Motor Lublin skromnie pokonał Zagłębie Lubin i kontynuuje dobrą passę, ale sam mecz był wyjątkowo ciężki do oglądania. Jakości było w nim jak na lekarstwo. Trener gospodarzy Mateusz Stolarski nie starał się pudrować rzeczywistości, również co do stanu boiska.
– Nie będę opowiadał bajek, że był to piękny spektakl, bo nie był. Myślę, że był to taki sam mecz jak spotkanie z Górnikiem Zabrze i obawiam się, że jeżeli nie będzie tutaj lepiej z murawą, to takie mecze będą zdarzały się częściej, zachowując oczywiście szacunek do pracowników murawy – mówił na pomeczowej konferencji, cytowany przez zaglebie.com.
Trener Motoru dosadnie o stanie murawy w Lublinie
– Próbowaliśmy i daliśmy sobie szansę w pierwszej połowie, chcieliśmy rozegrać ten mecz na własnych warunkach. Chcieliśmy, mimo że piłka robiła różne uniki, zagrać odważnie i budować te akcje przez środek, ale to nie działało. Mieliśmy jedną dobrą okazję przy wyrzucie z autu i jeszcze jedno wejście od prawej strony, ale to nie zakończyło się bramkami. Zagłębie było częściej na naszej połowie i mieli wiele stałych fragmentów gry oraz transportowali piłkę w nasze pole karne – analizował Stolarski.
– W drugiej połowie wprowadziliśmy plan B, czyli większą bezpośredniość w grze, ale jednocześnie skupienie się na zbieraniu długich piłek i po zebraniu tej długiej piłki zagranie bezpośrednio za plecy linii obrony Zagłębia. Jeśli to zagranie miało być niecelne, to mieliśmy doskakiwać bardzo agresywnie, żeby zawodnik Zagłębia, który będzie prawdopodobnie plecami do naszej bramki, miał utrudnione zadanie, aby tę piłkę opanować. To dawało nam więcej stałych fragmentów gry – wytłumaczył swoją strategię młody szkoleniowiec.

Trochę inaczej na to spotkanie patrzył Leszek Ojrzyński. – Musimy jechać teraz ponad siedem godzin ze świadomością, że zagraliśmy mecz na remis, a przegraliśmy, bo to był mecz do pierwszej bramki. Po rzucie z autu daliśmy się przepchnąć, Czubak tę piłkę wyłuskał i potem Ndiaye dopełnił formalności, a my przede wszystkim powinniśmy inaczej się ustawić i nie dać się przepchnąć. Później takie błędy mają konsekwencje, że nie kończysz spotkania z żadnym punktem – ubolewał szkoleniowiec drużyny, która nadal znajduje się w czubie tabeli.
– W pierwszej połowie byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą, bo gra Motoru się nie kleiła z naszego powodu. Graliśmy wysokim pressingiem i dużo mieliśmy odbiorów oraz stałych fragmentów gry. Myślę, że bramkarz pewnie z 10 razy łapał piłkę. Potem zmianami się ratowaliśmy i wszystko co mieliśmy ofensywne – wystawiliśmy. Przy jednej wrzutce Michalski nieźle ułożył się głową, ale nie trafił w bramkę. Robiliśmy kontry, ale końcówka była za słaba w naszym wykonaniu i nie zdołaliśmy zdobyć tej jednej bramki, przez co wracamy bez punktów – podsumował.
Zagłębie przegrało drugi raz z rzędu i ma 41 punktów – tyle samo, co Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. Motor w ostatnich pięciu kolejkach wywalczył aż 13 punktów i aktualnie traci już tylko „oczko” do strefy pucharowej. Z oczywistym zastrzeżeniem, że pozostałe zespoły w tej kolejce dopiero swoje mecze rozegrają.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- Piast potwierdził formę. Radomiak bez argumentów w Gliwicach
- Mecz brzydki, ale chociaż Ndiaye dalej przepiękny
- Zieliński broni swojego piłkarza. „To lekka przesada”
Fot. Newspix