Kapitan chwali transfer Widzewa. „Jak Busquets czy de Jong”

Marcin Ziółkowski

06 lutego 2026, 13:44 • 3 min czytania 5

Kapitan chwali transfer Widzewa. „Jak Busquets czy de Jong”

W tym sezonie ligowym, Widzew Łódź kojarzy się przede wszystkim ze słowem „pieniądze”. Robert Dobrzycki inwestuje bardzo dużo środków w transfery nowych zawodników. Nie od razu jednak łódzką potęgę zbudowano. Dawny uczestnik Ligi Mistrzów ma swoje problemy i musi drżeć o ligowy byt. Jakość nowych piłkarzy jest potrzebna z miejsca. Bartłomiej Pawłowski w wywiadzie u Tomasza Ćwiąkały przyznał, że jeden z zimowych transferów to zawodnik, który pozwoli każdemu w zespole grać lepiej.

Reklama

Pawłowski pod wrażeniem Leragera. W pewnym aspekcie przypomina mu… Busquetsa

Po pierwszym meczu ligowym w 2026 roku w Widzewie trudno mieć optymizm. Zespół Roberta Dobrzyckiego w tym sezonie został doinwestowany piłkarzami za olbrzymie w polskiej skali pieniądze. Mimo to, w spotkaniu z Jagiellonią (przegranym przez Łodzian 1:3) zabrakło jakości i Adrian Siemieniec w Łodzi zaserwował wykład, jak efektywnie wykorzystywać posiadane zasoby. Mamy na uwadze, że potrzeba czasu na zgranie, ale piłkarze pozyskani zimą mieli wnieść jakość z miejsca.

Tej nie było widać. Bartłomiej Pawłowski jest jednak pewny, że to kwestia czasu. Dobre wrażenie robi na nim szczególnie nowy piłkarz drugiej linii – Lukas Lerager.

Reklama

– Dużo widziałem pozytywu i możliwości wpływu po Lukasie Leragerze. Dzięki niemu każdy może grać trochę lepiej, on zachowuje balans. Kiedyś w Barcelonie był dobry pod tym względem Busquets, czy teraz Frenkie de Jong. On we wszystkim jest niezły. Widać duże doświadczenie, kontrolę emocji.

Kluczowy zawodnik Widzewa został też zapytany o wrażenia dotyczące najdroższego z nowych piłkarzy. Rekordzista Ekstraklasy pod kątem sumy odstępnego za zawodnika przychodzącego do ligi, Osman Bukari, kosztował 5,5 miliona euro. Pawłowski uważa, że to duży dowód zaufania wobec Ghańczyka.

– Świadczy to o tym, że jest do niego duże przekonanie. W krótkim czasie będzie pełnił istotną rolę. Ma duże możliwości pod kątem balansu, kontroli piłki czy dryblingu, widać to na treningu. Zobaczymy, jak będzie przebiegać adaptacja.

Christopher Cheng nowym piłkarzem Widzewa

Zaskoczyło go także jedna z cech innego z nowych nabytków. Tym razem chodziło o Christophera Chenga.

– „Chengi” ma dominującą lewą nogę, ale ma też bardzo dobrą prawą nogę. Na pierwszym treningu dwa raz złamał sobie do środka i raz dał po dalszym, a raz po bliższym słupku – dwa razy wpadło. Klub zainwestował w skauting i wie, co robi.

Jako, że Pawłowski w Widzewie jest już od kilku lat, padło też pytanie o jego opinię na temat transferowego szaleństwa. Zawodnik nie wydaje się specjalnie zmartwiony liczbą zmian personalnych. Wie, że on sam może obronić się swoją postawą i swoje minuty otrzyma.

– Jak przyszło trzynaście czy czternaście transferów, to wiedziałem, że moja rola się będzie zmieniać, że będę w obiegu. Była jedna zmiana trenera, druga zmiana, przyszła pora na grę pragmatyczną i okazało się, że jest przestrzeń dla mnie. Pod koniec rundy atmosfera się poprawiała i miałem w tym swój duży udział. Wiedziałem jednak, że będą konkretne wzmocnienia w zimie – powiedział u Ćwiąkały Pawłowski.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

5 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama