Legia Warszawa przegrała swój pierwszy mecz PKO BP Ekstraklasy po przerwie zimowej. Na Łazienkowską przyjechała Korona Kielce, która zwyciężyła 2:1 po dublecie Mariusza Stępińskiego. Napastnik zaliczył udany powrót do Polski i pokazał, jak powinien grać zawodnik na tej pozycji. Po przeciwnej stronie zagrał Mileta Rajović, którego pudło znów miało kluczowy wpływ na mecz. Tym razem nie wykorzystał on rzutu karnego. Po meczu odniósł się do tego Marek Papszun.
Dla Papszuna było to pierwsze oficjalne spotkanie na ławce Legii Warszawa. Legii, która przezimowała w strefie spadkowej i, na tę chwilę, w niej pozostaje. Wszystko przez kolejną porażkę, tym razem z Koroną Kielce.
Marek Papszun ocenił występ Milety Rajovicia
Jesienią często było tak, że rywale byli od Legii po prostu skuteczniejsi i często był to powód braku zwycięstw. To duża „zasługa” Milety Rajovicia, rekordowego transferu Legii, który na potęgę marnował świetne okazje. Tak samo wyglądał mecz z Koroną. Podopieczni Jacka Zielińskiego byli bardziej konkretni, a spotkanie mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby nie zmarnowany rzut karny Rajovicia, który nie zdołał skierować piłki do bramki nawet po dobitce.
MILETA RAJOVIĆ NIE WYKORZYSTUJE RZUTU KARNEGO… i dobitki! ✖️
Korona nadal na prowadzeniu w Warszawie!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/2PeTYF4CWw
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 1, 2026
Papszun przyznawał na początku pracy w Legii, że chce nowego napastnika, ale póki go nie ma, buduje Rajovicia. Niedawno powiedział o nim, że jest w stanie strzelić 20 goli, ale po starciu z Koroną musiał odpowiadać na pytania o blokadzie w głowie napastnika.
– Luz w głowie i szczęście w danym momencie jest istotne. To dzisiaj było widać. Mileta bardzo się starał i dobrze grał. To był jego dobry mecz, ale tej jedenastki nie wykorzystał – stwierdził Papszun.
– To mnie boli najbardziej, bo nie chodzi tylko o wynik. Oczywiście, on jest najważniejszy, natomiast z perspektywy jego pracy, jaką wykonał w okresie przygotowawczym, po prostu, po ludzku, jest mi go żal. Ciśnienie jest duże i otoczenie na pewno też robi swoje, że on pod tą presją jest, ale taki to jest zawód i trzeba to dźwigać. Ja na pewno będę mu pomagał, żeby się odblokował i w kolejnym spotkaniu zdobył jedną, a może i więcej bramek – mówił trener Legii.
Kibice Legii woleliby raczej zobaczyć w klubie nowego napastnika, niż liczyć kolejne zmarnowane okazje Rajovicia, zanim ten się odblokuje. Rzeczywistość jest jednak taka, że muszą patrzeć z zazdrością, choćby w kierunku Korony, która sprowadziła zimą Mariusza Stępińskiego, a ten odwdzięczył się dubletem już w pierwszym meczu.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Stępiński show przy Łazienkowskiej! Koszmar Legii trwa
- Kibice Legii z apelem do Papszuna. I z transparentem dla Mioduskiego
- Lider bez zmian! Wisła nadal sprawia sensację
Fot. Newspix.pl