Srebrne dzwony czyli jajecznica, pectoralisy, groszki i róże
Blogi i felietony

Srebrne dzwony czyli jajecznica, pectoralisy, groszki i róże

Kibice mają dziś wolne, piłkarze też odpoczywają, trenerzy rysują diagramy, słońce świeci, psując metafory trenera Szatałowa, kwestia tytułu mistrzowskiego wciąż jest otwarta, za to kwestia spadku skomplikowała się jeszcze bardziej. Chyba tylko dwie drużyny mogą spać spokojnie – Wisła Kraków musiałaby odstawić w ostatnich nieziemską manianę, żeby spaść, a Ruch Chorzów wie, że nigdzie nie awansuje, więc może sobie pozwolić na taką grę, jaką pokazał w meczu z Legią. Ponieważ jednak „może”, a nie „musi” – pokazał ją tylko w jednej połowie.

Cracovia – Zagłębie Lubin 1:0

Bardzo żałuję… – zaczął po meczu Paweł Jaroszyński.

No, ja myślę! Wjechał przeciwnikowi w piszczel, mógł go posłać na parę tygodni w gips – powinien żałować.

…bo przez żółtą kartkę nie będę mógł pojechać do Warszawy.

Och-żeż ty w życiu… Czyli w nosie obywatel ma swoje boiskowy wyczyn i fakt, że mógł koledze załatwić rentę, tylko, och-jejku, nie zagram w Warszawie, menadżerowie mnie nie obejrzą, w Warsie jajecznicy nie wchłonę i metrem się nie przejadę?… No to ja panu, panie Pawle, serdecznie życzę, żeby pan jednak pojechał do Warszawy. Na wezwanie Komisji Ligi, która poinformuje pana o zawieszeniu na parę kolejnych spotkań – będzie pan miał czas na metro, jajecznicę i wizytę na tarasie widokowym. Bo czynny.

Lech Poznań – Piast Gliwice 2:2

Jestem strasznie wkurzony – trener Urban był strasznie wkurzony.

Kamil Vacek nie był wkurzony – złapał się za głowę i nic nie rozumiał. Zrozumiał w autokarze i wtedy chwycił się za głowę jeszcze raz. Podobno wtedy trzymał za nią, wysiadając z autokaru i też ma posiniaczone łokcie.

Mecz za gatunku „e tam, drugi monitor i won mi z tą słuchawką – obejrzę z odtworzenia, nie, nie chcę herbaty, kawy też nie chcę, nie mów do mnie teraz…yyy… do kogo ja wrzeszczę, skoro jestem w domu sam?”

Jak jest po czesku „jestem bardzo wkurzony”?

Jsem opravdu naštvaný – usłużnie podsunął Głos Wewnętrzny, który potrafił posługiwać się Google Translatorem.

No to trener Latal też pewnie był. Bardzo.

Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:0

Siekiera, Moneta, piłka, Malarz! – drugą połowę Głos Wewnętrzny oglądał na stojąco, a Opinia Publiczna wyśpiewywała wojenne szlagiery. Tę drugą połowę Ruch Chorzów powinien sobie oprawić w monitor i nosić na posiedzenia rady miasta – jeszcze w tym tygodniu wyhaczyłby na jej konto dodatkowe wielozerowe sałato>/i>. Za to mina trenera Czerczesowa w jej trakcie… oj, nie wróżyła dobrze piłkarzom Legii, nie wróżyła, patamu szto Stanisław Sałamowicz razozliłsa deistwitielna.

Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin 2:0

Wszystko odbyło się zgodnie z zasadami ligowej i boiskowej logiki: Lechia u siebie zagrała jak zwykle u siebie, jej środek wyłączył środek Pogoni, Pogoń nie miała przodu, Lechia miała przewagę w tyłach (na jednego Dawida Kudłę przypadali Milinkovic i Savić), Miloš Krasić gra coraz lepiej i szkoda, że Lechia nie ściągnęła go wcześniej, bo teraz pewnie sam wygrywałby co drugi mecz, Sławomir Peszko grał sinusoidę i gdybym był Adamem Nawałką, to byłbym strasznie wkurzony, w końcu gospodarze zrobili Pogoni guddżab, potem zrobili jej guddżab po raz drugi i Pogoń nie wygrała szesnastego z rzędu meczu w grupie mistrzowskiej.

