Ekstraklasa 10. Kolejka

Ajdin Hasić 54"
Ajdin Hasić 90"
Mohamed Berte 90"
Aleks Ławniczak 27"

W siatkówkę grają! Cracovia wygrała, bo Zagłębie pomyliło dyscypliny

Jakub Białek

10 października 2026, 17:03 • 4 min czytania 8

Reklama
W siatkówkę grają! Cracovia wygrała, bo Zagłębie pomyliło dyscypliny

Cracovia zalicza pierwsze zwycięstwo od 21 sierpnia i dzieje się to w dużej mierze dzięki Zagłębiu Lubin, które, jak kiedyś słynny Fabik, postanowiło grać w siatkówkę. Tak jest, „Pasy” trafiły dwa razy z rzutów karnych po zagraniach górną kończyną. Pierwszy to typowy przykład karnego z Ekstraklasy (czytaj: dzisiaj sędzia odgwizdał, a jutro uznałby, że przewinienia nie ma), a drugi to typowy przykład… głupoty.

Reklama

Cracovia miała trzy tygodnie, by potrenować i się ze sobą zgrać, a w pierwszej połowie wyglądała jak zbieranina przypadkowych postaci, które widzą się na boisku pierwszy raz. Niby piłkarze „Pasów” posiadali piłkę przy nodze, ale nic z tego nie wynikało. Ani nie mieli pomysłu, ani przywództwa, ani werwy, nie wspominając o jakichś automatyzmach. Wymieniali więc dużo podań, z których nic nie wynikało.

Cracovia – Zaglębie 3:1. Niemrawy początek Pasów

Zagrozili tylko raz w zupełnie przypadkowej sytuacji, gdy lewy obrońca trafił w słupek z niemalże zerowego kąta. Nie do końca wiadomo, czy strzelał, wrzucał, a może zagrywał na pałę licząc, że zadzieje się coś niestandardowego. Poza tym oglądaliśmy – i z jednej, i z drugiej strony – wiele taś-tasi, które czasami były nawet celne (aż siedem celnych strzałów do przerwy, w teorii niezły wynik), ale w praktyce bliżej było im do statusu „podanie do bramkarza” niż „groźne uderzenie”.

Nic dziwnego, że pod koniec połowy kibice nakazali zawodnikom „grać, kurwa mać”, a gdy sędzia zaprosił na przerwę, po trybunach poniosła się fala gwizdów.

Niemoc gospodarzy wykorzystało Zagłębie i zrobiło to w swoim stylu, czyli po rzucie z autu. Wysokość do wznowienia gry taka, że większość zespołów grałoby krótko, ale nie paka Leszka Ojrzyńskiego, która klasycznie przeniosła swoich stoperów pod bramkę. I to się opłaciło, bo asystę przy golu zaliczył Nalepa, a do siatki trafił Ławniczak.

Reklama

Trochę pomogło szczęście, bo po zgraniu Nalepy do przewrotki składał się Reguła, lecz nie trafił w piłkę. Z perspektywy Zagłębia okazało się, że to nawet lepiej, bo wskutek ruchów reprezentanta Polski obciął się Knap, a z akcją sytuacyjnie zabrał się Ławniczak i skorzystał z wolnej przestrzeni w szesnastce, kończąc akcję lewą nogą.

O ile Zagłębiu przy bramce pomogło lekkie szczęście, o tyle Cracovia przy swoim trafieniu natrafiła na furę farta. To był najbardziej typowy karny, jaki można sobie wyobrazić w Ekstraklasie. Czytaj – nie za bardzo wiadomo, dlaczego arbiter to odgwizdał, ale Kolegium Sędziów zaraz znajdzie na to podkładkę w interpretacjach i wytycznych.

Mieliśmy bowiem Henrikssona, który zagrał w rękę Ławniczaka. Kontakt z kończyną jest, to bez dwóch zdań. Obrońca Zagłębia zrobił jednak niezwykle dużo, żeby uniknąć nieprzepisowego zagrania. Chował ręce, trzymał je przy ciele, odwracał się do akcji plecami, a w dodatku miał niezwykle mało czasu na reakcję, bo stał tuż obok zawodnika Cracovii. Intuicja podpowiada, że to nie może być karny i tak też w pierwszym odruchu zdecydował Tomasz Marciniak.

Ale po chwili został zaproszony do monitora i zmienił swoją decyzję.

Reklama

Dlaczego? Trudno stwierdzić. Może z tego względu, że ręka Ławniczaka delikatnie odstawała w momencie kontaktu z piłką, ale chyba nie ma sensu tego rozstrzygać. Bo dziś Marciniak zadecydował tak, jutro inaczej, i po obu tych decyzjach usłyszelibyśmy klasyczne „sędzia się wybroni”.

Dwie ręce w polu karnym

Znacznie mniejsze wątpliwości, a w zasadzie ich brak, mamy przy drugim karnym. Tu mówimy o ewidentnym przewinieniu, bo Michalski zablokował strzał, mając po pierwsze – dużo czasu na reakcję, a po drugie – powiększając obrys swojego ciała. Choć tu sprawa jest oczywista, Tomasz Marciniak nie zagwizdał z boiska i znów musiał ratować się VAR-em. Przy monitorze pozostało mu ocenić jedynie, czy zawodnik zagrał piłkę barkiem, czy jednak nieprzepisową częścią ręki. Wyszło na to drugie, a gola znów strzelił Hasić.

W doliczonym czasie gry „Pasy” dołożyły kolejne trafienie – Alomerović pognał w pole karne rywala przy stałym fragmencie, lecz Zagłębie straciło piłkę tuż przed szesnastką i wystarczyło mądrze rozprowadzić kontrę, którą strzałem do pustej bramki zakończył Berte.

Choć Cracovii pomogło szczęście, to trzeba też przyznać, że druga połowa w jej wykonaniu była znacznie lepsza. Do ideału wciąż daleko, ale pojawiła się energia i ryzyko, a znacznie mniej było jałowych akcji. To dobry kierunek. Może po dzisiejszym meczu coś w tym zespole drgnie, ale przecież po ostatnim przełamaniu też miało drgnąć, lecz wyszło tak, że zespół z Krakowa budzi się właśnie po serii czterech porażek z rzędu.

Reklama

5
Madejski
6
Burlet
1
5
Traore
6
Henriksson
5
Kakabadze
4
Al-Ammari
yellow-card
5
Klich
3
Ltaief
yellow-card
3
Knap
6 +
Hasić
2
3
Nordaas
Tomasz Marciniak 4

Zmiany:

icon-swap
Martin Minchev
5
Sayfallah Ltaief
icon-swap
Mohamed Berte
Mateusz Klich
1
icon-swap
Kamil Glik
A. Hasić

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

 

Fot. newspix.pl

Reklama
8 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
sobota, 10 października 2026 14:45
Sędzia:
Tomasz Marciniak, Poland

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama