post Avatar

Opublikowane 29.11.2016 12:00 przez

redakcja

Są miejsca w Polsce, gdzie kibiców gości traktuje się jak zło konieczne. Są miejsca w Polsce, gdzie kibiców gości się unika. Miejsca, w których stanowią problem, miejsca, w których ich przyjęcie jest postrzegane jako dramat. I jest Kluczbork. Mała miejscowość z niewielkim klubem, który w kwestii gościnności już dawno skasował wszystkie stadiony Ekstraklasy i resztę krajowej konkurencji. Czym MKS podbił serca kiboli z Łodzi, Katowic czy Zabrza? Sprawdziłem sam, zresztą nie po raz pierwszy.

***

Gdy zdobywaliśmy kolejne awanse i zaczęły do nas przyjeżdżać większe grupy kibiców, okazało się, że więcej czasu niż na budowaniu drużyny spędzamy na opracowywaniu wspólnie z różnymi służbami strategii przyjęcia gości. To niedorzeczne. Uznaliśmy, że liczy się sport – dla nas i dla tych ludzi, którzy w swój wolny dzień jadą przez pół kraju obejrzeć swoją drużynę. My mielibyśmy im to utrudniać?! – słyszę od Wojciecha Smolnika, prezesa MKS-u. – Uznaliśmy, że to nasi goście i należy im się godne przyjęcie. Ogromna w tym zasługa kierownika ds. bezpieczeństwa, Edwarda Folmera, który wiele rozwiązań wypracował podczas długich rozmów z kibicami w całej Polsce.

Edward Folmer to zresztą postać legendarna. Miłośnik motocykli jeszcze zanim zasłynął jako najlepiej zorganizowany kierownik bezpieczeństwa w Polsce zjechał pół Europy na dwóch kółkach. Od lat podróżuje już służbowo – wożąc bilety czy po prostu spotykając się i rozmawiając z kibolami w całej Polsce. – ŁKS? Byłem u was dwa razy, na Widzewie zresztą też, przywiozłem bilety. Kapitalna trasa, tylko nie S8 z ekranami, ale na Wieluń, przez lasy. Można stanąć, pooddychać…

20161123_143204

***

Gdy wyruszałem na zbiórkę na mecz ŁKS-u Łódź z ŁKS-em Łomża o 7.00 nie przypuszczałem, że sześć godzin później nadal będę daleko od celu. Choć pod Łomżą zameldowaliśmy się koło 12.00, na stadion dotarłem o 14.15, dokładnie w 60. minucie meczu. Wcześniejsze dwie godziny minęły mi najpierw na obserwacji jak policja walczy ze swoimi ograniczeniami próbując odnaleźć moje nazwisko na liście wyjazdowej i znaleźć materiały wybuchowe ukryte w kole zapasowym, a następnie prowadzi mnie do Łomży trzykrotnie wwożąc i wywożąc z miasta.

Tak, wjechaliśmy do Łomży od południa, wyjechaliśmy na wschód, wjechaliśmy z tamtej strony, jeszcze raz wyjechaliśmy, tym razem na północ od miasta i właśnie od północy ostatecznie dotarliśmy na stadion. Ba, powrót odbył się tą samą trasą, jakieś 15 kilometrów dłuższą niż wskazywana przez nawigację samochodową.

80 minut trzepania aut, bagażników, portfeli i kieszeni. Sprawdzania nazwisk z listą wyjazdową, nie wiadomo dlaczego w rękach policji a nie klubu-gospodarza.
20 minut krążenia wokół stadionu.
Pół godziny szukania wyjazdu z Łomży, oczywiście wraz z błyskającymi niebieskimi szklankami.

Kluczborku, drogi Kluczborku, czemu mnie opuściłeś – pomyślałem wówczas, wspominając jedno z najcudowniejszych miejsc na ziemi. Kluczbork. 25 tysięcy mieszkańców, kilkaset lat historii, jeden klub, który nie ma może pucharów za mistrzostwo Polski czy choćby medali z jakichkolwiek poważnych piłkarskich rozgrywek. Ma jednak coś, czego często brakuje choćby i najsilniejszym. Prawdziwą polską gościnność.

20161123_141244
Nagroda od PZPN, zasłużona jak żadna inna.

***

Często w rozmowach dotyczących najlepszego piłkarza w historii mówi się: najlepszy, poza Pele i Maradoną oczywiście. Albo dziś: najlepszy, naturalnie poza Ronaldo i Messim. Tak jest też w kwestii obsługi kibiców gości. Można wybierać najlepszych, ale poza MKS-em Kluczbork, który jest bezdyskusyjnie na szczycie, daleko przed całym peletonem – mówi nam Piotr Koszecki, kibic GKS-u Katowice, który od 10 lat nie opuścił wyjazdowego meczu swojego klubu, pełnił w nim również funkcję SLO, czyli łącznika między kibicami a klubem. – Ta niedawna nagroda dla klubu od PZPN-u, stworzona właściwie specjalnie dla MKS-u to doskonały dowód na to, jak daleko odjechał reszcie stawki Kluczbork.

MKS bowiem w przeciwieństwie do całej plejady polskich klubów uznał, że kibice gości to jednak nie jest bydło. To nie banda chuliganów czyhających na życie każdego, kto śmie na nich spojrzeć. To ludzie, którzy pojechali obejrzeć mecz. Nie ma sensu im tego utrudniać, ani tym bardziej zabraniać. Ba, warto nawet im dać jedzenie czy coś do picia.

Symbolem, czasem trochę wyśmiewanym, jest ta darmowa bułka i herbata czy woda. Organizatorzy zawsze zapewniają te rzeczy kibicom gości. Ale dla mnie ważniejsze są rozmowy, otwartość, gotowość do wspólnego rozwiązywania pojawiających się problemów – przekonuje Koszecki. – Prosty przykład – pytanie jak chcemy rozwiązać kłopot z tylko jedną bramkę wejściową. Poinformowano nas o tym odpowiednio wcześniej, mogliśmy razem usiąść i przedyskutować – może wysłać listę kibiców w kolejności alfabetycznej, może podzielić się na mniejsze grupy, żeby wszystko szło sprawniej. To nie jest kwestia jakichś wielkich nakładów finansowych czy skomplikowanych operacji logistycznych. Bardziej dobra wola i chęć pomocy.

20161123_140038
Słynne bułeczki!

Gdy sam byłem w Kluczborku z ŁKS-em, zapamiętałem właśnie prowiant oraz szybkie wejście. Jeszcze dobrze nie wysiedliśmy z autokarów, już byliśmy w komplecie na sektorze. A był to fantastyczny czas, gdy niejeden przystadionowy parking oglądaliśmy dwa razy dłużej niż mecz.

Nikt z nas nie lubi stać w kolejce. To jest obrazek z zamierzchłej epoki. Robimy wszystko, by kibice jak najszybciej znaleźli się w sektorze gości i oglądali mecz – wzrusza ramionami prezes Smolnik. I dodaje, że to czysty egoizm. – Układamy listy alfabetycznie, zawozimy bilety, próbujemy to jakoś logicznie rozegrać, byśmy mieli jak najmniej roboty. By przy bramkach tłok trwał kilkanaście minut, a nie dwie godziny. Trzeba też dodać, że bardzo dobrze układa się współpraca z lokalną policją – wychodzą z tego samego założenia, jeśli wszystko odbywa się sprawnie bez ich udziału, czemu cokolwiek utrudniać. Wszyscy w Kluczborku jesteśmy świadomi, że gdy przyjeżdża 400 osób zamiast 300 – to o wiele prościej, przyjemniej i bezpieczniej jest wpuścić 400, niż trzymać stu rozwścieczonych, zmęczonych i rozżalonych kibiców poza obiektem. To jest problem dla policji, ale i dla nas. 

My nie znaliśmy tych problemów, ani tym bardziej rozwiązań – mówi kierownik Folmer. – Gdy zaczynaliśmy przyjmować większe grupy nie było jeszcze funkcji SLO, więc samemu musiałem docierać do przedstawicieli kibiców, którzy mogliby ze mną porozmawiać choćby o sposobie dystrybucji biletów. Jeździłem do nich na motorze, rozmawiałem z nimi i dopiero wtedy dowiedziałem się o całym rytuale wyjazdowym. Od poniedziałku do piątku kłótnie z żoną, by wywalczyć zgodę na wyjazd. Potem zbiórka o jakiejś tragicznej godzinie. Przejazd bez możliwości zjedzenia czegokolwiek na trasie, bo policja zamyka stacje benzynowe. Pierwsza kontrola policyjna w swoim mieście. Druga kontrola policyjna w mieście docelowym. I potem znów dokumenty, tym razem żąda ich ochrona. A w domu żona z dziećmi. Głodni, sfrustrowani, zmęczeni, spóźnieni. Obowiązkiem klubu jest im pomóc.

W jaki sposób pomaga MKS?

20161123_143627

Jedną z pierwszych grup, które u nas gościliśmy była ta z Częstochowy, z Rakowa. Nie mieliśmy wtedy jeszcze wydzielonego cateringu dla gości i zastanawialiśmy się jak to rozegrać – wspominają w MKS-ie. – Zdecydowaliśmy się wpuszczać ich dziesiątkami na nasze sektory – wychodzili ze swojej klatki w dziesięciu, robili zakupy w naszym punkcie gastronomicznym i wracali do siebie, a za nich wchodziła kolejna dziesiątka. Dali słowo, że nic nie zmalują – i słowa dotrzymali. Zachęceni udaną współpracą najpierw zaczęliśmy więc częstować wodą. Następny krok – przyjechali kibice, którzy wyglądali trochę biedniej. Stwierdziliśmy wtedy, że nie każdy, kto do nas przyjeżdża będzie mógł sobie pozwolić na zakupy w cateringu, dlaczego więc nie porwać się na to, by do darmowej wody dołożyć chociaż tę jedną bułkę. Sponsor, piekarnia, zapewnia pieczywo, my do tego dodajemy ser i szynkę. Nam nie ubędzie, a niektórzy może dzięki temu trochę lepiej zniosą podróż i mecz. Swoją drogą, wtedy, gdy zaczynaliśmy z tym cateringiem dla gości w wymogach licencyjnych nie było punktu o konieczności stworzenia takiego punktu dla przyjezdnych, dopisano to później. Wyprzedziliśmy epokę!

MKS jest absolutnym pionierem w wielu kwestiach. Wyprzedzili choćby uchwały PZPN-u dotyczące list wyjazdowych – zwraca uwagę Dawid Florek, fanatyk i jeden z organizatorów wyjazdów kibiców Górnika Zabrze. – Byliśmy tam wprawdzie tylko raz, ale nie było do czego się przyczepić. Kierownik bezpieczeństwa osobiście przywiózł nam na motorze wszystkie bilety, niesamowity ukłon w naszą stronę. Nie było problemów z dopisaniem kogokolwiek do listy wyjazdowej już na miejscu, mimo że w tamtych czasach nie było to jeszcze normą. Oczywiście jak wszyscy dostaliśmy też prowiant.

To jest najbardziej pamiętna chwila z naszych wyjazdów do Kluczborka. Ten szok, że oni nam coś chcą dać za darmo. Część kibiców wręcz bała się częstować, bo myślała, że gdzieś tam później zostanie podliczona – uśmiecha się Koszecki. – Podobnie było chyba jeszcze tylko na Flocie, gdzie żartowaliśmy całą drogę, że pójdziemy na plażę, po czym… faktycznie pozwolono nam pójść na plażę. Dwie – wydawałoby się normalne – rzeczy, które stanowiły pozytywną sensację dla kibiców.

