Łódzki szał zakupów

AbsurDB

Autor:AbsurDB

18 stycznia 2026, 12:32 • 7 min czytania 29

Łódzki szał zakupów

RTS jest na szóstym miejscu pod względem wydatków transferowych w zimowym oknie, uwzględniając kluby spoza pięciu najmocniejszych lig. Gdy odliczyć kluby grające w rozgrywkach UEFA, to staje się on liderem listy. Czy będzie to miało odpowiednie przełożenie na wyniki? Zwrot adekwatny do poniesionych wydatków dałby chyba dopiero awans do europejskich pucharów.

Reklama

Widzew w europejskiej czołówce pod względem wydatków

Widzew dzięki pieniądzom nowego właściciela rzucił się na potężne jak na naszą ligę zakupy piłkarzy. Za darmo pozyskał Lukasa Leragera, ale już na Christophera Chenga, Bartłomieja Drągowskiego, a przede wszystkim Osmana Bukariego wydał łącznie około siedmiu milionów euro. Jak na fakt, że formalnie nawet nie rozpoczęło się jeszcze zimowe okno transferowe, to są to sumy zawrotne. Imponujące nie tylko na tle polskich klubów, ale wręcz w Europie. Jak zatem plasuje się Widzew w rankingu wydatków tej zimy?

Biorąc pod uwagę wyłącznie sumy wydane w tym okienku i opierając się na portalu Transfermarkt, Łodzianie zajmują trzydzieste miejsce w świecie pod względem sum wydanych na pozyskanie nowych piłkarzy.

Reklama

Na czele listy znajdują się oczywiście cztery kluby angielskie. Londyńczycy, czyli Crystal Palace, Tottenham i West Ham z wydatkami w okolicach pięćdziesięciu milionów euro zostali zdeklasowani przez Manchester City, a właściwie przez jednego zawodnika.

Tak Michał Kołkowski wyjaśniał logikę sprowadzenia Antoine’a Semenyo za 72 miliony euro:

Rozwój Semenyo imponował od dłuższego czasu. Już w minionym sezonie skrzydłowy notował znakomite liczby w Premier League (11 goli i 6 asyst w 37 ligowych występach dla Bournemouth), a w bieżącej kampanii narzucił jeszcze wyższe tempo. Obecnie reprezentant Ghany legitymuje się dorobkiem 10 trafień i 3 asyst w 20 ligowych spotkaniach. Na Dean Court zrobiło się zatem dla niego trochę za ciasno. „Obywatele” musieli ostro powalczyć o zatrudnienie Semenyo, bo zainteresowanych klubów nie brakowało.

Widzew szósty pod względem wydatków w średnich ligach Europy

Widzew wyprzedzają także kluby amerykańskie, które mają obecnie przerwę międzysezonową, w której tradycyjnie wzmacniają składy. Są to brazylijskie Cruzeiro, Red Bull Bragantino, Atletico Mineiro, Gremio, Flamengo, Palmeiras, Fluminense, argentyńskie River Plate, a także Inter Miami i DC United z MLS oraz meksykańska Necaxa. Na liście jest też Al-Ahli oraz zespoły Seria A (Lazio, Roma, Atalanta, Pisa), Premier League (Aston Villa, Brentford) i Bundesligi (Eintracht, Stuttgart).

Dla klubów europejskich niegrających w czołowych pięciu ligach czołówka wygląda następująco:

  1. Fenerbahce 33 miliony euro
  2. Sporting 14 mln euro
  3. Porto 10 mln euro
  4. Alkmaar 9,5 mln euro
  5. Rangers 8,2 mln euro
  6. Widzew 7,4 mln euro
  7. AEK Ateny 6,5 mln euro
  8. Benfica 6 mln euro
  9. Slavia Praga 5,6 mln euro
  10. Brondby 5,5 mln euro

Jeżeli ktoś miałby wskazać jeden element niepasujący do tej układanki, gdy weźmiemy pod uwagę wyniki w ostatnich latach, to zdecydowanie jak kwiatek do kożucha pasuje tu Widzew. Oczywiście uwzględniając sukcesy sprzed wielu lat, zainteresowanie kibiców i potencjał marketingowy miasta, w którym się mieści jego siedziba, RTS wypada znacznie lepiej.

Widzew nie sprzedaje zawodników

Jeżeli jednak zestawimy kluby według wydatków transferowych netto, czyli od wydatków odejmiemy wpływy ze sprzedaży zawodników, Widzew znajdzie się jeszcze wyżej. Nie uzyskał bowiem jeszcze ze sprzedaży graczy zimą ani grosza.

Transfer medyczny Rafała Gikiewicza do Zagłębia po pierwsze był bezgotówkowy, a po drugie odbył się w trakcie rundy, a nie w trakcie zimowego okienka, choć Transfermarkt tradycyjnie do niego przyporządkowuje takie transakcje.

Tonio Teklić oraz Samuel Akere zostali wypożyczeni do Chorwacji, Pape Meissa Ba do Ligue 2, Kamil Cybulski do Stali Mielec, a po sprowadzeniu Drągowskiego, prawdopodobnie to samo czeka Macieja Kikolskiego. Nic w tym dziwnego. Przy tylu zakupach bez pozbywania się zawodników mogłoby zabraknąć miejsca w klubowym autobusie.

Co ważne, Mariusz Piekarski ujawnił, że RTS mógł zarobić 2,5 miliona euro na sprzedaży Sebastiana Bergiera (na zdjęciu), ale nie był zainteresowany pozbyciem się napastnika.

Po odjęciu wpływów transferowych innych klubów, Widzew awansuje na 22. miejsce w świecie pod względem wydatków netto. Wyprzedza między innymi Tottenham oraz Lazio (największa wartość sprzedanych zawodników na świecie), które co prawda nie wydały mniej od Łodzian, ale sprzedały zawodników za olbrzymie kwoty. Connor Gallagher przeszedł z Londynu do Atletico za czterdzieści milionów euro, a Kenneth Taylor do Ajaxu i Petar Ratkow do Salzbura z Rzymu odchodzą za kilkanaście milionów.

Bilans po odliczeniu wydatków

Pod względem bilansu transferów netto czołówka klubów spoza najlepszych pięciu lig wygląda następująco:

  1. Fenerbahce -33 miliony euro
  2. Cruzeiro -23 mln
  3. Inter Miami -17 mln
  4. Red Bull Bragantino 15 mln
  5. Sporting 14 mln
  6. DC United 11 mln
  7. Al-Ahli 10 mln
  8. Alkmaar -9,5 mln
  9. Porto -9,4 mln
  10. Fluminense -9 mln
  11. Glasgow Rangers -8 mln
  12. River Plate -7,9 mln
  13. Widzew -7,4 mln

Jeżeli odrzucimy kluby pozaeuropejskie, Widzew ciągle jest szósty w Europie. Trzeba bowiem pamiętać, że w krajach amerykańskich ma obecnie miejsce przerwa międzysezonowa, w której są one tradycyjnie znacznie bardziej aktywne.

Fajnie, jeżeli te pieniądze przełożą się na sukcesy, ale sportowo RTS według Opty jest obecnie 481. klubem świata. Nawet jeżeli odrzucić wszystkie zespoły spoza Europy i z najlepszych pięciu lig, to plasuje się gdzieś pod koniec drugiej setki w gronie zespołów występujących w rozgrywkach zbliżonych do polskiej.

Kluby, które wydały więcej od Łodzian są albo wśród najmocniejszych z tego grona (Porto i Sporting), albo plasują się wśród nich w co najmniej czołowej pięćdziesiątce (Alkmaar i Rangers). W dodatku wszystkie one wciąż grają z mniejszym lub większym szczęściem w europejskich pucharach w przeciwieństwie do Widzewa.

Wydają ci, którzy grają w Europie albo zaraz do niej wrócą

Największy bilans wydatków netto, spośród europejskich klubów spoza najlepszych pięciu lig niegrających w rozgrywkach UEFA ma obecnie Trabzonspor, ale jego sześć milionów to mniej niż koszty poniesione przez Widzew. Tyle że Turcy są na trzecim miejscu w lidze i z dużą dozą prawdopodobieństwa zagrają latem w pucharach. Podobnie, jak znajdujące się na dalszych lokatach Brondby (pięć milionów, trzecie miejsce w lidze), Polissia Żytomierz (cztery miliony, trzecie miejsce w lidze ukraińskiej) i Tromso (zakwalifikowało się już do przyszłorocznych pucharów).

