Mecz Benfiki z Realem to najciekawiej zapowiadające się spotkanie fazy play-off Ligi Mistrzów. Ale takich emocji się nie spodziewaliśmy. W 50. minucie Vinicius Junior zdobył bramkę na 1:0 dla gości, a później dostał żółtą kartkę. Brazylijczyk został sprowokowany, a następnie prawdopodobnie usłyszał coś od rywala, Gianluci Prestianniego. Vinicius był wściekły i długo nie chciał dalej grać. Zachodzą podejrzenia, że mogło chodzić o rasizm. Znany dziennikarz nawet napisał, jakie prawdopodobnie padło słowo.
Na początku drugiej połowy Vinicius zdobył bramkę. I to przepiękną: po jego uderzeniu w górny róg bramkarz nie miał nic do powiedzenia.
𝐕𝐈𝐍𝐈𝐂𝐈𝐔𝐒 𝐉𝐔𝐍𝐈𝐎𝐑! 🇧🇷 🕺 𝐅𝐄𝐍𝐎𝐌𝐄𝐍𝐀𝐋𝐍𝐘 𝐆𝐎𝐋 𝐁𝐑𝐀𝐙𝐘𝐋𝐈𝐉𝐂𝐙𝐘𝐊𝐀! 😍
Królewscy prowadzą w Lizbonie!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77cILY pic.twitter.com/UA8usmf4a6
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 17, 2026
Później najwidoczniej gospodarze postanowili go sprowokować. Brazylijczyk wdał się w awanturę, zarobił żółtą kartkę. Koledzy, wiedząc, że Vinicius jest podatny na takie sytuacje, zaczęli go odciągać.
Vinicius był wściekły, chciał opuścić boisko. Rywal nazwał go „małpą”?
A potem? Na powtórkach widać, że Brazylijczyk wdał się w sprzeczkę z Prestiannim. Argentyńczyk coś do niego powiedział, ale zakrywał twarz. Vinicius wtedy się wściekł: powiedział coś sędziemu, zaczął opuszczać boisko. Zszedł z niego, przez jakiś czas rozmawiał z trenerem Benfiki, Jose Mourinho. Na boisku nastąpiło spore zamieszanie z różnymi zawodnikami w rolach głównych.
Ostatecznie spotkanie wznowiono, ale przerwa trwała około 10 minut. Hiszpańscy dziennikarze są przekonani, że Brazylijczyk usłyszał jakieś rasistowskie słowa od piłkarza z Argentyny. Albert Ortega, dziennikarz „El Confidential”, zasugerował na podstawie ruchu warg, że mogło paść słowo „mono”, czyli „małpa”.
El momento en el que el argentino Prestianni llama „mono” a Vinícius Júnior en el Benfica-Real Madrid. Así lo denunció el brasileño.
Absolutamente vergonzoso.pic.twitter.com/J6Ju5lissp
— Albert Ortega (@AlbertOrtegaES1) February 17, 2026
Ta sprawa na pewno wróci po zakończeniu spotkania.
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Olimpijczyk o piłce nożnej: Rządzą pieniądze i menedżerowie
- Galatasaray jak taran! Kompromitacja Juventusu
- Kowal: Fiorentinę można ograć!