Początek 2026 roku stanowi wdzięczny moment dla wszelkiej maści podsumowań, ostatecznie zostawiliśmy właśnie za plecami pierwszych 25 lat XXI wieku. Postanowiliśmy zatem z tej okazji przygotować trzy najlepsze jedenastki ćwierćwiecza – światową, polską oraz ekstraklasową. Zaczynamy od pierwszej z wymienionych. Było zresztą niesamowicie przyjemnym zadaniem, powspominać kto rządził na światowych boiskach na przestrzeni ostatnich 25 lat. Tym bardziej że wśród najwybitniejszych piłkarzy tego okresu znalazł się rzecz jasna Robert Lewandowski.
Co braliśmy pod uwagę przy tworzeniu zestawienia? Cóż, chciałoby się rzec: wszystko. Trofea wywalczone na arenie klubowej i reprezentacyjnej, indywidualną klasę oraz statystyki, prime i długowieczność, a także ten trudny do zdefiniowania pierwiastek piłkarskiej magii, który posiadają tylko nieliczni gracze. Fory dawaliśmy jednak przede wszystkim zawodnikom, których kariery faktycznie przynależą do okresu między 2001 a 2025 rokiem.
I to chyba najważniejsza uwaga wstępna, ponieważ na skutek przyjęcia tego założenia ucierpiało kilku niewątpliwie legendarnych graczy przełomu wieków, którzy formą imponowali jednak przede wszystkim w drugiej połowie lat 90., a w bieżącym stuleciu, w szybszym czy wolniejszym tempie, ale schodzili już ze sceny. Najlepszym przykładem będzie Ronaldo – bohater mundialu w 2002 roku, mający też na koncie dwa-trzy dobre sezony w barwach Realu Madryt. Patrząc całościowo – jeden z najlepszych piłkarzy w dziejach, bez dwóch zdań, ale w tym akurat zestawieniu musiał ustąpić miejsca snajperom, którzy na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza rozegrali o wiele, wiele więcej udanych sezonów. I zapisali na swoim koncie – dosłownie – o kilkaset bramek więcej od „Il Fenomeno”.
No dobrze, przejdźmy jednak wreszcie do rzeczy. Czyli: do naszej jedenastki, a właściwie: naszych jedenastek!
Najlepsza XI ćwierćwiecza (2001-2025) w światowym futbolu
BRAMKARZ
Między słupkami stawiamy na Manuela Neuera – mistrza świata z 2014 roku i dwukrotnego triumfatora Ligi Mistrzów. Niemiec w szczytowym okresie swojej kariery był naprawdę spektakularnym zawodnikiem. I to nie tylko na linii, bo mówimy przecież o golkiperze, który akcje rywali najchętniej rozbijał już na dwudziestym-trzydziestym metrze, po czym sam zabierał się za rozgrywanie piłki. Miał w sobie Neuer tę szczyptę szaleństwa, typową dla bramkarzy z Ameryki Południowej w rodzaju Jose Luisa Chilaverta, tylko że w przypadku Niemca było to szaleństwo – jeśli można to tak ująć – pozorne, a w gruncie rzeczy skalkulowane.
Obecnie Niemiec zbliża się do czterdziestych urodzin, ma za sobą kilka poważnych kontuzji, ale nadal strzeże dostępu do bramki Bayernu Monachium, a jeszcze podczas Euro 2024 był podstawowym bramkarzem w drużynie narodowej. A zatem długowieczności także nie można mu odmówić, choć oczywiście prime jest już dawno za nim. Niemniej, za kilka miesięcy Neuer – nie ma co do tego większych wątpliwości – będzie świętował swój trzynasty triumf w Bundeslidze.
– Nie było lepszego libero w historii futbolu, może z wyjątkiem Franza Beckenbauera – twierdzi Andreas Köpke.

OBROŃCY
Formację obronną oczywiście musieliśmy rozpocząć od Sergio Ramosa. Jego kartotekę obciążają wprawdzie brutalne faule, zwłaszcza w Klasykach, no i niezbyt efektowna końcówka kariery, ale poza tym Hiszpana można wyłącznie komplementować. W kadrze wygrał wszystko, a mistrzostwo Europy wywalczył nawet dwukrotnie. Na arenie klubowej – również gigantyczny dorobek, z czterema triumfami w Lidze Mistrzów na czele. Mocny charakter, boiskowy przywódca, w bonusie gwarantujący arcyważne gole, najchętniej zdobywane w samych końcówkach spotkań. W Atletico Madryt coś o tym wiedzą.
Obok niego ląduje Virgil van Dijk, czyli defensor łączący siłę Jaapa Stama z dynamiką Marca Overmarsa. Fundamentalna postać dla sukcesów Liverpoolu, co prawie przełożyło się na Złotą Piłkę w 2019 roku. Leo Messi wyprzedził wówczas Holendra o zaledwie… siedem głosów.