Dopiero FK Pardubice są pierwszym na liście zespołem, który ani nie gra obecnie w pucharach, ani nie zajmuje pozycji (są ma 11. miejscu w lidze) dającej duże szanse na występy w nich przyszłym sezonie. Co ciekawe, w sierpniu 2025 właścicielem tego zespołu został miliarder Karel Pražák, do którego należy też hokejowa Sparta Praga. Niezwykle ciekawe będzie w najbliższych latach porównywanie rozwoju tego klubu do drużyny należącej do Roberta Dobrzyckiego.

Rekord transferowy Ekstraklasy – Osman Bukari w wygranym sparingu Widzewa z Paksi

To jeszcze nie jest ostatnie słowo Widzewa

Oczywiście wiele się jeszcze zmieni. Okno transferowe się dopiero rozkręca i wiele klubów zdecydowanie wyprzedzi Łodzian pod względem wydatków. Tyle tylko, że Widzew też nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Za Emila Kornviga oferuje około trzech-czterech milionów euro. Zamierza też wpłacić klauzulę za prawego obrońcę Carlosa Isaaca. Mówi się także o pozyskaniu Balthazara Pierreta z Lecce. Plotki dotyczą jeszcze kilku kolejnych zawodników, ale nawet jeżeli uwzględnimy plan minimum, czyli wydanie czterech milionów na Duńczyka i Hiszpana, wywindowałoby to Widzew na… trzecie miejsce wśród europejskich klubów spoza najlepszych pięciu lig i dwudzieste na świecie.

Od lat podkreślam, że potencjał rozwojowy naszej ligi jest olbrzymi. Że nie jest ona trzydziestą ligą Europy, jak jeszcze niedawno wskazywał ranking UEFA. Może nie jest jeszcze w czołowej dziesiąte, ale znaczenie Ekstraklasy może być w przyszłości znacznie większe, niż przez lata próbowali nas przekonać rodzimi malkontenci.

Nie zaglądajmy innym do portfela

Teraz, gdy mamy pięć miejsc w europejskich pucharach, trudno się dziwić, że kluby z potencjałem do bycia w czołówce rzucają się na bardzo poważne wydatki transferowe. Szczególnie jeśli pozyskały tak majętnego właściciela, jak Widzew.

To, co budzi poważne wątpliwości, to obecna sytuacja RTS-u. Ma on bowiem tyle samo punktów, co znajdujący się w strefie spadkowej GKS. Szanse Łodzian na zajęcie miejsca dającego europejskie puchary wynoszą pewnie z pięć procent, choć biorąc pod uwagę, że mamy najbardziej wyrównaną ligę świata, wszystko jest możliwe.

Do tego Widzew gra wciąż w Pucharze Polski i po ostatnich wzmocnieniach wydaje się, że większe szanse na jego zdobycie mają jedynie Lech i Raków. Jeżeli Łodzianie wygrają w ćwierćfinale w Katowicach, a w półfinale trafią na zwycięzcę pary Zawisza-Chojniczanka, to mogą już wstępnie rozpocząć starania o uzyskanie licencji na udział w rozgrywkach UEFA.

Fani Widzewa traktują ostatnie wydarzenia nieco buńczucznie. Po dekadach upokorzeń to oni chcą być tymi, którzy drwią z perspektyw stojących przed ich lokalnymi i krajowymi rywalami. W pewnej kwestii nawet mogę się z nimi zgodzić. To nie nasza sprawa, co właściciel klubu robi ze swoimi złotówkami, szczególnie że w przeciwieństwie do wielu konkurentów, nie wydaje publicznych pieniędzy.

Proszę tylko o jedno: jeśli – mimo aktualnego szału i wielkich nakładów finansowych – Widzew w ciągu najbliższej dekady miałby zbankrutować i zaczynać od zera, niech nie startuje od IV ligi za dawne zasługi, jak miało to miejsce w przeszłości, tylko uczciwie od A-Klasy, jak kiedyś Lechia Gdańsk. Ale przecież nie będzie to potrzebne, prawda?

CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

29 komentarzy

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Mikel Arteta vs Sean Dyche. „Zlikwidujcie piłkę nożną”

Braian Wilma
0
Mikel Arteta vs Sean Dyche. „Zlikwidujcie piłkę nożną”
Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama