Urban o Walukiewiczu: To nie jest raz czy dwa, tych prób było więcej

Przemysław Michalak

20 marca 2026, 22:09 • 3 min czytania 13

Reklama
Urban o Walukiewiczu: To nie jest raz czy dwa, tych prób było więcej

Jan Urban w dniu powołań na baraże o tegoroczny mundial gościł w Kanale Zero. W programie Krzysztofa Stanowskiego selekcjoner rozwinął kilka wątków. Poruszony został między innymi temat Sebastiana Walukiewicza.

O obrońcy Sassuolo zrobiło się głośno, bo ma nie otrzymywać powołań dlatego, że wcześniej sztab reprezentacji nie mógł się do niego dodzwonić. Agent zawodnika dementował te wieści na portalu X, przekonując, że selekcjoner nigdy nie kontaktował się z Walukiewiczem.

Jan Urban o Walukiewiczu: Nie oczekuję od niego przeprosin, ale nie będę dzwonił

Urban wyjaśnił: – Gdzieś czytałem już to, że nie odebrał telefonu od trenera. A ja do niego nie dzwoniłem. Dzwonił do niego dyrektor reprezentacji Łukasz Mierzejewski [chodziło o Adriana Mierzejewskiego, PM]. I faktycznie nie odbierał, nie oddzwonił i tak dalej. I jest niepowoływany między innymi z tego powodu.

– Przykład odwrotny. Potrzebny nam jest zawodnik, dzwonimy po Bartka Bereszyńskiego. Od razu jest w reprezentacji, mimo że przyjechał dowołany. Pozytyw pełny. Oczywiście doświadczenie mu pomaga, bo w tej reprezentacji po prostu czuje się swojsko. Natomiast, zawodnik w tym momencie, nie wiem, obraził się, że nie był powołany czy coś. Nie wiem, to nie moja sprawa – mówił wyraźnie zniesmaczony trener.

Reklama

Dopytywany, czy nie przesadza z reakcją, odpowiedział: – To nie jest raz czy dwa, tych prób było zdecydowanie więcej. A po drugie, skąd wiesz, czy on jest mi potrzebny? Uzasadnienie? Mówiłem niejednokrotnie, że nie przyjeżdża dlatego, że moim zdaniem prawą obronę mamy zabezpieczoną dobrze, a on grał na prawej obronie, nie na pozycji stopera. I z tego powodu nie był powoływany. Wtedy, gdy chciałem, żeby przyjechał – nie do Urbana, do reprezentacji Polski – wybrał inną opcję. Szanuję, ale niech on też szanuje moje decyzje, że nie jest powoływany.

Krzysztof Stanowski zapytał, czy Urban jest pamiętliwy w takich kwestiach. – Ale przepraszam, w jakich kwestiach? Takie rzeczy się nie dzieją, albo dzieją się bardzo, bardzo rzadko. Może po prostu będzie musiał odczekać, gdy Urbana już nie będzie i kolejny trener go powoła – stwierdził selekcjoner.

Reklama

– Nie oczekuję od niego przeprosin, ale ja nie będę dzwonił. Niczego od niego nie oczekuję. No przepraszam, nie wyolbrzymiajmy sytuacji, że nagle Walukiewicz zbawia polską piłkę nożną. Mnie ten temat nie interesuje, naprawdę, w ogóle. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że gość mówi, że teraz to ja nie chcę przyjechać, bo uważam, że miałem być powołany wcześniej. Widocznie tak sobie myśli. No nie, przepraszam – dodał poirytowany.

Gdy prowadzący program zaznaczył, że wśród obecnych kadrowiczów są tacy, którzy w przeszłości z różnych względów odmawiali przyjazdu na reprezentację, Urban stwierdził: – Ale to już wiedzą, jak reaguję na takie sytuacje. Ja nikomu nie zabronię decyzji, jakie oni podejmują w danym momencie. Czy ktoś chce grać w kadrze, czy nie, albo teraz chce, a w innym momencie nie chce.

– To jest poważna sprawa. No jak, do reprezentacji Polski. O czym my rozmawiamy? – podsumował Jan Urban.

Sebastian Walukiewicz w tym sezonie Serie A rozegrał 27 meczów (na 29 możliwych) i zaliczył jedną asystę. Jego Sassuolo zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli i raczej czeka je spokojna końcówka rozgrywek.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI:

Fot. FotoPyK

13 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna