Pomocnik Romy okradziony. Przeżył chwile grozy

Marcin Ziółkowski

17 marca 2026, 21:48 • 2 min czytania 0

Reklama
Pomocnik Romy okradziony. Przeżył chwile grozy

Neil El Aynaoui z Romy gra pierwszy sezon we Włoszech. Choć nie jest on numerem jeden w linii pomocy Gian Piero Gasperiniego to ma już na koncie 26 występów i 1200 minut w nogach. Finalista Pucharu Narodów Afryki przeżył w ostatnim czasie chwile grozy. Doszło do napadu rabunkowego w jego posiadłości i szczegóły mrożą krew w żyłach. Złodzieje byli uzbrojeni i grozili piłkarzowi, a także obecnej w domu rodzinie.

Neil El Aynaoui z Romy obrabowany. Złodzieje zgarnęli łup i byli uzbrojeni

Piłkarz Romy, który spędza we Włoszech pierwszy sezon, przeżył chwile grozy w nocy z 16 na 17 marca. W Castel Fusano położonym na obrzeżach włoskiej stolicy, gdzie mieszka zawodnik – doszło do napadu rabunkowego o trzeciej nad ranem. Brało w nim udział sześciu rabusiów. El Aynaoui przebywał w mieszkaniu wraz z partnerką, matką, a także swoim bratem i jego dziewczyną.

Według Francesco Balzaniego z La Gazzetty dello Sport, kosztowności jakie ukradziono zawodnikowi z mieszkania to Rolex, biżuteria, a także damskie torebki. Ale to nie wszystko.

Reklama

Marokańczyk może mówić o sporym szczęściu. Złodzieje zamknęli wszystkich w jednym pomieszczeniu, celem obrabowania zawodnika z jego kosztowności. Piłkarz i jego najbliżsi byli w dużym strachu, bowiem będący w mieszkaniu rabusie grozili im bronią. W okolicy położonej kilka kilometrów od centrum treningowego Trigoria, mieszka wielu piłkarzy Romy i Lazio, wielokrotnie dochodziło już do podobnych scen.

El Aynaoui poinformował niezwłocznie o całej sytuacji ludzi z Romy i był bardzo zestresowany całym zajściem. Trudno się dziwić, gdy nieoczekiwanie w mieszkaniu pojawiają się uzbrojeni złodzieje.

Po nowym roku to drugi tego typu przypadek z udziałem piłkarza Serie A. Krótko po przybyciu do Milanu, okradziono Niclasa Fuellkruga. Niemiec został obrabowany… w hotelu, w którym mieszkał na początku swojego pobytu we Włoszech. Stracił on kilka zegarków o łącznej wartości kilkuset tysięcy euro. Zawodnika nie było na miejscu zdarzenia w chwili popełnionego przestępstwa.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna