Ruch Radzionków w latach 1998-2001 grał w Ekstraklasie i do dziś jest wspominany przez wielu obserwatorów naszej piłki z dużym sentymentem. Aktualnie Cidry zajmują miejsce w środku tabeli grupy śląskiej IV ligi i kolejny raz próbują wyjść na prostą. Są tego coraz bliżej.
Gdy w 2020 roku ze stanowiska rezygnował prezes Marcin Wąsiak, sytuacja finansowa klubu była ustabilizowana, a warto przypomnieć, że w pewnym momencie długi wynosiły aż 1,6 mln zł.
Ruch Radzionków wychodzi z kolejnego kryzysu. Miał 1,3 mln zł długów
Jego następca jednak wrócił do wszystkiego, co najgorsze i gdy w 2024 roku pogoniono go z klubu, długi wynosiły aż 1,3 mln zł.
– Pojawił się nowy wizjoner, który zostawił Ruch z katastrofą finansową. Dziś przebywa za granicą i jest poszukiwany przez organy ścigania. Jeśli pojawi się w Polsce, grozi mu odsiadka za różne kwestie podatkowe – mówi nam Marcin Filipczyk, obecny wiceprezes Ruchu.
– Została stworzona organizacja, w której on wraz ze swoim ojcem-wiceprezesem – według naszego klubowego statutu kluczowe decyzje są podejmowane przez dwóch członków zarządu – w zasadzie sami rządzili klubem. Ruch strukturalnie zaczął się rozłazić i nie było wiadomo, gdzie te pieniądze znikają. Kibice mocno się tu przysłużyli, bo z czasem doprowadzili do zmiany prezesa i całego zarządu. Nikt już jednak nie chciał tego sprzątać. Stan klubu po poprzednim zarządzie od strony finansowo-organizacyjnej był taki, że trudno to nawet opisać – dodaje Filipczyk.
– Najgorszy okres po poprzednim prezesie to był kwiecień-maj 2024, czyli na początku zmiany rządów w klubie. Wiele trupów powypadało z szafy. Kibice powołali nowy zarząd i zebrali jednorazowo 20 tys. zł na wsparcie klubu, żeby ugasić największe pożary. Szczerze mówiąc, krótko po starcie nie dawałem żadnych szans, że to wszystko uda się pospinać. Mieliśmy 40-tysięczną dziurę budżetową. Wydawało się, że nie ma czego ratować – nie ukrywa wiceprezes Cidrów.
Dziś na szczęście Ruch powstaje z kolan i odzyskuje stabilność. – Po tych dwóch latach zmniejszyliśmy zadłużenie do ok. miliona złotych. Dogadaliśmy się z urzędem skarbowym, ZUS-em, miastem i innymi wierzycielami. Mamy długofalowy projekt wychodzenia z kryzysu. Myślę, że w ciągu 5-6 lat jesteśmy w stanie wyjść na zero – podsumowuje Marcin Filipczyk.
Cały reportaż o sytuacji Ruchu Radzionków jest TUTAJ. Dowiecie się z niego m.in. o sytuacji z brakiem swojego stadionu, kto jest legendą Cidrów oprócz Mariana Janoszki, dlaczego kibice odegrali tak ważną rolę w odbudowie klubu i jak powstała przyśpiewka, o której niedawno mówiła cała kibicowska Polska. Polecamy!
WIĘCEJ REPORTAŻY NA WESZŁO:
- GKS Jastrzębie upada. Jego koniec to wierzchołek góry węglowej
- Legenda Jastrzębskiego Węgla: Nie zanosiło się na tragedię [WYWIAD]
Fot. Newspix