– W Liverpoolu wielu piłkarzy określa się mianem „legend”, bo wywalczyli mistrzostwo Anglii albo Puchar Mistrzów. Żeby wyróżnić z tego grona naprawdę wielkich zawodników, nazywam tę małą grupę „gigantami klubu”. I z całą pewnością Virgil van Dijk znajduje się w gronie gigantów Liverpoolu. I to nie na końcu tej krótkiej listy, jestem o tym przekonany. Van Dijk zostanie zapamiętany jako jeden z najwybitniejszych piłkarzy, jacy kiedykolwiek grali dla Liverpoolu. Nie „najwybitniejszych obrońców”, tylko właśnie – „najwybitniejszych piłkarzy” – przekonuje Jamie Carragher.
Na bokach defensywy stawiamy natomiast na Daniego Alvesa oraz Philippa Lahma.
Brazylijczyk stanowi dość oczywisty wybór. Ostatecznie mówimy o jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii futbolu – mistrzu Hiszpanii, Włoch oraz Francji, triumfatorze Copa America (dwukrotnym), Ligi Mistrzów (trzykrotnym) oraz Pucharu UEFA (dwukrotnym). Nieco więcej wątpliwości może budzić Lahm, kojarzony jednak nieco mocniej z prawą stroną defensywy. Ale na lewej obronie Niemiec również rozgrywał całe sezony, a zresztą – boiskowa uniwersalność należała przecież do jego największych atutów, bo również i na pozycji defensywnego pomocnika Lahm spisywał się swego czasu bez zarzutu.
– To jeden z najwspanialszych piłkarzy, jakich miałem okazję prowadzić. I jeden z najinteligentniejszych. Futbol będzie tęsknił za jednym z najlepszych zawodników w historii. Philipp mógł występować na dziesięciu pozycjach. Bez problemu, bo perfekcyjnie rozumiał grę – tak żegnał mistrza świata z 2014 roku Pep Guardiola.

POMOCNICY
Teraz przechodzimy do całej serii wyborów – naszym zdaniem – dość oczywistych. No bo czy w najlepszej jedenastce lat 2001-2025 mogłoby zabraknąć Luki Modricia? W 2018 roku chorwacki pomocnik przełamał dominację Leo Messiego i Cristiano Ronaldo w plebiscycie „France Football”. Powiódł reprezentację Chorwacji do drugiego i trzeciego miejsca na mistrzostwach świata w Rosji oraz Katarze. W barwach Realu Madryt sześciokrotnie zatriumfował w Champions League. I – jak gdyby tego wszystkiego było mało – okazał się piłkarzem niezniszczalnym, bo przecież 40-letni Modrić nadal występuje na topowym poziomie.
A jak jeszcze dodamy do listy jego atutów, że mógłby reklamować małego jastrząbka z zoo… Nie no, pewniak do drużyny ćwierćwiecza.
I podobnie mają się sprawy z Xavim Hernandezem i Andresem Iniestą, czyli prominentnymi przedstawicielami jednej z najmocniejszych generacji w całych dziejach światowej piłki. Nie byłoby kolosalnych sukcesów reprezentacji Hiszpanii oraz Barcelony, gdyby nie fenomenalna postawa tych dwóch magików środka pola. Gdyby przyznawano Złote Piłki za całokształt kariery, to zarówno Xavi, jaki i Iniesta powinni zostać nagrodzeni w pierwszej kolejności.
– To nie Messi był naszym głównym problemem, tylko Xavi i Iniesta. Oni mogliby kontrolować piłkę przez całą noc – przyznał sir Alex Ferguson po porażce w finale Ligi Mistrzów w 2011 roku.

NAPASTNICY
W linii ataku dwóch kolejnych piłkarzy, których obecność w zestawieniu – umówmy się – nie wymaga uzasadnienia. Leo Messi oraz Cristiano Ronaldo swego czasu zostali przez nas ustawieni na dwóch najwyższych pozycjach w rankingu stu najlepszych zawodników w historii futbolu. I zdania nie zmieniamy. Nie jest zresztą przypadkiem, że nazwiska tej dwójki niezmiennie należą do najgorętszych w światowej piłce, mimo że obaj opuścili już topowy poziom w Europie. Messi bawi się w Stanach Zjednoczonych, gdzie właśnie powiódł Inter Miami do historycznego sukcesu. Z kolei Ronaldo zbliża się do przebicia bariery 1000 goli w karierze.
Jest pewne jak w banku, że podczas tegorocznego mundialu to właśnie wyczyny (lub potknięcia) tej dwójki będą wzbudzać największe zainteresowanie i ekscytację fanów. Mało prawdopodobne, byśmy w dającej się przewidzieć przyszłości doczekali się w piłce równie mocarnego, napędzającego się wzajemnie duetu.
