Konflikt Realu Madryt z Javierem Tebasem przybiera na sile. Podczas meczu z Sevillą kibice na Santiago Bernabéu wywiesili transparent uderzający w prezesa La Ligi, a klub opublikował oficjalny komunikat, w którym opisał protest trybun. Nie zabrakło odniesień do Joana Laporty i afery Negreiry. To kolejny rozdział sporu, który w ostatnich dniach przerodził się w otwartą wojnę między władzami Realu a szefem ligi.
Real Madryt publikuje zaskakujący komunikat
Rzadko się zdarza, by klub na swojej oficjalnej stronie internetowej opisywał treść transparentu, która została wywieszona na trybunie. Tak stało się jednak w tym wypadku i nie ma tu mowy o zdarzeniu przypadkowym czy nieprzemyślanym ruchu jakiegoś stażysty z klubowych mediów.
Podczas spotkania Realu Madryt z Sevillą kibice gospodarzy dali wyraz swojemu niezadowoleniu z działań Javiera Tebasa. Na południowej trybunie Santiago Bernabéu pojawił się ogromny transparent z hasłem: „To nie jest piłka nożna, to Tebas i Negreira”. Nazwiska Tebasa i Negreiry zapisano w barwach FC Barcelony.
Klub nie przemilczał wydarzenia. Na oficjalnej stronie Realu opublikowano komunikat opisujący protest kibiców oraz wymieniający hasła skandowane na stadionie.
„Podczas meczu z Sevillą kibice na stadionie Bernabéu wyrazili swoje oburzenie wobec Tebasa, Joana Laporty i sprawy Negreiry” – napisano.
W komunikacie przytoczono również pozostałe okrzyki, które miały rozbrzmiewać na trybunach: „Tebas, odejdź już”, „Javier Tebas, do dymisji”, „Laporta, nadal płacisz”, „Korupcja w federacji”, „Negreira nadal sędziuje” oraz „Ręce Tebasa precz od Realu Madryt”.
Publikacja pokazuje, że konflikt nie ogranicza się już do wymiany stanowisk między przedstawicielami klubu i władz ligi. Real zdecydował się nagłośnić protest własnych kibiców. Jego treść bezpośrednio uderza zarówno w Tebasa, jak i w kierownictwo Barcelony. Wszystko dzieje się na tydzień przed El Clasico, w którym Real zmierzy się z Barceloną na Spotify Camp Nou.
Metody Goebbelsa
Obecna odsłona konfliktu jest następstwem ostrej wymiany zdań z ostatnich dni. Javier Tebas krytykował działania Realu Madryt, porównując metody komunikacyjne klubu do propagandy Josepha Goebbelsa. Władze „Królewskich” uznały takie zestawienie za niedopuszczalne i zażądały natychmiastowej dymisji Tebasa z funkcji prezesa La Liga oraz wiceprezesa Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej.
Tebas nie zamierzał jednak wycofywać się ze swojej krytyki. Oskarżał Real o zastraszanie i próbę „zniszczenia krajowych rozgrywek”. Podważał również sposób, w jaki klub przedstawia sprawę Negreiry, a także działalność Real Madrid TV, które regularnie krytykuje decyzje sędziowskie.
Szef La Liga domagał się ponadto ujawnienia danych dotyczących zmian w terminarzu rozgrywek. W ten sposób spór objął nie tylko retorykę i wzajemne oskarżenia, lecz także konkretne kwestie związane z funkcjonowaniem hiszpańskiego futbolu.
Sprawa Negreiry wciąż dzieli Real i Barcelonę
W centrum wzajemnych połajanek znalazła się sprawa Negreiry, dotycząca płatności dokonywanych przez Barcelonę na rzecz spółek związanych z José Maríą Enríquezem Negreirą, byłym wiceprzewodniczącym Komitetu Technicznego Arbitrów. To jeden z najgłośniejszych sporów w hiszpańskiej piłce, a Real Madryt od dawna domaga się wyjaśnienia okoliczności tej sprawy i wyciągnięcia konsekwencji wobec Barcelony.
Wspomnienie o Negreirze w transparencie skierowanym przeciwko Tebasowi i Laporcie nie jest więc przypadkowe. Kibice Realu połączyli krytykę władz ligi z zarzutami dotyczącymi Barcelony i funkcjonowania hiszpańskiego systemu sędziowskiego.
Na razie nic nie wskazuje na to, by konflikt miał szybko wygasnąć. Po żądaniu dymisji Tebasa ze strony Realu, jego oskarżeniach pod adresem klubu i nowym proteście na Santiago Bernabéu napięcie między obiema stronami pozostaje wysokie. Oficjalny komunikat „Królewskich” pokazuje, że klub nie zamierza odcinać się od krytycznych głosów płynących z trybun, a wręcz z premedytacją je nagłaśnia.
O ironio, w niedzielnym meczu z Sevillą to Real był beneficjentem sędziowskiego błędu. Z boiska powinien bowiem wylecieć Arda Guler, który uderzył rywala łokciem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix