Niecelna celność czyli owce, nagniotki, roszowanie i żółty ser
Weszło

Niecelna celność czyli owce, nagniotki, roszowanie i żółty ser

Piłkarze zapomnieli, że to październik jest miesiącem oszczędzania i na golach zaczęli oszczędzać już we wrześniu. Złośliwi mówią, żeby się nie martwić, bo dzisiaj Legia gra w Lizbonie ze Sportingiem i na pewno przywiezie tyle goli, że do listopada wystarczy, ale kto by słuchał złośliwych, prawda? Dziesiąta kolejka minęła szybko gładko i potwierdziła, że Ekstraklasa jest rodem z książek Doroty Masłowskiej, u której „bardzo wiele rzeczy się dzieje również zdumiewająco wiele rzeczy się nie dzieje”. W naszej lidze natomiast każdy może wygrać z każdym, ale również każdy nie może wygrać z każdym, choćby nawet musiał i nie wiem, jak bardzo się starał.

BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA – WISŁA PŁOCK 0:0

Putiwcew na d4, Merebaszwili na f6,Osyra na c4, Bożić na g6, Gergel na c3, Szymiński na d5, Pleva na f4, Rogalski na c6…

…Babiarz na f7.

Szach…

Bartłomiej Babiarz nie roszował. Może to dlatego?

WISŁA KRAKÓW – LEGIA WARSZAWA 0:0

Kurwa, człowiek zapierdala, stara się, kurwa!…. – dudniło echo głosem Patryka Małeckiego.

Co to za gwiazdowanie? Co to jest? – odpowiadało drugie echo, udając Dariusza Wdowczyka – Co to jest? Co to jest?

Tym razem był to Denis Popović, który odwiódł, wycelił, nie czekając wystrzelił i wypalił…

On wypalił, a my wypijmy – westchnęli kibice Wisły – Na trzeźwo nie sposób tego zrozumieć.

A co? – nie zrozumiała Opinia Publiczna.

Aco też nie rozumiał.

POGOŃ SZCZECIN – GÓRNIK ŁĘCZNA 1:1

Nikt tutaj nie gra za karę – cedził przed meczem trener Moskal.

Ale niektórzy za karę oglądają – zżymali się kibice Pogoni w pierwszej połowie.

… – kontynuował trener.

O, rany, on mówi poważnie – przejął się Adam Gyurcso i zaczął grać.

Reszta zawodników się nie przejęła.

14… 10 – pokazał sędzia techniczny.

Booooguuuurooooo… – zareagowali odruchowo starsi kibice. Młodsi nie zareagowali, bo byli chorzy, kiedy przerabiano „Krzyżaków”.

Miejsce Kamila Drygasa zajmie Dawid Kort – wyjaśnił spiker.

Maciej Szmatiuk mówił, że gra Górnika była fatalna, Adam Frączczak mówił „yyyyy”, a trener Moskal patrzył i nic nie mówił, bo jest człowiekiem dobrze wychowanym.

LECHIA GDAŃSK – RUCH CHORZÓW 2:1

Największe centrum rozrywki na Pomorzu – zachęcały bandy reklamowe.

Rzeczywiście, było nieźle: najpierw Lechia grała, jakby się nasłuchała Metalliki, potem Ruch grał, jakby się nasłuchał Killing Joke, pan sędzia Musiał, gwizdał, jakby się nasłuchał „They’re coming to take me away, haha!”, komentatorzy krzyczeli, trener Fornalik pytał trenera Fornalika, czy trener Fornalik widzi to samo, co samo, co trener Fornalik i tylko trener Nowak wyłamywał się z nastroju ogólnego bruhahaha, lecąc okropnymi bergizmami w stylu: „Nasza praca przynosi sukcesy, jesteśmy na dobrej drodze, patrzymy z optymizmem w przyszłość, blablabla, gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść, na świętego Hieronima jest deszcz albo go nié ma”. A na deser Grzegorz Wojtkowiak zrobił interes miesiąca, wymieniając koszulkę meczową na kurtkę w barwach Polonii Warszawa, którą żeby założyć, będzie musiał jechać do Gdyni.

ZAGŁĘBIE LUBIN – CRACOVIA 1:1

Minuta ciszy po śmierci dwóch górników. Rzeczywiście minuta i rzeczywiście ciszy – niespotykane zjawisko na polskich stadionach. 56 sekund ciszy… 57 sekund ciszy… 58 sekund ciszy… 59 sekund… 60… Gwizdek sędziego Marciniaka…

Wisła to stara kurwaaaaa!

Spoko-Maroko, jaka bucówa w ogóle, jakie bagno, o co kaman? Przecież to tylko ja mam obsesję, n’est-ce pas?

Jakość bez kompromisu – powiedziały bandy reklamowe.

Rewelacyjna bramka Łukasza Janoszki – celność, precyzja, wyrachowanie. Piękna bramka Marcina Budzińskiego – umiejętności, fantazja…

No, nie wiem… Może mi zeszła, może mi nie zeszła… – marudził Marcin Budziński, który jeśli kiedyś powie „Piękna bramka, praca razy talent, wiedziałem, co chcę zrobić, naprawdę jestem zadowolony”, to błyśnie, grzmotnie, niebiosa się otworzą i brodaty obywatel na chmurce z ulgą zrobi end of Life, Universe and Everything.

KORONA KIELCE – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 1:2

„Pawełki”, „przyrosie”, „cabajady”… To co, teraz czas na „marianki” czy na „kelemenki”?

Uuuk? – zapytał Bibliotekarz, który w czasie meczu katalogował w bibliotece dzieła zebrane Albina Siwaka.

Dziwne to było – taki bramkarz i takie błędy… Enyłej, pierwsza połowa dla Korony, druga połowa na Jagiellonii, 3 punkty dla Jagiellonii, przelew dla Koro… a, nie – przepraszam. Przelewu nie było.

Nie byłoby nas tutaj, gdybyśmy nie mieli pieniędzy – powiedzieli nowi właściciele.

No, jasne – przytaknął Głos Wewnętrzny – Za bilety lotnicze trzeba czymś zapłacić, za hotel…

Za hotel też??

Popcorn, cola, wygodny fotel – czekam na kolejne odcinki.

LECH POZNAŃ – ARKA GDYNIA 0:0

Mocni na każdej pozycji – błyskało co jakiś czas na bandach reklamowych, przy czym nie bardzo było wiadomo, czy hasło dotyczy Lecha, Arki, czy jakiejś innej drużyny. Bo mam wrażenie, że to trzecie…

Marudzisz – żachnął się Głos Wewnętrzny – Walczyli.

No pewnie, że walczyli. Tak walczyli, że w pierwszej połowie oddali jeden celny strzał, a w drugiej trzy, przy czym bardziej niż owe strzały, w pamięć zapadła mi fryzura Pawła Abbotta, który do wygolonej czaszki przykleił sobie kawałek mokrej fretki. Poza tym z meczu zapamiętam jeszcze śmigające na taśmach dziewczęta w białych kombinezonach i głupawe transparenty na trybunach.

PIAST GLIWICE – ŚLĄSK WROCŁAW 1:1

Za dawnych, bardzo dawnych czasów, gdy po zielonych murawach biegały czarne owce…

Jedna czarna owca – sprostował Michał Listkiewicz, który nie miał zielonego pojęcia.

…sytuacja byłaby jasna jak słońce: karny z kapelusza w ostatniej minucie i stupor obrońców drużyny wygrywającej trzy minuty później, dwa plus dwa równa się…

SIEEEDEEEM!

…równa się cztery, wszyscy wiedzą, ale trzy czwarte udaje. Na szczęście dziś okres błędów i wypaczeń mamy już za sobą, więc z czystym sumieniem możemy pytać, jakim cudem ekstraklasowa drużyna może grać z 59% celnością podań?

Śląsk miał 63% – sprostował kalkulator.

W meczu. Po pierwszej połowie miał 59%. Za to trener Latal miał marynarkę, a Tomasz Hajto miał pretensje, ale do tego przywykliśmy. W przeciwieństwie do marynarki trenera Latala.

via GIPHY

Bramka kolejki

„Budzik” czy „Ecik”?

Taka piguła, odkręcana, świynta Barbaro, patronko artylerzystów!

Nie wiem, może mi zeszła, może mi nie zeszła – tradycyjnie marudził Marcin Budziński.

Cóż, skoro nie wie, to niech się wypcha – wygrywa Łukasz Janoszka.

Kiks kolejki

Tym razem do walki stanęła waga ciężka: wtopa Bartłomieja Babiarza, pudło Adama Gyurcso i karny Denisa Popovicia. Same tłustości, każda warta dwa punkty w tabeli. Wygrywa… no, bez żartów, przecież nie karny i to strzelany Arkadiuszowi Malarzowi. Bartłomiej Babiarz, ladies and gentlemen, żeby termaliczanie nie marudzili, że są wiecznie pomijani w klasyfikacjach.

Asysta kolejki

Sławomir Peszko nie, bo raczej utrudnił niż pomógł… Czyli w szranki stają…

Auć! Moje nagniotki! – powiedziały szranki.

…Patryk Fryc podający do Vladislavsa Gutkovskisa, Dawid Nowak wykładający piłkę Bartłomiejowi Babiarzowi, główka Damiana Dąbrowskiego do Marcina Budzińskiego i dzieła zebrane Piotra Tomasika. Wygrywa – skoro „Budzik” przegrał w swojej klasyfikacji – na pocieszenie: Damian Dąbrowski.

Interwencja kolejki

Sebastian Rudol? – domyślił się Głos Wewnętrzny.

Nie, Sebastian Rudol ma asystę. Raczej Maciej Sadlok i Richard Guzmics – obaj „na Aleksandarze Prijoviciu”. Bo na bramkarzy tym razem liczyć nie można było i tak, wiem, że Arkadiusz Malarz obronił rzut karny, ale ten akurat rzut karny obroniłby nawet profesor Miodek.

via GIPHY

Ranking sędziowsko-okulistyczny

Pan sędzia Stefański (BBTN-WP) na liniach miał dwóch łysych, gwizdał spokojnie i nie bądźmy drobiazgowi, że tam jakieś „mogło być…” – zero dioptrii

Pan sędzia Gil (WK-LW) – powinien zagwizdać dwa rzuty karne, bo pardąsik, faul na Pazdanie może był, ale… aha, czyli wtedy nie powinien… Enyłej, bardziej bym gwizdał to pierwsze zagranie, niż drugie, a nie były to jedyne grzechy pana sędziego tego wieczoru. Minus osiem dioptrii

Pan sędzia Kwiatkowski (Psz-GŁ) jest chyba jedynym człowiekiem, który wie, czemu Kamil Drygas dokończył mecz (chyba nawet sam Kamil Drygas tego nie rozumie). Minus trzy dioptrie.

Pan sędzia Musiał (LG-RCh) po raz kolejny odsunął w cień piłkarzy, a kibiców wprawił w stan przedzawałowy. A to kartka z kapelusza, a to brak ewidentnej czerwonej a to karny, który być powinien, ale go nie było, a to drugi…… Zgadzamy się na minus dziesięć dioptrii, czy liczymy na szczegółowo paluszkach?

Pan sędzia Marciniak (ZL-C) – zero dioptrii.

Pan sędzia Raczkowski (KK-JB) minus dwie dioptrie.

Pan sędzia Przybył (LP-AG) – skorzystał z tego, że piłkarze przede wszystkim grali, nie wcinał się zbytnio, kreski przy wolnych rysował starannie. Zero dioptrii – na zachętę.

Pan sędzia Frankowski (PG-ŚW) gdyby Adama Kokoszki pilnował tak, jak Mariusza Rumaka, wyrzuciłby Adama Kokoszkę z boiska, a potem podbiegł do szatni i stamtąd wyrzucił go również. Plus brak żółtej kartki dla Gerarda Badii, karny od czapy… Mogło być piękne. Było na minus osiem dioptrii

via GIPHY

Cytat kolejki

Bartłomiej Babiarz: „Można powiedzieć, że nie wygraliśmy tego spotkania”

„Znalazłem zadziwiający zaiste dowód tego twierdzenia. Niestety, margines jest zbyt mały, by go pomieścić.”

Łukasz Janoszka: „Cetnar się fajnie pokazuje w dziury”

Schowajcie żółty ser!

Bartosz Gleń: „Grzegorz Bonin, który zatrudnił Adriana Hengera”

Waldemar Fornalik: „Przegrane mecze? Och, puchar… w ten sposób możemy wliczać jeszcze sparingi”

I tę pasztetową też niech pani jeszcze doliczy.

Arkadiusz Malarz: „Byłem gotowy na środek Mójty”

…więc wyszedłem Popoviciovi bokiem.

Mariusz Pawełek: „Panie sędzio, on przesuwa piłę!”

He’s a lumberjack and he’s OK, he sleeps all night and works all day!

View post on imgur.com

„Poligon” w „Ustaw Ligę”

Skok o 101 miejsc w lidze „poligonowej” (kod: 432967992) i o 85 w klasyfikacji generalnej – ucieszył się prezes LZS Poligon, po czym wstał i powolnym krokiem przeszedł do biurka z tabliczką „prezes zarządu ligi poligonowej”.

…ale spadek ligi „poligonowej” na drugie miejsce w klasyfikacji lig prywatnych – westchnął, siadając za biurkiem – Trzeba będzie zdyscyplinować ligowych prezesów.

Do… prezesa… LZS… Poligon… – pracowicie wystukiwał na klawiaturze – W imieniu zarządu ligi „poligonowej…

Rzeczywiście, zajmujemy drugie miejsce, ale przecież każdy wie, że w każdym porządnym wyścigu takie są zasady ucieczek: jeden prowadzi, drugi „się wiezie”, a potem drugi prowadzi, zaś odpoczywa pierwszy, a potem jest zmiana i szpak dziobie bociana i tak aż do ostatniej prostej. Do lidera mamy tylko 11 punktów straty, więc nie ma się czym martwić, w pierwszej dwudziestce klasyfikacji generalnej mamy aż pięć drużyn, więc jest się z czego cieszyć, a w pierwszej dziesiątce ligi „poligonowej” (kod: 432967992) pojawił się zespół Mistborn, prowadzony przez prezesa Kelsiera, więc… yyy… nie wiem, co „więc”. Więc gratulacje chyba.

Na czele ligi „poligonowej” (kod: 432967992) starzy znajomi: Falenica prezesa Mauritiuska, MacMar 15 prezesa PWLGW, BP KIELCE FC, którego prezesem jest Matn i Futsal Białystok prezesa Prezio. Arabella czai się na miejscu jedenastym, Jagusieńka goni Świstaki, HusariaPolska ucieka przed Brudasami, a co człowiek zmieni stronę, przeglądając klasyfikację, to trafia na kolejnego MacMara i kto wie, może prezesowi PWLGW rzeczywiście uda się w końcu zagospodarować całą pierwszą dziesiątkę?

Andrzej Kałwa

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (0)