Dużo większą zagwozdkę mieliśmy z obsadą pozycji numer dziewięć, bo i kandydatów do zajęcia tego miejsca było mnóstwo. W tym naprawdę poważni: Thierry Henry, Kylian Mbappe, Luis Suarez, Karim Benzema czy Harry Kane. Po długich debatach postawiliśmy jednak na Roberta Lewandowskiego.
Czy polskocentrycznie? Wydaje nam się, że jednak sprawiedliwie.
Ostatecznie „Lewy” – mimo braku znaczących wyczynów z kadrą, bo w towarzystwie mistrzów świata i kontynentu ćwierćfinał Euro 2016 nikomu nie zaimponuje – rzetelnie zapracował na status najwybitniejszego snajpera swoich czasów. W 2020 roku po prostu ordynarnie obrabowano go ze Złotej Piłki, rok później kontrowersyjnie przegrał głosowanie z Leo Messim. Na arenie klubowej Polak wygrał wszystko, włącznie z Ligą Mistrzów, a 105 trafień w Champions League najlepiej świadczy o jego strzeleckiej klasie. Ibrahimović, Kane, Henry czy Suarez nawet nie zbliżyli się do podobnych liczb w tych elitarnych rozgrywkach. Na dodatek Lewandowski po transferze do Barcelony dowiódł już dobitnie, że nie był – co mu zarzucano – wyłącznie królem niemieckiego podwórka.
Mamy sezon 2025/26, a zbliżający się do 38. urodzin Robert dalej, jak gdyby nigdy nic, strzela bramki dla Blaugrany. Tymczasem w przypadku Henry’ego dużym wydarzeniem było, gdy jako 35-latek zdobył dwa gole podczas krótkiego wypożyczenia z New York Red Bulls do Arsenalu.
Słowem: Lewandowski na miejsce w jedenastce ćwierćwiecza zasłużył. I kropka.
JEDENASTKA ĆWIERĆWIECZA (2001-2025)
Tak zatem prezentuje się wybrana przez nas drużyna 25-lecia. Na ławce trenerskiej postanowiliśmy posadzić Pepa Guardiolę. Szkoleniowca-terminatora, być może najbardziej wpływową postać europejskiej piłki ostatnich dekad. Trzykrotnego triumfatora Champions League i dwunastokrotnego mistrza kraju.

REZERWOWI
No dobrze, a teraz pora pomówić o wielkich nieobecnych. W przypadku tego rodzaju zestawień, grupa pominiętych piłkarzy zawsze jest bowiem olbrzymia.
Na bramce najpoważniejszym konkurentem dla Neuera w naszych rozważaniach był Gianluigi Buffon. Ostatecznie postawiliśmy jednak na Niemca, ponieważ Gigi – mimo wszystko – nie zapracował nigdy na reputację golkipera-rewolucjonisty, no i nie zdołał zwyciężyć w Lidze Mistrzów. Natomiast wśród rezerwowych obrońców wyróżniamy Javiera Zanettiego, Johna Terry’ego, Fabio Cannavaro oraz Marcelo. Najbardziej poszkodowany może się zapewne czuć ten ostatni, ostatecznie był przez długie lata niezwykle silnym punktem Realu Madryt, no ale z reprezentacją Brazylii niczego poważnego nie wygrał, a poza tym nie zawsze udawało mu się skutecznie tuszować pewne braki w grze obronnej. Philipp Lahm był piłkarzem mnie spektakularnym, fakt, ale bardziej kompletnym.
W rezerwie musiał też wylądować Sergio Busquets – umieściliśmy go tam z bólem serca, bo to niewątpliwie jeden z najwspanialszych defensywnych pomocników wszech czasów, no ale Luka Modrić przyćmił go jednak indywidualnymi osiągnięciami. Z kolei Toni Kroos zrobił mimo wszystko troszeczkę, ociupinkę za mało, by wypchnąć z drużyny ćwierćwiecza swojego wieloletniego partnera z drużyny Królewskich albo kogoś z tandemu Xavi – Iniesta.
Linię pomocy uzupełnia Kevin De Bruyne, jeden z dwóch-trzech najlepszych piłkarzy XXI wieku w Premier League. Przedstawiciel belgijskiej „złotej generacji”, no i przez lata postać numer jeden Manchesteru City, który w wielkim stylu zdominował rywalizację w cholernie mocno obsadzonej angielskiej ekstraklasie.
I wreszcie – ofensywa.
Gdybyśmy brali pod uwagę wyłącznie prime danego piłkarza, pewnie Ronaldinho byłby pewniakiem do jedenastki ćwierćwiecza. Ale skoro liczył się również całokształt osiągnięć, umiejętność utrzymania się na szczycie przez lata, cudownie utalentowany Brazylijczyk musiał uznać wyższość konkurentów i wylądował w rezerwie. Obok niego znalazł się zaś Thierry Henry, w przypadku którego nie mogliśmy brać pod uwagę mistrzostwa świata (1998) oraz Europy (2000). Natomiast w Lidze Mistrzów niezapomniany Francuz zatriumfował już po przenosinach do Barcelony, gdzie nie był postacią numer jeden w ofensywie. Ale dokonania Henry’ego w Premier League były na tyle znaczące, że po prostu musieliśmy upchnąć go kolanem przynajmniej do rezerwowego składu.
Drugą jedenastkę zamyka zresztą jego młodszy rodak – Kylian Mbappe. Już niesamowicie utytułowany (mistrzostwo i wicemistrzostwo globu!), już na szóstym miejscu wśród najskuteczniejszych graczy w historii Ligi Mistrzów, choć wciąż czekający na pierwszym triumf w Champions League, no i na pierwszą Złotą Piłkę w karierze. Ale sukces w plebiscycie „France Football” wydaje się być kwestią czasu, biorąc pod uwagę to, co Mbappe w ostatnich miesiącach wyprawia w barwach Realu.

NIEOBECNI
Kogo jeszcze mieliśmy pod lupą? Ach, to naprawdę długa lista. Tacy zawodnicy jak Iker Casillas, Andrea Pirlo, Zinedine Zidane, Paolo Maldini, Robert Carlos, Neymar czy Luis Suarez parokrotnie wskakiwali do jedenastek, by ostatecznie jednak z nich wypaść. Najbardziej poszkodowany może się chyba czuć Urugwajczyk.
Ale odnotujmy też resztę. Kolejność przypadkowa:
- bramkarze: Iker Casillas, Thibaut Courtois, Petr Cech, Edwin van der Sar, Jan Oblak, Gianluigi Donnarumma, Oliver Kahn, Alisson.
- boczni i środkowi obrońcy: Paolo Maldini, Roberto Carlos, Alessandro Nesta, Gerard Pique, Rio Ferdinand, Nemanja Vidić, Pepe, Mats Hummels, Giorgio Chiellini, Leonardo Bonucci, Thiago Silva, Ashley Cole, Achraf Hakimi, Gianluca Zambrotta, Patrice Evra, Bixente Lizarazu, Dani Carvajal, Diego Godin, Lucio, Carles Puyol, Maicon, Jordi Alba.
- defensywni, środkowi i ofensywni pomocnicy: Zinedine Zidane, Andrea Pirlo, Thomas Muller, Frank Lampard, Steven Gerrard, Francesco Totti, Kaka, Wesley Sneijder, Claude Makelele, N’Golo Kante, Rodri, Casemiro, Paul Scholes, Javier Mascherano, Yaya Toure, Clarence Seedorf, Xabi Alonso, Pavel Nedved, Bernardo Silva, Mesut Ozil, David Silva, Marco Verratti, Jorginho, Paul Pogba, Pedri, Jude Bellingham.
- skrzydłowi: Neymar, Franck Ribery, Angel Di Maria, Gareth Bale, Mohamed Salah, Eden Hazard, Sadio Mane, Ousmane Dembele, Riyad Mahrez, Arjen Robben, Vinicius Junior, Ryan Giggs.
- napastnicy: Luis Suarez, Karim Benzema, Ronaldo, Andrij Szewczenko, Sergio Aguero, Wayne Rooney, Didier Drogba, Samuel Eto’o, Harry Kane, Erling Haaland, Robin van Persie, Ruud van Nistelrooy, Antoine Griezmann, Zlatan Ibrahimović, Raul Gonzalez.
- trenerzy: Jose Mourinho, Jurgen Klopp, Didier Deschamps, Vicente del Bosque, Luis Enrique, Unai Emery, Antonio Conte, Marcello Lippi, Roberto Mancini, Luis Aragones, Otto Rehhagel, Rafa Benitez, Jupp Heynckes, Alex Ferguson, Zinedine Zidane, Arsene Wenger.
***
Oczywiście przy tego rodzaju zabawach trudno mówić o prawidłowych i błędnych wyborach. Nawiązując do klasyka: każdy ma swoją prawdę futbolu. Dlatego chętnie poznamy wasze jedenastki ćwierćwiecza! Podzielcie się nimi w komentarzach.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- 100 najlepszych drużyn powojennej Europy [RANKING]
- TOP 10 momentów w polskim sporcie w 2025 roku
- 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze. Część I: Małysz, piłkarze i Kubica
- 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze. Część II: siatkarze, Stoch i sporo piłki
- Co było najważniejsze w 2025 roku w polskim sporcie? [RANKING]
- TOP 100: Najlepsi piłkarze w historii [RANKING WESZŁO]
- TOP 100 polskich drużyn klubowych wszech czasów [RANKING]
fot. NewsPix.pl