Widzew nie czekał. Bergier z nową umową

Wojciech Piela

04 lutego 2026, 12:51 • 2 min czytania 4

Widzew nie czekał. Bergier z nową umową

Pół roku temu Sebastian Bergier dołączył do Widzewa Łódź i od razu stał się jednym z kluczowych zawodników zespołu. Klub zdecydował się właśnie na przedłużenie jego umowy.

Reklama

W ostatnich siedmiu miesiącach Widzew intensywnie inwestował w wzmocnienia, wydając na nowych piłkarzy kilkanaście milionów euro. Najlepszym transferem okazał się jednak ten, który nie wiązał się z żadnym kosztem odstępnego — mowa o Bergierze.

Bergier z nową umową. Widzew nie czekał

Latem były napastnik GKS-u Katowice podpisał z łódzkim klubem trzyletni kontrakt, z opcją przedłużenia o kolejny rok. Władze Widzewa nie czekały długo i już teraz aktywowały ten zapis. Zimą Bergier wzbudzał duże zainteresowanie w innych klubach, które były gotowe zapłacić za niego 2,5 miliona euro.

Reklama

– Sebastian w rundzie jesiennej udowodnił nie tylko wysoką formę sportową, ale też że jest jednym z liderów szatni. Widzimy w nim przyszłość zespołu i jesteśmy przekonani, że będzie się dalej rozwijał, dlatego zdecydowaliśmy się na przedłużenie jego kontraktu. Liczymy na kolejne gole w jego wykonaniu – powiedział pełnomocnik zarządu ds. sportu Dariusz Adamczuk.

Do tej pory Bergier wystąpił w 16 meczach Ekstraklasy w barwach Widzewa, zdobywając 10 bramek. Najbliższy mecz Łodzianie rozegrają z byłym klubem napastnika. 8 lutego ich rywalem będzie GKS Katowice.

CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE ŁÓDŹ NA WESZŁO:

fot. Newspix

4 komentarze

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama