Arda Turan zabrał głos przez meczem z Lechem Poznań w 1/8 finału Ligi Konferencji. Mimo pewnych problemów z tłumaczeniem, trener Szachtara wypowiedział się na temat rozgrywania obu meczów w naszym kraju oraz opowiedział nieco o tym, jakiego spotkania spodziewa się w czwartek.
Na konferencji prasowej Szachtara Donieck oprócz Turana stawił się bramkarz Dmytro Ryznik. W jego przypadku tłumaczenie wypowiedzi z ukraińskiego na polski nie było problemem, natomiast piłkarz niespecjalnie z tego skorzystał, bo na każde pytanie odpowiadał jednym zdaniem. Streszczając więc wszystkie wypowiedzi Ukraińca:
- Lech to dobra drużyna
- Gramy dobrze, bo pracujemy jako zespół
- Jesteśmy przyzwyczajeni do takich meczów
- Jutrzejszy mecz będzie dobry
Arda Turan: Chcieliśmy zagrać drugi mecz w Turcji, to miał być głos pokoju
Zdecydowanie ciekawiej było podczas części poświęconej pytaniom do tureckiego trenera. Wypowiadał się on w swoim ojczystym języku, a za przekład pytań i odpowiedzi odpowiadał polski tłumacz, którego to zadanie nieco przerosło (lub zawiodły kwestie techniczne, nie rozstrzygamy). Było więc tak, że wypowiedzi nie zostały przetłumaczone w pełni, zaś trener w trakcie irytował się, że nie słyszy pytań.
Mimo to poznaliśmy jego zdanie w kilku w kwestiach. Choćby w tej, że nie uważa, by granie obu meczów w Polsce było w pełni sprawiedliwe. Turan otwarcie mówił, że wolałby, aby rewanżowe spotkanie odbyło w Turcji, a nie w Krakowie. To jednak nie dojdzie do skutku. Na konferencji w Poznaniu wytłumaczył, że w jego pomyśle nie chodziło wyłącznie o kwestie sportowe.
– Chcieliśmy rozegrać drugi mecz w Turcji. Dla polskiej drużyny rozegranie dwóch meczów w swoim kraju to korzyść. Chciałem też pokazać, że ludzie w moim kraju są przeciwni wojnie. Chodziło o przesłanie pokoju, o to, aby głos pokoju został usłyszany na całym świecie. Chciałem przy tej okazji pokazać światu cierpienie i uczucia ludzi na Ukrainie. Nie chodziło więc tylko o piłkę nożną. Ze sportowego punktu widzenia, nie sądzę, aby to było fair. I nie sądzę, aby UEFA podjęła właściwą decyzję – wyjaśnił były piłkarz Barcelony.
Co do samego meczu, stwierdził, że spotkają się dwie drużyny o podobnej filozofii futbolu.
– Jesteśmy drużyną, która stara się posiadać piłkę i grać agresywnie. Staramy się to robić zawsze, z kimkolwiek nie gramy, chcemy dominować na boisku. To nie będzie dla nas łatwy mecz, ale jesteśmy gotowi, by w razie potrzeby również się bronić. Możliwe, że będzie to nietypowa sytuacja, w której nie będziemy mieli 60-70% posiadania piłki. Gdy gra się z Lechem Poznań przed czterdziestoma tysiącami kibicami trudno jest grać dobrze przez całe 90 minut. Trzeba odpowiednio wykorzystać właściwe momenty i będziemy gotowi, by jutro to zrobić – stwierdził Turek.
W tej części konferencji za tłumaczenie odpowiadał już jeden z przedstawicieli Szachtara, który wypowiedzi Turana przekładał z tureckiego na angielski. Wcześniej trener słuchając w słuchawkach jednego z pytań bezradnie rozłożył ręce i stwierdził, że lepiej będzie po angielsku, bo „to nie jest prawdziwy turecki”.
W każdym razie zdołaliśmy się jeszcze dowiedzieć, jakie szkoleniowiec ma odczucia w związku z kontuzją kapitana drużyny, Mykoły Matwijenki.
– Lubię go jako zawodnika, ale przede wszystkim jako człowieka. Ma dobry wpływ na drużynę, jest liderem i kapitanem. Kontuzje to część piłki nożnej. Być może mógłby zagrać, ale zdrowie jest najważniejsze. Nie można też myśleć tylko o sobie – reprezentacja Ukrainy ma baraże o mundial, więc byłoby ryzyko, że to skończy się źle dla nas i dla ukraińskiej kadry. Wierzę, że wróci do nas jak najszybciej. Powtarzam, odkąd tu jestem, że jesteśmy jedną drużyną, jedną rodziną. Ufam wszystkim moim 24 zawodnikom tak samo i wierzę, że wspólnie pokażą te cechy lidera – podkreślił.
Na koniec Turan nie odmówił sobie kąśliwego komentarza w kierunku przedstawicieli Lecha.
– Przyjacielu, jeśli organizujesz konferencję prasową, to proszę, niech tłumacz mówi w moim języku. To nie był turecki – rzucił ciskając na stolik słuchawki zanim opuścił salę.
Chyba możemy uznać, że rywalizacja już się rozpoczęła.
WIĘCEJ O LECHU POZNAŃ:
- Wojciech Mońka w kadrze U-19. Trener Lecha: To strata czasu
- Frederiksen trafia w punkt, ale pracownik PZPN-u tego nie rozumie
- Frederiksen nie boi się Szachtara. „Naszą ambicją jest awans”
- Koniec sezonu dla Alexa Douglasa. Dopiero co wrócił
Fot. Screen – youtube.com/@lechpoznan