Znakomity debiut Polaka w Bułgarii. Nieoczekiwany bohater meczu

Marcin Ziółkowski

11 października 2026, 22:34 • 2 min czytania 1

Reklama
Znakomity debiut Polaka w Bułgarii. Nieoczekiwany bohater meczu

Takie wiadomości zdecydowanie lubimy najbardziej. Polak poza granicami kraju, któremu idzie dobrze bądź został bohaterem spotkania – czego chcieć więcej? Tak było w przypadku młodego bramkarza, który ma jeszcze przed sobą wiele wzlotów i upadków. Bartosz Żelazowski mocno zaznaczył swoją obecność w debiucie w lidze bułgarskiej. Co ciekawe, nie był przewidziany do gry w pierwszym składzie, ale nie będzie zdziwieniem jeżeli wkrótce się to zmieni.

Reklama

Żelazowski na zero z tyłu. Obronił karnego

Bartosz Żelazowski to wychowanek Escoli Varsovia. Wyjechał z Polski w styczniu 2022 roku. Od lata 2024 roku trenował z pierwszym zespołem, ale przez ponad cztery lata w klubie nie doczekał się debiutu w meczu oficjalnym z udziałem Les Aiglons. Póki co poza granicami Polski nie znalazł jeszcze swojego miejsca na ziemi, a od 1 lipca był wolnym agentem.

Na początku października podpisał umowę z bułgarskim zespołem Dunaw Ruse. To ligowy beniaminek. Polak debiutu doczekał się nadspodziewanie szybko, bo już w pierwszej okazji po zakończeniu przerwy międzynarodowej.

Reklama

Mecz 11. kolejki Parva Ligi z Septemvri Sofia nieoczekiwanie był jego pierwszym na bułgarskiej ziemi. Przy stanie 2:0 dla rywala ze stolicy, kontuzji doznał Georgi Kitanow. W miejsce byłego reprezentanta bułgarskich młodzieżówek w 41. minucie wszedł 21-letni Polak.

W pierwszym kwadransie po przerwie obronił rzut karny. Pechowcem został Pedro Igor. Co ciekawe, był to drugi zmarnowany karny przez piłkarzy z Sofii w tym meczu. Pomylił się też Frantzety Herard.

Reklama

Był to ważny moment dla przebiegu spotkania. W ciągu trzydziestu minut Dunaw Ruse trzykrotnie trafił do siatki, a trafienie na wagę trzech punktów zapewnił Kristjan Bojczew. Momentem zwrotnym był jednak zdecydowanie rzut karny obroniony przez szerzej nieznanego polskiego zawodnika. Trudno byłoby odrobić bowiem trzybramkową stratę.

Kilka ostatnich minut wraz z Polakiem na boisku spędził Bożidar Chorbadżijski, były piłkarz Widzewa i Stali Mielec. Żelazowski nic nie wpuścił, a Dunaw zrobił niesamowity comeback na wyjeździe i wygrał 3:2.

Beniaminek ligi bułgarskiej odbił się od dna i po meczu 11. kolejki awansował na dziesiąte miejsce w tabeli. Septemvri jest drugie od końca – zajmuje 13. lokatę. Nic, tylko czekać na kolejne występy Żelazowskiego.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama