Lupa na Wiśniewskiego. Do 88. minuty było nieźle

Przemysław Michalak

31 marca 2026, 23:50 • 3 min czytania 3

Reklama
Lupa na Wiśniewskiego. Do 88. minuty było nieźle

Zmiana w obronie naszej reprezentacji na mecz ze Szwecją była spodziewana i raczej nie byliśmy zaskoczeni, że Przemysław Wiśniewski zastąpił Tomasza Kędziorę. Stoper Widzewa Łódź miał dodać nam wzrostu i siły w pojedynkach z Viktorem Gyokeresem. I długo plan Jan Urbana się sprawdzał.

Gyokeres generalnie nie miał lekko z naszą defensywą. Cóż jednak z tego, skoro w 88. minucie w olbrzymim zamieszaniu pod naszą bramką to właśnie snajperski instynkt napastnika Arsenalu przesądził o triumfie Szwedów.

Wiśniewski niemal do końca miał lepszą pozycję niż rywal, żeby powalczyć o piłkę, ale był tu znacznie mniej pazerny i finalnie Gyokeres wręcz zdemolował Polaka, a potem trafił do siatki. Oczywiście mowa o ostatnim akcie w całej sekwencji polskich błędów, jednak sytuacja była jeszcze do uratowania. Tej straty już nie potrafiliśmy odrobić.

Reklama

Przemysław Wiśniewski grał nieźle ze Szwecją. Do 88. minuty

Wcześniej Wiśniewski dość dobrze wypełniał swoje zadania w defensywie. Z rosłym snajperem Szwedów toczył wyrównane boje i kilka razy był w stanie go przepchnąć lub przynajmniej spowolnić jego działania. Bardzo dobrze też wspomógł Bednarka w 86. minucie – Gyokeres już w zasadzie uciekł obrońcy Porto po obróceniu się, jednak Wiśniewski natychmiast wybił mu piłkę.

Niepokojące było głównie to, że parę razy wychodząc wyżej nie przejmował piłki i Szwedzi utrzymywali tempo akcji. Na szczęście nigdy nie kończyło się to czymś groźniejszym. Bywało, że Wiśniewski wyjściowo został już minięty, ale potem dzięki swojej szybkości doganiał rywala.

Zawodnik Widzewa, ustawiony w roli pół-prawego stopera, miał też asekurować Matty’ego Casha. Tak było chociażby w 36. minucie, gdy poszedł wyżej do boku i pomógł koledze, ostatecznie faulując Gudmundssona, ale dzięki temu w zarodku zakończyliśmy atak gospodarzy na połowie boiska.

Reklama

Przemysław Wiśniewski i Robert Lewandowski

Czasami szło to w drugą stronę. W 70. minucie stoper Widzewa nie przeciął górnego podania (sędziemu zgłaszał faul) i mogło być niebezpiecznie, ale zablokowaliśmy gospodarzom dostęp do piłki, która wyszła za linię końcową.

Chwilę przed zaasekurowaniem Casha Wiśniewski popełnił swój największy błąd w rozegraniu. Atakowaliśmy pozycyjnie na połowie przeciwnika i spróbował dość łatwego prostopadłego podania, ale było ono bardzo niedokładne. Znów jednak obyło się bez konsekwencji – przejęliśmy piłkę szybko, zostając z nią na połowie Szwedów. W pozostałych przypadkach nasz stoper nie podejmował większego ryzyka, choć bywało, że nawet te proste podania nie były dopieszczone i od razu było wiadomo, że adresat znajdzie się pod dużą presją.

Przy pierwszym i drugim straconym golu trudno się czepiać Wiśniewskiego. Zachowywał krycie, był przy swoim zawodniku, to inni dali się wyprowadzić w pole.

Reklama

Statystyki? 1/4 w pojedynkach na ziemi i 3/5 w powietrzu. Sześć wybić, po jednym przechwycie, odbiorze i wślizgu. W podaniach 52/59.

Gdyby nie ta 88. minuta, mówilibyśmy o solidnym występie. A tak po prostu Wiśniewski był chyba odrobinę lepszy niż pozostali stoperzy, ale nadal nie na tyle dobry, żeby całościowo go pochwalić.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. FotoPyK

Reklama
3 komentarze
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Mistrzostwa Świata 2026