Raków jeszcze nie obudził się z zimowego snu

Paweł Paczul

08 lutego 2026, 16:56 • 2 min czytania 32

Raków jeszcze nie obudził się z zimowego snu

Trenerskie roszady w Rakowie i Legii póki co były ciekawsze poza boiskiem, niż są na boisku. Gdy nie trzeba było grać, to obserwowaliśmy różne podchody, kontrowersje, przeciąganie liny, a gdy trzeba grać, cóż, cztery mecze i dwa punkty. Papszun premierowo wymęczył remis z Arką, z kolei Tomczyk podzielił się punktami z Radomiakiem.

Reklama

Oczywiście trudno powiedzieć, by Raków był dzisiaj jakoś skrajnie słaby, natomiast ewidentnie brakowało mu kropki nad „i”. Tworzył akcje, lecz na końcu nie było albo precyzji, albo odpowiedniego wyboru. Nie zawsze chodziło o lepszy strzał, czasem nawet sensowniejsze podanie czy przytomniejszy drybling mógłby pomóc. Weźmy za przykład Tomasza Pieńkę, który dzisiaj wybierał regularnie źle, a gdyby zaprezentował lepszą formę, to gola czy asystę pewnie by zanotował. No a Makuch? Rasowy snajper z jego dwóch okazji robi co najmniej jedną bramkę, natomiast Makuch rasowym snajperem nie jest.

Najgroźniejszy po stronie gospodarzy był Diaby-Fadiga, ale i jemu – legalnie – nie wpadło. Przegrał sam na sam z Majchrowiczem, potem gdy golkiper go nabijał przy wybiciu z szesnastki, to piłka minęła bramkę, na koniec uderzenie Fadigi przeleciała nad bramką.

Reklama

I wspomnieliśmy o legalności, bo gol był, ale nieuznany przez arbitrów. Zdaje się, że słusznie, gdyż Fadiga był na spalonym – nie przy ostatnim zgraniu, gdyż wówczas główkował zawodnik Radomiaka, ale ten atakowany nie miał kontroli nad piłką, a wcześniej zgrywał już Makuch i wtedy Fadiga palił.

Ktoś się może oburzać, że główka przeciwnika to wszystko kasuje, ale równie dobrze można się oburzać, że jutro jest poniedziałek. Po prostu tak to kiedyś wszystko wymyślono.

Piętnaście strzałów Rakowa, pięć celnych, przy jedenastu Radomiaka i tylko jednym celnym. Przewaga na jednobramkowe zwycięstwo, ale tak się nie stało.

I szkoda też, że Radomiak nie był odważniejszy – początek meczu miał przecież bardzo dobry, zaskoczył przeciwnika, po akcji Diegueza powinna być bramka, ale świetnie interweniował Zych, a Capita skiksował w poprzeczkę. Wydawało się, że taka historia mimo braku happy endu może ekipę Feio tylko napędzić, tymczasem nie, oni w tym meczu gasnęli, przypominając o sobie rzadko, choć strzał Donisa z samej końcówki na pewno przyjemny dla nerwów Tomczyka i spółki nie był.

Zatem 0:0. Nie po bezbarwnym meczu, ale marne to pocieszenie.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

32 komentarzy

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama

Statystyki

5
Strzały celne
1
4
Strzały celne 1. połowa
1
4
Strzały niecelne
7
1
Strzały niecelne 1. połowa
5
1
Strzały niecelne 2. połowa
1
1
Interwencje bramkarza
5
50
Posiadanie piłki
50
15
Rzuty wolne
14
3
Rzuty rożne
2
2
Rzuty rożne 2. połowa
1
13
Faule
14
5
Faule 1. połowa
8
3
Faule 2. połowa
4
1
Spalone
1
1
Spalone 1. połowa
1
1
Żółte kartki
1
1
Żółte kartki 2. połowa
1

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 08 lutego 2026 14:45
Sędzia:
L. Kuźma
Reklama