View post on imgur.com

Termalica Bruk-Bet Nieciecza – Korona Kielce 0:0

Patryk Fryc, groszkowa kreacja pani prezes Witkowskiej, różowy żakiet Soni Śledź – tyle zapamiętałem z tego meczu.

Ale nic, punktujemy – westchnął po meczu Jakub Biskup.

Szanowna Komisjo Ligi, zwracam się z uprzejmą prośbą o dodatkowe dzielenie punktów po takich meczach. To, co obejrzałem warte było mniej niż weksle firmy Wasserman i Spółka, a ony akurat warte są cały grosz.

Górnik Łęczna – Wisła Kraków 0:3

Licznik minut bez gola Górnika Łęczna kręci się jak licznik długu publicznego, ale jak tu gole strzelać, jeśli nie oddaje się celnego strzału na bramkę przeciwnika? I jak tu oddawać celne strzały, kiedy zawszy, gdy napastnik Górnika przedostawał się z piłką w okolice „szesnastki”, okazywało się, że jest tam sam, a stojący na własnej połowie koledzy, klaszczą mu, pokazują uniesione w górę kciuki i pokrzykują bandylengłidżem: „Tak jest, Bartek! Tak trzymaj! Nie pękaj! Jesteśmy z tobą!… myślami.”

Idzie nam jak… ekhm… tego… – podsumował trener Szatałow, który wylądował na trybunach, co może sugerować, że w czasie meczu nie chrząkał cenzuralnie, tylko leciał do sędziów otwartym tekstem.

Górnik Zabrze – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0

Dancz… Dancz… Mojca… – Eurosport po rumuńsku ma swój urok – Japonskij internacjonalec na stadionu Pochla…

Sziuczupaniak… – Eurosport po angielsku uroku nie miał.

Pogięło cię? Nie mogłeś oglądać z polskim komentarzem? – zdziwiła się Opinia Pubiczna.

Mogłem, ale po kwadransie mi się znudziło i uważam, że każdy powinien mieć prawo zmiany komentarza w trakcie nudnego meczu. A to sobie znany już język podszkoli, a to pozna nowy, a to przełączy się na czeski… a to na węgierski… Czas leci, szczęki od ziewania nie bolą, na alkoholu oszczędzimy…

Naści, naści wam, sokoły nasze… – po meczu kibice Górnika zdzierali z siebie bluzy, t-shirty, siatkowe podkoszulki i wpychali je piłkarzom w dłonie.

Naści jeszcze! – onkel Ewald szarpał się z troczkami kalesonów – Zwycięstwo! Zwycięstwo!

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 3:1

Gramy bez bramkarza – jęczał Ostrów Tumski po kiksie Mateusza Abramowicza.

Wpuścić Pawełka? – dopytywał się Ołbin.

Nie, wtedy gralibyśmy bez dwóch bramkarzy…

Zbierz ekipę na mecz! Zdobywaj punkty! – dopingowały bandy reklamowe.

Trener Rumak zebrał ekipę, Mateusz Abramowicz zebrał się w sobie, obecni na trybunach Japończycy robili dwuosobową falę, trener Pawłowski pobłogosławił wszystko uśmiechem radosnym jak polonistka na łące i Śląsk dogonił Jagiellonię, a jeśli oba zespoły będą grały tak, jak w ostatnich kolejkach, to w sobotę ją przegoni.

Wyznawcy dolnośląskiego władcy – przedstawiły się transparenty, nie precyzując, czy chodziło im o Henryka IV Probusa, Henryka V Brzuchatego, Przemysła Ottokara II…

Sądząc po polityce finansowej klubu, transparentom chodziło o Bolesława III Rozrzutnego – uznał Profdyrhab.

View post on imgur.com

Bramka kolejki

Patrik Mraz czy Sasza Żivec? Sasza Żivec czy Patrik Mraz?

A może Morioka?

Panie Zenku, pan wyprowadzi tego pana, bo najwyraźniej zabłądził! Mraz czy Żivec, Żivec czy Mraz… Żivec. Sasza.

Kiks kolejki

Z formalnego punktu widzenie to, co zrobił co zdarzyło się Adamowi Mójcie jest kiksem w formie czystej, ale tu jest „Poligon”, tu się nie szuka podręcznikowych przykładów, tylko błysku, fantazji, czegoś, co się wspomina przynajmniej przez trzy dni. Dlatego wygrywa Mateusz Abramowicz.

Asysta kolejki

Asysta Flavio była przypadkowa, podanie Filipa Starzyńskiego piętą było świetne, ale koledzy je zmarnowali, asystujący Tomasz Foszmańczyk… nie, to nie brzmi… Zostaje więc Bence Mervó podający tyłem głowy i Kamil Vacek dorzucający piłkę przy 2:1. I właśnie podanie Vacka wygrywa.

Interwencja kolejki

Było tego, że ojacie: Grzegorz Sandomierski, Dariusz Trela, Matuš Putnocky w duecie z Mateuszem Cichockim, Bartłomiej Drągowski dwukrotnie w jednej akcji, Sergiusz Prusak, ba! nawet Mateusz Abramowicz zaliczył dwie świetne obrony. Wygrywa jednak Arkadiusz Malarz za obrony z 76-80 minuty meczu, a wyróżnienie za instynkt, fuksa i mięśnie klatki piersiowej otrzymuje Jasmin Burić za instynkt, fuksa i bohatersko pracujące pectoralisy.

View post on imgur.com

Ranking sędziowsko-okulistyczny

Pan sędzia Stefański (C-ZL) nie wyrzucił Pawła Jaroszyńskiego, ale zagwizdał rzut karny w sytuacji, w której zawodnik odkręcał się od piłki, przyciągając równocześnie ręce do ciała. Pogratulować. Minus osiem dioptrii.

Pan sędzia Frankowski (LP-PG) nieodgwizdany faul na Murawskim zakończył się bramką dla Lecha, czerwona kartka dla Vacka zakończyła emocje w meczu. IMHO kartka słuszna – atak od tyłu, w kostkę i nie ma, że lekko, bo gdyby coś się kopniętemu stało, to byśmy pisali o „boiskowych rzeźnikach”. Zatem tylko minus cztery dioptrie.

Pan sędzia Krasny (RCh-LG) pierwszą połowę meczu w Chorzowie miał tra-gicz-ną łamane przez bez-na-dziej-ną, na szczęście w drugiej doszedł do siebie, a piłkarze Ruchu byli za szybcy dla legionistów, fauli było mniej… Minus pięć dioptrii.

Pan sędzia Gil (LG-PSz) parę drobiazgów i jedna ciekawa sytuacja, gdy piłka została w boisku, ale walczący o nią zawodnicy wylecieli za linię końcową i jeden zatrzymał próbę powrotu i przejęcia piłki przez drugiego chwytem za koszulkę i ramię. Co byście gwizdnęli? Bo za cały mecz to ja panu sędziemu gwiżdże tylko minus jedną dioptrię.

Pan sędzia Kwiatkowski (TBBN-KK) gwizdał w swoim stylu, więc można by się przyczepić, że tu powinien być rzut wolny, tam Kamil Sylwestrzak powinien dostać żółtą kartkę, ale kamaan… w takim meczu? Piłkarzom się nie chciało, a sędzia ma się wysilać? Minus jedna dioptra tops.

Pan sędzia Wajda (GŁ-WK) minus trzy dioptrie za zezwolenie na niepotrzebną kopaninę, karnych się nie czepiam, bo oba słuszne, nawet jeśli miękkie, a sytuacja z trenerem Szatałowem… Nie wiem, o co poszło i jak bardzo odjechał trener, ale chyba dołożę panu sędziemu jedna dioptrię za to, że trochę się przyczynił do powstania atmosfery wzajemnego niezrozumienia.

Pan sędzia Złotek (GZ-PBB) był irytujący i niekonsekwentny. Irytujący był bardzo, a niekonsekwentny był ciągle. Minus trzy dioptrie.

Pan sędzia Lasyk (ŚW-JB) minus jedna dioptria w kolorze żółtym.

View post on imgur.com

Cytat kolejki

Kazimierz Węgrzyn: „To, co jest proste często bywa skuteczne”

O czym wnioskujemy na przykładzie gazrurki.

Krzysztof Przytuła: „Profil piłkarza też jest ważny”

…żeby po komendzie „Równaj” nie wystawał z szeregu nosem, brzuchem, ani… ani niczym innym.

Marcin Brosz: „Patrzyliśmy na to, co wyprawia Leiceseter – to nie jest dla koneserów”

Pewnie, to typowa komercha pod publisię.

Radosław Murawski: „Wyjdziemy, będziemy bardziej mieli jaja”

„Wieczorem cud spuchł i zsiniał”

Krzysztof Przytuła: „U mnie Pich by grał”

Ciekawe, czy u Roberta Picha Krzysztof Przytuła byłby trenerem?

Waldemar Fornalik: „Na pewno każdy zawodnik jest kimś”

Na przykład Mariusz Stępiński jest napastnikiem, a Michał Efir jest Michałem Efirem.

Grzegorz Mielcarski: „Nie możesz mówić, że ktoś jest bez formy, jeśli w niej nigdy nie był”

„Opisz Ekstraklasę jednym zdaniem”, odcinek 1797.

Krzysztof Przytuła: „Nie wiem, czy Mervo nie pobiegł teraz do Darka Dudki”

Uwaga, wszystkie patrole! Niezidentyfikowany obiekt biegający na drodze 434 w okolicy Śremu!

Kamil Jóźwiak „Wszystko wygląda dobrze tak, że wszystko dobrze wygląda”

I jest nam tak dobrze, że dobrze nam tak.

Daria Kabała-Malarz: „Obejrzyjmy sytuacje, które zobaczyliśmy”

…bo nie wiemy, czy warto oglądać sytuacje, których nie widzieliśmy.

Krzysztof Przytuła: „Podobała mi się wypowiedź drugiego trenera, bo widać, że tam jest chemia”

Biolochia, proszpana, szyssta biolochia…

View post on imgur.com

„Poligon” w „Ustaw Ligę”

Szfak! – rozległo się we wtorek o 18:00 – Szfakszfakszfak!

Oho, prezes znowu zapomniał o transferach – domyśliła się przechodząca przez klubowy parking pani Jadzia z księgowości.

Prezes w istocie zapomniał, wobec czego LZS Poligon i jego rezerwy przystąpiły do 32 kolejki w niezmienionym składzie. Efekt – całkiem udany: Ondrašek – 16 punktów, Centarski – 12, , Wolski – 11, Morioka – 9, Dwali i Malarz po osiem… Ogółem LZS Poligon ugrał 79 punktów.

Punkty w ostatniej kolejce: 37 – sprostował panel boczny.

Żekurdenibyjak? – wrzasnął prezes wściekły na algorytmy, którym się wydaje.

A jak tam z rezerwami? Paluszki i kalkulator mówią, że ugrały 53 punkty.

Punkty w ostatniej kolejce: 35 – powiedział panel boczny.

Prezes LZS Poligon nic nie powiedział. Pokazał panelowi bocznemu soczystego faka…

Sam jesteś to, co powiedziałeś – odpyskował panel boczny – Ja tu tylko wyświetlam.

… i żeby się nie denerwować, postanowił nawet nie sprawdzać, co tam z ligą „poligonową” (kod: 453322109), na którym miejscu znalazła się w klasyfikacji lig prywatnych i kto jest jej nowym liderem. Po jakie licho tracić czas, skoro na dwie godziny wynik może być inny, a za cztery – jeszcze inny. Pogadamy jutro – przed kolejką 33. – może do tej pory punkty automagicznie się podliczą.

Andrzej Kałwa

Fot. AJK, FotoPyk

KOMENTARZE (0)