Boniface wrócił do treningów. Przyniósł własną piłkę!

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

01 kwietnia 2026, 21:54 • 2 min czytania 3

Reklama
Boniface wrócił do treningów. Przyniósł własną piłkę!

Normalnie ta informacja nie byłaby najgorętszym doniesieniem dnia nawet w Bremie, ale obrazki z treningu Werderu są na tyle niedorzeczne, że zainteresowały się nimi ogólnoniemieckie media. Victor Boniface po długim procesie rehabilitacji poprzedzonym całkiem poważną kontuzją wrócił w końcu do treningów. Uważni obserwatorzy zauważyli jednak, że Nigeryjczyk przyniósł na boisko własną piłkę.

O sprawie rozpisuje się będący w lekkim szoku Bild. – We wtorek po raz pierwszy stanął na boisku treningowym i od razu zirytował kibiców i przełożonych wyraźną nadwagą – czytamy. Według informacji podawanych przez niemiecki dziennik Boniface ma nadwagę wyrażoną „wysoką liczbą jednocyfrową”. Doceniamy takie sprytne zakamuflowanie danych zdrowotnych piłkarza. Brzucha Nigeryjczyka nie da się jednak ukryć i jaki jest Boniface, każdy widzi.

Reklama

Pokaźny brzuszek Victora Boniface’a. Nigeryjczyk chyba trochę przesadził

Sprawę komentuje na łamach Bilda Peter Niemeyer, jeden z dyrektorów pracujących w Werderze. – Wiedzieliśmy, w jakim stanie się znajduje. Teraz musi pracować nad swoją kondycją i pomagamy mu w tym – zapewnił działacz.

Boniface znany jest od zawsze z zamiłowania do niezbyt zdrowej diety. W przeszłości miał już problemy z utrzymywaniem wagi, ale tym razem chyba naprawdę przesadził i w Bremie raczej nie wierzą, że będzie w stanie pomóc zespołowi na finiszu sezonu.

Wrócił do treningów, ale jedyne, czym faktycznie zrobił na boisku wrażenie, jest ten jego brzuch – podsumowuje Bild. I trudno się z takim postawieniem sprawy nie zgodzić.

W tym sezonie Boniface zagrał w 11 meczach Bundesligi i zanotował dwie asysty. Tylko dwukrotnie wychodził na boisko jako zawodnik pierwszego składu. W aktualnym stanie nie ma raczej co liczyć na kolejne szanse – prędzej doczeka się przezwiska Bonifat niż wybiegnie na murawę w poważnych rozgrywkach.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O PIŁCE NOŻNEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Haditaghi z troski o fanów Legii powołał się na Gandhiego i Luthera Kinga

Mikołaj Duda
4
Haditaghi z troski o fanów Legii powołał się na Gandhiego i Luthera Kinga

Bundesliga