie
Pogoń Szczecin

Nie dziękuję, bo nie podobało mi się, Podobało mi się jednak to, że jako jedyna osoba na świecie potrafiłeś zagospodarować Pawłowi kawałek internetu i sprawiłeś, że został dla wielu z nas przyjacielem, a dla przynajmniej kilku mentorem. I za to dziękuję. Nie wiem czy to zrozumiałe, po prostu gdyby pierdział w fotel w Przeglądzie Sportowym, to życie wielu z nas byłoby o wiele smutniejsze, bo byłby dla nas tylko nic nie znaczącym ciągiem liter, a nie osobą, która często poświęcała nam najwięcej czasu w ciągu dnia. To egoistyczne jest, ale jego większa udręka była naszym jeszcze większym szczęściem, taka jednostka poświęcona dla wielkiego dobra ogółu.

lion
Stomil Olsztyn

Nic nie zrozumiałem, nie umieraj.

Uśmiech Koali

super tekst, pisz dalej, nie idz sprzedawac hamburgerow 😉

Jareklbn7
Barcelona, Motor Lublin, Górnik Łęczna.

To prawda, Paweł stał się kumplem który nie wiedział o moim istnieniu. Cholernie szkoda.

Uśmiech Koali

Jak co poniedziałek Paweł Zarzeczny — > przeczytany jeden felieton, drugi, trzeci… niee, nie bede tego wiecej czytal, słaby poziom i w ógole nie trawie tego grubasa mitomana pseudo casanovy (od świeta jeszcze zdarzalo mi sie w poniedzialek go kliknac) — > OMS, a obejrze, co mi tam, posmieje sie z goscia, pewnie bedzie opowiadal co to nie ja i tutaj… STOP, rzecz najdziwniejsza, bo w OMS z grubsza robil to samo co w felietonach, czyli kreowal sie na mistrza piora/slowa i czego tam jeszcze, opowiadal pare anegdot, rzucil jakas madrosc zyciowa, czasem totalny banal, czasem cos godnego uwagi, ale odbior Zarzecznego w formie VIDEO i jego teksty to kompletnie dwie rozne sprawy. Potrafil mnie praktycznie tym samym przekazem zrazic (felietony) i sprawic, ze go polubilem (OMS). Szybko kupilem ta jego kreacje bogacza, czlowieka sukcesu i ruchacza najlepszych lasek na tej planecie, wystarczylo tylko, ze go zobaczylem i uslyszalem (ten charakterystyczny sposob gadki). Tak jak Stano jest rewelacyjny w pisaniu tekstow, a sporo traci w telewizyjnych wystapieniach, tak z Pawłem bylo zupelnie na odwrót.

Dodam tylko, ze pierwszy raz Zarzecznego poznalem na Weszlo, wczesniej nawet nie obil mi sie o uszy, nie interesowalem sie specjalnie sportowa prasa.