Christian Stuani, czyli prawdopodobnie największa legenda w historii Girony, wszedł na boisko tylko po to, by w ostatniej minucie wykorzystać rzut karny na wagę wygranej. Nie został jednak bohaterem, jak Tim Krul na mistrzostwach świata w 2014 roku (na których zresztą Urugwajczyk grał). Bramkarz rywala wyczuł obrany przez niego kierunek strzału.
Pogoda pokrzyżowała plany
W sobotę 7 lutego miały odbyć się cztery mecze 23. kolejki La Liga, ale rozegrano zaledwie dwa. Zaplanowane na godzinę 14:00 spotkanie Rayo Vallecano – Real Oviedo zostało odwołane, ponieważ „murawa nie spełniała niezbędnych gwarancji umożliwiających rozegranie spotkania w bezpiecznych warunkach”. Kilka dni przed starciem z beniaminkiem La Liga klub z Madrytu dokonał całkowitej wymiany murawy, lecz ze względu na panujące w stolicy Hiszpanii niekorzystne warunki atmosferyczne boisko nie osiągnęło optymalnego stanu.
⚡️ El césped de Vallecas listo para el Rayo Vallecano vs Oviedo de este próximo sábado pic.twitter.com/sYVadRICgA
— Union Rayo Live (@UnionRayoLive) February 6, 2026
Tego samego dnia o godzinie 18:30 Sevilla miała podejmować Gironę. Do meczu jednak nie doszło przez szalejącą w stolicy Andaluzji pogodę. W Sewilli wprowadzono pomarańczowy alert, który ostrzegał przed intensywnymi opadami deszczu, burzami i porywistym wiatrem. Jednak w tym przypadku zaległości udało się nadrobić jeszcze w weekend. Walczące o utrzymanie ekipy zmierzyły się niecałe 24 godziny później. Po szalonej końcówce na Ramón Sánchez Pizjuán padł remis 1:1, choć Girona była o krok od przywiezienia do Katalonii kompletu punktów.
Legenda klubu La Liga mogła być jak Krul
Podopieczni Michela w doliczonym czasie drugiej połowy wypuścili z rąk prowadzenie 1:0, na które wyszli już w 2. minucie. Gola dla gości strzelił Thomas Lemar, który na wpisanie się na listę strzelców czekał od marca 2023 roku. Pierwszą bramkę w tym sezonie zdobył również Kike Salas. Wychowanek Sevilli potężnym strzałem sprzed pola karnego pokonał Paulo Gazzanigę. Jego piękny gol mógł się jednak zdać na nic, bo raptem trzy minuty później Gabriel Suazo popchnął w swojej szesnastce Ivana Martina, a sędzia bez wahania wskazał na wapno.
Po wywalczeniu rzutu karnego Martin zszedł z boiska, a w jego miejsce pojawiła się legenda Girony – Christian Stuani. Urugwajczyk jest rekordzistą tego klubu pod względem liczby rozegranych meczów i strzelonych goli. Przeciwko Sevilli 39-latek zanotował 302. występ dla Girony, a tuż po wejściu na murawę mógł strzelić dla niej 146. gola. Kapitan Biało-Czerwonych wziął na swoje barki ciężar wykonania rzutu karnego na wagę wygranej w 98. minucie. Jedenastki jednak nie wykorzystał. Obrany przez niego kierunek wyczuł Odysseas Vlachodimos.
Szalony doliczony czas w meczu Sevilli z Gironą! 😱
👉 Fantastyczny gol Salasa
👉 Rzut karny dla Girony
👉 Stuani wchodzi specjalnie by strzelić i… pudłuje 👀📺 Oglądajcie @LaLiga w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/ODlkBD1k5D
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 8, 2026
Chwilę po interwencji greckiego golkipera sędzia Jesus Gil Manzano zagwizdał po raz ostatni. Girona więc tylko o punkt zwiększyła swoją przewagę nad strefą spadkową. Od otwierającego ją Rayo ma cztery punkty więcej, ale madrytczycy rozegrali przecież jeden mecz mniej. Sevilla ma zaś trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. W następnej serii gier podopiecznym Michela ciężko będzie zwiększyć przewagę. Podejmą bowiem pierwszą w tabeli Barcelonę. Zamykające 24. kolejkę La Liga derby Katalonii odbędą się w poniedziałek 16 lutego o 21:00.
CZYTAJ WIĘCEJ O LA LIGA NA WESZŁO:
- Laporta ustępuje ze stanowiska. Powalczy o reelekcję
- Real Madryt utrzymał status quo. Valencia bez celnego strzału
- Tysiące kibiców i piłkarze pomalowali paznokcie. Gest wsparcia
fot. Newspix