W czwartek 12 marca Lech Poznań zmierzy się z Szachtarem Donieck w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji. Dla Nielsa Frederiksena będzie to pierwszy mecz w roli trenera w tak zaawansowanej fazie europejskich pucharów. Duński szkoleniowiec wierzy jednak, że jest w stanie zajść z drużyną jeszcze dalej.
Wyniki Lecha wiosną falują. Kolejorz zaczął od dwóch porażek, następnie przyszła seria sześciu zwycięstw, po czym zespół Frederiksena znów przegrał dwa mecze z rzędu. Kibice właściwie przed każdym meczem mogą zastanawiać się: jaki Lech się tym razem wylosuje. Trener, nieco z przymrużeniem oka, stwierdził jednak, że ta nieprzewidywalność może też stanowić atut.
Niels Frederiksen przed Szachtarem: Liczymy, że będzie to mecz, który będzie wart zapamiętania
– Jesteśmy trudni do przewidzenia, ale to także sprawia, że jesteśmy trudni do rozczytania dla przeciwnika. Zagraliśmy tej wiosny kilka bardzo dobrych meczów, ale też kilka, po których byliśmy niezadowoleni. Teraz liczymy na dobre spotkanie. Mamy duże szanse, dobre boisko, będzie pełen stadion kibiców. Liczymy, że będzie to mecz, który będzie wart zapamiętania – mówił Duńczyk.
W ostatnim czasie trener dokonywał sporej liczby zmian w składzie, co było spowodowane dużą liczbą meczów, zawieszeniami za kartki oraz urazami. W kwestii zawodników powracających do zdrowia, szkoleniowiec zdradził, że w składzie na Szachtara zabraknie Filip Jagiełły i Daniela Hakansa.
– Jagiełło trenował z nami dzisiaj, jest praktycznie gotowy, ale priorytetem jest, by był dostępny na mecz w weekend. Chcieliśmy, by miał więcej jednostek treningowych, a jeśli włączylibyśmy go do składu, to nie mógłby trenować jutro. Hakans nie będzie jeszcze gotowy, liczymy, że będzie dostępny w przyszłym tygodniu. Co do Radosława Murawskiego, wciąż sprawdzamy i monitorujemy jego sytuację. Liczę, że będzie gotowy wkrótce. Milić jest gotowy, będzie w składzie – wyjaśnił.
Dla Frederiksena starcie z Szachtarem będzie pierwszym w karierze trenerskiej meczem na poziomie 1/8 finału europejskich pucharów. Duńczyk podkreślił, że chciałby zajść jeszcze dalej.
– Mamy spore szanse, by dostać się do ćwierćfinału. Wiemy, że to będzie trudny mecz przeciwko bardzo dobrej drużynie. Ale myślę, że możemy ich zranić. Będziemy jutro potrzebować dobrego wyniku. Naszą ambicją jest awans do kolejnej rundy i myślę, że możemy to zrobić – stwierdził.
Opowiedział też nieco o tym, czego spodziewa się po rywalu.
– Ta drużyna jest dobra z piłką przy nodze, to będzie dla nas wyzwanie pod względem gry w defensywie. Nie sądzę, że będzie to dla nas trudniejszy rywal niż Rayo Vallecano czy Crvena zvezda. To inny zespół. W starciach z Crveną zvezdą lub Genkiem wyzwaniem była fizyczność, tutaj myślę, że poziom będzie wyrównany – ocenił trener.
– Jeśli spojrzymy na ich skład, zobaczymy, że w jedenastce mają ośmiu czy dziewięciu Brazylijczyków. Nie wiem, kiedy ostatnio taka drużyna broniła się w niskim bloku przez cały mecz i nie spodziewam się, że rywal będzie tak grał. Mamy narzędzia, by ich zamknąć na ich połowie i tworzyć swoje szanse. Myślę, że granie przeciwko niskiej obronie to wyzwanie dla każdego. Ale sadzę, że przeciwnik będzie nieco bardziej otwarty i będzie to taki rodzaj gry, w jakim czujemy się dobrze – stwierdził Niels Frederiksen.
WIĘCEJ O LECHU POZNAŃ:
- Koniec sezonu dla Alexa Douglasa. Dopiero co wrócił
- Kibice Lecha zdemolowali stadion. Ale zdobyli się na refleksję
- Mońka pozostanie w kadrze U-19. Wynik ważniejszy niż rozwój
Fot. Newspix