***

20161123_143527

Dalej kierownik Folmer, dla mnie już od dłuższej chwili – jak dla każdego w Polsce – „Pan Edek”.

Kibice byli naprawdę zdziwieni, i wodą, i bułkami, i herbatą. Oni nie wiedzieli, gdzie w ogóle są, niektórzy nie mogli słowa wydusić jeszcze na sektorze. Ale także dzięki temu jesteśmy jednym z nielicznych klubów w Polsce, który nie korzysta z usług zewnętrznej ochrony. Ona zwyczajnie nie jest nam potrzebnaJak niemal wszystkie działy tworzą ją miejscowi pasjonaci. Nie potrzebujemy więcej, bo na pewne rzeczy po prostu umawiamy się z kibicami gości. To są wyjątkowo słowni ludzie. Jak mówią, że się zmieszczą na sektorze, to się zmieszczą. Jak mówią, że będzie spokojnie, to będzie spokojnie. Jeśli mają jakąś grupę, nad którą nie panują – też o tym mówią.

Pamiętam przyjazd kibiców Górnika Zabrze. Zażyczyli sobie 1000 wejściówek, my mamy sektor na 500 osób. Tłumaczę im, że się nie zmieszczą, nie mamy jak powiększyć, nie ma jak płotu przestawić. Oni mówią – zmieścimy się. No to ja znowu ripostuję, że nie ma tam kogo postawić, jak tego ograniczyć, żeby nie przeszli na nasze trybuny. Słyszę: a macie taśmę biało-czerwoną? No mamy. To wygrodźcie sektor taśmą, ja zaręczam, że nikt nie przejdzie. Ja tam będę stał.

Postawiliśmy zwykły płotek i oni faktycznie wszyscy się zmieścili, a do tego nikt nie opuścił wyznaczonego terenu. Rzucamy im wodę, wiadomo, trzeba odkręcać te butelki, potem nie wiadomo co z nimi zrobić. Znów, mówią do nas – rzucajcie zakręcone, nic się nie stanie. Ani jedna butelka nie poleciała na murawę, ani jeden korek. No to zamontowaliśmy im też gniazdo, żeby nie byli pokrzywdzeni w stosunku do naszych kibiców. Po co ma ten biedny gniazdowy gimnastykować się na płocie, skoro może normalnie stanąć na podeście. Gości trzeba traktować jak gości! Ja wielokrotnie w rozmowach choćby z policją pytałem: jak u komendanta są imieniny, zaprasza osiem osób a przychodzi dwanaście, to cztery stoją na klatce? Czy pożyczamy krzesła od sąsiada?

Nacięliście się kiedyś? – pytam prezesa Smolnika.

Problemy były chyba tylko dwa razy. Raz – jak kibice Rakowa zirytowali się bramką straconą w doliczonym czasie gry. Szarpnęli płotem, a on… padł. Stanęli jak wryci, chyba bardziej zaskoczeni od nas, nie wiem czy sami nie zaczęli podnosić tego płotu. Drugi raz, gdy Zawisza przyjechał na pięć minut przed meczem, już nie będę wspominał przez kogo. Pech chciał, że w 2. minucie sędzia podyktował rzut karny dla bydgoszczan. Ci, którzy jeszcze nie weszli – wpadli do klatki razem z ochroną. 

A kierownik dopowiada.

Zasłużyliśmy sobie na to, że ludzie wracają do nas chętnie i że ludzie się u nas bawią a nie biją. Mówią – bo u was jest inaczej. Ja mówię: bo u nas jest normalnie. I tak powinno być wszędzie.

***

Nam jest może troszkę łatwiej z uwagi na wielkość Kluczborka i fakt, że wszyscy się tu znamy. Weźmy tę herbatę dla gości. To nie jest łatwa sprawa, podać 500 filiżanek dla kibiców. Ale przecież jest straż pożarna, jej ogromne bańki. Strażacy przywożą termosy i nie ma problemu – tłumaczy prezes Smolnik.

***

20160326_113537
To już niestety nie jest Kluczbork. Przysucha. Policja przypadkiem zaparkowała między nami a boiskiem

A jak jest w innych miejscach? Delikatnie rzecz ujmując – niewesoło. Choć PZPN od pewnego czasu dość mocno wziął się za organizatorów meczów i nakazał na przykład wypracowanie systemu wpuszczania gości tak, by żaden z nich nie stał pod stadionem dłużej niż 60 minut, wciąż zdarzają się patologiczne sytuacje.

Najczęściej na północy i wschodzie. Suwałki, Łomża, Białystok. To tam, najczęściej zresztą przez policyjne procedury, jest najgorzej. Trzeba się przygotować na kilka godzin filmowania, otwierania portfeli i schowków w samochodach. Do tego dyskusyjna sprawa, czyli sprawdzanie przez policję listy wyjazdowej, nie wiem, co na to by powiedział GIODO – zgadzają się moi rozmówcy z GKS-u i Górnika. – Ale i Szczecin to Guantanamo, bardzo szczegółowe kontrole i niezbyt sympatyczna atmosfera – setki policjantów, helikopter, antyterroryści i straż graniczna. Na Cracovii z kolei trzeba patrzeć w kamery, to też robi klimat. Wpuszczanie często trwa bardzo długo. Gdy doda się do tego suche oficjalne pisma, często zresztą sprzeczne z uchwałami PZPN-u, bardzo częstą reakcję: „jak wam się nie podoba, to nie przyjeżdżajcie”, mamy pełen obraz jak wiele robią w Kluczborku.

Dorzućmy do tego kluby czy komendy, które szukają uników przed gośćmi.

Choćby ostatni remont Jagiellonii, byle tylko nie przyjąć kibiców Legii. Sama Legia też nie jest bez zarzutu, konsekwentnie odmawia wpuszczania kibiców Polonii Warszawa, gdy przyjeżdżają ich koledzy z Cracovii – tłumaczy popularny „Kosa”. – Pokutuje myślenie, że jest jakiś „problem kibiców gości”. MKS konsekwentnie pokazuje, że problemu nie ma. Zresztą, nie wyobrażam sobie, by w starciu z tamtejszą uprzejmością, zwyczajnie bardzo miłym zachowaniem wszystkich ludzi w klubie, ktoś mógł dymić. Adrenalina spada, testosteron przestaje buzować nawet u najbardziej bojowych kibiców. I to chyba właśnie kwestia ludzi, tamtejszego kierownika ds. bezpieczeństwa, SLO, prezesa. Gdyby oni wszyscy pracowali w Lechu – to Lech byłby stawiany za wzór.

Tyle się mówi o tym, jak otoczenie na nas wpływa. Jak nowe stadiony wymusiły na kibicach zmianę zachowania. W klatce gości z kolei nadal jest po staremu, byle upchnąć tych co przyjechali, jeśli już jest konieczność ich przyjmować. MKS pokazuje inną drogę. Rozwiązanie z dopisywaniem list wyjazdowych już stało się standardem, a moim zdaniem kluczborczanie mogliby jeszcze sporo nauczyć wszystkich działaczy w Ekstraklasie – tłumaczy nam kibic GKS-u. – Na miejscu PZPN-u, który też widzi i dostrzega jak kapitalną pracę wykonują w MKS-ie, organizowałbym szkolenia dla kierowników ds. bezpieczeństwa, które prowadziliby właśnie ludzie z Kluczborka. Powiem więcej: jestem pewny, że gdyby w taki sposób działał któryś z klubów Ekstraklasy, media czy działacze krzyczeliby o konieczności skopiowania tych rozwiązań do innych miast. Nie rozumiem, dlaczego tym wzorcem, do którego dążyć mają wszystkie kluby, nie może być MKS Kluczbork.

***

Dla nas w niewielkim Kluczborku to też jest duża sprawa, przyjazd kibiców Górnika Zabrze, ŁKS-u, Widzewa czy GKS-u Katowice. Gdy po raz pierwszy przyjechała tak duża grupa, właśnie Górnika, to miejscowi zaczynali odliczać czas od tego momentu. Kiedy były chrzciny Franka? A, jakoś ze dwa miesiące po przyjeździe Górnika! – śmieje się prezes Smolnik. – Bo dla nas to jest święto! I doskonale zdajemy sobie sprawę, że dla kibiców gości również. Jedyne czego nie możemy im dać jako klub, to wsparcia dla ich drużyny. Choć i pod tym względem w tym sezonie nasi piłkarze zaczęli być dość gościnni.

Postrzeganie meczu jako święta. Po prostu. Dla kibiców gospodarzy, ale też dla tych, którzy na uroczyste obchody swojego wielkiego dnia, tego słynnego matchday musieli przejechać pół Polski. Tak niewiele trzeba, by było inaczej. By było normalnie.

JAKUB OLKIEWICZ

Opublikowane 29.11.2016 12:00 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.07.2020

Stal z walkowerem za mecz z rezerwami Lecha? Wyjaśniamy sprawę

1 lipca. II liga. Rezerwy Lecha Poznań podejmują Stal Stalowa Wola. Na boisku kilka znajomych nazwisk. Ze starszych – chociażby Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Kiercz czy Michał Fidziukiewicz. Z młodszych – przykładowo Paweł Tomczyk. Ale przy tym, nie oszukujmy się, ten mecz nikogo w kraju nie elektryzował. Dół tabeli trzeciego poziomu rozgrywkowego, środek tygodnia, wielkiego natężenia […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stanowisko: Ile zarabiają polscy sędziowie?

Ile zarabiają polscy sędziowie? Czy to zarobki adekwatne do wykonywanej pracy i dlaczego niekoniecznie? O tym Krzysztof Stanowski w cotygodniowym „Stanowisku”. Polecamy także nasz duży tekst, który poświęcamy tej sprawie. 
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Inni grają w piłkę, my „wyciągamy wnioski”

Przypomnijcie sobie, jak wiele słyszeliście wywiadów pomeczowych trenerów i piłkarzy, w których ci przekonują, że trzeba wyciągnąć wnioski. Jestem pewien, że setki. „Wyciągamy wnioski” notorycznie, regularnie, jakby były mistrzostwa świata w „wyciąganiu wniosków”, to zajęlibyśmy drugie miejsce, by potem „wyciągać wnioski”, dlaczego nie pierwsze. Potem jak sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście „wyciągnął wnioski”, to raczej nikt. […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy polscy sędziowie zarabiają za mało? „Stawki nie rosną od lat”

W sobotnim „Stanie Futbolu” pół-żartem, pół-serio rzuciliśmy, że niespodziewanym następstwem błędu Piotra Urbana w meczu Zagłębia Sosnowiec z Odrą Opole będzie nasz tekst o podwyżkach, na które zasługują polscy sędziowie. Wtedy mówiliśmy o tym z przymrużeniem oka, ale postanowiliśmy zbadać ten temat, zapytać, jak wyglądają warunki pracy polskich arbitrów i… stwierdziliśmy, że taki tekst faktycznie […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Quiz piłkarski. Kogo jeszcze nie gościliśmy w Ekstraklasie?

Choć niełatwo w to uwierzyć, bo czasami wydaje nam się, że w Ekstraklasie wylądował już każdy możliwy wynalazek – są na mapie świata kraje, z których nasze kluby jeszcze nikogo nie ściągnęły. Nawet całkiem piłkarskie. Ciekawi jesteśmy, czy będziecie potrafili je wskazać. Oczywiście nie wszystkie, a 25 z nich. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego quizu! […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Od obrońcy sezonu do składowej beznadziejnego ŁKS-u

Różnie toczą się kariery piłkarzy po trzydziestce. Jedni starzeją się pięknie – jak Arkadiusz Malarz czy Marcin Robak, którzy dopiero na finiszu swojej kariery naprawdę rozwijają skrzydła. Inni grają bardzo długo, ale gasną powoli i trzymają przyzwoity poziom – do głowy przychodzi nam tu Arkadiusz Głowacki. W przypadku Macieja Dąbrowskiego oglądamy jednak proces nie spadku […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy FC Strefa Spadkowa utrzymałby się w lidze?

Nie żebyśmy chcieli odbierać szanse, wiemy, że piłka lubi nieprawdopodobne scenariusze. Wiemy niemniej też, że zostały cztery kolejki, a tabela jest dość nieubłagana. Widzimy w niej tąpnięcie, prawdziwą punktową przepaść między ostatnim bezpiecznym zespołem, a tymi, które zajmują pozycje spadkowe. Zadajemy sobie więc dziś pytanie: jak wyglądałby zespół złożony z graczy ze strefy spadkowej? Na […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

„Jestem dobrym trenerem. W Wiśle Płock podziękowano mi przedwcześnie”

„Po moim odejściu Wisła nie zrobiła żadnego progresu, podziękowano mi przedwcześnie”, „niektórych zawodników nazywam tłukami piłkarskimi”, „Wisła Płock nie ma swojego DNA”, „mam żal, że nie dano mi dłużej popracować w Płocku”. To pierwszy wywiad Dariusza Dźwigały na temat odejścia z Wisły Płock. Ale nie tylko, bo rozmawiamy o filozofii gry, wyszkoleniu technicznym ekstraklasowiczów, powtarzalności […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Rafał Gikiewicz: Chcę pojednać się z bratem

W piątkowej prasie sporo ciekawego. Rafał Gikiewicz mówi o konflikcie z bratem, Tomas Pekhart przedstawia swoją historię, Dominik Hładun i Jakub Łabojko komentują doniesienia transferowe na swój temat, jest sylwetka Thiago z Cracovii i kilka innych rzeczy. Zapraszamy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dawid Kownacki miał fatalny sezon, w którym będąc najdroższym piłkarzem w historii Fortuny Düsseldorf, nie […]
03.07.2020
Weszło Extra
03.07.2020

Krzysztof Zając. Prezes, który doprowadził do spadku Korony

Krzysztof Zając to jeden z najgorszych prezesów ostatnich lat w Ekstraklasie. Główny odpowiedzialny spadku i możliwego upadku Korony Kielce. Spadku, bo kielecki klub spada właśnie do pierwszej ligi. Upadku, bo z trzech lat rządów Zająca Korona może się nie otrząsnąć. Nie ma kompetencji, by prowadzić klub piłkarski. Dał się poznać jako człowiek działający na oślep, […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Pechowy wieczór Teodorczyka i Zielińskiego, czyli wtorek z Serie A

Wtorkowe mecze Serie A nie były być może majstersztykiem i najwyższą jakością serwowaną nam przez calcio w ostatnich tygodniach. Ale porażki Napoli i Romy przyniosły nam wiele odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Niestety, jeśli chcemy w dzisiejszych spotkaniach znaleźć pozytywne wieści o naszych stranierich, to trochę się rozczarujemy. Bo o ile Zieliński i Teodorczyk wypadli nieźle, […]
03.07.2020
Hiszpania
03.07.2020

Tempo pełzające, ale do mistrzostwa już tylko cztery kroki!

Nieprawdopodobnie wymęczył dzisiaj własnych kibiców Real Madryt. Po euforii z wtorkowego wieczoru, gdy Barcelona zremisowała z Atletico Madryt, już po kwadransie dzisiejszego meczu nie pozostał nawet ślad. Masz szansę odjechać na 4 punkty odwiecznemu rywalowi, grasz u siebie z Getafe, tytuł jest już naprawdę na wyciągnięcie ręki. I co? Właściwie masz szczęście, że rywal niczego […]
03.07.2020
Weszło
02.07.2020

Operacja „bij mistrza” rozpoczęta. City zlało Liverpool na kwaśne jabłko

Chyba trochę za bardzo poświętowali piłkarze Liverpoolu przyklepanie mistrzowskiego tytułu. Można się było oczywiście spodziewać, że The Reds w dzisiejszym spotkaniu z Manchesterem City nie pojawią się na murawie zmobilizowani w stu procentach. Dla nich sezon się tak naprawdę zakończył, pozostało ewentualnie kilka rekordów do pobicia, ale to wszystko. Jednak świeżo upieczonym mistrzom Anglii zwyczajnie […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Idzie, idzie Podbeskidzie. I pewnie dojdzie, ale w Bełchatowie ledwo się ruszyło

Podbeskidzie Bielsko-Biała mogło dziś odskoczyć Warcie Poznań na pięć punktów i uczynić milowy krok w kierunku Ekstraklasy. Zamiast tego w Bełchatowie ledwo się ruszyło, rzutem na taśmę ratując remis. GKS w dość naiwny sposób stracił prowadzenie, ale i tak zespół ten kolejny raz zasłużył na pochwały. Bieda tam ciągle taka, że nawet ta przysłowiowa mysz […]
02.07.2020

Ostatni taniec polskiego Toma Cruise’a czyli Szymona Podstufki

Starzy Słowacy to marka sama w sobie, ale dzisiaj mamy dla was coś ekstra. Ten odcinek to jednocześnie pożegnanie Szymona Podstufki. Najbardziej emocjonujący moment w sporcie od czasów rozstania Michaela Jordana z Chicago Bulls. Do tego wiadomo, stały zestaw, cmentarz w Chotomowie, Apoloniusz Tajner, tęczowy Paczul. Słowem: warto!
02.07.2020
Blogi i felietony
02.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

W poniedziałek doszło do sensacyjnego wydarzenia na boiskach Ekstraklasy. Otóż sędzia z Krakowa, Tomasz Musiał, sędziował mecz drużyny z Krakowa, Cracovii. I, ku zdumieniu wszystkich, ani nie podyktował pięciu karnych dla Pasów, ani nie wyrzucił trzech Portowców w pierwszym kwadransie gry. Co więcej, choć jest synem Adama Musiała, legendy Wisły Kraków, a także byłym juniorem […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Mistrzostwo Anglii dla Liverpoolu ucieszyło mnie bardziej niż otwarcie basenów

Kiedy zaczął kibicować “The Reds”? Kto jest jego ulubionym piłkarzem Liverpoolu? Kogo widzi w roli następcy Juergena Kloppa? Którego Polaka chciałby zobaczyć w swoim ukochanym klubie? Rozmawiamy z jednym z najlepszych pływaków w historii polskiego sportu Pawłem Korzeniowskim, zapraszamy do lektury.  Spotykamy się przed 9 rano, tuż po tym jak Liverpool zdobył tytuł. Cieszymy się, […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Dobry piłkarz, trenerska niewiadoma. Jak Selim Benachour znalazł się w Olimpii Grudziądz?

Nie ma nudy w Olimpii Grudziądz. Szefowie pierwszoligowca już po raz drugi w tym sezonie zmienili trenera i to w okolicznościach, które trudno uznać za standardowe. Zimą pisano z kolei o poważnych problemach finansowych i zaległościach wobec zawodników. Ciągle coś się dzieje, choć niekoniecznie w pożądanym kontekście. Teraz Olimpia zaskoczyła wszystkich obserwatorów. Nie chodzi nawet […]
02.07.2020