W zimowym okienku transferowym Legia po objęciu sterów przez Marka Papszuna przejdzie spore zmiany. Mówi się o wielu potencjalnych odejściach, jednak już wiadomo, dla którego piłkarza to ostatnie tygodnie, a być może nawet dni przy Łazienkowskiej.
Od dłuższego czasu wiadomo, że wygasającego po zakończeniu sezonu kontraktu nie przedłuży Radovan Pankov. Według najnowszych informacji przekazanych przez portal Fakt, Serb opuści Polskę już w zimowym okienku transferowym. Pewne jest, że nie wróci do ojczyzny, a wiele wskazuje na to, że swoją karierę będzie kontynuował w Turcji. Kilka klubów z tamtejszej Super Lig miało złożyć zapytanie o możliwość pozyskania środkowego obrońcy.
Rewolucja w Legii! Wiadomo, kto może odejść
Piłkarz Legii odejdzie przez Żewłakowa? „Kontakt się urwał”
Okazuje się jednak, że Pankov mógł przedłużyć kontrakt i pozostać w Legii na dłużej. Kulisy negocjacji zdradził prowadzący podcast Kilka słów o Legii. 30-latek w rozmowach z Michałem Żewłakow domagał się podwyżki, jako że był jednym z najgorzej zarabiających piłkarzy spośród zagranicznego zaciągu. Dyrektor sportowy klubu z Łazienkowskiej miał zagwarantować stoperowi, że spełni jego oczekiwania, jednak stołeczny zespół wpadł w kryzys i do rozmów już nie wrócono.
– Michał Żewłakow podjął z nim rozmowy. Radovan Pankov jako jeden z najmniej zarabiających obcokrajowców (są głosy, że zarabiał z nich najmniej) chciał podwyżki. Pierwsza propozycja zaś była niższa lub podobna. Michał Żewłakow obiecał załatwienie nieznacznej podwyżki. A potem nadszedł kryzys Legii i kontakt się urwał – napisał prowadzący podcast Kilka słów o Legii.
MŻ podjął z nim rozmowy. RP jako jeden z najmniej zarabiających obcokrajowców (są głosy, że zarabiał z nich najmniej) chciał podwyżki. Pierwsza propozycja zaś była niższa lub podobna. MŻ obiecał załatwienie nieznacznej podwyżki. A potem nadzedł kryzys Legii i kontakt się urwał. https://t.co/nHAIULoup4
— Marek S. (bez zadęcia) (@bez_zadecia) January 3, 2026
Pankov w bieżących rozgrywkach nie występuje zbyt regularnie. Sezon zaczął jako zawodnik podstawowego składu, jednak z czasem stracił swoje miejsce na rzecz Kamila Piątkowskiego, tworzącego duet stoperów ze Stevem Kapuadim. Pod koniec rundy Serb został całkiem odsunięty od gry przez Inakiego Astiza. W aż ośmiu ostatnich meczach nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Łącznie w 12 spotkaniach zagrał niespełna 1000 minut. Dla porównania, Kapuadi na placu gry spędził ponad 2500 minut.
We wcześniejszych latach rola 30-latka była znacznie bardziej istotna. Regularnie był pierwszym wyborem trenera na wiele meczów, w tym kluczowe starcia w europejskich pucharach. Rozegrał choćby pełne 90 minut z Realem Betis czy w obu meczach z Chelsea. Przez cały swój pobyt przy Łazienkowskiej zaliczył 87 występów, strzelił cztery gole i zaliczył sześć asyst. Jak już wcześniej informowały media, wzbudził on zainteresowanie także klubów z Zatoki Perskiej, więc Turcy mogą spotkać się z konkurencją.
Czytaj więcej na Weszło:
-
Niewypał transferowy Legii wróci do Niemiec? Ma zagrać w drugiej lidze
-
Transferowy cel lidera ujawniony. To środkowy pomocnik ze Szwecji