Nietypowy problem Cracovii. Utknęła w trasie na mecz ligowy

Szymon Janczyk

09 lutego 2026, 13:40 • 2 min czytania 3

Nietypowy problem Cracovii. Utknęła w trasie na mecz ligowy

Po spotkaniu Cracovii z Lechią Gdańsk pojawiały się sygnały, że klub z Krakowa miał „problemy logistyczne” w drodze do Trójmiasta. Co właściwie się stało i jak wpłynęło to na podróż Pasów na mecz ligowy?

Reklama

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o promocjach w Betclic podwyższających wygrane

Betclic "zyskaj więcej" - baner

Reklama

Ponad sześćset kilometrów — to odległość, która dzieli stadiony ligowych rywali: Cracovii oraz Lechii Gdańsk. Zdarzają się wyjazdy dłuższe, to żaden rekord. Przy takich okazjach kluby starają się jednak zmaksymalizować komfort podróży i skrócić czas jej trwania.

Cracovia do Trójmiasta wyruszyła więc samolotem. I okazało się, że wcale sobie nie pomogła.

Ekstraklasa. Cracovia miała problem z lotem na mecz z Lechią Gdańsk

Polecieliśmy samolotem i zajęło nam to dużo czasu – mówił enigmatycznie Luka Elsner, trener Cracovii, po meczu w Gdańsku. W studiu Canal Plus w podobnym tonie wypowiadał się Mateusz Klich. Co takiego wydarzyło się na trasie? Klub z Krakowa na północ Polski leciał z przesiadką w Warszawie. To w tym momencie wystąpiły rzeczone komplikacje – przesiadka była opóźniona o ponad trzy godziny.

Lot, który miał być szybki i komfortowy, stał się nieco bardziej problematyczny, bo trzeba było swoje „odstać”, czekając na kontynuację podróży.

W przeszłości zdarzały się jednak podobne perturbacje na tej samej trasie. Ponad dekadę temu problem miała Lechia Gdańsk, która miała lecieć do Krakowa na dwa dni przed meczem, żeby wieczorem zameldować się w hotelu. W samolocie wykryto jednak awarię i lot odwołano. Zawodnicy wrócili do domów, żeby nazajutrz wsiąść w pociąg. Do Małopolski ostatecznie dojechali Pendolino.

Kuriozalną sytuację związaną z lotami Lechia przeżyła także w czerwcu 2020 roku. Wówczas winny był koronawirus – z powodu restrykcji covidowych do samolotu mogła wsiąść tylko część drużyny. Reszta na mecz ligowy z Górnikiem Zabrze udała się autokarem. A że potem wszyscy siedzieli w tej samej szatni, biegali po tym samym boisku? Nieważne. Logika przecież od początku nie była najważniejsza…

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

3 komentarze
Szymon Janczyk

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama