Ręka i karny? W Ekstraklasie to CAŁKOWITA loteria

Paweł Paczul

15 lutego 2026, 14:11 • 3 min czytania 30

Ręka i karny? W Ekstraklasie to CAŁKOWITA loteria

Piłkarze, trenerzy i kibice Ekstraklasy żyją w ciągłej loterii, mianowicie – jeszcze nie co spotkanie, ale już coraz bliżej, sędziowie losują decyzję, czy jest zagranie ręką, czy nie ma. Potem się tłumaczą, dlaczego tak, a nie inaczej, często mają też wsparcie wśród ekspertów, ale to jest w gruncie rzeczy żart, iluzja. Wydaje się, że wszystko zależy od dnia i humoru arbitra.

Reklama

Tutaj nie było karnego:

Reklama

Tutaj był:

Tutaj nie:

Trudno w tym wskazać jakąś większą logikę, oczywiście nam się tłumaczy po meczach, że ta logika jest, ale widzą ją w zasadzie tylko sędziowie. Nie jest to zdrowe, bo piłka nożna jest przede wszystkim dla piłkarzy i kibiców, nie dla sędziów, to znaczy muszą być i fajnie, że są, ale nie o to chodzi, by mieli jakieś swoje tajemnice, którymi trzeba żyć co tydzień. A tak to wygląda – co chwilę głowimy się nad zagadkami, które nie są ciekawe, tylko frustrujące.

Wiadomo, że futbolowe przepisy są w tym aspekcie dość ułomne – za dużo jest szarej strefy i pola do interpretacji, ale no mimo wszystko można w tym wszystkim zachować jakąkolwiek logikę.

W Ekstraklasie tej logiki nie ma.

Nie ma absolutnie żadnej pewności, że karnego dla Widzewa podyktowałby inny, drugi sędzia, tak jak nie ma pewności, że trzeci miałby odmienne zdanie niż ten pierwszy. Czwarty znów mógłby się nie zgodzić, a piąty zgodzić. Dokładnie tak samo jest przy innych tego typu sytuacjach, bo – krótko mówiąc – wszystko zależy.

Gorzej, że wciąż nie wiadomo od czego zależy, ale zdaje się, że od widzimisię kolejnych panów z gwizdkiem.

A już zupełnie najgorzej, że z ludzi robi się debili i tłumaczy z poważną miną, dlaczego tutaj jest karny, a tutaj nie, kiedy za tydzień w podobnych sytuacjach w pierwszej sytuacji nie ma karnego, ale za to w drugiej już jest. Właściwie trudno powiedzieć, kiedy sędzia z ręką popełniłby klarowny błąd, bo oni jakoś zawsze w tym temacie mogą się wybronić. Jak nie zobaczą faulu na czerwoną, to mniej więcej wiadomo, że pomyłka była straszliwa, ale przy zagraniu ręką – luzik.

Nikt ci nie jest w stanie niczego udowodnić. I znów: to też wina zawiłości tego przepisu – albo bardziej: przestrzeni do interpretacji – natomiast przy większym poziomie logiki kolejnych decyzji moglibyśmy się z tym pogodzić, ale tu logiki w zasadzie nie ma.

I oczywiście nie da się tego ograniczyć tylko do Ekstraklasy, ale może – co wydawało się jeszcze niedawno skrajnie głupie – lepiej byłoby dla futbolu, gdyby po prostu każda ręka oznaczała rzut karny. Może gdzieś indziej oznaczałoby to więcej karnych, ale u nas niekoniecznie, często jest problem, żeby trafić w nieruchomy prostokąt, a co dopiero w ruchomą rękę o dużo mniejszej powierzchni.

Na pewno zyskalibyśmy na logice. A dzisiaj jesteśmy zakładnikami wielkiej loterii. Tyle że bez zwycięzców.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

30 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama