Sporting pokonał FC Porto 1:0 w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Portugalii. Podopieczni Ruiego Borgesa przez większość czasu mieli spotkanie pod kontrolą, a zwycięstwo zapewnił im Luis Suarez. W drużynie Porto wystąpiła cała trójka Polaków, natomiast tylko Jan Bednarek znalazł się w pierwszym składzie. Jeszcze przed przerwą zmienił go Jakub Kiwior.
To był kolejny świetny występ byłego zawodnika Southampton. Do momentu zejścia z boiska był bezbłędny, praktycznie każda jego decyzja była dobra. W jednej z akcji otrzymał jednak cios w żebra od Luisa Suareza. Już wtedy jego wyraz twarzy wskazywał na to, że może opuścić boisko, ale pozostał na nim po interwencji sztabu medycznego. Później dobił go jednak jego kolega – przy jednej z interwencji w Polaka wpakował się Diogo Costa. Bednarek padł jak rażony piorunem i po chwili w jego miejsce pojawił się Kiwior. Warto wspomnieć, że Bednarek miał już problemy z żebrami jeszcze w czasach gry w Southampton.
𝐎𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐲 𝐩𝐞𝐜𝐡 𝐉𝐚𝐧𝐚 𝐁𝐞𝐝𝐧𝐚𝐫𝐤𝐚…
Na całe szczęście polski piłkarz zszedł o własnych siłach z boiska. pic.twitter.com/gHwER1zexC
— TVP SPORT (@sport_tvppl) March 3, 2026
Sporting z zaliczką przed rewanżem
Trener Rui Borges wystawił na starcie z Porto praktycznie wszystko, co miał najlepsze, podczas gdy Francesco Farioli dokonał sześciu zmian w porównaniu z ostatnim meczem w Liga Portugal. Tę różnicę było widać – gospodarze od początku przeważali i lepiej radzili sobie z piłką, natomiast nie przekładało się to na okazje bramkowe. W pierwszej połowie najlepszą miał prawy obrońca Ivan Fresneda, który huknął lewą nogą zza pola karnego tuż obok słupka. Prowadzenie mogło objąć także Porto – w 34. minucie z obrębu pola karnego na bramkę Ruiego Silvy uderzał Pepe Aquino, ale swojego bramkarza wyręczył Hidemasa Morita, który zablokował strzał Brazylijczyka.
Jeszcze przed przerwą głowę stracił prawy obrońca Porto, Alberto Costa. Portugalczyk obejrzał żółtą kartkę w drugiej minucie doliczonego czasu gry, a już kilkadziesiąt sekund później bezceremonialnie wyciął Geny’ego Catamo. Zawodnik gości był wyraźnie spóźniony i sędzia powinien wyrzucić go z boiska z drugą żółtą kartką, ale wskazał tylko na rzut rożny. Costa tak czy siak zakończył na tym swój udział w meczu, bo na drugą połowę w jego miejsce wyszedł Victor Froholdt. Zadziwiający był fakt, że w pierwszej części spotkania arbiter pokazał tylko trzy żółte kartoniki, w tym jeden za dyskusje, a zawodnicy obu drużyn leżeli na murawie po ostrych wejściach raz na kilka minut.
Tuż po zmianie stron Porto wysłało rywalom ostrzeżenie, kiedy piękny strzał zza pola karnego oddał Alan Varela. Piłka obrała dziwną parabolę lotu, ale odbiła się tylko od słupka. To uderzenie podziałało pobudzająco na gospodarzy, którzy po kilku minutach wywalczyli rzut karny. Fresneda trafił w świetnej sytuacji w słupek, a dobić próbował Morten Hjulmand, który został kopnięty przez Seko Fofanę. Do rzutu karnego podszedł Luis Suarez, który w ostatnim starciu z Porto zmarnował jedenastkę. Tym razem do pokonania Diogo Costy nie potrzebował dobitki i dał prowadzenie Sportingowi.
61′ ⚽ GOLOOOOOOOOOOO!!!! LUIS SUÁREZ INAUGURA O MARCADOR DA PARTIDA!!!
🟢 1-0 🔵 // #SCPFCP pic.twitter.com/c5IE9yTm3j
— Sporting CP (@SportingCP) March 3, 2026
Zmiany przeprowadzone przez trenera Porto, w tym wprowadzenie Oskara Pietuszewskiego, nie rozbujały drużyny, która po stracie bramki nie potrafiła zagrozić gospodarzom. Sporting wypracował sobie skromną zaliczkę przed rewanżem, który odbędzie się dopiero w drugiej połowie kwietnia. Czy drużyna Polaków zdoła odwrócić w nim swoją sytuację? Ekipa, która awansuje do finału będzie jego ogromnym faworytem. W drugim półfinale znalazło się bowiem drugoligowe Torreense i trzecioligowe Fafe.
Sporting – FC Porto 1:0 (0:0)
- 1:0 – Luis Suarez 62′
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Kibice słynnego klubu są zaniepokojeni. Wysłali list do władz
- Ziyech dał wygraną swojej drużynie. Pierwszy gol w ojczyźnie
- Filipe Luis zwolniony z Flamengo! Poleciał po wygranej… 8:0
Fot. Newspix.pl