Zmarnowany wieczór Krychowiaka. Ani nie zagrał, ani nie oglądał dobrego widowiska
Wyobraź sobie, że jesteś piekielnie mocnym bokserem i masz naprzeciwko siebie jakiegoś leszcza. Przewidujesz każdy jego ruch, nawet ten, który jeszcze nie zakiełkował w jego głowie. Gdy wyprowadza jakiś cios – bez problemu go parujesz. Niby mógłbyś powalić leszcza raz dwa, ale z nie do końca zrozumiałych powodów nie próbujesz zadać nokautującego ciosu. Czasem coś tam uderzysz, ale głównie po to, by zachować pozory. Bo zagrożenie sprawiasz takie, jakie siedzący w trzecim rzędzie […]
redakcja
• 2 min czytania
0