Powiedz żonie, że jest piękna jak obrona Zagłębia Lubin

Antoni Figlewicz

02 listopada 2026, 20:12 • 3 min czytania 8

Reklama
Powiedz żonie, że jest piękna jak obrona Zagłębia Lubin

Może i ten Sebastian Kerk nie przegiął pałki, mówiąc wprost, że celem Zagłębia są europejskie puchary? Wszyscy oczywiście podejrzewamy, jak to się skończy – jeśli Miedziowi blisko czołówki pod koniec sezonu, to nagle pewnie wyhamują, cholera wie czemu, by jak zawsze uplasować się w środku stawki, ale… Teraz mamy ten moment sezonu, w którym pytanie o cele Lubinian wydaje się zasadne.

Reklama

Nie dlatego, że to genialny zespół, który zjada rywali na śniadanie i oblizuje się ze smakiem. Raczej dlatego, że głęboką defensywę mają we krwi, a na swoim boisku to już w ogóle są przepotężni. Cztery stracone gole w siedmiu meczach – to już mówi samo za siebie.

W pierwszej połowie meczu z Koroną Zagłębie oddało jeden celny strzał, a i tak na przerwę schodziło z prowadzeniem, w dodatku zdobytym nie po tym celnym strzale. Wielu uważa, że to dlatego, że Leszek Ojrzyński nadal ma podpisany jakiś cyrograf, lecz to nie musi wcale być jedyna przyczyna sukcesów jego zespołu. Zespołu, który organizacją gry w obronie wytrącił wszystkie ofensywne atuty Korony z ręki Roberta Kolendowicza.

Zagłębie – Korna 1:0. Kielczanie nie mogli się przedrzeć

Zanim jednak słów kilka o tym defensywnym podejściu Zagłębia, warto pochylić się nad jedyną akcją bramkową. Po pierwsze – kawał podania od Kocaby, naprawdę cudo. Po drugie – kontrowersja związana z przyjęciem piłki przez Regułę. Ręką? Tak to wygląda, mogliby się sędziowie nad tym pochylić. Nie rozgrzesza to jednak obrońców Korony, którzy – po trzecie, czwarte i piąte – popełnili całą serię błędów.

Najpierw Barczak kryjący powietrze, zamiast Reguły, zagubiony kompletnie. Potem jadący na tyłku Rubezić, który też niespecjalnie się popisał. A na koniec niefortunna interwencja Mosóra, który niecelny strzał Reguły odbił do bramki Dziekońskiego.

Reklama


Najbardziej przykre dla Korony jest jednak to, że przez następnych prawie czterdzieści minut prowadziła grę pod polem karnym rywala, a kolejną poważną okazję zmontowali dopiero niedługo przed przerwą gospodarze. Słupek obił Dziewiatowski, do dobitki złożył się Reguła, ale piłkę zmierzającą niechybnie do bramki wziął na ciało Mosór. Tym razem mając więcej szczęścia.

Możesz się starać, ale nic ci po tym

Szczęście znów przechylało szalę kilka minut po zmianie stron, kiedy w ofensywie błysnął Barczak. Świetnym podaniem uruchomił na prawym skrzydle Menę – Kolumbijczyk pokręcił trochę rywalem i wstrzelił piłkę po ziemi gdzieś na linię piątego metra. Tam nie miał nad nią żadnej kontroli Michalski, ale fartem odbił ją na rzut rożny, a nie do własnej bramki.

Więcej jednak Miedziowi nie zostawili szczęściu. Trudno wyróżnić poszczególne elementy składowe ich defensywy, ale jako całość pracowała ona świetnie. Gęsto ustawieni gracze w pomarańczowych strojach skutecznie blokowali dostęp do własnej bramki. Raz nogę postawił gdzie trzeba Ławniczak, innym razem odnajdywał się Michalski, Kocaba czy Dąbrowski.

Reklama

Właśnie, trudno wskazać kogoś, kto wybiłby się ponad przeciętność, więc nie będziemy już wymieniać całej jedenastki Zagłębia. Wiedzcie po prostu, że to kolejny mecz, w którym chłopcy Leszka Ojrzyńskiego funkcjonowali w niskim bloku bardzo dobrze, sprawiając, że Korona wyglądała po prostu licho. Czy grała zbyt wolno? Być może. Czy nie miała pomysłu na przełamanie schematów? Tak, za mało było zagrań, które faktycznie mogłyby kogokolwiek zaskoczyć. Trener Kolendowicz zmianami szukał dla siebie szansy, ale te wniosły w gruncie rzeczy niewiele. Nie pachniało w Lubinie golem dla Kielczan.

Koniec końców nie grali oni jednak jakoś koszmarnie. Jeden błąd – a właściwie trzy w jednym – kosztował ich po prostu bardzo wiele. A może i były tam cztery błędy w jednym, jeśli uznamy, że sędzia Lasyk przegapił zagranie ręką i wypaczył wynik całego meczu…

6 +
Alomerović
3
Yakuba
yellow-card
6
Ławniczak
5
Nalepa
5
Kocaba
5
Dziewiatowski
4
Dąbrowski
yellow-card
5
Regula
1
yellow-card
3
Kerk
4
Ćorluka
3
Wozniak
Piotr Lasyk 3

Zmiany:

icon-swap
Damian Michalski
5
Michał Nalepa
icon-swap
Igor Orlikowski
5
Roman Yakuba
icon-swap
J. Sypek
4
Sebastian Kerk
icon-swap
Jakub Kolan
3
M. Dziewiatowski
icon-swap
F. Szymczak
3
Arkadiusz Wozniak

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

8 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
poniedziałek, 02 listopada 2026 18:00
Sędzia:
Piotr Lasyk

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Piłkarz Jagiellonii skarży się na były klub. „Czułem, że mnie nie chcą”

Mikołaj Duda
2
Piłkarz Jagiellonii skarży się na były klub. „Czułem, że mnie nie chcą”